Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki LXXVII - Lub czasopisma informatyczne

30 738  
6   28  
Jak dogadać się z niemieckim policjantem gdy cię pobiją, jak nakarmić szwagra oraz jakie można kupić czasopisma informatyczne - tego wszystkiego dowiesz się z kolejnego wydania Autentyków. A na deser - perypetii szpitalnych Storka ciąg dalszy. :)

POBILI NAS! TAK! NAS! 

Świadkiem tego wydarzenia był mój kumpel, który udał się na saksy do naszych sąsiadów Niemiaszków. Któregoś wieczorku po robocie zorganizowano imprezkę. A jak to bywa na suto zakrapianych imprezkach, bez rozróby obejść się nie może. Dwóch podchmielonych Polaków zaczęło podrywać jakąś Turczynkę, nie spodobało się to jej bratu, kuzynom, wujkom itd. Jako, że nie przekonała naszych rodaków wielkość i mnogość tureckiej rodziny nie obeszło się bez łomotu. Ktoś zadryndał na policję. Jak tylko radiowóz wpadł na plac, wszyscy zamieszani w rozrubę błyskawicznie wyparowali, a na środku zostali tylko poobijanie nasi dzielni chłopcy. Jak tylko zobaczyli "polizei", oszołomieni rzucili się w ich kierunku i drą się po polsku, ostro gestykulując:
- Panie aresztuj ich pan!!! Mnie i kolegę pobili jakieś Turki. Normalnie pobili nas!!!
Niemiecki gliniarz z wytrzeszczonymi gałami ni cholery nie rozumiejąc pyta:
- Was???*
- NO NAS, NAS!!! Przecierz Ku#wa mówię, że NAS!!!!
Wszyscy zebrani Polacy pospadali ze śmiechu na glębę, ku wielkiemu zdziwieniu niemieckich gliniarzy i pozostałych narodowości.

* - jakby ktoś nie kumał niemieckiego to "Was?" po niemiecku znaczy tyle samo co u nas "Co?"

by marecio

* * * * *

NIESPODZIEWANY GOŚĆ WIGILIJNY

Teść rozmawia ze znajomym (czas wigilijny i jedno dodatkowe nakrycie):
- Był u ciebie niespodziewany gość ?
- Był... ale w piwnicy i zapierniczył rower !!!

by tompy

* * * * *

SIŁA PLOTKI

W wakacje dorabiałem sobie pracując przy instalowaniu grzejników w Zambrowie. Pracowaliśmy w bloku przerobionym z carskich koszar, zamieszkałym w większości przez staruszków i różnych "indywidualistów", w większości z zamiłowaniem do popijawy, takie klimaty slumsowe, każdy o każdym wszystko wie, środowisko plotkogenne.

Na pierwszy ogień poszło mieszkanie pana Tolka - skrzyżowanie Rewiskiego z Kiepskim, właściciela 6 córek zajmującego się w oczekiwaniu na zapomogę oglądaniem filmów XXX. Nasza dzielna brygada szybko się z nim zaprzyjaźniła. Początki są trudne, szło trochę wolno, a co chwila nachodziły nas delegacje rozjazgotanych staruszek z pretensjami, czemu nie zaczynamy od ich mieszka - na nic tłumaczenia, że trzeba wszystko po kolei, że spawanie trochę czasu zajmuje itd.

Po pewnym czasie jednak sytuacja się uspokoiła, babcie zrobiły się jakby milsze, zapraszały na kawę, przestały straszyć donosem do administracji...

Okazało się że Tolek rozpuścił wielce skuteczną plotkę że jest takim fajnym kumplem, że u niego zamontujemy zawory i będzie mógł odcinać C.O. w całym pionie wg. własnego widzimisię...

I jak tu nie wierzyć w siłę plotki.

by Beer_Trooper

* * * * *

CIERPLIWOŚĆ

Mój mąż ma brata. Niepodobni są do siebie, nie tylko fizycznie, ale i charakterologicznie. Brat mojego Męża to płaskogłowy facet z malekimi ustami jak dziewczynka 10-letnia. Kiedyś przyjechał do nas głodny, powiedziałam, że mam tylko zupę i tym go mogę poczęstować. Gdy mu tę zupę nakładałam, to zamiast normalnej łyżki, włożyłam mu do talerza taką do sałatek, co ma przekątną co najmniej 30% większą od przekątnej standardowej łyżki stołowej. Postawiłam przed nim talerz i czekam w napięciu. Pierwsza łyżka, patrzę, z wielkim bólem, ale do paszczy włożył, druga łyżka - to samo, dopiero przy trzeciej, spojrzał na nią, na mnie i zapytał:

- Co jest, k*rwa?!

by anieliczka

* * * * *

POGADALI JAK POLAK Z POLAKIEM

Jakiś czas temu wybraliśmy się do teściów. Pociągiem. Żeby na ten pociąg zdążyć, wzięliśmy taryfę. Mój chłop nie do koca zachwycony perspektywą wizyty u mamusi całą drogę siedział naburmuszony. Taryfiarz podając nam walizkę mówi do Tomka:
- Lubi pan podróże?
- Nie, wie pan, nie bardzo.
- Taaaa... ja też wolę pod śledzia

by kociara

* * * * *

KLEIĆ KAŻDY MOŻE

Akcja działa się w listopadzie, w jednym z olsztyskich akademików. Stoję z kolegą na korytarzu i rozmawiamy o otrzęsinach, które mieliśmy dzień wcześniej. Przychodzi do nas pani z portierni (P)

P - Macie klej?
Ja - Jaki? Do papieru?
P - Nie, jakiś mocniejszy.
J - No mam ośmiorniczkę.
P - A co to klei?
J - Zaraz...

Idę po klej do pokoju, przynoszę pani i czytam:

J - "Drewno, kamień, marmur, ceramika itp."
P - Da pan, przyjdzie pan po niego za 10 minut na portiernie
J - Ok

Po 10 minutach...

J - I co, przydał się?
P - Tak. Tylko trochę wzięłam. Dziekuję.
J - Nie ma sprawy.

Ciekawość nie daje mi spokoju:

J - A co pani kleiła?
P - Aaa bo wie pan, byłam wczoraj u dentysty, wstawił mi koronkę, ale mi wypadła, dobrze że nie połknęłam...

by krazy_kid

* * * * *

PRZYBIEŻELI DO BETLEJEM...

W tym roku moja klasa robiła jasełka. Na pierwszej próbie Józef miał się spytać gdzie może znaleźć jakiś nocleg. A tekst brzmiał:
Józef:  - Przepraszam. Nie wiecie gdzie mogę znaleźć jakieś ciepłe miejsce, bo mi mały zmarznie!

by Goonies

* * * * *

POWINNI TEGO ZABRONIĆ

Krótka wymiana SMS z moją żonką (z tłumaczeniem):
Żona - "MLEKO" - miałem kupić dla dzieci
Ja - "KROWA" - chcąc zwrócić uwagę na skromność jej wypowiedzi i jednocześnie sprowokować do gry w skojarzenia.
Żona ( po dłuższej przerwie) - " TY CHYBA NIE KUPUJESZ W MEDIA MARKT"

by PogromcaLESZCZY

* * * * *

HOMO(GENIZOWANY)

Pewnego pięknego ranka wchodzimy z kumplem do sklepiku spożywczego i prosimy bułeczki i twarożek, na co pani ekspedientka pyta:
- Homo...?
Po chwili konsternacji odpowiadamy zgodnie z kumplem, że nie, nie wiemy jak szanowna pani, ale my hetero... Twarożku już nie dostaliśmy...

by dziam

* * * * *

SPIRITUS SANCTUS

Warszawa kilka dni temu. Miałem "SZCZĘŚCIE" odwiedzając rodzinkę trafić na wizytę Księdza.
Modlitwa, pogaduszki etc. No i mojej Babci przypomniało się że nie dała wody święconej aby Ksiądz mógł poświęcić mieszkanie. Wynalazła szybko słoiczek z wodą święconą z szafeczki i oddała "Egzorcyście".
Zamoczył tą swoją "szczoteczkę wiklinową" i święci...
Nagle tak stojąc naprzeciw niego poczułem coś w rodzaju alkoholu. Zastanowiłem się że to norma tutaj na rodzinnym Mokotowie, że Ksiądz łyknął sobie symboliczniaka i rozchodniaka z sąsiadami... Dodam, że była to już ok. 97 wizyta Księdza tego dnia (bo moja rodzina mieszka w 100 mieszkaniowym bloku). Ksiądz wyszedł. Zaczęliśmy się śmiać bo okazało się że wszyscy poczuli wódencję... Dopiero za chwilę okazało się że Babcia pomyliła słoiczki i dała Księdzu ten z 95% spirytusem... wiadomo SPIRYTUS SANCTUS.

by SORKENS

* * * * *

A TEN CZEGO CHCE?

Kumpel robi w piątek mała bibkę, no a że czasu nie będzie w piątek na zakupy, to dziś pojechaliśmy co by kupić wszystko co potrzebne czyli napoje wyskokowe. Siostra stwierdziła, że pojedzie z nami.

Sis stanęła przy stoisku z płytami coś sobie wrzuciła do koszyka, ja sobie przeglądałem obok cd. Spuszczony wzrok i czytam jakie kawałki są na płycie. Po chwili patrzę, że płyt w koszyku siostra ma już kilka i to siakieś dziwne. Nie patrząc na Nią sięgnąłem łapą do koszyka wyciągam pierwszą z brzegu czytam i mówię: Bożesz Ty mój - Maciej Żółtko co to za palant - nie mów że Ty tego będziesz słuchać ??? Na to zupełnie obcy głos:
- No tak, bardzo go lubię...
Wystraszony podniosłem oczy i zbaraniałem, grzebałem w koszyku obcej dziewczyny. Siostra i kumpel stali obok i zaśmiewali się do łez..

by Stork

* * * * *

KRZYŻEM GO, KRZYŻEM

Pogrzeb na jakiejś wiejskiej parafii. Cała ceremonia przebiegała w skupieniu i należytym szacunkiem. Do czasu, kiedy kondukt znalazł sie już na cmentarzu. Okazało się, że do wykopanego dołu wpadł zając i miotał się wystraszony(zresztą kto chciałby być pogrzebany żywcem). Starszy ministrant wszedł do dołu, co by zwierzaka złapać i wypuścić, jednak zając wyrywał się spanikowany. Powaga trwała do czasu, kiedy jeden z kopidołów zawołał:
- Krzyżem go..., krzyżem...

by corniger

* * * * *

INFORMATYKA NA USŁUGACH BUDOWNICTWA

Koleżanka z pracy opowiadała jak ładnych kilka lat temu, około 7-8, miała ochotę zakupić w kiosku jakieś komputerowe czasopismo. Przedstawiona przez nią rozmowa z panią kioskarką wyglądała mniej więcej tak:
P – pani kioskarka
K – koleżanka

K - Czy jest może czasopismo komputerowe…. blablabla (tu następuje wymiana kilku znanych w owym czasie czasopism)
P - Nie ma.
K - A są jakieś inne czasopisma informatyczne?
P - Z informatycznych mamy tylko „informator budowlany”.

by piechu

I na zakończenie perypetii szpitalnych Storka ciąg dalszy...

SZPITAL PO PARU FERIACH

To poszedłem na wizytę kontrolną, trochę duszą na ramieniu bo sam sobie zdjąłem gips.

(wcześniejsze perypetie szpitalne Storka znajdziecie TUTAJ cz.I i TUTAJ cz.II)

Dalej czytacie na własną odpowiedzialnośc. I nie komentować, że za długie.

L - Lekarz
2L - 2gi lekarz
J - Ja
P - Praktykantka

J - Dzień dobry
L - Jaki dobry, Jaki dobry jestem Doktor Zły!!!
J - ... czemu zły ??
L - Bo Pan jest następny co to się nie słucha lekarza!! A potem jak my plan mamy wyrobić ?? Ile miało być ?? 3 tygodnie miały być...
J - No były dwa...
L - I... ??
J - I stwierdziłem, że starczy...
L - Że starczy to miał prawo powiedzieć teść gdy zamknął na kłódkę trumnę z poćwiartowanymi zwłokami teściowej... A Pan to co? Chce Pan jeszcze grać ??
J - No tak, Panie doktorze!
L - To będziesz Pan grał jeszcze... ze mną w karty, jak nie zaczniesz się mnie słuchać!! Prawdę mówią w telewizji, straszną młodzież mamy teraz!! Ja rozumiem rodziców nie słuchać, własnej kobiety, politykom nie wierzyć ale lekarzowi???
J- ...
L - I co ja mam z Panem zrobić???

(na te słowa wszedł drugi lekarz znany z wcześniejszych 2 akcji)

2L - Pokochać! I może ja przyjdę później co??
L - Nie, chodź! Zrobisz mu zaraz lewatywę... to się łobuz chociaż uśmiechać przestanie !
2L - Taaaaa, a co zrobisz jak się zacznie uśmiechać szerzej ??
L - Też się ucieszę, więcej kobiet zostanie dla nas...
2L - (zwracając się do mnie) To co lewatywka??
J - Może kiedy indziej ?
L- Dobra, chodzić Pan możesz, bo byś inaczej Pan do mnie się nie dostał, boleć też Pana nie boli, bo byś Pan powiedział, więc oglądać Pana nogi nie muszę. Zalecenia i tak Pan masz głęboko tam gdzie lewatywy jeszcze nie było, więc metodą dedukcji Doktora Watsona co to oznacza ??
2L - Że idziemy na obiad??
L - No, ale to za 15 minut, a Pan Olewnicki pokaże kulasa, nic innego pani Stażystce. Pani Urszulko Pani pozwoli na chwilkę do nas, obejrzy Pani sobie coś...

Weszła z drugiego gabinetu bardzo fajna brunetka.

P - To proszę się rozebrać...
L2 do L - Poczekaj, Ona mówiła do Pana
L do L2 - A ja myślałem że do nas obu, bo Ty to żonaty jesteś...
P - Tak mówiłam do Pana, żeby mi pokazał tego... tą nogę...Pokaże Pan ??
J - Podwijam nogawkę...
P - Nie, nie. Tutaj to szpital tutaj się to robi powoli i porządnie...proszę ściągnąć spodnie... i położyć się.
L2 do L - No podejście ma profesjonalne

Ściągnąłem spodnie, położyłem się...

L - (do mnie) Niech Pan sobie za wiele nie wyobraża, Ona jest tu tylko na stażu i na razie tylko oglądać jej wolno... Dotykać wolno tylko NAM
L - I co pani Ula powie na temat tej nóżki?? Tylko tak ogólnie.
P - Hhmn, ogólnie tak ? To fajna nóżka...
J - Dziękuję.
L - Ja też dziękuję, za bardzo trafną diagnozę. A tak konkretniej, co by Pani zalecała??
P - Odpoczynek, nie nadwerężać się, unikać wysiłku około 7 dni, a potem to spacerki.
L - No czyli zalecenia pani Uli są takie: Piwo Pan pij, Po piwo wysyłaj Pan swoją kobietę, zero sexu przez 7 dni, a potem na zakupy z lubą.
J - A zalecenia Pana ??
P - Zmykaj Pan stąd, bo głodny jestem... Pani Ulu odprowadzi pani pacjenta coby nie zbłądził i kupi mi Pani kawkę w automacie bo ta lura z kuchni mnie dobije.

Ubrałem spodnie i jak już wychodziłem z gabinetu walnąłem 2 rotfle - czemu? Powodem był niecodzienny widok, jaki ujrzałem. Co zobaczyłem?? Kolesia z czepkiem na głowie. No i moze nie byłoby to nic śmiesznego gdyby nie to, że czepek był z pokrowca na buty (który się kupuje w takiej fajnej maszynce za 2 zyle) - Wyglądał jak Pani w mięsnym ... a już myślałem, że tylko lekarze tutaj są lekko porąbani.

Drugiego rotfla walnąłem po tekście lekarza który wyszedł zobaczyć z czego my się tak brechamy (ja i Ula):
L - Lekarz
K - Kolo

L - Proszę Pana (poważnym głosem), ale chyba Pan zabłądził!
K - Tu jest chirurgia, chyba nie ??
L - Dokładniej to ortopedia, ale na basen to tamtędy!!
K - Ale ja nie chcę na basen ???
L - To po co kupował Pan czepek ???

by Stork


A teraz Ty masz szansę podzielić się z pozostałymi czytelnikami przeżytą zabawną historią. Wystarczy, że wejdziesz na nasze forum "
Kawałki mięsne" opiszesz wszystko, zaznaczając przy wątku taki znaczek: , a być może za tydzień rozbawisz tysiące czytelników kolejnych autentyków!


Oglądany: 30738x | Komentarzy: 28 | Okejek: 6 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało