Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dzień z życia kierowcy autobusu - jak to wygląda naprawdę? Część II (Q&A i inne)

67 263  
509   48  
Niezmiernie mi miło, że pierwsza część artykułu została tak ciepło przyjęta. Wielkie Dzięki Bojownicy! Czuję się wręcz zobowiązany do napisana drugiej części, w tym umieszczenia w niej odpowiedzi na nurtujące Was pytania, jak i przytoczenia jeszcze paru historyjek z codzienności pracy Kierowcy Autobusu Miejskiego.

A, nie udało Wam się dobrze wytypować miejscowości, w której jeżdżę. Ani to Łódź, ani Wrocław... :-) Jest to jedno z miast powiatowych na Dolnym Śląsku.

Zacznijmy od Waszych pytań
Q&A

@Runior: Chyba nikt jeszcze nie zapytał: jak często zdarza się, że zatrzymujesz autobus i zaczynasz klaskać :P?

- Cholera, chyba słaby i sztuczny ze mnie kierowca, bo ani razu nie miałem takiej okazji... Za to, nie raz już miałem ochotę "klasnąć" kogoś w twarz... Napruta młodzież, drące się gimnazjalistki, dzieci ulicy słuchające rapu o ciężkim życiu, czy emerytki uważające się za Królowe Życia, którym wszystko się należy, a kierowca to zwykły gamoń i cham.

@rybazmarsa88: Mnie interesuje kwestia spóźnienia i korków na mieście. Gdy masz być na przystanku A o 15:05, a jesteś o 15:15, czy dasz radę w trasie nadrobić opóźnienie? Czy wtedy masz krótszą przerwę na pętli, czy opuszczasz jeden kurs, by czasowo się wyrobić?

- Zależy jaka jest to linia i jak przebiega. Mamy u siebie kilka, które łączą dwa miasta i czas na przejazd pomiędzy jednym a drugim (odcinek bez przystanków) jest po prostu za długi. Wtedy można tam zawsze urwać ze 3-4 minuty. 10 minut to już jednak za dużo i jest po prostu tak, że dojeżdża się na pętlę opóźniony, no i trzeba zrezygnować z przeznaczonej przerwy i ruszać dalej. Na odpuszczenie kursu nie możemy sobie pozwolić, ponieważ jesteśmy tylko firmą wykonującą przewozy dla innej i - wiadomo - "kilometry muszą się zgadzać".

@krzycz22: W Łodzi co prawda jest kilka bus pasów, ale czy nie trafia Cię szlag w korkach?

- Korki u nas zdarzają się rzadko, to jednak mieściny, a nie metropolie. Jak się już zdarzą, no to cóż - przecież nie przeskoczę. Bardziej myślę, że przeszkadza to pasażerom, bo to oni spieszą się do pracy, szkoły, domu itp. Oczywiście, później jadę trochę innym tempem niż zazwyczaj, aby nadrobić.

@Gregor40: Pracujesz w systemie 10h przez 7 dni w tygodniu? ;P

- Większość rozkładów mieści się w 9, 9 i pół godziny. Nie przez 7, a zazwyczaj przez 6.

@MINETAUR: To jeszcze nam napisz, dlaczego - z punktu widzenia pasażerów - wozicie nas jak worki kartofli :-) Gwałtowne ruszanie i hamowanie, ciasne skręty. A my latamy od ściany do ściany, wpadamy na siebie, nasze bagaże się przewracają. Czy to dlatego, że najpierw robicie kwalifikację wstępną przyspieszoną na przewóz rzeczy i Wam to we krwi zostaje? ;-)

- Wiesz, najłatwiej można to wytłumaczyć w taki trochę kolokwialny sposób - autobus zachowuje się w ruchu inaczej niż samochód osobowy. Jest to spowodowane jego budową, środkiem ciężkości, wymiarami. Zdaję sobie z tego sprawę, że niektórzy jeżdżą jak wariaci, ale to raczej mniejszość. Najważniejsza rzecz - trzymać się uchwytów, poręczy, siedzeń w trakcie podróży. Gwałtowne hamowanie? Raczej tylko, jeśli coś się przed autobusem nagle pojawi, tak jak pisałem w pierwszej części - pieszy, rowerzysta nagle zjedzie z chodnika na ulicę, samochód wymusi, a to wybiegnie kot. Wiadomo, jeżeli w autobusie nikt nie jest przypięty pasami bezpieczeństwa zupełnie inaczej odczuje każde, nawet najmniejsze zahamowanie. Ciasne skręty? Po prostu specyfika jazdy autobusem, niektórych skrzyżowań nie da się pokonać normalnie, gładko, niektóre trzeba kombinować z mocnym skrętem, później odbiciem i z powrotem dokręceniem kierownicy, żeby się po prostu zmieścić. Czasami wydaje mi się, że układający rozkłady jazdy i przebiegi tras nie mają bladego pojęcia jakie pojazdy będą po tych trasach jeździć...

@harry_1983: Zawsze jak byłem mały to się zastanawiałem, jak kierowca autobusu dojeżdża do pracy, skoro nie może autobusem (albo tramwajem) ? :D

- Samochodem :) Dawniej, a może i obecnie w innych miejscowościach istniały linie nocne, którymi kierowcy sobie dojeżdżali, a jeszcze gdzie indziej były specjalne autobusy zbierające pracowników do pracy.

@Paulvanday: Pisałeś o tak zwanej jedynce, a co z 2. jak się zachce nagle :)

- Telefon do dyspozytora. Dyspozytor zazwyczaj ma jednego, albo dwóch kierowców przy sobie (tak zwana rezerwa, dyżur), którzy zmieniają mnie w trakcie linii i jeżdżą za mnie, dopóki nie załatwię swoich spraw... :-)

@fop33: Jeśli otwierasz zamknięte drzwi tajnym guzikiem, to jak je zamykasz kończąc pracę i wychodząc z autobusu? Tym samym guzikiem?

- Tym samym guzikiem. Niektóre autobusy mają też funkcję, jak już ktoś pisał, zamykania drzwi z opóźnieniem.

@TeddyBeers: Jak to u was jest z tacho?Jako MKS łapiecie się na jakiś wyjątek i możecie jeździć bez karty, czy obowiązują was te same godziny co wszystkich?

- Linie regularne o długości do 50 km są wyłączone z konieczności używania tachografu przez kierowców. Godziny pracy też się delikatnie różnią.

@tldr: Nie narzekaj na godziny pracy, bo po 10. godzinach wracasz do domu, a niektórzy po 15. śpią w kabinie za fotelami, a wracają w piątek ;)

- Jak to się mówi - widziały gały co brały. Nie narzekam - artykuł przypominam został napisany dla portalu satyrycznego, całość jest z przymrużeniem oka, lekko wyolbrzymiona. Poza tym, jeździłem przez chwilę 3,5-tonówkami po Polsce, za żadne pieniądze bym do tego nie wrócił.

@khadzad: Jedyny problem to to, że nie mam bladego pojęcia, ile on miejsca potrzebuje, więc czasem jak jestem w połowie autobusu (w korku) i zobaczę, że chce zjechać, to nie wiem czy wpuścić, czy jechać, bo i tak się nie zmieści:P

- Wiesz, jeżeli byłeś już w połowie autobusu jak kierowca dopiero włączył kierunkowskaz, to nie będzie na ciebie kur*ował, że go nie wpuszczasz, bo widzi w lusterku, że "byłeś pierwszy". Hm, myślę, że jeżeli minąłeś już tylną oś pojazdu, to jedź. Jeżeli zaś masz ją przed sobą, śmiało wpuszczaj - wykręci.

NIESZCZĘSNY Art. 18 Kodeksu Drogowego

Art. 18. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do oznaczonego przystanku autobusowego (trolejbusowego) na obszarze zabudowanym, jest obowiązany zmniejszyć prędkość, a w razie potrzeby zatrzymać się, aby umożliwić kierującemu autobusem (trolejbusem) włączenie się do ruchu, jeżeli kierujący takim pojazdem sygnalizuje kierunkowskazem zamiar zmiany pasa ruchu lub wjechania z zatoki na jezdnię.
2. Kierujący autobusem (trolejbusem), o którym mowa w ust. 1, może wjechać na sąsiedni pas ruchu lub na jezdnię dopiero po upewnieniu się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Co możemy wywnioskować?
AUTOBUS NIE MA PIERWSZEŃSTWA, ale!
ZA KAŻDYM RAZEM ZBLIŻAJĄC SIĘ DO PRZYSTANKU KIEROWCA MA OBOWIĄZEK ZMNIEJSZYĆ PRĘDKOŚĆ, W RAZIE POTRZEBY ZATRZYMAĆ SIĘ. Z A W S Z E
.

A ja nie lubię kierowców autobusów, bo to chamy, bo (cz. II):

Nie podjedzie pod krawężnik, tylko stanie pół metra od niego i ja muszę robić duży krok!
- Problem w tym, że niektóre zatoczki są po prostu źle zaprojektowane (za płytkie, za krótkie, zbyt "kanciaste") i autobus nie jest w stanie odpowiednio, blisko krawężnika się zatrzymać, bo się po prostu nie mieści.

Wstawałam, a on nagle zaczął skręcać, porozrzucało mnie po autobusie jak kartofle!
- Często spotykam się z sytuacją, że ludzie wstają mi w autobusie, w momencie jak jestem w trakcie pokonywania ronda... Albo, na ostatnią chwilę, przed samym przystankiem, gdy zaczynam hamować, czy w trakcie pokonywania jakiegoś zakrętu.

Jeżdżą środkiem drogi!
- Autobus nie może sobie pozwolić na jazdę przy samym poboczu, bo uwierzcie, w momencie gdy jedno koło "złapie pobocze", ciągnie za sobą całą resztę i czasami robi się groźnie i trudno jest powrócić na właściwy tor jazdy (uczulają nawet na to w szkołach jazdy). Poza tym, zahamować autobus jest łatwo, ale już go rozpędzić... Dlatego, gdy dochodzi do mijanki na wąskiej drodze i za kierownicą z naprzeciwka jedzie ktoś rozgarnięty - nie robi żadnych problemów i się zatrzymuje. Wielkie dzięki ode mnie dla takich kierowców!



Kierowca jest trochę jak barman

Myślę, że w każdej pracy, w której to ma się kontakt z obcymi ludźmi, dzieją się dziwne rzeczy... :-) Nas kierowców niektórzy traktują jak starych, dobrych kumpli, barmanów, którym można się zwierzyć, opowiedzieć historię życia, czy psychologów, którzy wysłuchają i podpowiedzą. A jeszcze inni traktują nas jak małpki w zoo. Czasem można też wiele się nauczyć od pasażerów.

Miałem sytuację, że jechałem już ostatnim kursem, ale zobaczyłem, że ktoś stoi na jednym z przystanków, więc podjeżdżam i wpuszczam. Starszy Pan wszedł do autobusu i zaczął się kierować w moją stronę. Podszedł do szybki dzielącej kierowcę od przedziału pasażerskiego i widzę, że chce coś wcisnąć w szczelinę. Pytam go, o co chodzi, a on mi na to, że "Ja tylko jeden przystanek jadę i płacę panu za przejazd." Dojrzałem, że trzymał dwa złote w dłoni. Mówię, że nie trzeba, że bez przesady. I zaczyna się opowieść. "Bo wie pan? Ja też kiedyś jeździłem autobusami, no 30 lat. I mam znajomych, którzy właśnie dalej jeżdżą. A bo wie pan, ja tylko jeden przystanek, bo mówię, a pójdę, napiję się wódki. Ale jak się napiłem już - no rzeczywiście, czuć od niego, ale normalnie gościu kontaktowy - to teraz nie wejdę pod tę górkę tutaj. A wie pan, ja mieszkam tutaj zaraz za tą górką jak jest przystanek, to o, w tamtym domu." Dojechaliśmy, dziękował chyba ze 3 razy, że nie wziąłem od niego tych pieniędzy, wysiadł i oczywiście - machał dopóki nie odjechałem z przystanku.

Któregoś razu, bodajże był to Dzień Kobiet, jechałem linią, która od zawsze kończy w tym samym miejscu. Dojeżdżam do pętli, wysiada jakaś kobitka, ale widzę w lusterku, że z tyłu siedzi dwóch młodych, na oko koło 20-25 lat z takimi dosyć sporymi bukietami w rękach. Otwieram drzwi koło nich, patrzę i czekam. Oni nic, siedzą, widać, że coś nie są do końca trzeźwi, takie oczy zmęczone, może coś jarali, może pili, nie wiem. Otwieram kabinę i słucham o czym rozmawiają.
- Noo, storczyki najlepsze są.
- Kurwaaaa, no niech on już jedzie.
Wychylam się więc z kabiny i pytam: - Dokąd chcecie jechać?
- Do Tam-i-tam.
- Ale ja nie jadę do Tam-i-tam.
- A, to wysiadamy.
I rzeczywiście wysiedli, ledwo bo ledwo, obijając się o barierki, ale wysiedli, nie zapominając o swoich bukietach ze storczyków... :)

Trafiają się też męczące osoby, jak takie, które nie wiedzą w jaką linię wsiedli i zdziwieni, dlaczego ja jadę tam, a nie gdzie indziej. Wtedy pretensje, a bo ja nie widziałam! A bo ja stara, ślepa, głucha, mogłam się pomylić. Albo osoby, które notorycznie proszą o zatrzymanie się poza przystankiem. co ciekawe, zazwyczaj jest to dosłownie 100 metrów za przystankiem.

Trafiła mi się kobieta, która poprosiła o zatrzymanie się koło sklepu, bo ona tam mieszka i nie dojdzie do domu, bo tak jej się sikać chce...
Ale nie wszystkie starsze panie są złe, nie, nie.
Niektóre na przykład przynoszą nam jakieś landrynki, cukierki, pralinki. I niektóre rozumieją, że przerwa jest czasem przeznaczonym na odpoczynek dla kierowcy i grzecznie czekają na przystanku.



Znaleziska, znaleziska, znaleziska

Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile rzeczy i to jakich! ludzie potrafią zgubić. Pracuję dosyć krótko, a już drugiego dnia znalazłem w autobusie torbę z laptopem i książkę o poezji. Ale to był 1. stycznia, więc mogło się zdarzyć... :-) Bardzo często ludzie zostawiają czapki, kurtki, zdarzyło mi się znaleźć reklamówkę z butami sportowymi, portfel, 2 damskie torebki, kilka zapalniczek, kilka monet, ale również 2 telefony, reklamówkę z zakupami, etui na papierosy wraz z zawartością, jakieś ruskie papierosy, czy uwaga, mój faworyt! KRAN... znaczy się baterię umywalkową... :)
Nie, nie mogę tego zabrać ze sobą.
Autobus jest monitorowany, to raz, a dwa - po prostu warto być po prostu uczciwym.
Wszystkie znaleziska trafiają na zajezdnię i czekają na zapominalskich. Czasem ktoś się po nie zgłosi, reszta leży i leży...

Myślę, że temat został wyczerpany, bo przecież Kierowca Autobusu to zawód jak zawód i nie można robić z niego fenomenu :)

Wszystkim, którzy dzielnie przetrwali przez te 2 artykuły Wielkie Dzięki, mam nadzieję, że czytało się dobrze, przyjemnie, że uśmiech pojawił się parę razy na twarzy.

Może kiedyś coś uda mi się jeszcze napisać na inne tematy, ale nie obiecuję, wszak literata ze mnie żaden.
4

Oglądany: 67263x | Komentarzy: 48 | Okejek: 509 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

05.07

04.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało