Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Raz, gdy zasiedziałem się przy komputerze - przygotowania do bicia rekordu

69 105  
480   96  
Zdarzyło się wam kiedyś zarwać nockę przy komputerze? A dwie nocki? A ponad 5 dni i nocy? Mnie tak, i to nawet w słusznym celu... ale wyszło jak zwykle.


TL;DR - grałem bez przerwy* na komputerze przez ponad 136 godzin, by pobić rekord Guinnessa, zebrać pieniądze dla chorych dzieci i przy okazji zrobić reklamę firmie, w której pracowałem.
Jak ten wstęp was zainteresował, to zapraszam do dalszej lektury, gdzie opiszę co, gdzie, jak i dlaczego.
*nie do końca bez przerwy, ale do tego dojdziemy

Skąd taki pomysł?

Były to czasy, gdy pracowałem jako tester i analityk oprogramowania sklepowego w dość sporej firmie sprzedającej gry komputerowe. Podczas jednego ze spotkań kierownictwa, na które zawsze byłem zapraszany z jakiegoś powodu, choć moje zdanie nigdy się nie liczyło, zastanawialiśmy się jakie akcje marketingowe można by przygotować w nadchodzącym roku. Zaczęło się od klasyki - co na walentynki (promocja dla gier co-op), co na Wielkanoc (szukanie easter eggów) itd. Przyszła pora przedyskutować co można przygotować na PGA (Poznań Game Arena) - największe w kraju targi gier komputerowych. Można było oczywiście postawić klasyczne stoisko z kilkoma konsolami, rozdać kilka gier i do domu, jednak szefowi spodobała się idea Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i strasznie chciał zrobić jakąś akcję charytatywną.

Jak to na takich spotkaniach - zaczął się brain storming i nieopatrznie wypaliłem:
- A może by zrobić bicie rekordu Guinnessa i zbierać datki na jakieś hospicjum dziecięce?

Cisza...

- No w sumie to niezły pomysł, ale jaki rekord? To musi być coś głośnego!
- No to może maraton najdłuższej gry?
- Ile to jest?

Google search...

- O kur***, ponad 135 godzin!
- To kto normalny się czegoś takiego podejmie?
- Ja mogę w sumie.

A mogłem siedzieć cicho...



Jak się bije rekord Guinnessa?

No, odpalasz kompa, grasz i po sprawie, nie? Fajnie by było.

Wszystko zaczyna się od kontaktu z Guinnessem. Okazuje się, że nie ma wytycznych dla czegoś takiego jak "najdłuższy maraton gier komputerowych", choć taki rekord w księdze jest zapisany. Istnieją natomiast wytyczne dla "najdłuższego maratonu w grze typu FPS/MMO/RPG" itp. Ten z rekordzistów, który grał najdłużej ze wszystkich kategorii, dostaje dodatkowo rekord najdłuższej gry w ogóle. Fajnie, to właściwie bijemy dwa rekordy!

Padło na grę typu "stealth" (niżej o całym procesie wyboru).

Wytyczne to jakieś 50 kartek A4 zapisanych czcionką 10 z obu stron, więc przytoczę tylko najważniejsze punkty:
- za każdą godzinę gry pretendentowi przysługuje 10 minut przerwy (np. na wizytę w toalecie, drzemkę czy badania lekarskie)
- przerwy kumulują się
- pretendent musi być okresowo badany (cukier, ekg)
- musi grać w tylko jedną grę i to w trybie multiplayer
no i do tego jakieś 20 stron o tym, jak musi wyglądać materiał dowodowy - między innymi nagrania z trzech niezależnych kamer, zdjęcia robione co minutę, zeznania świadków i wiele więcej. Gdyby lądowanie na Księżycu było tak udokumentowane, to nawet Macierewicz by w nie uwierzył.

Przygotowania cz.1 - Wybór gry

W co grać przez tyle czasu? No, najlepiej w coś, co się lubi. Jako że gatunek gry nie był jeszcze sprecyzowany, to lecimy od szczytu listy:

- Wiedźmin 2 (to był 2014 rok, Dziki Gon jeszcze nie wyszedł). Super pomysł, przejdzie się go kilka razy wszystkimi możliwymi opcjami, czas jakoś zleci. No to kontakt do CD Projekt RED, co sądzą o takim pomyśle i czy chcą się przyłączyć (event trochę kosztuje, to sponsorzy się przydają). Niestety - wystawiają się już na PGA z nowym Wieśkiem i więcej eventów im nie potrzeba. Szlag.

- Titanfall. Fajnie - gra bardzo dynamiczna, ale pozwala też na chwilę oddechu, gdy wchodzisz do tytana i ogólnie jestem w nią całkiem niezły (nie chwaląc się - nawet bardziej niż niezły). Halo, EA? Chcecie się przyłączyć? Ni ch*ja! "Polska to tylko rynek Fify i Simsów i w promocje innego tytułu nie będziemy inwestować". Szlag2.

- Dead Island. Ekstra - sporo postaci, każda ma ciut inną fabułę, a dodatkowo sporo "blue printów" do odnalezienia, więc będzie na czym czas zbijać. Co na to Techland? Zgodził się! Hurra! Lecimy z przygotowaniami dalej! Ale jak to? Pisałeś, że miała być gra stealth - DI jakoś się w to nie wpisuje. Ano nie... Dwa miesiące po pierwszych ustaleniach Techland sprzedał prawa do marki jakimś amerykańcom (którzy tę grę zepsuli) i nie będą inwestować w coś, na czym już więcej nie zarobią. Ale spokojnie, jesteśmy sporym wydawcą, weźcie sobie coś z naszego portfolio. Dużego wyboru nie było i padło na...

- Sniper Elite III. Zajeb*ście! Nie cierpię tej gry! No i decyzja zapadła.

Przygotowania cz.2 - Jak przeżyć?

136 godzin to ponad 5,5 dnia. Bez pomocy jakiegoś dobrego chemika na bank nie udałoby się tyle wytrzymać bez snu. Jednak z pomocą chemika mógłbym tego nie przeżyć, zwłaszcza że moje doświadczenia z używkami kończą się na papierosach. No i jeszcze te cholerne badania lekarskie w trakcie...

No to trzeba kombinować. Co godzinę mam 10 minut przerwy. To daje jakieś 200 minut dziennie. Sporo, luzik, damy radę. Odejmijmy tylko od tego ~30 minut dziennie na toaletę. 170 minut - dalej nieźle, to w końcu prawie 3 godziny. Przydałoby się czasem coś zjeść. 30 minut nam wypada. 140 minut. Badania lekarskie. Trzeba je przeprowadzać co 6 godzin i trwają jakieś 15 minut za każdym razem. 80 minut snu. Nagle doba staje się strasznie długa... Jeden czy dwa dni tak wytrzymam, ale pięć? Trzeba znaleźć jakiś sposób.

Hmmm. kiedyś czytałem na Joe Monsterze o trybie snu Ubermana. Przypomnijmy sobie co to takiego.

Tryb snu Ubermana

W dużym skrócie chodzi o podzielenie snu na kilka mniejszych drzemek, co pozwala skrócić dzienny czas snu do... 120 minut. Ciągle za długo. Muszą być na świecie ludzie, którzy nie mogą sobie pozwolić na długi sen i jakoś sobie radzą, tylko trzeba ich znaleźć.

SĄ! ŻEGLARZE SAMOTNICY. Muszą wytrzymać naprawdę długo, praktycznie nie śpiąc. Kilka telefonów później udało się skontaktować z jednym z nich (prosił o anonimowość).
Udało się zejść do godzinki dziennie. Jak to działa? Sekret tkwi w tym, by... nie zasypiać. Kojarzycie ten moment, gdy zasypiając, nagle wam noga tyknie? To znak, że już za chwileczkę oddacie się w słodkie objęcia Morfeusza... i to jest moment, w którym musicie wstać. Nie wolno wam przegapić tego momentu ani o sekundę - inaczej umysł uzna, że można resetować system i pobudka przyniesie większe zmęczenie, niż gdy się kładliście.

Istna tortura. Pozostało to potrenować. Trwało to pół roku. PÓŁ ROKU bez właściwego snu. Byłem wrakiem człowieka, a jeszcze trzeba wykrzesać siły na utrzymanie umysłu na tyle w trzeźwości, by grać. No i jak trzeźwość, to oczywiście o piwku ze znajomymi mogę tylko pomarzyć - nic to, nadrobię po evencie... Poza tym biorę leki rozrzedzające krew, by nie dostać zakrzepów, więc i tak nie mogę pić.



Przygotowania cz.3 - Musi być wygodnie

Na rynku jest dużo sprzętu stworzonego z myślą o ergonomii, jednak mało który producent przewiduje tak długie posiadówki. Wyobraźcie sobie, że macie maleńki kamyczek w bucie. Na początku może lekko denerwuje, ale idzie z nim wytrzymać. Po stu godzinach macie ochotę odgryźć sobie stopę, byle tylko się go pozbyć. Ze sprzętem komputerowym wygląda to podobnie. Wybór klawiatury, która nie powoduje najmniejszego skrzywienia nadgarstka (skończyło się na keypadzie - innej opcji nie było); myszki, która przylega do dłoni jakby z niej wyrastała; krzesła, które daje oparcie dla całego ciała i nigdzie nie uciska (większość siedzisk kończy się jakieś 10 cm przed kolanem, co jest wygodne, jednak powoduje, że krawędź niebezpiecznie uciska tętnicę udową)... Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że stałem się jednym z lepszych ekspertów od ergonomii w kraju, jak nie na świecie. Wszystko było wybrane idealnie, wręcz perfekcyjnie... tylko zapomniałem zabrać wybranych słuchawek. 136 godzin w słuchawkach, które mają o 10% za mocny ucisk na płatek ucha.

A mogłem na zebraniu siedzieć cicho...



Trochę się rozpisałem, a to dopiero przygotowania i nie chcę was zanudzić jednym długim tekstem. Jak się zainteresowaliście, to w następnym wpisie opowiem wam jak wyglądało samo granie, ile osób było zaangażowanych (część z nich jest też bojownikami JM), jak wyglądają halucynacje po tak długim graniu i, o ile takowe będą, odpowiem na wasze pytania z komentarzy.

Na sam koniec timelaps złożony z obowiązkowych zdjęć - każda klatka to jedna minuta.


Oglądany: 69105x | Komentarzy: 96 | Okejek: 480 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało