Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

O tym, jak zostałem kapitanem na brytyjskich kanałach II

29 434  
282   16  
Dzisiaj postaram się przedstawić jedną z sytuacji z początków mojej kariery jako kapitana, oraz przedstawię jeden absurd prawa obowiązującego na kanałach.

Zacznijmy od absurdu. W poprzedniej części opisałem, jak wygląda proces zdobywania licencji i ile czasu to zajmuje. Jednak jest haczyk, to licencja na prowadzenie łodzi komercyjnych. Jeżeli chcemy wynająć łódź hotelową (z dwiema lub trzema sypialniami, kuchnią, łazienką i salonem) i zabrać swoją rodzinę lub przyjaciół na tygodniowy rejs, nie potrzebujemy żadnej licencji! Co oznacza, że na kanałach są dziesiątki łodzi, którymi ludzie nie potrafią sterować. To skutkuje tym, że nie tylko muszę dbać o bezpieczeństwo swoje i moich pasażerów, ale także uważać na dziesiątki łodzi hotelowych, sterowanych przez ludzi bez żadnego szkolenia czy doświadczenia. Najciekawiej jest na ślepych zakrętach, gdzie nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy ktoś przypadkiem nie wpłynie na nas taranując łajbę pełną klientów. Ciekawe jest też to, że samochody prowadzimy tutaj po lewej stronie, a na kanałach pływamy po prawej! O tym najczęściej zapominają „sternicy” łodzi hotelowych. Więc gdy jesteśmy na ślepym zakręcie, mamy 50% szans, że zostaniemy uderzeni przez nich.
To mniej więcej tak, jakbyśmy chcieli wynająć samochód, wyobraźcie sobie taką sytuację:

- Dzień dobry, chciałbym wynająć tego opla.
- Witam, nie ma problemu, poproszę pana prawo jazdy.
- Ale ja nie mam prawa jazdy.
- Aha, OK, żaden problem. Tu są pańskie kluczyki.

Brzmi debilnie? Ale tak to niestety wygląda. Nasza praca jest przez to dużo trudniejsza i bardziej wyczerpująca, a w weekendy pracujemy po około 12-16 godzin dziennie. Wiec niedziwne, że nie mamy ochoty kłócić się z pijanymi klientami podczas prywatnych rejsów.
I tu zaczynamy historię z początków mojej kariery. Podczas jednego z pierwszych prywatnych rejsów sporo się działo. Zacząłem dzień od porannej kawy i papierosa w biurze, potem udałem się na łódź, aby wszystko pootwierać i wypełnić tonę papierków. Zanim odpalę silnik, muszę sprawdzić kilkanaście rzeczy, takich jak: sprawdzić poziom paliwa, poziom płynu w chłodnicy, poziom oleju w silniku i skrzyni biegów, naprężenie pasków, akumulatory, gaśnice, apteczki pierwszej pomocy, narzędzia, wsadzić rękę do wody i upewnić się, że na śrubie nie ma żadnych lin, koszulek lub innego syfu, oraz zrobić kilka drobnych rzeczy. Po odpaleniu silnika i upewnieniu się, że wszystko pracuje tak jak powinno, oddaję kartę naszemu inżynierowi informując go, że wszystko jest OK i może dalej się opierdalać. Gdy ja sprawdzam, czy silnik jest sprawny, mój CM (crew member, załoga) upewnia się, że za barem jest wszystko czego potrzebuje, sortuje bilety, czyści pokład itd. Po 45 minutach mamy czas na kolejnego szybkiego papierosa, po czym wypływamy zgarnąć klientów na pierwszy rejs. Polega to na tym, że zatrzymujemy się w centrum miasta na naszym prywatnym spocie i czekamy. Po każdym godzinnym rejsie mamy 30 min przerwy, podczas których ludzie wchodzą na pokład. Zazwyczaj najgorsze co się może wydarzyć podczas godzinnych wycieczek to dzieciaki wystawiające ręce przez okna, próbujący złapać coś w wodzie; baran puszczający muzykę z głośnika telefonu, zagłuszający komentarze, których większość chce słuchać czy klient komentator/profesor - wie wszystko lepiej i chce się tą wiedzą podzielić. Niestety przepływamy pod kilkoma mostami i czasem zdarzy się dupek rzucający jedzeniem (we mnie), a nawet kilka razy ktoś z mostu skoczył mi na dach łodzi. W takich przypadkach zawsze daję możliwość bliskiego kontaktu z moją pałką, która zazwyczaj służy do sprawdzania poziomu paliwa w zbiorniku. Czasem także zdarzy się dzieciak rzucający kamieniami z ukrycia. Dlatego wymieniliśmy wszystkie okna na pleksiglas.

Nie można też być nieśmiałym, przepływam kilka razy dziennie przez centrum miasta, więc tysiące osób robią mi zdjęcie każdego dnia. Wiele razy znalazłem swoje zdjęcie podczas prowadzenia łodzi na profilach facebookowych obcych ludzi. Do tego jest akurat ciężko przywyknąć. Kilka razy przez przypadek znalazłem się w wiadomościach, jak były kręcone ujęcia kanałów, a dwa razy byłem w filmie dokumentalnym BBC o historii kanałów i jak wpłynęły na rozwój przemysłu. Publiczne rejsy kończą się o 17:00, więc mamy około godziny, maksymalnie dwóch, przed pierwszym prywatnym rejsem. Zabieramy łajbę do przystani, gdzie czeka kolejny CM (prawo mówi, że podczas prywatnych rejsów musi być kapitan i dwóch crew members na pokładzie).

Podczas gdy ja oddaję zarobione pieniądze szefowi, moi CM uzupełniają bar, sprzątają ponownie, ewentualnie dekorują łódź, jeżeli klient sobie tego zażyczył. W międzyczasie odbieram papier, który mówi co to za impreza, ilość pasażerów, trasę i czy wymagane są postoje na papierosa (czasem pozwalamy palić na pokładzie, ale to tylko w przypływie miłości do szych klientów). Tym razem był to wieczór kawalerski, 16 osób, wymagane dwa postoje na papierosa, rejs cztery godziny, od 18:00 do 22:00, brak bufetu. Myślę sobie, "kurwa, cztery godziny rejsu bez jedzenia, panowie pewnie zaczęli pić dużo wcześniej, więc wpadną ładnie porobieni, a w czasie rejsu tylko się bardziej upodlą". W tym momencie przypominam sobie, że jednym z CM jest Emma, kolejne pytanie w głowie, "kto jest na tyle pojebany, że daje mi barmankę na wieczór kawalerski… to się nie może dobrze skończyć". Szybka rozmowa z Emmą i wyjaśnienie jej, że jeżeli cokolwiek będzie się działo, ma mi dać znać, a ja zatrzymam łajbę i każę wszystkim spieprzać z pokładu. W szczególności że ma zmianę z gościem, który nawet gdyby chciał jej pomóc, niewiele by zwojował.
Szybki papieros i wypływamy, z daleka już słyszymy panów w szampańskim nastroju. Zatrzymujemy łajbę, przywiązujemy ją i w tej chwili podchodzi do mnie jeden z imprezowiczów i zaczyna rozmowę. Tłumaczy mi, że to impreza niespodzianka, pan młody nawet nie wiedział, że będą płynąć, a do tego to oni mają striptizerkę dla niego załatwioną, która ma dołączyć do imprezy podczas pierwszego postoju na papierosa. Nawet mi zaimponowali tym, jak to wszystko zaplanowali. Tłumaczę mu, że jeżeli striptizerka ma dołączyć, to musimy trochę zmienić trasę, bo nie możemy płynąć przez miasto czy przy chodnikach, bo jak matka z dzieckiem na spacerze zobaczy kurewnę wyginającą się na przyszłym panie młodym, to zadzwoni do mojego szefa ze skargą, a ten mi łeb urwie. Po krótkiej dyskusji pozwalam im wejść na pokład, informuję CM o nowych informacjach, staram się wytłumaczyć pijanym imprezowiczom, że nie mogą się wychylać za pokład, palić na pokładzie i ogólnie mają się w miarę zachowywać. Przez pierwsze 10 minut miałem wrażenie, że wszystko jest dobrze, do momentu aż Emma zaczęła machać i krzyczeć, żebym zatrzymał łódź. Gdy to zrobiłem zauważyłem, że pan młody rozebrał się i w swej fantazji zaczyna przebierać się w sukienkę, pytam się go, czy go pojebało, ale odpowiada, że to taka ich tradycja i on musi to zrobić. Odpowiedziałem, że spoko, ale niech przynajmniej idzie do łazienki, bo tu pełno ludzi, dzieci na chodnikach, a szef mi łeb ujebie za skargi. Po krótkiej dyskusji facet udał się do łazienki, aby tam dokończyć przemianę w Anabel.

Po powrocie na miejsce dla sternika przypomina mi się, że mam prawo w takich przypadkach zatrzymać łajbę i zakończyć imprezę. Podpisali kontrakt, a to w sumie obnażanie się w miejscu publicznym, czyli łamanie prawa, a w konsekwencji łamanie naszego regulaminu i powód do wypieprzenia panów z pokładu. Dam im jeszcze szansę, czemu nie. Taki ze mnie dobry gość! Po ok. 25 minutach rejsu przyszedł czas na pierwszy postój na papierosa i zaproszenie na pokład striptizerki. Miła pani już na nas czekała, gdy panowie ją ujrzeli, już z daleka było słychać wulgarne teksty i komentarze. Po zatrzymaniu łajby panowie opuścili pokład z prędkością światłą na spotkanie striptizerki, a ja udałem się na pokład w poszukiwaniu kawy. Szybka rozmowa z CM, na razie wszystko OK, więc wypływamy dalej. Informuję, że pani ma pozostać w swym „ubraniu” do momentu, aż opuścimy teren zabudowany, a potem wolna amerykanka, róbta co chceta! Dźwięki silnika były przerywane co chwila krzykami facetów, po około 30 min Emma nie wytrzymała i przyszła mi potowarzyszyć na tyle łodzi. Powiedziała, że panowie są napastliwi i powoli nie mogą ich kontrolować, oraz że oprócz striptizerki interesują się też nią. Powiedziałem, że jeżeli to się powtórzy, ma mi dać znać, a ja zakończę imprezę. Kiwnęła głową i wróciła na pokład. Minęły dwie godziny rejsu, gdy CM zaczął machać ręką, żebym zatrzymał łódź, a gdy panowie się połapali co robię, zaczęli krzyczeć do mnie, że mam płynąć dalej, bo oni zapłacili i mają wyjebane. Odpowiedziałem, że to tylko krótki postój ,ale jak będą agresywni, to kończymy to tu i teraz. Pytam CM co się dzieje, Emma informuje mnie z łzami w oczach, że kilka razy złapali ją za tyłek, rzucali wulgarne teksty i molestowali ją przez ostatnie parę minut. Proszę ją, żeby poszła na tył łodzi i dzwonię do szefa informując go co się dzieje i mówię, że nie mam zamiaru kontynuować tego rejsu. Dostaję pozwolenie na wcześniejsze zakończenie, podaję mu swoją lokalizację, na wypadek gdyby musiał wezwać policję. Teraz zaczyna się zabawa, bo muszę wyrzucić 16 pijanych facetów, a to nigdy nie jest łatwe. Zabieram na stronę dowodzącego tą imprezą i informuję go, że muszą opuścić pokład teraz, bo molestowanie moich CM jest niedopuszczalne, jeżeli będą się awanturować, zostanie zawiadomiona policja i zostaną usunięci przez nich siłą. Facet przyjął to wyjątkowo spokojnie, starał się mnie przekonać, żeby tego nie robić i przekonywał mnie, że będzie kontrolował swoich znajomych. Zazwyczaj daję ludziom nawet 3-4 szanse, ale nie w momencie, gdy jeden z nich molestował barmankę. Pod groźbą zawiadomienia policji poszedł i poinformował swoich znajomych o tym, że muszą opuścić pokład. Wtedy standardowo poleciały teksty typu:

- Kim ty, kurwa, jesteś, żeby mi mówić co mam robić?
- Macie nam za to pieniądze oddać!
- My tego tak nie zostawimy!
- Stracisz swoją jebaną pracę!
I moje ulubione: "To nie twój kraj, więc nie możesz nam mówić, co mamy robić, wypierdalaj do siebie".
Gdy zostali poinformowani o obecności kamer na pokładzie, stwierdzili, że jednak to oni się ewakuują i wszystko jest spoko. Groźba wysłania nagrań do pani młodej zawsze działa. Po powrocie do przystani i odeskortowaniu bezpiecznie na miejsce odbioru naszej uroczej striptizerki czekała na nas jak zwykle tona papierków i decyzja, czy Emma chce zgłosić sprawę na policję.

Ostatecznie po namowie przez swojego chłopaka barmanka zgłosiła to. Policja nie mogła przyjąć zgłoszenia bez podania imienia i nazwiska podejrzanego. Organizator imprezy odmówił podania danych swojego przyjaciela, ale zapomniał, że żyjemy w XXI w. Posiadając jego imię i nazwisko, znaleźliśmy go na Facebooku i odnaleźliśmy w jego znajomych gościa, który dobierał się do naszej Emmy. Na zdjęciu profilowym był ze swoją dziewczyną…Raczej nie była zachwycona, gdy panowie w czerni zapukali do ich domu i poinformowali, że sprawa została zgłoszona do nich.

Na końcu chciałem tylko napisać, że kończenie imprez przed czasem zdarza się maksymalnie raz na dziesięć rejsów, zazwyczaj udaje się zapanować nad ludźmi, niestety niekiedy jest to niemożliwe.

W kolejnym artykule przedstawię historię z wieczoru panieńskiego, gdzie to barman był molestowany (i nie miał nic przeciwko) oraz o wojnie między uczestniczkami tej niezapomnianej wycieczki.

W poprzednim odcinku.

4

Oglądany: 29434x | Komentarzy: 16 | Okejek: 282 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.01

27.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało