Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Facet chciał strzelić sobie w łeb i przypadkiem wykonał skomplikowany zabieg neurochirurgiczny!

146 461  
379   46  
Jak poradzić sobie z problemem, który wpływa destrukcyjnie na nasze życie? Jeśli inne metody nie pomagają, to zawsze można sięgnąć po radykalne środki. Na przykład strzelić sobie w łeb. Czy taka metoda „leczenia” pomoże w pozbyciu się kłopotu? Na pewno! Niemniej zdecydowanie nie polecamy wam tego typu rozwiązań.

Słyszeliście kiedyś o zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych? Osoby borykające się z tym psychicznym cholerstwem nie mogą uwolnić się od natrętnych myśli, mózg dosłownie rozkazuje im po kilkadziesiąt razy dziennie powtarzać tę samą czynność. Bezustanne mycie rąk, liczenie kroków, dziwaczne nawyki, które sprawiają, że człowiek w oczach innych jest zwykłym świrem. Świrem, którego trzeba omijać z daleka.



Popularną nazwą tego zaburzenia jest „nerwica natręctw” lub OCD (od Obsessive Compulsive Disorder). Według badań źródłem problemu są błędy w funkcjonowaniu m.in. płata czołowego mózgu. Aby stłumić upierdliwe nawyki, zwykle stosuje się psychoterapię lub leki o działaniu przeciwlękowym. Znacznie rzadziej, gdy inne metody leczenia okazują się nieskuteczne, potrzebna jest interwencja neurochirurga. Jedna ze współczesnych procedur polega na wywierceniu w głowie pacjenta otworu i za pomocą elektrody, która co do milimetra umiejscowiona jest na swoim celu, niszczeniu wadliwie funkcjonującego obszaru mózgu. Problem w tym, że tego typu zabiegi są dość niebezpieczne i mimo że często udaje się uwolnić pacjenta od kompulsywnych zachowań, to bywa i tak, że po takiej operacji człowiek borykać się musi z efektami ubocznymi.



Historia medycyny zna pewien bardzo ciekawy przypadek człowieka, który cierpiał na OCD i w akcie desperacji postanowił zakończyć swój nędzny żywot. Historia wydarzyła się w 1983 roku. 19-letni anonimowy Amerykanin o imieniu George borykał się z nerwicą natręctw od wielu lat. Mimo leków, które przypisywali mu lekarze, i częstych spotkań z psychologiem, chłopak mył ręce setki razy dziennie, każdego dnia spędzał też ok. 4 godzin pod prysznicem, co chwilę sprawdzał, czy drzwi i okna w jego domu są zamknięte i czy przypadkiem nie zniknęła kasa z jego portfela. Co też bardzo typowe dla osób z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi, mózg nieszczęśnika bez przerwy wyświetlał mu przed oczami najczarniejsze scenariusze, które miałyby nastąpić, gdyby ten zrezygnował ze swoich nerwicowych rytuałów.
George popadł w depresję, natręctwa sprawiły, że nie był w stanie uczęszczać do szkoły ani chodzić do pracy. Zaczął też unikać życia towarzyskiego, zamknął się w sobie i coraz bardziej zbliżał się do krawędzi…



A co na to jego rodzice? Cóż, młodzieniec niedługo przed osiągnięciem ostatniego stadium swojego nerwowego kryzysu rozmawiał ze swoją matką i powiedział jej, że zaburzenie psychiczne, z którym przyszło mu się męczyć, odbiera mu chęć do życia. Czuła rodzicielka miała mu wówczas powiedzieć: „Jeśli to faktycznie taki wielki ciężar dla ciebie, to może powinieneś się po prostu zabić?”.
W nocy, gdy natłok posępnych myśli nie pozwalał już chłopakowi wycisnąć ze swego umysłu choćby odrobiny optymizmu, młodzieniec zszedł to piwnicy, chwycił za karabinek kalibru .22LR (taki kbks), włożył sobie jego lufę do ust i nie zastanawiając się pociągnął za spust.



Okazało się, że George, mimo dobrych chęci, samobójcą był dość kiepskim i spieprzył tę z pozoru banalną czynność. Strzał nie rozwalił mu czaszki ani nawet nie pozbawił życia. Chłopak trafił do szpitala, gdzie chirurdzy stanęli przed nie lada wyzwaniem. Musieli wyciągnąć z głowy pacjenta kulę, która utknęła dokładnie po lewej stronie płata czołowego. Na szczęście pocisk, a przynajmniej jego większą część (w głowie George’a zostało sporo odłamków), udało się usunąć.



Trzy tygodnie po operacji, kiedy tylko stan poszkodowanego ustabilizował się, chłopak trafił pod opiekę psychiatry – Lesliego Solyma. Lekarz, który miał postawić na nogi załamanego pacjenta cierpiącego na OCD i silną depresję, ze zdziwieniem zauważył, że George ma się całkiem dobrze. Oczywiście, jak na faceta, który jeszcze niedawno zdecydował się na odstrzelenie sobie łba. Mało tego – po zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych nie było śladu. Gość, który przez wiele lat nie potrafił wytrzymać bez mycia rąk co kilka minut, teraz nieoczekiwanie wolny był od swoich kompulsywnych rytuałów.



Solym wykonał dokładną tomografię głowy swojego podopiecznego – okazało się, że pomimo obecności odłamków, tkanka mózgu nie została praktycznie w ogóle uszkodzona. Również i szereg psychologicznych testów, którym poddany został George potwierdził, że niedoszły samobójca jest w pełni władz umysłowych – pacjent nie stracił nic poza nerwicą natręctw, z którą od dawna się borykał.

Wygląda na to, że chłopak powinien znaleźć się na czołowej pozycji listy największych szczęściarzy w historii. Pakując sobie kulę w głowę, nieświadomie co do ułamków milimetra trafił w malutki punkt w swoim mózgu. Punkt, który akurat odpowiadał za jego psychiczny problem. Wbrew swym intencjom stał się lekarzem, który sam na sobie przeprowadził skomplikowany zabieg neurochirurgiczny. Zamiast skalpela i specjalistycznego sprzętu do tego typu operacji, wykorzystał pocisk wystrzelony z karabinka.



Dziś w USA rocznie przeprowadza się od 10 do 30 interwencji chirurgicznych mających wyleczyć osoby z silnymi zaburzeniami OCD. Oprócz wspomnianej na początku artykułu metody, stosuje się też np. usuwanie fragmentu tkanki mózgu zlokalizowanej po lewej stronie płata czołowego. Z racji tego, że procedura taka wymaga wyjątkowej wręcz dokładności, niestety nie zawsze operacja kończy się sukcesem.

George miał naprawdę bardzo dużo szczęścia i co najważniejsze – jest doskonałym dowodem na to, że zawsze należy słuchać rad mamy, nawet jeśli ta zachowuje się tak, jakby z całego serca życzyła ci śmierci...

Źródła:
1, 2, 3, 4, 5
6

Oglądany: 146461x | Komentarzy: 46 | Okejek: 379 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

08.12

07.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało