Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Najdziwniejsze zwyczaje pogrzebowe z różnych stron świata. Filipińczycy przeginają

48 491  
100   15  
W różnych kulturach śmierć jest różnie postrzegana. W jednych to definitywny koniec, rozstanie ze wszystkim. W innych - koniec pojedynczego etapu i przejście do kolejnego. Tym razem przyjrzyjmy się jednak samemu momentowi przejścia

Pochówek w sukni ślubnej

Zacznijmy od cofnięcia się w przeszłość, wystarczy do XIX wieku, choć podobnie bywało i wcześniej, i później. Ubrania były drogie. Nosiło się to samo przez lata, łatając tylko co większe dziury, przez które robił się przeciąg. Na eleganckie stroje mogli sobie pozwolić tylko najbogatsi. Dla reszty był to zbytek.

Biedniejsze kobiety stroiły się zwykle tylko na jedną okoliczność - własny ślub. Białą suknię szyły zwykle same, z takich materiałów, jakie udało im się zdobyć, i z takimi zdobieniami, na jakie mogły sobie pozwolić. Zwykle w tej samej sukni były też grzebane.



Medycyna w XIX wieku znajdowała się na zupełnie innym etapie niż obecnie. Śmierć podczas porodu była znacznie bardziej prawdopodobna. Ryzyko - znacznie wyższe. Nie należało więc do rzadkości, że kobieta zbliżająca się do terminu porodu, przerabiała swoją suknię ślubną, tak aby przygotować ją na tę smutną ewentualność.

Jak gdyby nic się nie wydarzyło

Wśród przywiązanych do tradycji mieszkańców Filipin rozpowszechniony jest inny zwyczaj. Zwyczaj, który z wielu względów trudno byłoby zaakceptować w tzw. zachodnich warunkach. Zmarłego stroi się mianowicie w najlepsze ubrania, jakie miał, a następnie sadza go na krześle pośrodku domu, w którym żył (szyję okręca się drutem, by podtrzymać głowę na „właściwej” pozycji).



Żałobnicy - ubrani w najstarsze rzeczy, by mieć pewność, że w żadnym momencie nie będą wyglądać lepiej od zmarłego - zachowują się tak jakby zmarły cały czas był z nimi. Oferują mu jedzenie i picie, rozmawiają z nim, myją go i przebierają. Cała ta makabryczna maskarada trwa aż do pogrzebu.

Pogrzeb na pokaz

Jeśliby przejść się po którymkolwiek polskim cmentarzu (zwłaszcza w mniejszych miasteczkach), można dojść do wniosku, że w sumie nie różnimy się tak bardzo od Afrykanów. U nas królują co bardziej wystawne nagrobki, najlepiej z kolumienkami i innymi ozdobnikami, dzięki czemu leżący obok sąsiad zbieleje z zazdrości. W Ghanie natomiast najważniejsza jest trumna.



Nie może to być zwyczajna trumna - skoro już na odesłanie zmarłego na tamten świat wydaje się roczną pensję, to można chyba oczekiwać w zamian czegoś specjalnego. W odpowiedzi na potrzeby rynku pojawili się więc artyści wyspecjalizowani w budowie specjalnych trumien. W ofercie są takie przypominające statek kosmiczny czy Porsche Jamesa Deana.

Dobrze opłacani artyści skłonni są przygotować wszystko zgodnie z ostatnią wolą umierającego i jego bliskich. Najczęściej trumna odzwierciedla status zmarłego, jego zajęcia, cele lub marzenia. Jednym z chętniej wybieranych tematów jest rzeźbiony w drewnie luksusowy samochód.

Z jakiegoś powodu trumienny biznes nie wyszedł poza granice kraju i Ghańczycy mieszkający na co dzień za granicą i chcący tam być pochowani - na własnych warunkach - muszą sprowadzać trumny z ojczyzny. Nic trudnego, wystarczy tylko zapłacić. Trumna w kształcie Porsche została w 2014 roku sprzedana w Londynie za skromne 9 tys. dolarów.

(Z) gramem do dołu

W 2016 roku archeolodzy na jednym z chińskich wykopalisk znaleźli szczątki mężczyzny kaukaskiego pochodzenia, pogrzebanego około 2,5 tysiąca lat wcześniej. Naukowców zaskoczyło niecodzienne towarzystwo - zmarłego obłożono… marihuaną. Liście konopi musiano zerwać tuż przed pogrzebem.



Nie był to jedyny przypadek pogrzebu w konopiach - w innym z grobów znaleziono szczątki zakopane razem z woreczkiem nasion i pokruszonych liści. Na podstawie tych i jeszcze innych przypadków archeolodzy wywnioskowali, że pochowani mężczyźni musieli być szamanami lub… handlarzami narkotyków. Spory rozrzut.

O tym, jak pewien kult pogrzebał buty Nike i jak się to wszystko łączy z ekologią…

Kulty i sekty rządzą się własnymi prawami, które, cóż… trudno zrozumieć osobom z zewnątrz. Na przykład wyznawcy kultu Heaven’s Gate mieli obowiązkowy mundur - całkowicie czarny dres i czarno-białe buty Nike Decade. Powiedzmy, że nie o takiej reklamie marzyli przedstawiciele firmy… Tym bardziej że w 1997 roku ich buty pojawiły się we wszystkich serwisach informacyjnych przy okazji masowych samobójstw wyznawców kultu.



Członkowie Heaven’s Gate ubzdurali sobie, że wraz ze zbliżającą się do Ziemi kometą nadlecą kosmici - z Bogiem w roli przewodniczącego - którzy zabiorą ich do siebie. Wystarczy tylko… trochę dopomóc losowi. Zabiło się wtedy co najmniej 39 osób, a ci, którzy pozostali przy życiu, okrywali zmarłych fioletowymi płachtami.

Można sobie wyobrazić, jaki potencjał marketingowy miało kilkadziesiąt identycznych zwłok z charakterystycznymi butami wystającymi spod fioletowego prześcieradła. Nic dziwnego, że Nike nie było zachwycone i natychmiast wycofało model ze sprzedaży (co nie znaczy bynajmniej, że zainteresowanie Nike Decade spadło - obecnie to eksponaty kolekcjonerskie).



Trzeba przyznać, że i zmarłych dotknęła zmieniająca się moda. Nikt dzisiaj nie godzi się na pogrzebanie w ortalionowym dresie. Dzisiaj coraz więcej osób przejmuje się ekologiczną stroną przedsięwzięcia. Pojawiły się więc firmy, które oferują całkowicie biodegradowalne stroje dla zmarłych. Ale na tym nie koniec!

Strój zmarłego ma nie tylko nie szkodzić środowisku, ale nawet mu pomóc - wymyślono także ubrania zawierające zarodniki grzybów, które po zakopaniu w ziemi zaczynają rosnąć, neutralizując uwalniające się toksyczne substancje. Moda pogrzebowa wiele ma imion…

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 48491x | Komentarzy: 15 | Okejek: 100 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało