Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Pop umiera (w mocno wk*wiający sposób)

119 832  
254   203  
Muzyka popularna to produkt doskonały. Jest prosta, skoczna, można ją sobie zapuścić podczas jazdy autobusem albo na siłowni, nie wymaga od słuchacza większego wysiłku. Została skrojona i dopracowana tak, by trafiać w gusta możliwie największej liczby słuchaczy.

Szkoda, że doprowadzanie popu do perfekcji polegało na wycinaniu z niego kolejnych elementów, przez co pop stał się powykręcaną karykaturą samego siebie.

Oglądając dzisiejsze teledyski najpopularniejszych wykonawców popowych, trudno odnieść wrażenie, że pop leży i kwiczy. Bo czy dogorywający pacjent obwiesza się złotem i kręci dupą na ficzuringu z Pitbullem? Jeśli tak, to połóżcie mnie do takiego szpitala, gdy przyjdzie moja pora, by odejść do krainy obrazków z najśmieszniejszymi podpisami. Oczywiście definicja słabej kondycji zależy jeszcze od osoby, która wygłasza daną tezę. Inaczej informacje o stanie bliskim śmierci będą brzmiały w ustach onkologa, a inaczej, gdy wyrazi je internetowy komentator na temat jakości Joe Monstera jakiegoś serwisu. Tak samo będzie, gdy Pitbull przeczyta ten artykuł na swoim stumetrowym jachcie: wybuchnie gromkim śmiechem, oblewając przy okazji którąś z latynoskich dupeczek Dom Perignonem. Ale być może część z czytelników faktycznie zgodzi się ze skromnym internetowym komentatorem, że pop umiera – i robi to w bardzo irytujący sposób. Zaprezentowane w tekście dane mogą w tym pomóc.

Zacznijmy od tego, że pop nigdy nie miał do spełnienia jakiejś ważnej historycznie roli, chyba że przez ważną historycznie rolę rozumiemy wydobywanie ważnych informacji z torturowanych więźniów.

Hit me baby one more time.

Dla porządku należy zaznaczyć, że żaden rodzaj muzyki nie jest nam niezbędny do przeżycia, a pisze to osoba, która miałaby dzisiaj 3 tysiące odsłuchanych na last.fm artystów, gdyby nie stwierdziła półtora roku temu, że na co to komu. Owszem, bez muzyki świat byłby dużo bledszy, ale spokojnie dałoby się w nim żyć, a jak nie wierzysz, że są ważniejsze potrzeby niż muzyka, to spróbuj żyć bez ręczników papierowych tlenu lub jedzenia. Niemniej jednak pop wydaje się gatunkiem mniej poważnym od innych, choć jest to tylko moje subiektywne odczucie – nie będę się spierał, zdecydujcie sami – jednak analiza 225 utworów z różnych gatunków, przeprowadzona przez Andrew Powella-Morse’a wykazała, że słowa w piosenkach pop pisane są dla 9-latków, tzn. wystarczy mieć 9 lat, by je zrozumieć.

Nawet pochrumkujące metale mają więcej do zaoferowania swoim słuchaczom w warstwie tekstowej niż wykonawcy popowi. Jak bowiem wykazała analiza przeprowadzona na najbardziej popularnych piosenkach pop listy Billboard Hot 100 z lat 1950–2009, słowa piosenek pop są mocno wtórne i najczęściej dotyczą rozstania. Poza tym w piosenkach pop pojawia się zaledwie 6 innych motywów: strata, pożądanie, aspiracje, ból, inspiracje i nostalgia. Można jednak powiedzieć, że na początku nowego millenium nastąpił pewien powiew świeżości, gdy jednym z najbardziej wpływowych słów w piosenkach pop stało się słowo „czarnuch”. Ponadto wykonawcy popowi ciągle lubią „miłość”, „kochanie”, „czas”, „mężczyznę”, „dziewczynę”, „wielkość”, „noc” itp. Z czołówki wypadło natomiast „serce”, bo najwyraźniej po tych wszystkich rozstaniach żadne nie zachowało się w całości. Widać za to inny trend.

Choć piosenki popowe nigdy nie nadawały się do cytowania na murach, to dzisiaj nie nadawałyby się do cytowania nawet w kiblu baru Mordor, mieszczącego się niegdyś w Gdańsku.

Bez urazy dla jego bywalców.

Analiza przeprowadzona przez badaczy z University of Florida w 2007 roku na najpopularniejszych utworach popowych z dwóch okresów (lata 1968–1971 i 2002–2005) pokazuje, że język wykonawców popowych znacząco się zaostrzył, a to, o czym śpiewają wykonawcy popowi dzisiaj, w latach 60. byłoby nie do pomyślenia. Ale żeby nie było tak jednostronnie, oddajmy głos Nicki Minaj, która będzie bronić artystów popowych:

Look at y'all smokin' ass niggas
After every pull, niggas start chokin' ass niggas
Nigga-nigga
Look at y'all bitch ass niggas
Stop lyin' on your dick ass niggas
Nigga-nigga

Gdzieś tu na pewno da się odszukać serce...

Jakby tego było mało, wydźwięk piosenek popowych staje się coraz bardziej narcystyczny. Jak pokazuje analiza dr. Nathana deWalla, natężenie słów typu „ja” i „mnie” jest dzisiaj w piosenkach popowych dużo większe niż kiedyś. I jeśli ten kierunek zostanie utrzymany, to być może niedługo autorzy słów piosenek popowych będą musieli poszukać sobie innego zajęcia, mimo że nawet do tej pory nie musieli wysilać się zanadto.

Gdybyście znów byli w gimnazjum i mieli za zadanie napisać na polaka rozprawkę na temat warstwy tekstowej współczesnego popu, to najpewniej zrobilibyście to w sposób następujący:

„Dupa, ja, czarnuch, nie odchodź”.


Colin Morris przeanalizował 15 tysięcy piosenek pop z listy Billboard Hot 100 za pomocą tego samego algorytmu, którego używa się do kompresowania gifów, i odkrył, że każdą z poddanych analizie piosenek można było „skompresować” średnio o 50% z powodu powtarzających się fraz. Co więcej każda piosenka, która dotarła do Top 10 w latach 1960–2015 miała bardziej powtarzalne słowa niż piosenki spoza Top 10. Najbardziej powtarzalną piosenką w zestawieniu okazała się „Around the World” duetu Daft Punk, którą można skompresować o 98% i na koniec jest jeszcze krótsza niż wasze pierwsze wypracowanie z polaka o warstwie tekstowej współczesnego popu.

Hodor.

Teraz już rozumiecie, dlaczego powinniście zacząć się martwić, gdy wasze dzieci powiedzą wam, że chcą studiować pisanie piosenek pop? Namówcie je wtedy na jakiś bardziej przyszłościowy zawód, typu europeistyka albo kaszuboznawstwo. Biorąc pod uwagę cały powyższy kontekst, zrozumiałym jest, że warstwa muzyczna piosenek pop podąża śladem warstwy tekstowej. Jak wykazała opublikowana w 2012 roku przez Spanish National Research Council szeroka analiza niemal pół miliona utworów pop z lat 1955–2010, większość popowych nowości z początku millenium stała się bardziej nijaka i przewidywalna i wykorzystuje w kółko te same, wypróbowane wcześniej metody. W utworach popowych obecnych czasów jest mniej różnorodności niż wcześniej: nie ma tylu zmian w wysokości tonów, w kółko mielone są te same akordy, nastąpił także spadek różnorodności barw dźwięków. Nie wierzycie? To zobaczcie, ile waszych ulubionych hiciorów zbudowanych jest w oparciu o zaledwie 4 akordy:

https://www.youtube.com/watch?v=5pidokakU4I

Ale brak urozmaicenia to żadna przeszkoda, by sprzedawać jeszcze więcej popu, wciskając go ludziom na siłę.

Pomarańcze za dwa dziewięćdziesiąt dziewięć? Tak, pomarańcze tylko za dwa dziewięćdziesiąt dziewięć! I pamiętaj: POMARAŃCZE ZA DWA DZIEWIĘĆDZIESIĄT DZIEWIĘĆ!

Hiszpańskie badania potwierdziły to, co wielu ludzi słyszało już od dawna: pop staje się coraz głośniejszy. Badacze oceniają, że głośność piosenek popowych wzrasta średnio o jeden decybel na każde 8 lat. Jakby tego było mało, to – i tak mocno okrojone – brzmienie utworów popowych staje się jeszcze bardziej kalekie, ponieważ głośność jest podkręcana kosztem dynamiki i głębi utworu.

Wszystkie te zabiegi mają jeden cel.

Jednym z powodów, dla których kolejne utwory pop brzmią tak samo, jest fakt, że nasze mózgi lubią to, co już znają. Podświadomie szukamy znajomych rzeczy, ponieważ łatwiej jest nam z nimi obcować. Słuchając znajomych dźwięków czy oglądając obejrzany już film, nie musimy się zbytnio wysilać, więc bardziej się nam one podobają. W psychologii zjawisko to nosi nazwę płynności, a polega na tym, że gdy dana informacja jest przyswajana bez zakłóceń, to niemal idealnie wpasowuje się w nasze wzorce oczekiwań, dając nam satysfakcję i spokój ducha. Właśnie dlatego mamy wrażenie, jakby cały współczesny pop brzmiał tak samo.

Jednym z trików, który ma sprawić, że piosenka będzie brzmieć znajomo, to umieszczanie w piosence wszelkich odgłosów typu łoo-o-o-o, łuu-u-u, o-oo-oooo, które wbrew pozorom mają większe znaczenie niż tylko pełnienie roli analogicznej do kapusty w kebabie. To tzw. „millenial whoop”, dzięki któremu piosenka zaczyna brzmieć tak, jakbyśmy już ją wcześniej słyszeli.

Ale fanom popu zdaje się to odpowiadać, więc być może dlatego słuchaczami najpopularniejszych piosenek bardzo łatwo jest manipulować.

W 2006 roku badacze z Columbia University przeprowadzili przełomowe badanie na temat roli, jaką odgrywają rankingi muzyczne w preferencjach słuchaczy. Badacze odsyłali słuchaczy do różnych stron internetowych z muzyką, gdzie słuchacze mogli odtwarzać różne utwory i pobierać te, które im się najbardziej spodobają. Przy okazji na niektórych stronach wyświetlano rankingi najchętniej pobieranych piosenek. Tam, gdzie wyświetlano rankingi, słuchacze chętniej słuchali najpopularniejszych utworów. Badacze postanowili też sprawdzić, co się stanie, gdy trochę pogrzebią przy rankingach, więc sztucznie odwrócili kolejność i najmniej popularne piosenki wynieśli na szczyt, natomiast najbardziej popularne utwory zrzucili na sam dół listy. Okazało się, że słuchacze ponownie częściej wybierali najchętniej słuchane piosenki z rankingu, a ignorowali piosenki z dołu, mimo że wcześniej to one zostały wyniesione na szczyt w sposób organiczny.

Pop jest zły i będzie jeszcze gorszy.

Choć jest bardzo irytujące, to powiedzonko „kiedyś było lepiej” wydaje się pasować do popu jak do niczego innego. Pamiętaj jednak, że w każdym innym przypadku użycie „kiedyś było lepiej” skaże cię na wieczne potępienie w piekle dla starych grzybów, gdzie telewizor cały czas gra zbyt cicho.

Twarde dane pokazują stały spadek jakości muzyki popularnej, która staje się płytsza, bardziej wulgarna, głośniejsza, coraz bardziej nachalna i odarta z jakiegokolwiek uroku. Kiedyś nawet intro do piosenki pop trwało 4 razy dłużej niż dzisiaj, a jej tytuł pojawia się dzisiaj w tekście dużo wcześniej niż kiedyś, by słuchacze mogli odpowiednio wcześnie zorientować się, że to właśnie ta piosenka.

Zmiana sposobu odtwarzania muzyki – przerzucenie się z tradycyjnych nośników na serwisy streamingowe – dała wytwórniom dostęp do niewyobrażalnej liczby danych, na podstawie których można łatwo przewidzieć czy i gdzie dana piosenka stanie się hitem, zanim jeszcze ludzie zaczną jej w ogóle słuchać. Nie zapowiada się póki co, by trend miał się odwrócić, bo i po co zabijać kurę znoszącą złote jaja, które można później na złotym łańcuchu zawiesić na szyi. Bo choć ogólna sprzedaż muzyki w formie cyfrowej ciągle wzrasta, to 10 najlepiej sprzedających się piosenek sprzedaje się o 82% lepiej niż 10 najpopularniejszych piosenek dekadę wcześniej.

Na zakończenie można zadać sobie pytanie, dlaczego pop cieszy się tak olbrzymią popularnością jak nigdy wcześniej, skoro jest gówniany jak jeszcze nigdy wcześniej. Zamiast jednak dalej dywagować o przemianach społeczno-kulturowych, postępie technologicznym, chciwym kapitalizmie, postępującej erozji moralnej czy biologicznych uwarunkowaniach, wkleję zdjęcie tej oto pysznej owsianki i udam się na balety na stumetrowym jachcie należącym do Joe Monstera.



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13
52

Oglądany: 119832x | Komentarzy: 203 | Okejek: 254 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

18.01

17.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało