Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wielkie imperium Lechitów panowało niemal nad całym światem! Czy też dałeś się nabrać na bajkę o turbosłowianach?

60 834  
185   114  
Mam nadzieję, że na portalu nie ma nikogo wierzącego w pseudonaukowe brednie poświęcone Imperium Lechitów. Niestety coraz więcej osób wierzy, że dawniej istniało ogromne państwo, które w Syrii walczyło z Juliuszem Cezarem. Skąd to się wszystko wzięło?

Zanim zaczniemy obalać fałszywe informacje i dojdziemy do źródeł, na podstawie których urósł mit, trzeba wyjaśnić, czym w ogóle miało było Imperium Lechitów. Według osób wierzących w istnienie tego państwa (tzw. turbosłowian) Imperium Lechitów było państwem rządzonym przez Polaków (Lechitów). Kraj zajmował potężny obszar Europy i toczył walki m.in. z Aleksandrem Wielkim i Juliuszem Cezarem. Imperium Lechitów obejmowało obszar Europy Środkowo-Wschodniej.

Imperium Lechitów w VI wieku naszej ery - warto zaznaczyć, że w rzeczywistości Bałkany oraz Włochy znajdowały się pod panowaniem cesarza bizantyjskiego Justyniana I Wielkiego.

Imperium Lechitów - podstawowe informacje

No dobrze, wiemy już o jakim "państwie" mówimy. A kto pierwszy opisywał Imperium? Wincenty Kadłubek. Żyjący na przełomie XII i XIII wieku kronikarz napisał, że Aleksander Wielki chciał ściągnąć z Polaków trybut, gdyż słyszał o wielkim bogactwie państwa nad Wisłą. Macedoński władca wysłał swoich posłów, aby ściągnęli daninę. Dumni Lechici poczuli się dotknięci - zamordowali ludzi Aleksandra Wielkiego, a sama królowa Wanda odpyskowała władcy Macedonii: "Wiedz [...], że Polaków ocenia się podług dzielności ducha, hartu ciała, a nie podług bogactw".

Wincenty Kadłubek wymyślił tę historię, by "udowodnić" potęgę Polski. Kronikarz nie był rzetelnym badaczem. Jednak nie ma co się dziwić, w średniowieczu historia mieszała się z legendami. Prawdziwa historiografia pojawiała się w XIX wieku. Nie można mieć za złe Kadłubkowi "bajkopisarstwa", gdyż wówczas tak pisało się kroniki - nie liczyła się prawda tylko propaganda. Niestety w XXI wieku żyją osoby, które relacje Kadłubka biorą na poważnie. Turbosłowianie wierzą w relację kronikarza i powielają nieprawdziwe informacje na swoich blogach, kanałach wideo na Youtube czy też nawet w książkach ("Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna" polskiego ekonomisty i pisarza Janusza Bieszka, wyd. Bellona).



"Słowiańscy królowie Lechii" Janusza Bieszka

Historia Polski według Bieszka

W książce Bieszka możemy przeczytać, że Polska powstała ok. 1800 r. p.n.e. W tym czasie rządził król Sarmata, który miał przybyć z Elamu (starożytnego państwa na Bliskim Wschodzie). Dlaczego właśnie stamtąd? Otóż "Słowiańscy królowie (...)" podają, że Lechici wywodzą się ze starożytnego Iranu, tzn. z ziemi ludzi szlachetnych (Airy - an, Airy - ana). Wybitną postacią był trzeci władca Imperium: król Lech I, Wielki (Leszek Bieszk w książce poprzedza przydomki władców przecinkami). Lech I stworzył państwo, które w Iranie nazywano Lehestanem, a w Turcji Lehistanem. Władzę oparł na rycerzach ("Comes militi" - "odwieczna szlachta"). Rycerze reprezentowali wybrane słowiańskie rody i plemiona. Innym ważnym władcą był Lech III, Ariowit (74-25 p.n.e.), który w 53 roku p.n.e. walczył w Syrii z... Juliuszem Cezarem. Dowodzeni przez Lecha III Lechici i Partowie pokonali 20 tys. rzymskich legionistów. Władca Rzymu docenił swojego przeciwnika. Symbolem szacunku Cezara wobec władcy Imperium Lechitów było zaproponowanie słowiańskiemu władcy ożenku ze swoją starszą siostrą Julią. Z tego związku urodził się Awiłło Leszek.

Bieszk z kolei gardzi pierwszym polskim władcą (a raczej "proto-polskim", gdyż sama nazwa Polski [Polania/Palania] pojawiła się za rządów Bolesława Chrobrego) - Mieszkiem I. Według Bieszka Mieszka ochrzczono w gnieźnieńskiej cerkwi. W 966 roku zdecydował się jednak przyjąć chrzest w rzymskim obrządku. Ta decyzja sprawiła, że Mieszko stracił tytuł króla i uzależnił się od hierarchii kościelnej i papieża.

Bóstwa i katolickie krucjaty

W "Słowiańskich królach (...)" Bieszk bardzo negatywnie odnosi się do kościoła rzymskokatolickiego i bardzo pozytywnie opowiada o prawosławnej chrystianizacji. Prawosławni misjonarze mieli nie burzyli pogańskich świątyń i gajów oraz nie niszczyli posągów bogów. Proces integracji religijnej był stopniowy - stare wierzenia adaptowano do nowych. Katoliccy misjonarze z kolei tępili wszystkie dawne wierzenia i narzucali swoje zwyczaje. Słowianie mieli wierzyć w "naturalne wartości kosmiczne". Człowiek był wolną cząstką "Wielkiego Kosmosu - Matki". Słowianie wierzyli w takich bogów jak: Lel, Polel, Łada, Pochwista, Jesza, Nyja. Katolicyzm pojawił się wraz z krucjatami organizowanymi przez zachodnie państwa. Wielkie mordy miały mieć miejsce w 840 i 937 roku. W 840 roku zbrodnię miała popełnić Ryksa - pochodząca z saskiego dworu żona Popiela. Germańska księżniczka otruła dwudziestu stryjów Popiela, zadając tym samym duży cios elitom politycznym.



Popiel, ilustracja z dzieła ks. Jana Głuchowskiego "Icones książąt i królów polskich".


Prawda jest jednak inna - prawosławni misjonarze także siłowo walczyli z pierwotnymi wierzeniami Słowian. Ataki wymierzano szczególnie w wołchwów (pogańskich kapłanów, znachorów i czarowników). Rzecz jasna katoliccy duchowni także wykorzystywali dawne wierzenia i adaptowali je pod swoją wiarę - wszak Wszystkich Świętych opiera się na ludowym zwyczaju Dziadów. Bieszk także się myli opowiadając o słowiańskich bogach. Wszystkie wymienione wcześniej imiona bogów są objawem bardzo archaicznej wiedzy historycznej. Najciekawszą historię kryje Jesza - słowiański odpowiednik Jowisza, który stworzył... Jan Długosz. Opis XV-wiecznego kronika obalił blisko 100 lat temu Aleksander Brückner (1856-1939 rok). Z kolei Lelę, Polelę i Nyję nieświadomie stworzyli katoliccy misjonarze, którzy za bóstwa przyjmowali zwykłe przyśpiewki ludowe, których nie rozumieli.

Lechici w Biblii

Jeśli już jesteśmy przy religii to co powiecie o tym, że według turbosłowian Lechici pojawili się w Biblii? Według zwolenników Imperium, wspomnienie o Lechii pojawia się w 2 księdze Samuela. W 2 Sm 23,11-12 możemy przeczytać: "Po nim jest Szamma, syn Agego z Hararu. Pewnego razu zebrali się Filistyni w Lechi. Była tam część pola pełna soczewicy. Kiedy wojsko uciekało przed Filistynami, on pozostał na środku tej części, oswobodził ją i pobił Filistynów. Pan sprawił wtedy wielkie zwycięstwo". Uważni czytelnicy już pewne znaleźli haczyk - Lechi, nie Lechii. Zacznijmy od tego, z jakiej Biblii korzystali turbosłowianie. Otóż zamiast sięgnąć do oryginału, turbosłowianie skorzystali z "Biblii Tysiąclecia". Samo słowo "lechi" (?????) w języku hebrajskim oznacza szczęki. Przekład ks. Wujka (nie z hebrajskiego, a z łaciny, z XVI wieku) jeszcze lepiej tłumaczy nazwę: " Przyciągnąwszy tedy Philistynowie do ziemie Juda, położyli się obozem na miejscu, które potem nazwano Lechi, to jest czeluść: gdzie się ich wojsko było rozłożyło". W języku staropolskim słowo "czeluść" znaczyło także "szczęki". Sprawa jest jasna - w 2 Księdze Samuela Lechi to miejscowość.


Nie Grecy a Słowianie - czyli parę słów o życiu społecznym i demokracji

Warto jeszcze wspomnieć o życiu społecznym. Według Bieszka Słowianie cenili sobie wolność i realną demokrację. Króla czy też wojewodę (głównego wodza wojennej wyprawy) wybierano w głosowaniu podczas wieców. Stosunek do wolności przekładał się także na innych ludzi (tym obcych). Słowianie nie uznawali niewolnictwa (co ciekawe, Bieszk w swojej książce opowiadał, że podczas łupieżczych wypraw porywano kobiety). No cóż, w rzeczywistości niewolnictwo miało się bardzo dobrze. Żyjący na przełomie VI i VII w. n.e. Pseudo-Maurycy w "Strategikonie" napisał, że Słowianie brali ludzi w niewolę. Mężczyznom dawano wybór - albo służyli u Słowian przez jakiś czas i wracali do rodzinnych stron albo mogli pozostać na miejscu na równych prawach ze swoimi dotychczasowymi właścicielami. Kobiety z kolei nie miały prawa decydować o własnym losie. A jak wyglądała demokracja wśród Słowian? Nie było czegoś takiego. Nie oszukujmy się, demokracja powstała w starożytnej Grecji, w Polsce system ten pojawił się wraz ze szlachtą. Ale wiece plemienne istniały. Zarówno u Słowian jak i u Germanów. Według relacji biskupa Thietmara (975-1018 rok) istotnym warunkiem podjęcia decyzji była jednomyślność wszystkich uczestników. Jeśli ktoś miał odmienne zdanie przeciwko większości, to wymuszano na nim zmianę decyzji za pomocą pięści.



Spotkanie Wikingów i Słowian

Genetyka, a turbosłowianie

Kilka lat temu przeprowadzano badania na haplogrupami (według Wikipedii haplogrupa to grupa podobnych ze względu na wspólne pochodzenie haplotypów, czyli serii alleligenów położonych w specyficznym miejscu na chromosomie) Słowianie mogli pojawić się wcześniej w Europie Środkowo-Wschodniej. Według Bieszka, współcześni Polacy dzielą niektóre geny ze swoimi starożytnymi przodkami. Rzecz jasna badania genetyczne nie mogą potwierdzić, że kiedyś żyli Lechici. Bieszkowi zarzuca się mylenie porządku genetycznego z kulturowym. Mieszanie jednego i drugiego przynosi błędne wnioski.

Fałszerstwa Dyjamentowskiego

A teraz gwóźdź programu - skąd Bieszk czerpał informację o królach czy też Cezarze? Najważniejszym źródłem jest tzw. "Kronika Prokosza" (właściwy tytuł to: "Kronika polska przez Prokosza w wieku X napisana, z dodatkami z Kroniki Kagnimira, pisarza wieku XI, i z przypisami krytycznymi komentatora wieku XVIII pierwszy raz wydrukowana z rękopisma nowo wynalezionego" (sic!)). "Kronikę" po raz pierwszy opublikowano w 1825 roku. Dla ówczesnych historyków (w tym dla Juliana Ursyna Niemcewicza) to dzieło było niczym objawienie. Prawdę o "Kronice Prokosza" odkrył z kolei innych historyk - Joachim Lelewel. W Wilnie udało mu się znaleźć rękopis, pochodzący z... 21 czerwca 1764. Jej autorem nie był mnich Prokosz, a Przybysław Dyjamentowski (1694-1774), znany fałszerz, który robił na zamówienie genealogie szlacheckie. Nie ma się co dziwić, że fałszywka odniosła tak duży sukces - dzięki niej podtrzymano tezę, że za rozbiory nie odpowiadają sami Polacy, którzy zaniedbali kraj, a obce siły. Sam Bieszk odrzucił ustalenia Lelewela, mówiąc, że pierwszy komentarz pochodzi z XVI wieku. Ten rzekomy komentarz jest częścią fałszerstwa. Drugi argument przeciwko Lelewelowi jest... pochodzenie historyka. Bieszk sugeruje, że nie można zaufać historykowi, gdyż jego rodzina miała austriackie korzenie. Lelewel nie miał reprezentować interesów Polski tylko zaborców.



Kronika Prokosza

Podsumowanie

W artykule przedstawiłem tylko niektóre fałszerstwa powielane przez turbosłowian. Pomimo tego, że Imperium Lechitów to jedna wielka bzdura, to trzeba przyznać, że jest w tym coś ciekawego. Obok wzbudzania nienawiści wobec Niemców i wzbudzania emocji na walecznych nieugiętych Słowianach turbosłowianie... w jakiś sposób zachęcają do interesowania się dawnymi dziejami. Historia Polski przed 966 roku jest traktowana po macoszemu - jeśli Polacy coś wiedzą o tamtym okresie, to kończy się to wszystko na Piaście, Popielu i innych postaciach, które znamy bardziej z legend niż z podręczników szkolnych. Problem jest polega na tym, że osoba niezorientowana w temacie zamiast rzetelnej pracy zobaczy lub przeczyta materiał turbosłowian, pełen manipulacji i błędnych informacji, opartych o średniowieczne kroniki lub fałszywkę Dyjamentowskiego. Nie mniej warto poznać pradawną historię Polski. Tylko musimy być do informacji krytyczni i porównywać różne źródła.

Ten artykuł należy traktować jako wskazówkę, zachęcenie do dalszych badań - nie jestem z wykształcenia historykiem i zdaję sobie sprawę, że także mogę się mylić. Nie mniej postanowiłem napisać artykuł i pokazać największe błędy i kłamstwa w tej tematyce. I przede wszystkim - w swojej pracy starałem się wykorzystać źródła popularnonaukowe lub też relacje dziennikarskie, w których znajdują się wypowiedzi historyków.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5.

Oglądany: 60834x | Komentarzy: 114 | Okejek: 185 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało