Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Tajemnice Watykanu. Gdy świętość schodzi na dalszy plan…

68 872  
236   40  
Wszystkie grzechy główne skrzętnie skrywane pod sutannami tych, którzy najbardziej powinni świecić przykładem. Intrygi, których nie wymyśliliby najlepsi scenarzyści.

„Korupcja, nepotyzm, marnotrawstwo” - czy to opis funkcjonowania jakiegoś bananowego księstwa pośrodku Pacyfiku, które interesuje najwyżej setkę jego mieszkańców? Nie. To tylko początek z długiej listy problemów, z którą mierzy się Watykan. Choć będące na porządku dziennym od kilkunastu wieków, dopiero niedawno stały się problemami.

Był styczeń 2012 roku. Gianluigi Nuzzi opublikował pierwsze listy adresowane przez arcybiskupa Vigano do urzędującego wówczas jeszcze papieża Benedykta XVI[1]. Był to zaledwie początek tzw. VatiLeaks, serii publikacji towarzyszących wydaniu w maju tego samego roku książki „Jego Świątobliwość: Sekrety Benedykta XVI”. Czy publikacja ujawniająca tajemnice najwyższych kościelnych hierarchów skłoniła niemieckiego papieża do podejrzanej rezygnacji ze stanowiska? Przynajmniej powinna.

Czy Benedykt XVI faktycznie ustąpił przez zmęczenie - fizyczne i psychiczne? A może faktyczne powody były inne - te, które przedstawiono w książce Gianluigi Nuzziego, bądź te, których właśnie NIE przedstawiono? Pojawił się szereg teorii spiskowych[2]. Według jednej z nich za ustąpieniem papieża miało stać FBI. Ale zostawmy mniej i bardziej absurdalne spekulacje; przyjrzyjmy się faktom, które odsłaniają nieco tego, co naprawdę dzieje się za murami Stolicy Apostolskiej.


Dokumenty, które odsłoniły kulisy funkcjonowania Watykanu, „wyciekły” za sprawą Paolo Gabriele - osobistego kamerdynera Benedykta XVI. Gabriele przez siedem lat kserował listy, notatki, umowy, rachunki i inne dokumenty skierowane do papieża i jego bezpośredniego otoczenia. Wszystkie przekazywał Nuzziemu, dziennikarzowi włoskiego dziennika Corriere della Sera.

Papieski kamerdyner został aresztowany, a 6 października 2012 roku skazano go na 1,5 roku więzienia[3]. Dwa miesiące później, na kilka dni przed Bożym Narodzeniem, Gabriele został przez Benedykta osobiście ułaskawiony. Nie może mieszkać na terenie Watykanu ani pracować w żadnej z jego instytucji. Na tym prawdopodobnie kończy się jego udział w historii.

Dokładniejsze przyjrzenie się wykradzionym dokumentom rzuca światło nie tylko na sprawy, które dopiero przy tej okazji wyszły na jaw, ale i na historie upublicznione kilka lat wcześniej. Jak ta, którą media określiły „wdzięcznym” mianem „gej-konklawe”.

Dżentelmeni jego świątobliwości

Zaczęło się niemal niewinnie - od śledztwa, którym objęty został Angelo Balducci, prywatny przedsiębiorca bez szczególnie imponujących sukcesów na koncie. Śledczy zainteresowali się Balduccim ze względu na podejrzenie korupcji, ale znaleźli więcej niż się spodziewali. Balducci był jednym z „dżentelmenów jego świątobliwości”[4] - grupy elitarnych służących, którzy usługiwali watykańskim dostojnikom przy wyjątkowych okazjach. Wspólnik Balducciego, Chinedu Ehiem, przez lata był członkiem watykańskiego chóru. Połączyło ich… prowadzenie szajki męskich prostytutek[5].


To nie pierwszy raz, kiedy homoseksualizm i nierząd pojawiają się w kontekście poczynań duchownych w Watykanie, ale rzadko kiedy dowody były tak wyraźne i szczegółowe. Dokumenty VatiLeaks pozwoliły ustalić, że na wysokich szczeblach hierarchii utworzyła się grupa „zjednoczonych seksualnością”. W jej skład wchodzą duchowni szczególnie zainteresowani sobą nawzajem oraz mężczyznami przyprowadzanymi przez Balducciego i Ehiema.

Kwestie moralności to prywatna sprawa zaangażowanych, którzy sami wszak powinni najlepiej rozeznawać się w przykazaniach. Nie wszyscy jednak podzielali ich zainteresowanie tym, aby całą sprawę zachować w tajemnicy. Na jaw wyszły pogróżki, w których szantażyści grozili ujawnieniem kompromitujących materiałów, domagając się w zamian niemałych sum pieniężnych. Czy o takie właśnie potrzeby nakazuje troszczyć się 5. przykazanie kościelne?

Mafia w purpurze

W 1964 roku arcybiskup Palermo zarzekał się, że coś takiego jak mafia nie istnieje. To tylko wymysł komunistów chcących zszargać wizerunek Sycylii[6]. Ale związki włoskiego kościoła z mafią sięgają jeszcze dalej - zapoczątkowanego w 1859 roku zjednoczenia Włoch, w którym to procesie Watykan utracił większość swojego terytorium, zostając z liczącą mniej niż pół kilometra kwadratowego enklawą w Rzymie.


Papież Pius IX nie był rozwojem wypadków zachwycony; co więcej, uważał się za więźnia zamkniętego w Watykanie. Otwarcie sprzeciwiał się uznaniu włoskich władz, szukając w zamian wsparcia gdzie indziej. Znalazł je w mafii, która - jakkolwiek dziwne się to wydaje - nawiązała z papieskimi dostojnikami wzajemnie owocną współpracę. Aż do 1929 roku Kościół pozostawał na Włochy obrażony!

Zmowa milczenia obowiązywała jednak znacznie dłużej, biskupi i kardynałowie ochoczo unikali tematu mafii gdy tylko było to możliwe. Dopiero Jan Paweł II w 1993 roku zagroził dziwnemu przestępczemu układowi i natychmiast spotkał się z odpowiedzią mafiosów - ci wysadzili dwa zabytkowe kościoły[ 7].
Z mafią, Kościołem i skandalami, w które uwikłał się Watykan, nierozłącznie wiąże się jeszcze jeden istotny element. Bank Watykański.

Instytut Podejrzanych Przepływów

Najsłynniejsza z watykańskich instytucji finansowych, przekornie zwana Instytutem Dzieł Religijnych, nazywana jest powszechnie Bankiem Watykańskim. Zasłużenie - to tu lokowana jest zdecydowana większość zasobów Watykanu, kościelnych hierarchów i… wszystkich odpowiednio wysoko postawionych, którym zależy na bezwzględnej dyskrecji. Pod względem bezpieczeństwa klientów, Bank Watykański wyznaczył sobie standardy porównywalne ze szwajcarskimi.


Jakie jeszcze standardy wyznaczyli sobie kardynałowie stojący na czele Banku Watykańskiego? Najlepiej świadczy o tym fakt, że w 2012 roku komitet Moneyval (działający przy Radzie Europy) podmówił wpisania Instytutu Dzieł Religijnych na białą listę banków przeciwdziałających praniu brudnych pieniędzy i finansowaniu terroryzmu[8]. Eksperci komitetu oświadczyli, że bank nie spełnił nawet połowy wymaganych kryteriów!

Skandale związane z Bankiem Watykańskim ciągną się od dziesięcioleci, choć wiele z nich unika upublicznienia. Trudno jednak było ukryć kwestię kilkuset milionów dolarów, które w latach 80. Banco Ambrosiano pożyczył zarejestrowanym w Panamie spółkom, a które to pożyczki gwarantować miał Bank Watykański. Pieniądze zniknęły, co skończyło się upadkiem Ambrosiano. Watykan umył ręce i dopiero z czasem został zmuszony do zwrotu części pieniędzy (ponad 220 milionów) ofiarom oszustwa.

Co stało się z dyrektorem Banco Ambrosiano? Znaleziono go wiszącego pod jednym z mostów w Londynie[ 9]. Kieszenie wypełnione miał cegłami. Co stało się z pieniędzmi? Wszystko wskazuje na to, że z Panamy trafiły do kieszeni włoskich gangów. W związku ze sprawą włoska policja chciała aresztować arcybiskupa Paula Marcinkusa stojącego na czele Banku Watykańskiego, jednak Watykan odmówił wydania władzom Amerykanina.


Postać Marcinkusa jest wyjątkowo podejrzana. Warto wiedzieć, że w czasie udzielania podejrzanych pożyczek przez Banco Ambrosiano, Marcinkus był dyrektorem Ambrosiano Overseas z siedzibą na Bahamach i blisko współpracował z dyrektorem głównej części Ambrosiano. Tego samego dnia, którego zginął dyrektor, jego sekretarka wypadła z okna, ponosząc śmierć na miejscu. Ścigany listem gończym Marcinkus ukrywał się w Watykanie za opiekuńczymi sutannami kolegów-kardynałów.

Trzecia tajemnica watykańska

Obfitującym w skandale Bankiem Watykańskim chciał zająć się Jan Paweł I, sam Watykan również był mocno podzielony w stosunkach do Paula Marcinkusa i jego zarządzania Instytutem. Nowo wybrany papież już w pierwszych dniach swojego pontyfikatu planował wprowadzić reformy, a przede wszystkim zaprowadzić przejrzystość funkcjonowania - ostatnią rzecz, na jakiej zależałoby dyrektorowi banku.

Niewiele czasu dostał na zrealizowanie swoich planów. Zmarł już 33. dnia po objęciu urzędu - na atak serca[10]. Kardynałowie natychmiast wysnuli teorię, że atak Jana Pawła I spowodowała trzecia tajemnica fatimska, której treść w tamtym czasie mogli poznać jedynie papieże. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu (zwłaszcza dzisiaj, znając treść objawień z Fatimy), że atak mogła wywołać wcale nie trzecia tajemnica fatimska, a któreś z kolejnych tajemnic watykańskich. I ci, którym zależało, aby tajemnice na zawsze pozostały tajemnicami.


Jak było naprawdę? Nie dowiemy się nigdy - zwłaszcza że całe dochodzenie i śledztwo pozostały od początku do końca w rękach watykańskich lekarzy i funkcjonariuszy. Jednak mało prawdopodobne, aby zmarły w 2006 roku Marcinkus odszedł ze świata z całkowicie czystym sumieniem…
16

Oglądany: 68872x | Komentarzy: 40 | Okejek: 236 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.01

20.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało