Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dlaczego nie warto studiować pielęgniarstwa

79 308  
383   144  
Niewiele osób wie, jak naprawdę wyglądają te studia. Jak to kiedyś powiedział mój tata: "Pani Stasia w wieku 54 lat mogła zrobić magistra z pielęgniarstwa, to chyba nie jest wielkim wyczynem skończyć te studia", po czym oznajmił mi, że to kierunek dla każdego debila. Czy oby na pewno?


Pierwsze skojarzenia związane z pielęgniarkami:
- ciągle protestują, że im mało hajsu,
- ciągle przesiadują na ciasteczku,
- ogromna strzykawa w lewej łapie, w prawej wielka butla "szpirytusu".
Chyba tłumaczyć, że to nie jest do końca prawdą nie muszę, ale chciałabym w kilku punktach pokazać, jak te studia wyglądają.

#1. Student lekarskiego ma w ciągu 6 lat wyrobić ok. 5700 godzin na uczelni, student pielęgniarstwa w ciągu 3 lat około 4700 godzin

Co sprawia, że na uczelni spędzasz ok. 12-15 godzin dziennie... Przez 5 dni w tygodniu. Nie, to nie jest przesada. Rano praktyki (które zaczynają się niemal natychmiast po rozpoczęciu studiów), popołudniem praktyki w kolejnym szpitalu, wieczorem wykład. Taki rozkład zajęć sprawia, że przez pierwsze pół roku wracasz do pokoju ledwo żywy, potem się przyzwyczajasz i możesz jeszcze iść po wszystkim na imprezę (a rano znowu na oddział).

#2. W ciągu pół roku masz opanować zakres anatomii i farmakologii, na który lekarski ma 6 lat

I w zasadzie materiał powinien być trochę dla pielęgniarek okrojony. Jednak zależy to tylko od prowadzącego. O ile na anatomii trafił mi się fajny, młody lekarzyna, który nie wymagał od nas cudów (w dosłownym słowa znaczeniu), to na farmakologii nie było już tak kolorowo. Około 70-letnia kobieta z początkiem zespołu Alzheimera powiedziała wprost: macie umieć wszystko. Może dlatego też na kolokwium z leków nasercowych pojawiły się leki działające na układ nerwowy. Być może wychodziło to z wcześniej przedstawionych zaleceń babci, a być może z postępującej choroby. Po miesiącu od skończenia tychże przedmiotów i tak już nic nie pamiętasz.

#3. Pielęgniarka z sercem na dłoni to skarb... i gatunek na wymarciu

"Wzorzec" ukazany w szpitalach zdecydowanie zbyt często odbiega od ideału Florencji Nightingale (prekursorki pielęgniarstwa), który wtłaczali nam na każdych zajęciach na pierwszym roku (do porzygu). Jestem w stanie zrozumieć zmęczenie tych kobiet (a coraz częściej też i mężczyzn), wypalenie zawodowe i niechęć do ludzi. No sorry, po tylu latach czeka to większość z nas. Ale nie zrozumiem chamstwa. Pielęgniarka śmiejąca się z młodej mamy, która nie ma pokarmu, tekst: "Niech pani popatrzy, jak mama obok trzyma swoje dziecko, ona to umie pokazać, jak je kocha" adresowane do 20-latki z depresją poporodową, czy zawiść prowadzących o młodsze koleżanki i błędne pokazywanie czynności pielęgniarskich (a niech obleją, s*ki, ten egzamin) to tylko kropla w morzu tego, co można zobaczyć na studiach. Dziękuję jednak za możliwość poznania osób z tak zwanym "powołaniem", które pokazały mi, że można robić coś dokładnie i nie na "odpierdol" i jeszcze czuć z tego satysfakcję.

#4. Nie ma kiedy chorować!

Średnia nieobecności na zajęciach to 1 na 2 semestry. W momencie kiedy zachorujecie, jesteście w dupie. Odrobić potem często nie ma jak, bo przecież zaraz są następne zajęcia. A iść chorym na oddział to w niektórych przypadkach bawienie się w mordercę (dla osoby po chemioterapii to nie będzie "zwykła" grypa). A niektóre rzeczy po prostu od nas nie zależą. Wspominałam o tym, że wykłady są obowiązkowe?

#5. Raj dla lekomanów

Wchodzisz na oddział i możesz wyjąć z szafy co tylko zechcesz. Nic dodać, nic ująć.

#6. Nawet nie chcecie wiedzieć, ile razy fartem nie zabiłam pacjenta

Bo matronie nie chciało się ruszyć dupy z kanapy w dyżurce. Jedni prowadzący chodzą za nami krok w krok przy mierzeniu cukrów. Inni czasem ruszą się, jak mamy robić wkłucie. Jeszcze innych nie zobaczymy na oczy do końca praktyk. Podrzucają tylko studentów jakiejś pielęgniarce, która z litości zgarnie nas, a grosza za to nie dostanie.

Z chęcią uchylę przed Wami rąbka tajemnicy i opowiem o historiach, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego, zarówno z moich praktyk, jak i już z pracy zawodowej. Mam nadzieję, że uratuje to parę osób przed pójściem w moje ślady i po części zmarnowaniem sobie paru dobrych lat życia.

Oglądany: 79308x | Komentarzy: 144 | Okejek: 383 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.09

21.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało