Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Uwięziona w sennym koszmarze. Znacie ten stan?

38 501  
112   52  
Kojarzycie ten stan, gdy wybudzicie się z koszmaru? Przerażenie w oczach. Bladość. Rozwichrzone włosy. Przyśpieszone tętno i walące serce, które - macie wrażenie - że zaraz pęknie. Suchość w ustach. Nie potraficie nic powiedzieć ani zrobić nic sensownego.


Potrzebujecie drugiej osoby jak kotwicy, by zacumować w przystani po koszmarnym (!) sztormie. Trochę wam zejdzie dojście do świata żywych. Przecież tyle co byliście w piekle. Przesadzam? Jak na zwykły koszmar być może. Ale nie przy porażeniu przysennym.
Tekst wyjaśniający wiele aspektów związanych z tym stanem macie w tym artykule. Jeśli go nie znacie, to warto zaznajomić się z nim najpierw.

Gdy jesteś świeżo po nim, jak ja w tym momencie, to chcesz zapomnieć. Jak najszybciej. Tym razem wrócę myślami i uczuciami do czeluści piekieł, by podzielić się z wami wrażeniami jak tam jest.

Podstawowy "błąd systemu" jest taki, że na początku nie wiesz, iż śnisz. Możesz wiedzieć, że śpisz. Tylko nie wiesz, czy przed chwilą skończyłeś, czy nadal to robisz. Szaleństwo? To początek. A ich, zdaje się, może być nieskończenie wiele.
Leżysz w swoim pokoju, w tej pozycji co zasnąłeś. I wybudzasz się. Współlokator chciał pożyczyć odkurzacz, ale zauważył, że śpisz, więc nie chciał przeszkadzać i wyszedł. Nie chciało ci się przy nim okazać, że już się obudziłeś. Siadasz na łóżku i wychodzisz z pokoju - a tam jest pustka. Nie ma korytarza. Jest dziura, a pokoje odpływają. Wołasz o pomoc.
Budzisz się. Przestraszony, bo to był tylko sen, ale nie masz siły powiedzieć ani słowa. Ani się ruszyć. Wiesz, że znów cię dopadło... znów porażenie. Boisz się. Wiesz, że nie jesteś obudzony. Chcesz się wybudzić. Zaklinasz wszystko co znasz, by się obudzić, by tym razem nie trwało zbyt długo.
Budzisz się. Słyszysz, jak cicho wchodzi współlokator. Podchodzi do ciebie i stoi nad tobą za twoimi plecami i czujesz, jak się wpatruje. To dość niezręczne. Przybliża się. Czujesz jego oddech. Wącha cię. Słyszysz, jak jego żona mówi coś do niego z drugiego pokoju. Ale on nadal jest nad tobą pochylony i wciąga twój zapach. Czujesz jego włosy na policzku. Gorący oddech. Nie możesz się poruszyć nawet na milimetr, bo jesteś sparaliżowany strachem. Co tu się odwala?
Budzisz się. Zasrane porażenie. Starasz się uspokoić. Słyszysz swojego kota, jak kopie żwirek w kuwecie. Chcesz wstać, ale nie możesz. Wiesz doskonale co się dzieje, bo nie raz to miałeś. Chcesz krzyczeć o pomoc. Wiesz, że bardzo rzadko, ale czasem to pomaga, bo możesz zacząć jęczeć przez sen w rzeczywistości i ktoś cię obudzi. Jęczysz. Wołasz. Krzyczysz co sił w płucach. Boli cię gardło. Jesteś wyczerpany, bo nikt nie przychodzi z pomocą. Siedzą w salonie i nikt cię nie słyszy, mimo że krzyczysz jak opętany. Słyszysz jak rozmawiają, śmieją się. Nie słyszą cię. Chrypniesz.

Budzisz się. Serce wali, boisz się jak cholera, że tracisz rozum. Ulga, że już po wszystkim. A tak się bałeś, że tym razem postradasz zmysły. Albo... już nigdy się nie wybudzisz. Lokatorzy rozmawiają na balkonie, paląc papierosa. Idziesz do nich. Czujesz, że ufajdałeś gacie. Jakieś dziwne białe paskudztwo. Rozrywasz spodnie, kładąc się na podłodze i krzycząc. Czujesz, jak łapie cię tysiąc rąk i wbijają się w twoje ciało. Parzy. Bardzo parzy. Obudź się! Obudź się, kurwa, wreszcie!

Budzisz się. Kot coś tam bełkota w swoim kocim języku. Masz nadzieję, że tym razem się udało. Ale czujesz, wstając, jak twoje ciało bardzo dziwnie się rusza. Praktycznie sunie w przestrzeni. Wsuwasz się do salonu. Może tym razem ułożenie się na zimnej podłodze pomoże? Przyjmujesz pozę jaką teraz aktualnie masz w łóżku. Bo doskonale wiesz, w jakiej pozycji śpisz. Bo czujesz to. To tak jakbyś był w innym wymiarze i musiał tylko się "zgrać pozycją", by się wybudzić. Zimne panele. OK, noga trochę do góry, ręka za siebie, buzia do posadzki. Ohydny smak brudu. Czujesz swędzenie. W końcu masz alergię na kurz. Idealna pozycja. Teraz skupienie i...

Budzisz się. Czujesz, jak całe ciało pulsuje. Próbujesz wydać dźwięk. Nie potrafisz. Ruszyć się. Nie potrafisz. Nieee, nieeeee, nieeeeeeeee! Słyszysz wszystko dookoła. Czujesz wszystkimi zmysłami. Ale nie możesz się ruszyć. Raz paraliż, raz koszmar. Kiedy się w końcu obudzę? Co mam zrobić? Strach już dawno po drodze zamienił się w przerażenie. Nikt ci nie pomoże...ale może... kolejna deska ratunku. Zaczniesz słuchać. Może wychwycisz prawdziwy dźwięk.

Budzisz się. Wiesz, że się nie udało, więc od razu przechodzisz do wykoncypowanego planu. Nasłuchujesz. Kotów, ludzi, odgłosów ulicy. Czegoś, co pozwoli ci się złapać świata rzeczywistego i wydostać z tego obłędu. Filtrujesz dźwięki. Łapiesz się w miarę wiarygodnego. I wynurzasz się.

Budzisz się. Wiesz, że i tym razem spotkał cię fail. Jesteś wściekły i przerażony. Masz stanowczo dość. Wpadasz na pomysł, że naskarżysz i napiszesz bojownikom, co tu się odwala. Bez upiększeń. Tylko się wybudź. Dalej! Potrafisz!

Budzisz się. Dalej coś jest nie tak. Bo nie możesz się ruszyć. Tym razem nie certolisz się specjalnie, tylko kolejna próba. Zbierasz siły jakbyś miał ratować życie i...
Jesteś! Tak! O kurwa! Udało się. Wiesz, że się udało. Łapiesz haustem powietrze. Rzeczywistość jest ostra. Nie taka gęsta i przytłumiona jak wcześniej. Wiesz, że się obudziłeś. Przerażenie w oczach. Bladość. Rozwichrzone włosy... Zwlekasz się z łóżka i człapiesz do salonu. Współlokatorzy rzucają na ciebie okiem. Siadasz i łapiesz kontakt z rzeczywistością. Bardzo małymi kroczkami. Emocje dalej są ogromne. Wiesz, że właśnie odbyłeś heroiczną walkę, by tu wrócić. Prosto z niewyobrażalnego koszmaru. Każdy bodziec jest dla ciebie dziwny i zauważasz go z opóźnieniem i jakby pierwszy raz. Leci serial. Słyszysz. Po chwili zauważasz, że to nie w telewizorze. Zauważasz kota pod nogami. Dotykasz. Realny dotyk utwierdza cię, że naprawdę tu jesteś i tamto się skończyło. Uspakajasz oddech. Tętno jeszcze mocne i przyśpieszone. Łazienka, przemycie twarzy. Zimna woda. Lepiej, lepiej. Wycierasz twarz. Jeszcze napić się trzeba, bo usta tak wysuszone, że sklejone. Czujesz, że zmysły powoli zaczynają być takie jak kiedyś. Siadasz do komputera. Serce wali mocno. Miałeś pisać artykuł. Tak. Tym razem nie kończ tego uczucia, tylko jeszcze je wykorzystaj i popłyń jak surfer na fali i napisz innym. Niech poznają arkana czarnej magii umysłu. Może napiszesz nieskładnie, może przestawisz które "budzenie" było wcześniej, a które później, ale wydusisz wszystko z siebie. W międzyczasie przyjdzie mruczący kot, którego chętnie dotkniesz, by dalej się uspakajać, że jesteś bezpieczny. Futrzak spojrzy ci w oczy. I przytuli się. Zawsze tak robi, jakby wiedział. Może wie?

Współlokator nie był pytać o odkurzacz. Nie dyszał nad tobą bez słowa. Nie wiesz, czy kot był w kuwecie czy nie.

Jeśli będziecie zainteresowani tematem, to mogę opisać jeszcze moje dawne porażenia w drugiej części. Jeśli nie, to zamilknę na wieki.

Balbina

Oglądany: 38501x | Komentarzy: 52 | Okejek: 112 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.08

21.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało