Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

10 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Chinach

64 473  
263   21  
Po lekturze tego artykułu o rzeczach, które jednego z bojowników zaskoczyły w Państwie Środka, postanowiłem tam pojechać i przekonać się na własne oczy, jak wygląda życie w Chinach. Równocześnie zauważyłem wiele innych ciekawostek i chętnie uzupełnię listę z poprzedniego artykułu o kolejne 10 pozycji.

#1. Możesz się poczuć jak celebryta

W Chinach jest sporo osób z Europy czy Ameryki, które jadą tam do pracy, na studia, albo jako turyści, jednak wciąż obowiązują wizy i inne obostrzenia, przez co nie ma ich tak dużo. Poza tym państwo to jest na tyle ogromne, że nie widzi się zbyt wielu białych ludzi.


Dlatego też za każdym razem, gdy gdzieś się pojawialiśmy, ludzie momentalnie zaczynali wyjmować telefony i udając, że sprawdzają godzinę, robili nam zdjęcia. Po kilku chwilach niektórzy, ci odważniejsi, zaczynali podchodzić i pytać się, czy mogą sobie z nami zrobić selfie. Wiele osób na ulicach czuło się w obowiązku oficjalnie powitać nas w Chinach i polecić ciekawe miejsca do zobaczenia. Poza tym normą było odrywanie się Chińczyków od obowiązków i przyglądanie się nam z zaciekawieniem.

#2. Chodźmy pośpiewać do ekranu!

Co robią Chińczycy, gdy w czasie wolnym spotykają się ze znajomymi? Idą na karaoke! W wielu miejscach istnieją centra dedykowane tej formie rozrywki, gdzie można wypożyczyć specjalnie do karaoke przystosowaną salę. Oprócz dwóch ogromnych telewizorów i systemu nagłośnienia, w pokoju znajdziemy zestaw gier planszowych i stół bogato zastawiony przekąskami i alkoholami.

Jednak jest też opcja budżetowa, albo kiedy ktoś nie ma akurat 10 znajomych, aby zapełnić specjalny pokój. W wielu centrach handlowych można bowiem znaleźć dwuosobowe kabiny, gdzie również znajdziemy telewizor, słuchawki i oczywiście mikrofony. Można przyjść samemu albo z przyjacielem, włączyć podkład muzyczny i korzystać.


#3. Mówicie, że w Polsce jest dużo centrów handlowych?

Faktycznie sporo się ostatnimi czasy buduje nowych galerii handlowych, ale w porównaniu z Chinami to jest nic. W większych miastach bowiem, przy niemal każdej stacji metra, centrów handlowych znajdziemy przynajmniej trzy - zazwyczaj to właśnie przez nie trzeba przejść, aby do metra się dostać. Dodatkowo, nie mówimy tu o małych galeryjkach, tylko o kolosach typu Złotych Tarasów (to takie mniejsze), z tym, że przynajmniej 7 piętrowych.

Plan centrum handlowego z małymi sklepikami z tanimi ubraniami - plan przedstawia tylko jedno piętro, a było ich 7... a po drugiej stronie ulicy drugie, takie samo centrum

Ciekawy (i dosyć pomocny) jest za to system tworzenia takich centrów, bo niemal wszystkie wyglądają w środku dokładnie tak samo. Na dole mamy więc kosmetyki, torebki i inne akcesoria modowe, wyżej mamy dwa piętra z odzieżą dla kobiet, jedno piętro dla panów, następnie jedno piętro sportowe i na szczycie moda dziecięca. Z kolei pod ziemią obowiązkowo znajdą się restauracje (a w przeciętnym centrum są ich setki), a jeszcze niżej całe piętro zajęte przez supermarket.

#4. Ludzi jak mrówków

Z lekcji geografii może niektórzy pamiętają, że Chiny to kraj z największą liczbą ludności, ale doświadcza się tego tak naprawdę dopiero, kiedy jedzie się do małego (tak mówili Chińczycy) miasta Suzhou, na tyle małego i nieistotnego, że prawdopodobnie o nim nie słyszeliście, a tam się okazuje, że to małe miasto ma “zaledwie” 10 milionów mieszkańców…


A z kolei główna ulica handlowa handlowa w Szanghaju wygląda mniej więcej jak Most Poniatowskiego po meczu na Narodowym. Przez cały czas.

#5. Przynajmniej jest bezpiecznie

Chcesz odwiedzić jakąś atrakcję turystyczną? Przygotuj się na kontrolę bezpieczeństwa rodem z lotniska i to dwa razy. Podobnej atrakcji doświadczymy na każdej stacji metra, albo żeby w ogóle dostać się do terminalu na lotnisku (później, przed lotem, jest jeszcze oczywiście druga kontrola). Chińczycy mają naprawdę jakiegoś fioła na punkcie bezpieczeństwa, mimo że nie słyszy się o wielu atakach terrorystycznych z tamtego obszaru.

To jest zdjęcie ze stacji metra

Fioł ten dotyczy jednak również pożarów - w każdym budynku są specjalne, silne lampy, które w przypadku zadymienia oświetlają drogi ewakuacyjne, a czasami można też znaleźć skrzynki z maskami tlenowymi - w razie pożaru zbić szybkę i korzystać. A co jest pierwszą rzeczą, jaką zastajemy w hotelu? Otóż zaraz po włożeniu karty do slotu przy drzwiach, żeby włączyć prąd w pokoju, od razu samoczynnie włącza się telewizor, a na nim leci… instrukcja postępowania na wypadek pożaru. Tak jakby naklejki na drzwiach jednak nie wystarczały.

#6. Podobno w Krakowie jest gorzej

Tak, smog jest. I jest faktycznie nieznośny, zwłaszcza w pierwszych chwilach. Zwłaszcza w połączeniu z gorącym powietrzem (to lato było najgorętsze w Chinach od ponad 100 lat, a temperatury przekraczały 50 stopni) i często wilgocią oraz brakiem wiatru. To jest trochę takie uczucie, jakby stanąć zaraz za autobusem (przy pracującym silniku), z tym że tam jest tak cały czas i trochę gorzej pachnie.


#7. Ruch uliczny to chaos! Czy oby na pewno?

W pierwszej chwili faktycznie mamy wrażenie chaosu. Ludzie jeżdżą niemal po sobie, ignorują znaki i światła, między samochodami przemykają tysiące skuterów, a jako pieszy czasami trzeba przebiegać przez ulicę w metrowej przerwie między dwoma jadącymi samochodami (jak ma się zielone, oczywiście).


Mimo to wypadki zdarzają się dosyć rzadko i ten ruch po pewnym czasie zdaje się mieć jakąś zasadę w tym chaosie (może działa też fakt, że egzamin na prawo jazdy w Chinach jest szalenie trudny). Poza tym na niemal każdym skrzyżowaniu stoi przynajmniej jeden policjant, który tym ruchem próbuje jakoś kierować.


#8. Nietypowe ciężarówki

Na chińskich ulicach wyraźnie widać za to podział społeczny. Samochody są raczej z tej wyższej półki, z kolei cała reszta, czyli klasa pracownicza używa skuterów. I skuterami też transportuje najróżniejsze rzeczy.


A chcecie może wywieźć śmieci? Nic prostszego, potrzebujecie jedynie śmieciarki, która w tym przypadku okaże się trójkołowym rowerkiem z napędem elektrycznym…


#9. Poproszę rachunek!

Tutaj krótko. W Chinach pewne rzeczy, które u nas wydają się niepozorne, traktowane są z większą dozą szacunku. Słyszeliście już może o wizytówkach, które wręcza się zawsze dwoma rękami, a obdarowywany powinien ją od razu przeczytać. Podobnie jest z rachunkami. Po zapłaceniu w sklepie, kasjer daje nam rachunek i ewentualnie resztę. Robi to trzymając ten kawałek papieru obiema rękami i delikatnie się przy tym kłania. To tak w odróżnieniu od europejskiego rzucania rachunku na ladę, albo nie dawanie go wcale.

#10. Jedzenie

Chińczycy jedzą dużo dziwnych rzeczy. Przykładowo spożycie nogi kurczaka zapewnia powodzenie w relacjach biznesowych, a jedzenie głowy tego zwierzęcia ma sprawić, że łatwo zdobędziemy pieniądze.


A czy Chińczycy jedzą psy? Jak wyglądają restauracje w centrach handlowych i co można zjeść McDonald's? O tym przeczytacie w tym artykule, również mojego autorstwa.

Oglądany: 64473x | Komentarzy: 21 | Okejek: 263 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.08

20.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało