Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Kinowe ekscesy III

23 190  
5   15  
Wejdź w nią!Część następna ekscesów kinowych i zarazem jest to część pożegnalna... Ale tylko na czas jakiś... Jeszcze dziś znieście tych kinowych prowokatorów, od przyszłego poniedziałku startujemy ostro z nowym cyklem... Zatem do dzieła. Na początek zagadka z zeszłego tygodnia


To było dziesiąt lat temu, puszczali wtedy w kinach taką serię francuską pt. "Angelika ......". W Lublinie w takiej robotniczej dzielnicy Tatary działało kino Przyjaźń. W jednym z odcinków ową Angelikę jakiś wezyr czy inny sułtan wali pejczem po dosyć ponętnych pleckach, i wtedy odzywa się głos z sali:

- Niech ja cię s***synu na Tatarach spotkam.

* * * * * 

Byłem kiedyś na filmie "Stan zagrożenia", było to niedługo po "Armageddone" z Willisem. Był to tzw. tajemniczy pokaz specjalny, więc nic nie wiedzieliśmy o filmie. No i akcja się rozwija i pewnym momencie tajemniczy oficer wojsk US wynurzą swoją twarz z otaczającego ją mroku i oczom widzów ukazuje się WIllis. Całe kino bije brawo, choć scena nieco pastiszowa, a gość za mną na całe gardło "Willis!? A ja myślałem, że on k....a na księżycu został!"

* * * * * 

Podczas któregoś z bardziej ’ckliwych’ zbliżeń na Agenta Smitha i Neo kumplowi wyrwało się:
- Luke! I’m your father!

* * * * * 

Poszedłem z dziewuchą na Pasję. Ogólnie wszyscy pełna powaga, a za naszymi pleckami jakaś punkówa wcina popcorn, piję colę, śmichy hihy itd.
Po seansie wszyscy przygaszeni, a ta przy wyjściu zaryczana i do kumpeli wali tekstem:
- Nie wiedziałam ku*wa, że miał tak przej*bane....

[Od redakcji: to już przydarzyło się w każdym mieście w Polsce, więc dziękujemy już za tego typu nowinki]

* * * * * 

"Blair witch project". 
Film bliski końca, atmosfera prawdziwego przerażenia, ludzie nie mogą oderwać oczu od ekranu (lub wręcz przeciwnie - boją się patrzeć).
Aż nagle gdzieś z końca sali rozlega się pełen namiętności kobiecy jęk:
- Oooooooohhhhhhhhhhhh...

* * * * * 

Gwiezdne wojny - Atak klonów.
Yoda odrzuca laseczkę, łoi mieczem złego wykonując salta itp., po walce podnosi laseczkę i znów kuśtyka. Komentarz:
- Dziadek symulant wyłudza rentę.

* * * * * 

Wybraliśmy się całą rodziną (ja, mąż i 6 letnia córka) do kina na Shreka 2.
Córa przez cały czas się kręci, a to chce siusiu a to popcorn, więc jej mówię żeby usiadła i oglądała film bo jesteśmy w kinie i oglądamy film, a ona na cały głos:
- Nudno tu jest, nic się w tym kinie nie robi, chodźmy do Mc Donaldsa tam jest zjeżdżalnia.

Innym razem z młodszym synem byłam w kinie na filmie "Prosiaczek i przyjaciele" i tradycyjnie najpierw były reklamy. Po reklamie wszystkie dzieciaki czekają na film, a moje dziecko:
- No nareszcie się skończyło idziemy do domu.

* * * * * 

"O kulturalnej wyprawie do kina"

Zdarza mi się pójść do kina i razu pewnego z kumplami dwoma się wybrałem. Wybrałem film z grubej rury, w sam raz na odchamianie - "Między słowami". Ponieważ bardzo chciałem go obejrzeć (te recenzje i w ogóle) ściemniłem kumplom, że to komedia. W ramach wyboru miejsca padło na któryś warszawski multipleks.
Przed wyprawą prosiłem, błagałem jednego z nich, ze skłonnościami do "spożywania", żeby tym razem na trzeźwo coś obejrzał (poprzednim razem, "troszkę" się wspomógł przed kinem i "troszkę" przeszkadzał). On powiedział, że kulturka i w ogóle i że odchamić ma się w końcu zamiar. Matką jego nie jestem, więc byłem dobrej myśli, aż idąc do kina coś w plecaku nie zaczęło mu brzdękać. Trudno się mówi i żyje się dalej. 

Okazało się, że wspomagaczy miał 2 butelki (zgodnie z przysłowiem: "do kina na dwa wina"). Jedną wypił przed, drugą na początku seansu. Wszystko było w miarę ok dopóki nie musiał wyjść za potrzebą w pół filmu mniej więcej. Ja z drugim kumplem spokojnie oglądamy seans. Minuty płyną, a "spożywacza" nie ma. Martwić się o niego nie ma po co, dorosły człowiek przecież. W końcu przychodzi od niego SMS mniej więcej tej treści: "c**j wam w dupę ściemniacze". Ja skonsternowany, drugi kolega też, nie wiemy o co chodzi, ale nic to. Obejrzeliśmy do końca film, zastanawiając o co mu chodzi i przede wszystkim gdzie jest. Wychodzimy, czekamy ale "spożywacza" nie ma. Dzwonię do niego, a on mi dość niewyraźnie zaczyna tłumaczyć, że się przecież film jeszcze nie skończył ... 

To teraz jego wersja wydarzeń:
"Po tych dwóch winkach jakoś tak się słabiej poczułem i udałem się kulturalnie do kibelka. Zrobiłem swoje i wracam z małym trudnościami do tej sali. Kulturalnie wbijam się na salę, ciemno jak w dupie, nic nie widać no to z tajniaka zaczynam szeptać: "Ejjj chłooopppaaakiii ... gdzieee jezzzdddeeeeścieee?" Głucha cisza, ludzie się na mnie patrzą podejrzliwie. Ja znowu kulturalnie wołam. Znowu cisza. Rozglądam się i nic, nigdzie was nie widzę. 
No to zacząłem myśleć, że sobie w **** ze mną pogrywacie. No to siadam sobie z boku i krzyczę kulturalnie na całą salę: "Jak wy się chooowacie to ... **** wam w du*ę." Wziąłem wku**iony telefon i nabazgrałem smsa cobyście nie myśleli, że się dałem nabrać na tego waszego chowanego. Odłożyłem koma i zacząłem czaić na ekran.
Mętnym wzrokiem oglądam dalej ten filmik i coś zaczynam kojarzyć, że chyba fabuła coś nie pasi. No, ale to pewnie promile zrobiły swoje i dlatego coś mi nie gra. Oglądam i oglądam, no i tak jakoś mnie zmorzyło i się na troszkę kimnąłem. Obudziłem się, jak do mnie zadzwoniliście, jak wychodziłem to ludzie się tak jakoś na mnie dziwnie patrzyli."

Żeby nie było, że jestem cham to serdecznie przepraszam za mojego kolegę wszystkich obecnych na filmie "Gothika" późnym wakacyjnym wieczorem w jednym z warszawskich kin.

* * * * * 

Poszliśmy obowiązkowo w liceum na beznadziejny skąd inąd "Quo Vadis". Scenka, kiedy Boguś Linda mówi do Nerona:
- Już nikt przez Ciebie nie zginie!
Kumpel obok:
- Ty UBEKU pier....ony!!

* * * * * 

Daaawno temu (miałem 6 latek i głównie z opowieści to pamiętam) w Sopocie rodzice zabrali mnie na genialną komedię: "W krzywym zwierciadle: Witaj Święty Mikołaju".
Scena, kiedy Clark Grisswold (Chevy Chase) ma włączyć 20 tysięcy mrugających lampek, które powiesił na dachu i wokół swojego domu. Przed domkiem Cała rodzina wraz z rodzicami i teściami. Teść nie wytrzymuje i krzyczy:
- Pośpiesz się do cholery! Odmrożę sobie nabiał!
Sala się śmieje, gwar ucicha, a ja na cały głos:
- Mamusiu, a co to jest nabiał?

Tradycyjne podziękowania dla: Yasiokon. Vinde, Swieta_wojna, Kropka666, Mirmil, Realgnostic, Dominikana1, FreshMeat, Podbity.

Pragnę także podziękować wszystkim tym, którzy dzielnie tworzyli to forum, być może w czasie najbliższym powrócimy do tematu...


Oglądany: 23190x | Komentarzy: 15 | Okejek: 5 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.05

24.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało