Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Czy można z powrotem włożyć wyciągniętą z granatu zawleczkę?

65 226  
311   26  
Na to pytanie dość obrazowej odpowiedzi udzielił David Kitson, który dowiedział się tego na podstawie własnych doświadczeń, które do końca życia zapadły mu w pamięć.
A dla wiecznych narzekaczy TL;DR - tak.



Dawno temu...

Kilku z nas spóźniło się na zajęcia na rzutni granatów i kiedy przybyliśmy, trening już trwał na dobre i kadra była zajęta. Więc uznaliśmy, że sami możemy przygotować się do zajęć i, mimo że nie mieliśmy pojęcia co robimy, zapakowaliśmy granaty ze skrzynek do ładownic i podeszliśmy do miejsca oczekiwania. Po raz pierwszy mieliśmy do czynienia z prawdziwymi granatami i zobaczyliśmy, że leży ich całe mnóstwo, więc zabraliśmy tyle, ile zdołaliśmy pomieścić w ładownicach i na oporządzeniu - po ok. 15 na głowę, znacznie więcej niż 3-4, które mieliśmy rzucać. Mi się udało upchnąć ponad 20 i moje ładownice i kieszenie były wypchane.



W pewnym momencie podszedł do nas sierżant i wydarł się, abyśmy nawet nie drgnęli. Nawet nie drgnął nam pojedynczy mięsień. Każdego z nas powolutku dokładnie obejrzał, a na koniec podszedł do mnie, przysunął twarz do mojej i powiedział:
- Wszyscy się stąd wynoście, chcę porozmawiać z tym żołnierzem na osobności.

To był moment. Kiedy zdali sobie sprawę, że dziś nie będą celem sierżanta, szybko się wycofali poza zasięg jego widzenia, pozostawiając mnie sam na sam z sierżantem na rzutni granatów.



- Nawet nie drgnij - był tak blisko, że czułem jego oddech. Nie musiał powtarzać, nawet nie mrugnąłem.

Wtedy on sięgnął do mojej ładownicy z przodu po prawej i wyciągnął granat, a następnie wetknął w niego zawleczkę. Okazało się, że znalazł ją przy skrzynkach z granatami, z których się ładowaliśmy i nie zdawaliśmy sobie sprawy co zaszło.

Kiedy włożył zawleczkę na miejsce, oddał mi granat i zaprowadził mnie na miejsce, z którego rzucaliśmy.
- Dobra, teraz zobaczymy, jak daleko dasz radę nim rzucić - powiedział i kazał mi stać kiedy patrzyliśmy, jak granat leci. - Widzisz, gdzie wylądował, widzisz, gdzie wylądował? Dobra, teraz padnij.



BUUUM!

Ponad dwadzieścia granatów później ramię mnie bolało i mocno żałowałem swej chciwości przy skrzynkach. Kiedy schodziliśmy z rzutni, powiedział do mnie, żeby podkreślić naukę:
- Kiedy bierzesz granaty, każdy z nich dokładnie obejrzyj i nie przeładuj się. Teraz już wiesz wszystko, co powinieneś wiedzieć o granatach - i odszedł.

Pozostali trafili pod skrzydła innych sierżantów, również trafili na stanowiska i musieli wyrzucać wszystkie granaty, które nabrali. Po ćwiczeniu wszyscy podeszli do mnie.
- Co się stało? Co ci zrobił?
- Znalazł zawleczkę od mojego granatu przy skrzynkach - odpowiedziałem.

Myślę, że żaden z nas nie zapomniał tej nauczki. Zawleczka zaczepiła o coś, kiedy ładowałem granat, nie zauważyłem tego i wetknąłem go do ładownicy - mało brakowało, a stałbym się elementem statystyki. Sierżant zachował się tak a nie inaczej, abym nie wpadł w panikę i nie zrobił czegoś głupiego.

Tak, możesz włożyć zawleczkę do granatu. Nawet 20 minut po wyjęciu. To jest tylko element zabezpieczający. Elementem układu zapalającego jest łyżka znajdująca się z boku i dopóki ona nie odpadnie, granat nie zadziała.



Oglądany: 65226x | Komentarzy: 26 | Okejek: 311 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.09

18.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało