Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

7 mało przyjemnych faktów o śmierci i tym, co po niej

69 238  
255   97  
Śmierć nie jest tak prostą sprawą, jak się niektórym wydaje...

#1.

To nie zatrzymanie pracy serca oznacza śmierć – chociaż szybko do niej doprowadzi, o ile się czynności serca na czas nie przywróci. Ale to mózg decyduje, czy żyjemy, czy nie. Śmierć mózgu może nastąpić wskutek czy to zatrzymania (chociażby czynnościowego – np. gdy dochodzi do migotania komór, serce żyje, ale nie jest w stanie tłoczyć krwi na obwód) pracy serca, czy uduszenia, czy zatrucia, czy rozsmarowania po asfalcie. Gdyby to serce decydowało, nie miałyby sensu przeszczepy serca – bo co dawcy po pół kilogramie zimnego, martwego mięsa? Żeby jednak mieć pewność, że mózg już nie żyje, istnieją specjalne komisje, orzekające o śmierci mózgu na podstawie szczegółowych, rygorystycznych procedur.

#2.



Pod wpływem grawitacji krew zawsze stara się gromadzić się w najniższych partiach ciała – dlatego po całym dniu skarżymy się na ciężkie, nieraz opuchnięte nogi. Po śmierci spływa istotnie najniżej, jak może – czyli w ciele leżącym na plecach zajmie grzbiet, pośladki itd., z czasem wysączając się z naczyń do tkanek, a później – gdy rozpadną się czerwone krwinki – do tkanek wniknie hemoglobina, tak, jak to za życia dzieje się z siniakiem. Te przebarwienia z początku mogą być odwracalne, gdy np. obróci się ciało, ale z czasem utrwalą się. I mogą też powstawać, zanim człowiek umrze – gdy odchodzi powoli, słabnąc w łóżku. Fenomen ten zwie się różami cmentarnymi.

#3.



Tak, jak mózg potrzebuje do życia tlenu, tak i potrzebują go mięśnie. Tlenu i energii. Gdy tej zabraknie, zaczynają się kurczyć – wbrew pozorom mięśnie potrzebują energii do rozkurczenia się. Oczywiście, każde włókno będzie się kurczyło we własnym tempie, ale z czasem dotknie to wszystkie grupy mięśni, przy czym te masywniejsze skurczą się mocniej. Dlatego ciało przybiera tzw. pozycję kolankowo-łokciową. Dlatego też serce, oglądane na sekcji, zwykle jest puste – masywny skurcz zdążył wycisnąć krew z jego jam. Ten skurcz, zwany stężeniem pośmiertnym, po pewnym czasie mija – gdy enzymy z obumarłych tkanek podzielą włókna mięśniowe na kawałki.

#4.



Gnicie zaczyna się od miejsca, gdzie bakterii jest najwięcej. Czyli – u dotąd zdrowego człowieka o standardowym układzie wnętrzności – od jelita grubego, w szczególności od jego początkowego odcinka. Gdybyśmy mieli okazję obserwować ciało pozostawione samemu sobie w warunkach innych od chłodniczych, zobaczylibyśmy z początku zasinienie i pozielenienie brzucha z prawej strony na dole, i rozchodzące się od tego miejsca pręgi – stopniowo zajmowane przez bakterie. Napoczęcie tkanek przez ich własne enzymy, uwolnione wskutek ich obumarcia, nie jest (jeszcze) gniciem. Oczywiście, z czasem do gnijącego ciała przybędą różnorakie inne organizmy, żeby skorzystać i się pożywić.

#5.



Pod wpływem kurczów mięśni i wzbierania gazów gnilnych zachodzą rozmaite procesy – od akustycznych (przemieszczające się w ciele gazy), przez pozory poruszania się zwłok, po porody trumienne. Tak się zdarza, gdy ciśnienie rosnące w jamie brzusznej pokona (gdy zmarłą jest ciężarna kobieta) opór dróg rodnych i wypchnie płód (siłą rzeczy już też martwy) z macicy.

#6.



Ciało nie musi zgnić po śmierci, ale alternatywą nie jest jedynie mumifikacja. Do niej dochodzi w środowisku suchym, gdy enzymom (tkankowym czy obcym) po prostu brakuje wody, by mogły działać: jedna z głównych zasad biochemii głosi "substancje nie reagują, jeśli nie są rozpuszczone". To samo dotyczy zwłok pozostawionych na długo na mrozie, gdy woda powoli sublimuje (jak to się stało ze słynnym Ötzim). Ale, gdy ciało będzie pozostawione w środowisku wilgotnym, bez dostępu powietrza (gdybyśmy np. utonęli w bagnie), dojdzie do tzw. przemiany tłuszczowo-woskowej, gdzie obecne w organizmie tłuszcze przekształcą się w masy złożone z nasyconych kwasów tłuszczowych z domieszką mydeł (stąd inna nazwa tego procesu: saponifikacja). Zwłoki w tej postaci mogą przetrwać wiele lat.

#7.



Najdłużej procesom rozkładu opierają się nie kości, lecz zęby – dlatego mają tak wielkie znaczenie w identyfikacji zwłok. W szczególności szkliwo, zawierające zaledwie około 3% wody i przesycone niezwykle twardymi minerałami, jest najmniej podatne na (nomen omen) ząb czasu. Poza zębami, po człowieku najdłużej mają szanse pozostać włosy i paznokcie – jest to w końcu martwe białko, które w dodatku mało który organizm jest w stanie strawić (chyba tylko poza molami odzieżowymi). Ale akurat o te elementy na ogół nikt nie dba.
6

Oglądany: 69238x | Komentarzy: 97 | Okejek: 255 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało