Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Najciekawsze wydarzenia z Polski ostatnich dni – onkolog o siostrach Godlewskich

120 183  
297   90  
Polski przemysł rozrywkowy został opanowany przez raka. Epidemia się rozszerza i nie zanosi się, by miało się to zmienić. Wręcz przeciwnie: będzie jeszcze gorzej.

#1. Onkolog ocenił, że oglądanie występów sióstr Godlewskich może szkodzić zdrowiu


Niedawno światło dzienne ujrzał pierwszy teledysk robiących coś na kształt kariery „sióstr Godlewskich”. Ociekająca golizną kolorowa produkcja podbiła polski YouTube i gościła między innymi na Joe Monsterze. Reakcje, które wywołała, są w ogromnej większości identyczne – powiedzieć, że piosenka się nie spodobała, to jak stwierdzić, że Hitler popełnił w życiu parę błędów. Piosenka „Tak, to my” to jedno z tych dzieł, które po prostu „dają raka”. Ile prawdy jest w tym stwierdzeniu? Sprawdził Noizz, konsultując się z doktorem Jackiem Tulimowskim. Onkolog doszedł do wniosku, że oglądanie wyczynów sióstr Godlewskich z pewnością może szkodzić zdrowiu. Główny zarzut stawiany przez Tulimowskiego dotyczy złego przykładu dawanego przez siostry. Onkolog wylicza po kolei szkodliwe elementy, którymi emanuje rodzeństwo. Przebyte operacje plastyczne miałyby tworzyć u ludzi poczucie, że można osiągnąć wiele, gdy powiększy się sobie piersi. Palenie przez siostry cygar w otoczeniu energetycznych kolorów sugeruje, że palenie jest fajne i „podświadomie może zachęcać do uprawiania kancerogennego nałogu”. Lekarz na koniec dodaje, że każdorazowy stres (wywołany na przykład oglądaniem stresujących filmów na YouTube) zabiera kilkanaście sekund z naszego życia.

#2. Jedna z gdańskich galerii handlowych chce zostać dworcem, żeby ominąć zakaz handlu w niedzielę



W związku z zakazem handlu w niedziele, który wszedł w życie z początkiem marca, wielu właścicieli placówek handlowych zaczyna zastanawiać się, jak przepis ominąć. Lista wyjątków – placówek, które mogą być otwarte mimo obowiązującego zakazu – jest bowiem długa i przy wystarczająco dużej determinacji można uchronić się przed nowym prawem. Z takiej możliwości zamierzają skorzystać właściciele Galerii Metropolia – przyłączonego do stacji kolejowej Gdańsk-Wrzeszcz centrum handlowego. Jednym z wyjątków, których nie będzie obowiązywać ustawa, jest bowiem dworzec kolejowy, czyli według przepisów „miejsce przeznaczone do odprawy pasażerów, w którym znajdują się w szczególności: przystanki komunikacyjne, punkt sprzedaży biletów oraz punkt informacji dla podróżnych”. Początkowo doniesienia medialne wspominały o tym, że właściciele gdańskiego centrum handlowego chcieli budować kasy biletowe, by galerię można było legalnie uznać za dworzec. W przesłanej do wglądu portalowi Trójmiasto.pl opinii prawnej wykonanej na zlecenie galerii można wyczytać między innymi, że Galeria Metropolia już w tej chwili spełnia wszystkie kryteria, by stać się dworcem: posiada bezpośredni dostęp do peronów, punkty zakupu biletów, kasowniki, punkty informacji pasażerskiej czy miejsca odpoczynku dla podróżnych. Zanosi się zatem na to, że Polska zyska niebawem nowy dworzec.

#3. Wpłynął prezydencki projekt niesienia pomocy kredytobiorcom



Projekt nowelizacji ustawy, która ma wesprzeć osoby z problemami w spłacie kredytów, został skierowany sejmową Komisję Finansów Publicznych do nadzwyczajnej podkomisji. Proponowana przez prezydenta Dudę nowelizacja zakłada dwukrotne podniesienie minimum dochodowego dla osób wnioskujących o wsparcie. Zwiększeniu miałaby ulec też wysokość wsparcia – z 1,5 tys. zł do 2 tys. zł – oraz okres wsparcia – z 18 do 36 miesięcy. Z działającego od 2015 roku Funduszu Wsparcia Kredytobiorców ma zostać także wyodrębniony Fundusz Restrukturyzacyjny dla frankowiczów, a zasilać go będą banki. Z funduszu miałoby być finansowane przewalutowanie kredytów frankowych na złotówkowe. Banki, które przystąpią do funduszu, będą mogły liczyć na zwrot różnic w wartości kredytu. W specjalnym piśmie premier Morawiecki pozytywnie ocenił projekt „ustawy, zmierzającej do wypracowania mechanizmu udzielania pomocy kredytobiorcom znajdującym się w trudnej sytuacji finansowej, bez względu na walutę udzielonego kredytu”. Entuzjazmu rządzących nie podzielają jednak kredytobiorcy. Wiceprezeska zrzeszającego frankowiczów stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, Barbara Husiew, argumentuje, że proponowane rozwiązania dają zbyt dużą swobodę bankom w przyznawaniu środków z funduszu wsparcia. Jej zastrzeżenia budzi także zbyt krótki okres wsparcia. Bankowcy również zachowują ostrożność i twierdzą, że nowelizacja może być dla nich nieopłacalna i – bazując na dotychczasowym doświadczeniu – nie wiadomo nawet, czy kredytobiorcy będą korzystać z jej zapisów.

#4. W jednym z urzędów nie można było załatwić sprawy, bo „nie ma pani od litery B”



Polskie urzędy to żyjąca legenda. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że każdy pełnoletni Polak ma do opowiedzenia jakąś historię związaną z wizytą „w urzędzie”. Jedna z takich historii, z którą zapoznaje się właśnie grono szersze niż rodzina podczas niedzielnego obiadu, przydarzyła się specjaliście podatkowemu Michałowi Rodakowi i została opisana przez portal Money.pl. W tweecie opublikowanym 27 lutego mężczyzna napisał, że odmówiono mu dostępu do informacji o jednym z podatników z nazwiskiem na literę B, którego jest pełnomocnikiem, ponieważ pani obsługująca podatników na tę literę odeszła na emeryturę i nie wyznaczono jeszcze jej następcy. Choć informacja brzmi jakby żywcem wyjęto ją z jakiejś historyjki z serwisów pokroju The Onion, to po bliższym zastanowieniu się i przypomnieniu sobie urzędniczych historii opowiadanych przez znajomych, w ogóle nie dziwi. Tym bardziej, że – jak wyjaśnia Money.pl – przyporządkowywanie liter alfabetu do poszczególnych referatów staje się coraz częstszą praktyką. Dzięki temu urzędnicy lepiej znają podatników i firmy, którymi się zajmują, a więc mogą skuteczniej pomagać w rozwiązywaniu ich spraw. Tylko co zrobić w przypadku, gdy „nie ma pani od litery B”? Money.pl zapytało Krajową Administrację Skarbową, ale odpowiedzi jeszcze nie otrzymało.

#5. Nowy program TVN „Fabryka patriotów” został zmiażdżony przez krytykę



W TVN-ie zadebiutował realizowany przez grupę kabaretową „Pożar w burdelu” program satyryczny, który obiecywał „z przymrużeniem oka, inteligentnym humorem oraz dystansem, skomentować aktualną sytuację w kraju”. I obietnicy dotrzymał, przynajmniej częściowo. W realizowanym ze sporym rozmachem show poruszano bowiem aktualne tematy od „Korony królów” przez program 500+, popularność piosenek disco polo po kampanię promującą rozmnażanie. W tym miejscu spełnianie obietnic się jednak skończyło. Widzowie uznali bowiem, że na próżno było szukać w programie inteligentnego humoru, o czym miałyby świadczyć niskich lotów, często oklepane, zwyczajnie niesmaczne żarty okraszone nic nie wnoszącymi przekleństwami. Za przykład niech posłużą choćby sceny z „kotem Jarosława Kaczyńskiego” czy piosenka martwego płodu występującego w towarzystwie kukły doktora Chazana. Dziennikarze komentujący nowe show nie zostawili na nim suchej nitki – były pracownik TVN-u Tomasz Sekielski wyrażał na Twitterze swoje zdumienie niskim poziomem realizacji programu. Część widzów poczuła się na tyle zniesmaczona „Fabryką patriotów”, że wysłała do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji 11 skarg. Dobrą minę do złej gry robili natomiast zgromadzeni na widowni celebryci związani z TVN-em, którzy często uśmiechali się szeroko.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 120183x | Komentarzy: 90 | Okejek: 297 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało