Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak upozorować własną śmierć. Poradnik praktyczny

38 822  
151   30  
Czasem każdy chciałby rzucić wszystko i po prostu zniknąć. Martwego nikt się nie czepia, więc czemu by tak po cichu nie zacząć życia od nowa? Uwaga: Jest to hipotetyczny miniporadnik i nie ma gwarancji, że wszystkie kroki zadziałają.


Jak często to się zdarza?

Ciężko określić dokładną liczbę, bo jeśli ktoś skutecznie upozoruje swoją śmierć, to się o tym nie dowiemy. Jednak na podstawie przypadków ludzi, którzy wpadli, czy tych, którzy nie wytrzymali napięcia życia w zaświatach i wrócili do żywych, można po prostu przypuścić, że jest ich więcej, niż by się mogło wydawać.

Jak umrzeć

Skoro już podjęliśmy decyzję, trzeba wykonać ten pierwszy krok i umrzeć. Możliwości jest bez liku.

Ale uwaga, zanim do tego dojdzie, nie wolno ci się zwierzać ze swojego planu znajomym. Ludziom naprawdę nie można ufać; w końcu nigdy nie wiadomo, czy ktoś - chociażby przypadkiem - cię nie sypnie. Dlatego od tej pory działasz na własną rękę. Chyba że masz człowieka wyjątkowo zaufanego, który pomoże ci we wszystkim i jednocześnie nie wpadnie. Często przez nietypowe płatności żony dochodzono do jej nieżyjącego męża.


A z umieraniem jest mały problem - nie zostawiasz ciała. Chyba że chcesz je zostawić, w sumie kto powiedział, że musisz tę śmierć pozorować. Ale jeśli jednak masz zamiar żyć, to kiedy już znikniesz, ktoś w końcu zawiadomi policję o twoim zaginięciu. Jest kilka lepszych i gorszych pomysłów, jak sprawę zamknąć.

Możesz starać się upozorować samobójstwo. Żeby nie zostawiać żadnych wątpliwości, postaraj się wcześniej wmówić otoczeniu, że chcesz ze sobą skończyć. Mówić, jak bardzo twoje życie nie ma sensu, być przygnębionym ponad miarę i na koniec zostawić list pożegnalny, wcześniej powiadamiając otoczenie, że zeskoczysz z mostu, prosto do niezbyt czystej Wisły. Ale utonięcie może być ryzykowne. W końcu ciała lubią wypływać, a twoje tego nie zrobi.

Specjalista w temacie może poczuć, że coś jest nie tak. Śledczy współpracujący z firmami ubezpieczeniowymi, Steve Rambam, mówi, że 99% udawanych zgonów to wypadki związane z wodą. Radzi, żeby zamiast skakać z tego mostu, pójść na pieszą wycieczkę. Ludzie ciągle znikają podczas wypraw na łono natury i często ich ciała nie są odnajdywane.


Śmierć na wodzie ma większy sens, jeśli wypłynie się na otwarte morze. Łódka wróci, człowiek nie. Ale nie jest to już taki prosty plan. I jeśli nigdy nie pływałeś, taka wyprawa może wzbudzić pewne podejrzenia.

Można oczywiście wziąć pod uwagę wyprawę do dżungli, żeby badać plemię kanibali, i nagle przestać pisać do rodziny. Dokładne miejsce też zależy od tego, co będziesz robić po śmierci. Ale do tego dojdziemy.

Bardzo ryzykownym i raczej niepotrzebnym, ale ciekawym wyjściem jest zadzwonienie na policję, przedstawiając się jako morderca, który właśnie zabił niewinnego obywatela. Trzeba wtedy zostawić pewne wskazówki, że ofiara, czyli ty, tu była i marnie zginęła. Problem jest taki, że teraz nawet telefony na kartę są rejestrowane, więc musi być to telefon, który w żaden sposób do ciebie nie doprowadzi.

A tak właściwie to po co się ograniczać? Biorąc przykład z Zaginionej Dziewczyny, można kogoś wrobić w swoje morderstwo. Albo małżonka, albo wrednego sąsiada. Twój wybór.


Najczęściej wpadają ci, którzy czyhają na pieniądze ze swojego ubezpieczenia na życie, niezależnie od rodzaju śmierci. A ubezpieczyciele są czujni, jeśli mają nagle wypłacić wielkie pieniądze osobie z klasy średniej, będą węszyć.

Karol i Hela jako jedyni ocaleli z katastrofy samolotu. Południowy Pacyfik, bezludna wyspa.
– Kochanie, opłaciłaś rachunki za mieszkanie?
– Uregulowałam tuż przed wyjazdem.
– A za telefony?
– Też zapłaciłam.
– A ZUS-y nasze popłaciłaś?
– O Boże, kochanie, na śmierć zapomniałam!
Karol całuje ją tak, jak nie całował od wielu lat, śmieje się, wrzeszczy jak wariat:
– Jesteśmy ocaleni! Znajdą nas! Te dziady znajdą nas nawet na końcu świata!


Jednak jeśli ktoś nie wiąże ze swoją śmiercią dodatkowych pieniędzy czy ucieczki przed ich spłatą, ma większe szanse na powodzenie. W końcu kto się nim wtedy przejmie? Dlatego idealnie by było, gdybyś uregulował wszystkie płatności – ale nie jednego dnia.

Być może nieoddane pieniądze to powód, dla którego uciekasz. Tak czy inaczej, nie możesz wzbudzać niczyich podejrzeń. Nie opróżniaj konta bankowego, nie sprzedawaj wszystkich swoich rzeczy. Planując ucieczkę, gromadź pieniądze w gotówce.

Czego nie robić?


Pozorując śmierć, stąpa się po niezwykle cienkim lodzie. W naszych czasach namierzenie kogoś z drugiego końca świata nie jest żadnym problemem. Dlatego po pierwsze, na litość boską, nie googluj się. Pewien Australijczyk, który pozornie umarł podczas wypadu na ryby akurat chwilę po ogłoszeniu bankructwa, nie mógł się powstrzymać i na bieżąco śledził, co o nim piszą. Prywatni detektywi zauważyli, że w pewnym meksykańskim mieście coś za często się ludzie interesują stroną poświęconą temu mężczyźnie. Bardzo szybko go znaleziono.

Nie daj się złapać. Nawet drobna wpadka, która zwróci na ciebie uwagę policji, może wszystko zepsuć. Mężczyzna, który „utonął” na Florydzie w 1989 roku, został w 2009 zatrzymany za brak światła w samochodzie. Założył już rodzinę, żył jakby nigdy wcześniej nie był powiązany z handlem narkotykami. Przedstawiał się innym nazwiskiem, ale nie przyjął oficjalnie nowej tożsamości, nie mógł więc podać swojego dowodu. Kiedy zamknięto go w areszcie, do wszystkiego się przyznał.

I powtarzam, z nikim się nie kontaktuj. Pewien biznesmen zrobił w konia inwestorów, którzy stracili przez niego kilka milionów dolarów, po czym upozorował wypadek lotniczy. Może by mu się udało uciec, gdyby nie wysłał maila do kumpla, w którym opisał cały swój plan.

Nowa tożsamość?


Nielegalna. Chyba że uda ci się zostać świadkiem koronnym. Ale w innym wypadku nie wolno ci wyrobić nawet karty stałego klienta w cukierni, żeby nie popełnić przestępstwa. Jednak wszystko zależy od tego, jak bardzo potrzebujesz zniknąć. Jeśli po prostu chcesz zerwać ze swoim życiem i pozwolić ludziom myśleć, że nie żyjesz, jeszcze nie czeka cię kara. Ale jeśli już musisz mieć nową tożsamość, potrzebujesz grubego portfela i odpowiedniego linka do darknetu, gdzie najlepiej załatwić sobie nie tylko dowód, ale między innymi akt urodzenia. Wtedy świat stoi przed tobą otworem.

Najlepsze kłamstwo leży najbliżej prawdy. Brytyjczyk John Darwin w 2002 roku upozorował wypadek kajakowy, bo nie mógł sobie poradzić z kredytem. O wszystkim wiedziała tylko żona. John wyrobił sobie nowy paszport i stał się Johnem Jonesem. Wprowadził się do swojego domku dla gości, pozwalając, żeby synowie opłakiwali jego śmierć. Ale to nie wszystko - John podróżował pod świecie i nie spotkał żadnych nieprzyjemności. Dopiero w 2008 roku pękł i sam zgłosił się na policję. Przy okazji dał parę przydatnych rad - należy zachować swoje imię. Za to należy przemyśleć swój wygląd. John zapuścił brodę, założył okulary i kapelusz, zaczął też kuleć.

I przy okazji, wymyślanie zupełnie innego życiorysu nie jest najlepszym pomysłem, łatwo się zgubić w swoich kłamstwach.

Co teraz?


Musisz zmienić nawyki - co jesz, co kupujesz, gdzie chodzisz. Płać za wszystko gotówką, zmień wygląd. Przeprowadź się do średniej wielkości miasta, gdzie możesz być w jakiś sposób anonimowy i niezłapany przez kamery. Im mniej technologii, tym lepiej.

Jeśli postanowisz uciec z kraju, masz wiele możliwości. Jednak najbliżej stąd na Ukrainę, która według National Geographic jest państwem, gdzie najtrudniej człowieka znaleźć; nie potrzeba dowodu osobistego, żeby pobierać prąd czy wodę.

Jeśli jesteś sam, a dla swojego bezpieczeństwa powinieneś być, musisz zacząć zarabiać. Tylko że wszystko musi odbywać się na czarno. Najlepiej żeby była to praca, w której nie będą cię szukać, inna niż wcześniej. Może woźny czy fryzjer. Dobrze by było co jakiś czas ją zmienić.
Ale pamiętaj, wciąż z nikim nie możesz się kontaktować. Ludzie często wpadają na tym, że dzwonią do bliskich „tylko” w urodziny. Zapomnij. Zapomnij o tym, że wcześniej istniałeś.

Powodzenia.

Oglądany: 38822x | Komentarzy: 30 | Okejek: 151 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało