Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak obrazić obcokrajowca - praktyczny poradnik dla podróżnych

87 263  
173   35  
Erekcja środkowego palca, tzw. międzynarodowy znak pokoju, to gest uniwersalny, rozpoznawany na całym świecie. Ale żeby zrobić prawdziwe wrażenie, trzeba trochę bardziej się postarać. Sprawdźmy, co to oznacza w różnych stronach świata.

Wyciągnięcie przed siebie otwartej dłoni - gest, który wykonujemy, by kogoś zatrzymać, traktowany jest w Grecji jako największa zniewaga (większa nawet niż skomentowanie fartu, dzięki któremu ichnia reprezentacja wygrała Mistrzostwa Europy). Co jest tak złego w niewinnym z pozoru geście?

Mountza


Tzw. mountza to gest wywodzący się ze starożytności. Malownicza wersja historii głosi, że starożytni Grecy, kiedy już zagorzała dyskusja wykroczyła poza standardowe schematy, mieli zwyczaj atakować siebie nawzajem gównem. Kiedy słowne okazywało się niewystarczające, przechodzono do dosłownego - rozsmarowywano przeciwnikowi cuchnący argument na twarzy, do czego najlepiej nadawała się otwarta dłoń. Czy tak było naprawdę? Wątpliwe, by każdy starożytny Grek nosił przy sobie zapas gówna na wypadek sporu z sąsiadem.

Bardziej prawdopodobne wyjaśnienie odwołuje się do Bizancjum [1]. Kiedy złapano przestępcę, w ramach części kary sadzano go tyłem na ośle i obwożono po mieście, by go dodatkowo upokorzyć (przestępcę, choć osła być może też…). Skrępowanego łotra „zdobiono” na twarzy popiołem - dzięki temu wyglądał jeszcze bardziej żałośnie. Żeby wysmarować kogoś popiołem, trzeba było ów popiół chwycić w garść, a następnie otworzyć dłoń, wykonując ruch identyczny do dzisiaj powszechnego gestu.


Pokazanie komuś otwartej dłoni już w starożytności stało się obraźliwe, a im bliżej twarzy przeciwnika znalazła się ręka, tym większa była obraza. Zupełnie współcześnie uznano natomiast, że pojedyncza dłoń już nie wystarcza - i dlatego Grecy na manifestacjach przeciwko swojemu rządowi machają dwiema.

W różnych wersjach mountza pojawiła się też w innych regionach świata, w Indiach czy Ameryce. Prawdopodobnie nigdzie jednak gest nie jest tak obraźliwy jak w Grecji. I o tym warto pamiętać - choćby zamawiając pięć piw. Liczbę koniecznie trzeba pokazać wnętrzem dłoni skierowanym do siebie i nie do końca wyprostowanymi palcami. Inaczej kelner mógłby zapałać żądzą rozbicia butelki na głowie zamawiającego.


W tej samej Grecji, ale także w niektórych miejscach we Włoszech, części Australii, Afganistanie czy Iranie, dużym nietaktem jest posługiwanie się chyba najbardziej popularnym gestem świata - uniesieniem kciuka. Powszechnie stosowane OK, będące wręcz symbolem Facebooka, nie zawsze musi oznaczać, że wszystko jest w porządku. W wymienionych wyżej rejonach to wizualny odpowiednik „up yours”, czyli „wsadź sobie w dupę” [2]. Warto pamiętać o tym chociażby podczas próby złapania autostopu. Skutek mógłby być przeciwny do oczekiwanego.

Inna rzecz, że uniesienie kciuka nie daje już 100% gwarancji zwady. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, przed upowszechnieniem się internetu i tak daleko posuniętym wymieszaniem kulturowym, można byłoby napytać sobie biedy [3]. Dzisiaj większość osób zdaje sobie sprawę z prawdziwych zamiarów osoby wykonującej gest - ale u starszych czy na prowincji wciąż lepiej uważać.

Palce zniewagi


Przyglądając się zwyczajom panującym w różnych krajach, można dojść do wniosku, że w zasadzie nieważne, co by się zrobiło z palcami, i tak kogoś to obrazi. Coś w tym jest - rogi znane z koncertów rockowych i metalowych, a spopularyzowane przez Ronniego Jamesa Dio, poza tym, że urażają wszystkich bogobojnych (ale to inna sprawa), w krajach śródziemnomorskich czy Brazylii oznaczają… rogacza [4]. W części Afryki pokazując gest, przeklina się drugą osobę, a w Teksasie… tak witają się studenci jednego z uniwersytetów.


Skrzyżowane palce właściwie od zawsze służyły do brojenia - wystarczyło schować je za plecami i już można było kłamać w najlepsze, nie narażając się na gniew Boga. Ot, chrześcijańska moralność. W Wietnamie jednak chodzi o coś więcej niż drobne kłamstwo. Skrzyżowanie palców odzwierciedla żeńskie organy rozrodcze, ale biorąc pod uwagę negatywny wymiar gestu, trzeba by napisać po prostu ci*ę (albo i gorzej…) [5]. Podetknięcie komuś przed nos skrzyżowanych palców to lokalny odpowiednik międzynarodowego „fuck you”. I Wietnamczycy są na tym punkcie szczególnie wrażliwi.

W Tajlandii oraz innych krajach, w których dominuje buddyzm, należy wystrzegać się dotykania czyjejś głowy [6]. Poklepanie dziecka po głowie, naturalne w innych rejonach świata, dopuszczalne jest tu jedynie przez rodziców - ale i oni wystrzegają się tego akurat gestu. Wszystko to za sprawą buddyjskich wierzeń, według których to właśnie na głowie człowieka mieszka jego duch. A nikt nie życzyłby sobie klepania po duchu…

Jeść czy nie jeść


Jedzenie to nie tylko codzienna czynność, bez której ciężko byłoby się obejść. To element kultury, któremu przez tysiące lat ludzkiego istnienia nadawano stałe, bardzo istotne znaczenie. Dzisiaj można się śmiać, że najlepszy sposób na obrażenie babci to odmowa dokładki, ale w wielu miejscach na świecie zwyczaje związane z jedzeniem wciąż traktowane są bardzo poważnie.

W większości krajów arabskich (spróbujcie powiedzieć swoim babciom, że mają coś wspólnego z Arabami) odmowa poczęstowania się jedzeniem traktowana jest jako ciężka zniewaga gospodarza. Jeśli dodać do tego porywczy charakter Arabów, samym „nie jestem głodny” można nabawić się dużych nieprzyjemności [7].

Z drugiej strony sprzątnięcie wszystkiego z talerza to… również obraza. Tylko gdzie indziej. W Tajlandii, na Filipinach czy w Rosji zjedzenie wszystkiego, co zostało podane, oznacza, że gospodarz się nie popisał [8]. Przygotował za mało i nie świadczy to o nim dobrze. Dla dobrego samopoczucia gospodarza lepiej więc zostawić co nieco, sygnalizując, że nie jest się w stanie wcisnąć już absolutnie nic więcej. Gospodarz będzie zadowolony, a i dieta nie pójdzie całkowicie w las.


Czy kelnerowi w restauracji należy się napiwek? To również zależy od miejsca na świecie. Są takie, gdzie kelnerzy zarabiają 3 złote na godzinę i z oficjalnej pensji nie wystarczyłoby im nawet na dojazd autobusem do pracy. Są też takie, gdzie restauracje automatycznie doliczają kilka-kilkanaście procent do rachunku jako wynagrodzenie za pracę kelnera. W Japonii natomiast generalna zasada głosi, że… staranna obsługa to oczywisty standard, a próba zapłacenia dodatkowo za nią jest dla obsługującego obraźliwa [9].

I od tej zasady są jednak odstępstwa - w miejscach popularnych wśród turystów nawet japońscy kelnerzy nie wybrzydzają i chętnie przyjmują napiwki. Jest jednak pewne zastrzeżenie - napiwek trzeba schować do koperty i wręczyć dyskretnie jak łapówkę. Przekazanie „gołych” pieniędzy to w Japonii obraza niezależnie od tego, co akurat sądzi się o zasadności napiwków.

Etykieta


W coraz bardziej wymieszanym kulturowo społeczeństwie niekiedy trudno określić, co właściwie „wypada”, a co nie. Czy przyniesienie gospodarzowi wina to miły gest? Wydawałoby się, że tak, jednak niektórzy twierdzą, że np. w Niemczech jest to obraza dla gospodarza - sugeruje, że wino, które zaserwował, jest gorszej jakości. Inni odpowiadają, że wino można przynieść, pod warunkiem jednak, że będzie absolutnie z najwyższej półki lub w pewien sposób egzotyczne, chociażby przywiezione z podróży [10].

Czy wypada się spóźnić? W Niemczech i krajach o podobnie jak niemiecka romantycznych duszach nawet minuta spóźnienia to ciężka zniewaga. Już jednak w Argentynie nawet przyjście na czas odbierane jest niezbyt przychylnie, ponieważ… dobrym zwyczajem jest się spóźnić. 20-40 minut spóźnienia na przyjęcie w domu to rzecz nawet jeśli niekoniecznie oczekiwana, to jednak w zupełności akceptowana [11].


Normy i zwyczaje nie tylko różnią się w zależności od regionu świata, ale też zmieniają. Okazuje się między innymi, że tradycyjne pytanie „czym się zajmujesz?” w zachodniej Europie staje się nietaktem. Mało tego - to przejaw dyskryminacji klasowej [12]! A wszystko przez to, że coraz więcej osób, zwłaszcza w krajach żyjących pomocą socjalną, nie zajmuje się zupełnie niczym. I nie wolno przecież spowodować, by z tego powodu poczuli się choć trochę źle.
9

Oglądany: 87263x | Komentarzy: 35 | Okejek: 173 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało