Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Grzechy główne rowerzystów, czyli przepisy są nie dla mnie

67 095  
370   276  
Obserwujemy rosnącą u nas modę na rowery. Każdego roku jest ich coraz więcej, grupa rowerzystów jest coraz liczniejsza. I niestety coraz więcej rowerzystów jeździ po ulicach nie znając przepisów ruchu drogowego czy nie wiedząc, co oznaczają znaki drogowe (albo uważając, że one ich nie dotyczą).

Artykuł okrasiłem filmami z wyczynami rowerzystów i czasem kierowców pojazdów także. Filmy zaczerpnięte z YouTube.

Drogi dla rowerów



Rowerzyści walczyli o drogi dla rowerów. I słusznie, bo to idea świetna sama w sobie. Odseparowanie ruchu rowerów od samochodów i pieszych. Co z tego, jeżeli pomimo dróg rowerowych rowerzyści i tak jeżdżą po ulicach? I to nie są sporadyczne przypadki, tylko jest to nagminne.

W oczekiwaniu na zielone światło zatrzymał się jeden z takich rowerzystów koło mnie. Zapytałem, czemu nie korzysta z drogi dla rowerów, skoro obok jest piękna droga specjalnie dla niego. Odpowiedział, że nie będzie sobie kół niszczył na skrzyżowaniach drogi z poprzeczną ulicą, bo tam są krawężniki. Zaintrygowało mnie to. Ponieważ jeżdżę na wózku i odczuwam wszelkie nierówności, to postanowiłem w drodze wyjątku nikomu nie przeszkadzając sprawdzić ten mit.

Drodzy rowerzyści. O takich zjazdach z drogi dla rowerów na ulicę i podjazdach z ulicy na drogę piesi mogą sobie pomarzyć. Tam jest gładziuteńko. Droga jest tak obniżona, że jej koniec i krawężnik są w powierzchni jezdni. A i sama droga jest gładka i naprawdę świetna. Nie wiem, skąd to Wasze narzekanie. Chyba stąd, że lubicie narzekać na wszystko. Strasznie się irytujecie, jeśli na drogach dla rowerów chodzą piesi. Krzyczycie, robicie obywatelskie zatrzymania, wzywacie policję. Bo nieprzewidywalni piesi są zagrożeniem dla szybko jadących rowerów po waszej drodze. Otóż takim samym zagrożeniem jesteście Wy na ulicach. Tak samo nieprzewidywalni.

Pierwszeństwo rowerzystów jadących drogami dla rowerów



Kierowca na skrzyżowaniu bez sygnalizacji świetlnej zawsze ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa rowerowi znajdującemu się na przejeździe (nie tak jak na filmie, gdzie kierowca popełnił ewidentny błąd). Kierowca skręcający w drogę poprzeczną musi ustąpić rowerzystom zbliżającym się do przejazdu, niezależnie z której strony nadjeżdżają. I te przepisy kierowcy znają i rowerzystom przeważnie ustępują. Słowem kluczowym jest tu przejazd dla rowerów. Bo jeśli opuszczacie taką drogę dla rowerów (i to najczęściej przez przejście dla pieszych) i wjeżdżacie na jezdnię, to musicie ustąpić wszystkim znajdującym się na jezdni. Bo w takim przypadku to oni mają pierwszeństwo. A wiem to na pewno, bo wyjechał mi taki miglanc przed maskę, jak śmignął z drogi dla rowerów przez przejście dla pieszych. Ja zdążyłem wyhamować, samochód za mną też zdążył, a ten za nim już nie i doszło do kolizji. Rowerzysta bardzo mocno pyszczył, że próbuję go zabić. A jechał drogą dla rowerów, skręcił o 90 stopni i przejechał przede mną na jezdni przejściem dla pieszych na którym przejazdów dla rowerów nie było, chcąc jechać drogą dla rowerów po drugiej stronie jezdni. Przyjechała policja i ku wielkiemu zdziwieniu pyskacza dostał on mandat za wtargnięcie na jezdnię, nieustąpienie pierwszeństwa i jazdę po przejściu dla pieszych (i nie pomogło tłumaczenie, że skoro pasy z chodnika przecinają drogę dla rowerów, to on ma prawo po nich jechać jak po przejeździe, bo prowadzą go do drogi naprzeciwko) i kolejny mandat dostał ten, co zaparkował w tyle samochodu stojącego za mną. Więc nie zawsze i nie wszędzie macie pierwszeństwo i pamiętajcie o tym.

Odstępy przy wyprzedzaniu

https://youtu.be/clU2xpKKPuk
Ustawowo to jeden metr, o który walczycie zawsze i wszędzie. I często niesłusznie. Ostentacyjnie jedziecie obok siebie, zajmując cały pas, czy w skrajnych przypadkach całą jezdnię i zatruwając życie kierowcom. Bo przecież to Wam się należy. Otóż nie zawsze i wszędzie. Jechać obok siebie możecie w przypadkach, gdy nie utrudniacie ruchu samochodom. Czyli w praktyce jak są dwa pasy ruchu do jazdy w tym samym kierunku, to tylko wtedy możecie jechać obok siebie, zajmując prawy pas. W każdym innym przypadku jest to utrudnianie ruchu i jest to wykroczenie.

Co do metra, o który z taką determinacją walczycie, to ma on zastosowanie tylko gdy wyprzedzają Was inne pojazdy. Mają one obowiązek zachować metr i wtedy o ten metr walczcie, bo to walka słuszna i bardzo potrzebna. Was nie chroni tona blach, które w razie czego się pogną. Ale jak pojazdy stoją pod światłami i wyprzedzacie je z prawej strony (bo w świetle prawa możecie to robić), to nie dzwońcie dzwonkiem i nie krzyczcie o ten metr. Bo wtedy takiego obowiązku już nie ma. Samochody, które skręcają w prawo i tak ustawią się możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, bo tak kierowców uczą na kursach. A te skręcające w lewo ustawią się blisko lewej krawędzi. Po co? Bo jak jechałoby pogotowie na sygnale, to przejedzie sobie tak zwanym korytarzem życia. A jego stworzenie w zakorkowanym mieście ma większy priorytet niż Wasze wyprzedzanie z prawej, podczas gdy wszyscy stoją. I dlatego wtedy nie ma obowiązku dania wam metra przestrzeni. I nawet o to nie walczcie upominając kierowców i pukając im w dach czy w szyby lub pokazując obraźliwe gesty. Zamiast tego poczytajcie kodeks, będziecie bezpieczniejsi na drodze.

Znaki, gesty i światła? Mnie nie dotyczą!


Masa rowerzystów tak się zachowuje, jakby była ponad prawem. Skręcając w lewo czy prawo nie wyciągnie łapy, by zasygnalizować manewr, tylko ziu i skręca. Miałem niezliczoną ilość przypadków, w których jedzie rowerzysta przy prawej krawędzi jezdni i nagle wyjeżdża mi przed maskę, bo on tu w lewo do kolegi na działkę jedzie. I pretensje ma, że trąbię na niego, bo przecież każdy wie, że on będzie skręcał.


Chcecie skręcić w lewo? Oglądacie się, czy przede wszystkim macie możliwość do wykonania tego manewru. Jeśli jest sznur samochodów, wyciągacie lewą rękę, gwarantuję Wam, że kierowcy wtedy zwolnią i pozwolą wykonać Wam manewr. Po tym zjeżdżacie możliwie blisko osi jezdni i wtedy dopiero po raz kolejny lewa ręka i skręt. A nie, że z prawego pobocza w lewo przez wszystkie pasy.


Znaki drogowe też obowiązują was tak samo jak każdego innego uczestnika ruchu. Obowiązuje tu zasada, że nieznajomość prawa nie zwalnia cię z jego przestrzegania.



Dlatego chociaż przysiądź i naucz się znaków i podstawowych zasad ruchu. Szczególnie tych dotyczących pierwszeństwa na drodze. O tym, kiedy je masz, a kiedy go nie masz. Bo wyjazdy na pałę z drogi podporządkowanej czy zjeżdżanie z chodników na jezdnię bez upewnienia się, czy nie stwarzasz zagrożenia, to rzecz powszednia.



Rowerzyści mają problem z odróżnieniem kolorów świateł. Ich czerwone nie dotyczy. Albo inny przypadek. Światło czerwone, wszyscy stoją grzecznie w kolejce. Strzałki dla prawoskrętu brak. Co robi rowerzysta chcący skręcić w prawo? Omija stojące pojazdy, wjeżdża na przejście dla pieszych, jedzie kawałek chodnikiem, po czym zjeżdża na drogę poprzeczną na następnym przejściu dla pieszych. I to niezależnie od tego, czy jest tam akurat dla niego światło zielone, czy czerwone.


Zdarzało mi się także widzieć rowerzystów na drogach ekspresowych. Przejaw głupoty czy skrajna ignorancja? Nie wiem.


I jak jedziecie drogą, to ustępujecie pierwszeństwa pieszym znajdującym się na pasach tak samo jak każdy inny użytkownik dróg!

I jeszcze kwestia oświetlenia rowerów. W dzień światła nie są obowiązkowe. Ale nocą - owszem. A rowerzysta bez świateł, odblasków, czy kamizelki to widok powszechny po zmierzchu. I policja niestety nic z tym nie robi. A jak już masz światełka w rowerze to poświęć kilkanaście sekund czasu, by przednią lampkę ustawić tak, by świeciła przed rower, a nie wszystkim dookoła po oczach. Strasznie to irytujące jak jasna ledowa lampka mająca kilkanaście tysięcy lumenów, kupiona specjalnie, byś miał widno przed rowerem oślepia wszystkich wokół. A nawet i zwykła ledowa lampka rowerowa, ale źle ustawiona potrafi oślepić. I mówię tu o takich lampkach jak na przykład w rowerach miejskich z wypożyczalni. Więc po zapaleniu przedniej lampki jak widzisz, że nie świeci ona przed rower - ustaw ją jak się należy.

Jazda po chodnikach i przejściach dla pieszych


Kolejny z grzechów. Jak jest ścieżka - to z niej mało kto korzysta. Jak jej nie ma - to rowerzyści nagminnie jeżdżą po chodnikach. I o ile rozumiem, że jadą tam rodziny z dziećmi małymi, bo takie rodziny jechać tamtędy muszą, gdyż dzieci na jezdnię nie wezmą, o tyle zupełnie nie rozumiem, jak zdrowy chłop z wąsem pod nosem zapitala chodnikiem z prędkością światła. I po przejściu dla pieszych także. Tak, po przejściu dla pieszych. Bo przecież w obrębie skrzyżowania pierwszeństwo ma. No nie. Nie ma. Po chodniku się chodzi. Zsiadasz z roweru i prowadzisz go. Jeśli jest przejście dla pieszych i obok jest ścieżka rowerowa, to także zsiadasz z roweru i prowadzisz go po przejściu. Prowadzisz idąc obok roweru, a nie siedząc na nim.

Ciąg pieszo-rowerowy



W przypadku oznaczenia go takim znakiem jak powyżej prawa część ciągu przeznaczona jest dla rowerów, a lewa dla pieszych. Po prawej części rowerzyści mogą poruszać się w obie strony. W jedną bliżej prawej krawędzi ciągu, w drugą bliżej osi ciągu całego ciągu (czyli bliżej części przeznaczonej dla pieszych). Ale co, jak widnieje taki znak?



Tutaj rowerzyści mogą poruszać się całą szerokością ciągu, jednak muszą uważać na pieszych, którzy w tym przypadku mają bezwzględne pierwszeństwo. I nie dzwonimy tu na pieszych i nie przeganiamy ich od jednej krawędzi ciągu do drugiej. W tym przypadku rowerzysto jesteś na samym dole łańcucha pierwszeństwa. Ustępujesz i nie marudzisz.



I ostatni przypadek to chodnik, którym mogą poruszać się rowery (zdjęcie u góry). I tu także bezwzględne pierwszeństwo mają piesi.


Czy wszyscy rowerzyści jeżdżą beznadziejnie? Nie. Sporo kierowców wsiada na rowery i nimi jeździ. Jeżdżą prawidłowo, szanując przepisy, siebie i innych użytkowników dróg. Podobnie jak spora liczba rowerzystów, która przepisy zna. Rowerzyści, o których pisałem wcześniej, to niestety całkiem spora grupka uczestników ruchu, którzy ryzykują, krzyczą i zwracają na siebie uwagę swoją jazdą i dlatego są tacy widoczni. I psują opinię całej rowerowej społeczności. Może wśród samych rowerzystów zawiąże się grupa, która w internecie będzie promować jak powinno się korzystać z dróg i ścieżek rowerowych, by wszystkim żyło się lepiej?


A, i jeszcze jedna uwaga. Piłeś, to nie jedź na rowerze. Nawet po ścieżce. Najlepiej weź rower za kierownicę i poprowadź go do domu. Tak będzie najbezpieczniej dla wszystkich. Serio. Podobnie jak jedziesz rowerem, to nie słuchaj muzyki w słuchawkach, bo wtedy nie wiesz, co się dookoła Ciebie dzieje.

I na koniec kompilacja zachowań rowerzystów. A w następnym odcinku odwrócimy sytuację i spojrzymy na ruch z perspektywy rowerzystów.


Oglądany: 67095x | Komentarzy: 276 | Okejek: 370 osób