Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Limity wytrzymałości ludzkiego organizmu, które i tak zawsze można przekroczyć

85 625  
291   69  
Okazuje się, że limity, które nas ograniczają, są dość umowne i czasem osoba, która teoretycznie powinna gryźć już glebę, wychodzi bez szwanku z najbardziej nawet ekstremalnych sytuacji. Dziś powiemy wam o limitach ludzkiej wytrzymałości i o ludziach, którzy je znacznie przekroczyli.


Upadek z największej wysokości

Z jakiej wysokości trzeba spaść, aby rozmaślić się na ziemi i nigdy już nie wstać? Wiadomo, że wszystko zależy tu od podłoża, na które spadamy oraz techniki naszego „lotu”, albowiem rzucając się na łeb z krawężnika też niektórzy robią sobie spore kuku. No, może nie będzie to śmierć, ale potężny guz na pewno.

Według badań przeprowadzonych przez NASA, uderzając głową o twardą powierzchnię, po spadaniu z prędkością powyżej 12 m/s, możemy już liczyć na to, że się zabijemy. Takie tempo osiągniemy skacząc na główkę już z 7 metrów.

Jeśli zaś chodzi o skok na nogi, to zabójczą prędkością uderzenia o ziemię ma być 17 m/s. W praktyce więc, dla osoby nie będącej kaskaderem, mistrzem parkouru lub Jackie Chanem, rzucenie się z wysokości 12 metrów raczej na pewno będzie śmiertelne.


Historia zna jednak całe mnóstwo przypadków, w których ludzie przeżywali upadek ze znacznie większych wysokości. Rekordzistką w tej dziedzinie jest jugosłowiańska stewardessa Vesna Vulovic, która po tym, jak w samolocie eksplodowała bomba i maszyna została rozerwana na dwie części, zleciała z ponad… 10 tysięcy metrów! Kobieta przeżyła „lądowanie”, chociaż jej stan był dość kiepski - przez kilka dni była w śpiączce, a w szpitalu spędziła wiele miesięcy, będąc czasowo sparaliżowaną od pasa w dół.



Jak długo można wytrzymać bez jedzenia?

W wieku 74 lat Mahatma Gandhi podczas swojego pokojowego protestu przeciw wojnie domowej w Indiach nic nie jadł przez 21 dni! Pozwalał sobie tylko na kilka łyków wody dziennie. Mimo że badania nad wytrzymałością organizmu pozbawionego jedzenia nigdy (w każdym razie – oficjalnie) nie zostały przeprowadzone, to zwykło się uważać, że człowiek może głodować przez ok. 2 miesiące. Chociaż – wszystko tu zależy od indywidualnych cech takiej osoby i zmagazynowanych w jego ciele zasobów energetycznych. Najpierw organizm sięga po tzw. rezerwę glikogenową z wątroby. Potem bierze się za zasoby białka i tłuszczu.


Bez jedzenia bardzo długo wytrzymał Terence MacSwiney – irlandzki pisarz, który po 73 dniach strajku głodowego zapadł w śpiączkę i następnego dnia wyzionął ducha. Ciągle jednak trzeba tu podkreślać, że mówimy o zdrowym, normalnie zbudowanym mężczyźnie, którego zapasy energetyczne nie pozwoliły utrzymać go przy życiu dłużej niż nieco ponad dwa miesiące.

No, dobra - a co jeśli z jedzenia zrezygnuje olbrzymi grubas? W 1965 roku ważący 208 kilogramów Szkot Angus Barbieri został poddany krótkiej głodówce. Zgodnie z zaleceniem lekarzy, spaślak miał nie jeść przez jakiś czas. I tak nikt nie wierzył, że facet ten będzie miał wystarczająco dużo silnej woli, aby wytrzymać bez zaglądania do lodówki dłużej niż kilka dni. Te zamieniły się jednak w tygodnie.

Po 40 dniach, czyli po czasie, który uznawany jest za granicę, jakiej nie należy przekraczać podczas postu, Angus nawet nie chciał słyszeć o zjedzeniu czegokolwiek. Wyznaczył sobie bowiem cel – chciał osiągnąć wymarzoną wagę 82 kilogramów.

Zgodził się natomiast na regularne badania i przyjmowanie witamin. Po kilku miesiącach dorzucił do nich też kawę i herbatę. Po 382 dniach od rozpoczęcia głodówki, Barbieri ważył już tyle, ile chciał i jak gdyby nigdy nic wrócił do delektowania się posiłkami. Co ciekawe – Angus już nigdy się nie roztył. Zrzucenie tych wszystkich kilogramów kosztowało go zbyt dużo czasu, żeby wszystko zaprzepaścić słabością do słodyczy i kebaba na grubym.



Jak głęboko można zanurkować?

Wraz z osiąganiem coraz większej głębokości na człowieka zaczyna działać ciśnienie wywierane przez wodę. Początkowo nie czujemy tego, bo rozkłada się ono na całe ciało, na każdą jego komórkę. I tak na przykład schodząc na 40 metrów, przyjmujemy na siebie… 100 ton ciśnienia!

W rekreacyjnym nurkowaniu za granicę bezpiecznej głębokości uznaje się właśnie 40 metrów. Tymczasem zawodowi nurkowie rzadko kiedy przekraczają 60 metrów. Oprócz wspomnianego ciśnienia, niebezpieczeństwem jest dekompresja, czyli zjawisko towarzyszące gwałtownej jego zmianie podczas wynurzania się. Rekordzistą, który daleko przesunął poprzeczkę jest Ahmed Gabr – 41-letni Egipcjanin.


To człowiek-maszyna, który przez 17 lat służył w służbach specjalnych egipskiej armii, a do pobicia rekordu szykował się przez ponad rok. Ostatecznie udało mu się zejść na 332 metry! Mimo że dystans ten pokonał w 13 minut, to już powrót na powierzchnię zajął mu 15 godzin.
Teoretycznie po odpowiednim przygotowaniu i przy wykorzystaniu odpowiedniego sprzętu, człowiek mógłby zejść na ok. 500 metrów. Ze względów bezpieczeństwa takie dane są póki co wynikiem naukowych symulacji.

Ja wysoko możemy wejść bez dodatkowego tlenu?

8848 metrów nad poziomem morza - na takiej wysokości położony jest szczyt naszej planety. Wielu zaprawionych w wysokogórskich eskapadach alpinistów zdobyło go bez używania butli tlenowych. Badania, z racji ekstremalnej pogody, przeprowadzono nieco niżej, bo na wysokości 8400 metrów. W miejscu, gdzie oddychając rozrzedzonym powietrzem przyjmujemy trzykrotnie mniej tlenu niż w normalnych warunkach!

Na takiej wysokości ciśnienie tlenu we krwi spada do 3,3 kPa. To naprawdę dramatycznie mało, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że na co dzień wynosi ono ok. 12-14 kPa! Nieprzygotowany do wspinaczki człowiek, który nie przeszedł długiej aklimatyzacji, straciłby tam przytomność po jakichś 3 minutach od zdjęcia aparatu tlenowego!


To niesamowite, że w tak ekstremalnych sytuacjach ludzki organizm potrafi uaktywnić awaryjne funkcje, dzięki którym jesteśmy w stanie przetrwać. Kiedy spada ciśnienie tlenu we krwi, nasze nerki zaczynają produkować hormon zwany erytropoetyną. Pobudza on szpik kostny, zmuszając go do zwiększenia produkcji czerwonych krwinek, które odpowiadają za transport tlenu.

Ile czasu można spać?

W śpiączkę najczęściej zapadają osoby, które nabawiły się poważnego urazu pnia mózgu. Zazwyczaj - bo musimy też pamiętać o np. śpiączce wątrobowej będącej reakcją organizmu na zatrucie się amoniakiem, albo tzw. śpiączce afrykańskiej, która z kolei jest efektem działania pasożytów roznoszonych m.in. przez muchy tse-tse.

Stan długiej utraty świadomości zazwyczaj trwa od kilkudziesięciu godzin do nawet i kilkunastu miesięcy. Są jednak przypadki, w których ktoś potrafi przeleżeć w śpiączce całe długie lata. Tutaj rekordzistką jest Amerykanka Elaine Esposito, która w takim stanie trwała przez 37 lat!


Co zaskakujące - nawet po bardzo długim czasie istnieje szansa na to, że pacjent w końcu odzyska świadomość. Jednym z rekordzistów jest polski robotnik Jan Grzebski, który w 1988 roku przeżył wypadek kolejowy i zapadł w śpiączkę. Przytomność odzyskał dopiero po 19 latach. Ominęła go zmiana ustroju politycznego i narodziny… 11 wnuków!

A tu dowiesz się, ile czasu można wytrzymać bez oddychania i po ilu dniach od zrezygnowania ze snu zaczniesz mieć barwne halucynacje


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 85625x | Komentarzy: 69 | Okejek: 291 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.03

21.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało