Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Miła włoska babcia zapraszała samotne sąsiadki do siebie, poiła winem z narkotykiem, a potem zabijała siekierą

67 510  
240   30  
Według stereotypów, włoskie mamy i babcie są troskliwe i kochające. Zawsze pilnują, aby ich dzieci były dobrze nakarmione i zadbane. Leonarda Cianciulli również uwielbiała swoje dzieci. Do tego stopnia, że ucierpiały niewinne osoby.

Kliknij i zobacz więcej!
W okresie od 1939 do 1940 roku kobieta ta wysłała na tamten świat trzy niewinne damy. Schemat zawsze był ten sam: Leonarda zapraszała samotne sąsiadki do siebie, poiła winem z narkotykiem, a potem zabijała siekierą.

"Producentka mydła z Correggio", Leonarda Cianciulli, urodziła się w 1894 roku. Jej dzieciństwo było bardziej niż nieszczęśliwe: dziewczynka urodziła się w wyniku gwałtu. Matka, według wspomnień Leonardy, zawsze nienawidziła jej z całego serca. W okresie dojrzewania Leonarda dwukrotnie próbowała popełnić samobójstwo. Później wszystkie swoje niepowodzenia w życiu tłumaczyła tym, że jej matka rzuciła na nią klątwę.

W 1914 r wyszła za mąż za drobnego urzędnika Rafaela Pansardiego. Cianciulli twierdziła, że to wówczas właśnie matka miała ją przekląć, co skazało Leonardę na życie w cierpieniu. Powodem niezadowolenia matki miała być niższa pozycja społeczna Rafaela.

Kliknij i zobacz więcej!
Leonarda w młodości
Oczywiście nie było żadnych dowodów na klątwę, ale trudno w nią nie wierzyć, jeśli spojrzeć na życie Cianciulli. Kilka lat po ślubie mąż Leonardy trafił do więzienia za oszustwo, a trzy lata później jej dom został zniszczony przez trzęsienie ziemi. Wtedy małżonkowie przenieśli się do Correggio, gdzie Leonarda otworzyła mały sklep i dorobiła się doskonałej reputacji jako dobra, czuła kobieta, troskliwa matka i miła sąsiadka.
W czasie małżeństwa Leonarda zachodziła w ciążę 17 razy, z czego trzy ciąże zakończyły się poronieniami, a dziesięcioro dzieci zmarło krótko po urodzeniu. Jeszcze przed ślubem, przekonana, że ciąży na niej matczyna klątwa, zasięgnęła porady wróżki. Ta przepowiedziała jej, że wyjdzie za mąż, ale jej dzieci będą umierać jedno po drugim. Dlatego czwórkę dzieci, które przeżyły, kobieta starała się chronić na wszystkie możliwe sposoby. W późniejszym czasie Cianciulli poszła do chiromanty, który jednak nie zrobił niczego, aby przezwyciężyć strach kobiety przed klątwą.
"Na twojej prawej ręce widzę więzienie — powiedział jej chiromanta — na lewej ręce - szpital psychiatryczny".
Wszystko to spowodowało, że Leonarda stawała się coraz bardziej przesądna. Jej życie wypełnione było zabobonami i mistycyzmem.

Kliknij i zobacz więcej!

W 1939 r kobieta dowiedziała się, że jej najstarszy i najukochańszy syn Giuseppe musi dołączyć do armii włoskiej. Pełna determinacji, aby go chronić za wszelką cenę, Cianciulli uroiła sobie, że odwrócenie losu Giuseppe wymaga ofiar ludzkich. Wybrała trzy sąsiadki, kobiety w średnim wieku. Niektóre źródła twierdzą, że Leonarda sama uprawiała czary, a te panie przychodziły do niej po radę; inne mówią, że kobiety przychodziły do niej po prostu po sąsiedzku. Jak by nie było, Leonarda zaczęła planować morderstwa. Później, w więzieniu, Cianciulli napisała pamiętnik, który zatytułowała: "Spowiedź zgorzkniałej duszy" i opisała tam szereg szczegółów swych zbrodni.

Kliknij i zobacz więcej!
Trzy ofiary Leonardy Cianciulli

70-letnia stara panna, Faustina Setti, zwróciła się do Leonardy, aby ta pomogła jej znaleźć męża. Leonarda poinformowała naiwną romantyczkę, że odpowiedni kandydat czeka na nią w mieście Puli i powinna się tam udać. Za swoje "usługi" Leonarda wzięła od Setti 30 tysięcy lirów, prawie wszystkie posiadane przez kobietę oszczędności.
W dzień wyjazdu Setti przyszła w odwiedziny do Leonardy, żeby się pożegnać i zgodziła się wypić lampkę wina, nie wiedząc o tym, że do napoju dodano narkotyk. Leonarda zabiła naiwną kobietę siekierą i pocięła jej ciało na dziewięć części, zbierając całą krew w miednicy. Później w swoich wspomnieniach Cianciulli opisała to, co działo się dalej:
"Wrzuciłam kawałki do kotła, dodałam tam siedem kilogramów sody kaustycznej, którą kupiłam, aby zrobić mydło. Potem mieszałam, dopóki wszystko nie zamieniło się w gęstą, ciemną masę, którą przelałam do wielu naczyń. Wyszło dobre mydło. Co do krwi w łazience, czekałam, aż zgęstnieje, a następnie wysuszyłam ją w piecu, wymieszałam z mąką, cukrem, czekoladą, mlekiem i jajkami, a także niewielką ilością margaryny i zagniotłam ciasto. Zrobiłam dużo ciasteczek do herbaty i częstowałam nimi panie, które mnie odwiedzały. Ja i Giuseppe też je jedliśmy".

Kliknij i zobacz więcej!

Druga ofiara, Francesca Clementina Soavi, uwierzyła Leonardzie, że ta znalazła jej pracę w szkole dla dziewcząt w Piacenza. Tak jak wcześniej Setti, Soavi poinformowała rodzinę i znajomych o swojej przeprowadzce. Soavi zostawiła zaufanej sąsiadce pełnomocnictwo do sprzedaży majątku. Napiła się na pożegnanie u Leonardy niezwykłego wina. Również i ona zamieniła się w mydło i ciastka. Morderstwo miało miejsce 5 września 1940 roku.

Kliknij i zobacz więcej!

Trzecią i ostatnią ofiarą Cianciulli stała się była śpiewaczka teatru La Scala, posiadaczka pięknego sopranu, Virginia Cacioppo. Leonarda twierdziła, że znalazła jej pracę sekretarki pewnego tajemniczego agenta we Florencji.

"Skończyła w kotle, jak i dwie poprzednie... jej mięso było tłuste i blade. Kiedy je rozgotowałam, dodałam butelkę wody kolońskiej. Po długim gotowaniu byłam w stanie zrobić krem-mydło dość dobrej jakości. Rozdałam je sąsiadom i znajomym. I, przy okazji, ciastka wyszły smaczniejsze: ta kobieta była bardzo słodka" - pisała morderczyni w swoich wspomnieniach.

Kliknij i zobacz więcej!

Choć Leonarda myślała, że zatarła wszystkie ślady, coś jej umknęło. W przeciwieństwie do dwóch pierwszych ofiar, które nie miały bliskiej rodziny, Cacioppo miała synową, która była osobą podejrzliwą. Nie uwierzyła listom, oznajmiającym o nagłym wyjeździe. Poza tym widziała, jak Cacioppo wchodziła do domu Cianciulli tego wieczoru, kiedy miała wyjechać. O swoich podejrzeniach poinformowała policję i wkrótce Leonarda została aresztowana.

Kliknij i zobacz więcej!
Leonarda podczas rozprawy

Sąd skazał morderczynię na 30 lat więzienia, z czego trzy lata spędziła w szpitalu psychiatrycznym dla przestępców. Jak się okazało, chiromanta miał rację.

Kliknij i zobacz więcej!

Leonarda Cianciulli zmarła na udar mózgu w kobiecym szpitalu psychiatrycznym dla przestępców przy więzieniu w Pozzuoli 15 października 1970 roku. Przedmioty dotyczące jej sprawy - siekierę, nóż kuchenny, tasak, nożyce ogrodnicze, nożyczki krawieckie i piłkę do drewna, a także kocioł, w którym gotowała swe ofiary, wystawiono w Muzeum Kryminologii w Rzymie.

Kliknij i zobacz więcej!
1

Oglądany: 67510x | Komentarzy: 30 | Okejek: 240 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.11

19.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało