Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Rzeczy, których o Warszawie często nie wiedzą nawet jej mieszkańcy

121 014  
257   137  
Ciekawostki, którymi zaskoczysz swoich znajomych z Warszawy.

W naszym życiu jest cała masa rzeczy, których wcale nie dostrzegamy, dopóki ktoś nam nie powie, że one tam są. W miejskiej dżungli i w typowym dla dzisiejszych czasów pośpiechu bardzo łatwo przeoczyć kilka rzeczy, o których powiemy poniżej.

#1. W każdym dużym mieście w Polsce żyją nietoperze i widzieliśmy je nie raz!

Nietoperze kojarzą nam się głównie z jaskiniami i z amerykańskimi filmami, więc większość z nas wcale nie spodziewa się ich w swoim mieście. "To prawda! Nigdy nie widziałam/em nietoperza w mieście!" - powie zdecydowana większość mieszkańców, ale okazuje się, że sami są w błędzie. Nie spodziewając się nietoperzy, nawet nie zwracamy uwagi na to, że na nie patrzymy!

Gdzie w mieście spotkać nietoperza i jak go dostrzec

Polskie nietoperze żywią się głównie małymi owadami, więc znajdziemy je blisko zarośli i wilgotnych miejsc, przy rzekach, w parkach, na skwerkach. Te latające ssaki najlepiej obserwować bardzo późnym wieczorem, kiedy niebo nie jest jeszcze całkiem czarne. Wystarczy o tej godzinie pójść w opisane wyżej miejsce i spojrzeć w niebo - tak, te cienie przesuwające się po niebie, które nasz mózg zawsze uznawał za "jakieś ptaki", to są właśnie nietoperze. Jeśli spróbujecie ich poszukać, to zobaczycie, że jest ich całe mnóstwo! Trzeba tylko wiedzieć gdzie szukać (w Warszawie szukajcie ich przy zaroślach wzdłuż Wisły).


Skąd mieć pewność, że patrzymy na nietoperza

Lot nietoperza bardzo łatwo odróżnić od lotu ptaka. Ruch ptaków jest dość ciągły i smukły, nietoperze zaś poruszają się bardzo "chaotycznie", z dużą częstotliwością zmieniają kierunek lotu i robią to bardzo szybko. Jeśli więc widzimy, że toto czarne na niebie rusza się we wszystkich kierunkach naraz, to jest to na 99% nietoperz.

#2. W Warszawie można spotkać najprawdziwszego latarnika

Spotkać takiego latarnika jak z bajek - jakże romantycznie by było, prawda? To jak najbardziej możliwe - chodzi o całkiem prawdziwego pana latarnika, który codziennie rano chodzi po parku i gasi latarnie gazowe, a wieczorem je zapala. Spotkacie go na warszawskiej Agrykoli i jeśli tylko będziecie mieli ochotę przeżyć trochę bajkowego romantyzmu, to koniecznie zabierzcie tam swoją lepszą połówkę. Tylko pamiętajcie, że to był Wasz super fajny romantyczny pomysł, ja Wam o tym nic a nic nie mówiłem (nie przypominałem też, że fajnie kupić kwiatka).

#3. Dlaczego w warszawskim metrze nie ma gołębi

Wielkie światowe miasta w bardzo różny sposób radzą sobie z natrętnymi gołębiami. Stosowane są przeszkody mechaniczne, armatki i straszyki ultradźwiękowe, armatki gazowe, które ustawia się w newralgicznych miejscach, a następnie co kilkanaście sekund wydają z siebie huk wystrzału. To wszystko działa, ale bywa bardzo uciążliwe dla ludzi i nie jest skuteczne długofalowo. Dlatego w warszawskim metrze zrobiono to w sposób absolutnie bezkompromisowy i z prawdziwymi jajami.


Gołębie w warszawskim metrze się "straszy". Specjalistą od tego jest pan Piotrek i jego przyjaciel Mietek. Dość dziwne? Jeszcze ciekawsze będzie to, że Mietek to jastrząb.
Jastrząb wraz z opiekunem ustawia się na kolejnych stacjach metra i czeka na peronie na nadlatujące ptaki. Kiedy tylko w zasięgu jego wzroku znajdzie się gołąb czy inny wróbel, to jastrząb unosi skrzydła bądź wzbija się do lotu - jest pod opieką i uwiązany do opiekuna, więc daleko nie uleci, ale takie krótkie ostrzeżenie gołębiowi wystarcza. Przepędzony ptak wylatuje ze stacji i opowiada swoim kumplom o tym, dlaczego ma pełne gacie strachu. Ta metoda jest niesamowicie skuteczna i warszawskie metro rzeczywiście jest jednym z najczystszych, jakie można na świecie spotkać.

#4. Inteligentne ptaki

Jeśli już przy tych niemądrych gołębiach jesteśmy, to zobaczmy na drugi kraniec latającej miejskiej fauny. Kruki, gawrony, wrony, sroki... skupmy się może na krukowatych. Są niesamowicie inteligentne i potrafią korzystać z dobrodziejstw miasta w wielu różnych płaszczyznach. Jeśli przyjrzycie się dobrze, to zauważycie, że ptaki korzystają z nas i naszych miast jak z narzędzi. W Warszawie można zaobserwować kruki, które na przykład czekają na przejściu dla pieszych na zielone światło, następnie wchodzą na jezdnię, odkładają orzech w koleinę (na drogach z koleinami to najłatwiej zrobić), odchodzą znów na chodnik, czekają, aż samochody ruszą, a na następnym zielonym dla pieszych idą po rozłupany orzech.


Kolejnym ciekawym zjawiskiem, jakie możemy zaobserwować, jest pozorne "atakowanie" innych zwierząt. Być może widzieliście kiedyś, jak jakieś ptaszysko podlatuje do kota, psa czy jeża i zaczyna go dziobać. W takim wypadku najciekawszą obserwacją może być to, że dziobane zwierzę nie ucieka. To zachowanie symbiotyczne - ptak po prostu wydziobuje ze skóry zwierzęcia pchły, dlatego jeż czy kot wcale przed tym nie ucieka.

#5. Najwyższą budowlą w Warszawie jest...

- Pałac Kultury! - Tak, ale nie do końca. Pałac Kultury i Nauki ma 180 m do dachu i 237 z iglicą.
- Złota 44! - Tak, ale nie do końca. Złota 44 ma 192 m do dachu i nie ma iglicy.

Czyli najwyższym budynkiem z iglicą jest PKiN, najwyższym apartamentowcem jest Złota 44, ale najwyższą budowlą w Warszawie jest komin elektrociepłowni Kawęczyn z wynikiem 300 m.


Rzadko kiedy o nim myślimy, kiedy wymieniamy najwyższe rzeczy w tym mieście.
Jego pozycja jest niezagrożona aż do 2020 roku, kiedy to przy Chmielnej 73 ma stanąć wieżowiec Varso, liczący 230 metrów do dachu i 310 metrów z iglicą.

(Kilka ciekawostek o najwyższych budowlach Polski i Europy w tym artykule)

#6. Łosie na ulicach jak w Przystanku Alaska

Tak, Warszawa to wielkie miasto i zajmuje też naprawdę dużą powierzchnię. Północno-zachodnia część miasta jest bardzo blisko Kampinoskiego Parku Narodowego (którego symbolem jest łoś, notabene). Właśnie z Kampinosu do Warszawy wędrują czasem łosie, które potrafią zaskoczyć mieszkańców swoimi potężnymi rozmiarami.

Na Warszawskich ulicach i chodnikach jeszcze częściej można spotkać dziki, jeże, wszelkiego rodzaju łasicowate (w tym fretki), ale, co ciekawe, bardzo rzadko widzi się tam szczury, choć podobno jest ich bardzo dużo.

To zdjęcie tzw. Smródki na warszawskim Natolinie
Na zdjęciu widzimy tzw. Smródkę, płynącą przy warszawskim Natolinie

#7. Skakuny - te krwiożercze pająki

Ostatnim z mało znanych mieszkańców miasta niech będzie skakun. Te wyglądające krwiożerczo pająki nie wykonują sieci, potrafią za to skakać na odległość około 10 długości swojego ciała i w ten sposób polować. Widujemy je bardzo rzadko, bo bardzo rzadko zapędzają się do naszych domostw i choć wyglądają wyjątkowo egzotycznie, to występują zupełnie naturalnie w każdym polskim mieście i na każdej polskiej wsi.

(Artykuł, zdjęcia i cała masa ciekawostek o skakunach w tym artykule i w komentarzach)



Jeśli znacie jakąś ciekawostkę na temat swojego miasta, po opowiedzeniu której wszyscy mówią "nie no, stary, to nie może być prawda" - to dajcie znać w komentarzach. Chętnie dowiemy się czegoś nowego!