Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

"Zatrudniliśmy pracownicę, a ona po czterech dniach przyszła z gościem, który groził, że wsadzi nas do pierdla"

196 211  
745   65  
Historię tę opisał jeden z rosyjskich pracowników firmy zajmującej się pisaniem programów komputerowych:
W ramach pewnego dużego projektu nasze biuro zatrudniło kilka dziewczyn do pracy, „na telefon”. Praca prosta – oczekiwania też niewielkie. Kobieta, wiek 16-35 lat, elokwentna, podstawowa obsługa komputera, komunikatywny angielski.

Kliknij i zobacz więcej!
Rekrutacja przebiegła pomyślnie, aczkolwiek nie obyło się bez kwiatków typu: „płynny angielski” w CV, który kończył się na wypowiedzeniu zdania „My name is Wowa”. Ale nie o tym ta historia…
W biurze jest kuchnia, dostępna dla wszystkich, ale jedzenie trzeba sobie przygotować samemu. Są w niej artykuły spożywcze, które zapewnia firma: kiełbasy, pieczywo, przyprawy, inne półprodukty oraz warzywa i mięso w zamrażalce. Jeden z programistów z pracy co tydzień karmi wszystkich kotletami w winie i maśle czosnkowym. Ta potrawa jest tak pyszna, że już na drugi dzień nie ma po niej śladu i żałują ci, których akurat w pracy nie było.
Za zakupy odpowiedzialny jest jeden z menedżerów z biura, ale akurat w tym czasie był na urlopie i obowiązek powierzono mnie. Raz na kilka dni wykonywałem telefon i przywożono nam jedzenie.
Nie dalej jak przedwczoraj zamówiłem jedzenie, więc byłem szczerze zdziwiony, kiedy wczoraj Roman (ten kolega od kotletów) oznajmił mi, żebym zamówił coś na ząb, no i mięso przede wszystkim, bo lodówka jest pusta. I to jak pusta! Nie wierzyłem własnym oczom. W kuchni dosłownie nie było NIC do jedzenia – zniknęły nawet kawa i herbata z półek. W pościgu za złodziejem postanowiłem przejrzeć kamery.

Kliknij i zobacz więcej!

Jak się okazało, jedna z nowo zatrudnionych dziewczyn spakowała wieczorem wszystko w cztery wielkie reklamówki i z czystym sumieniem poszła do domu. Gdyby zabrała sobie pęto kiełbasy, paczkę ciasteczek czy coś innego, drobnego, nikt by nie zauważył. Nawet jeśli, to nikt nie robiłby z tego problemu. Ale ona grubo przesadziła!
Zadzwonili po dziewczynę i gdy tylko zjawiła się w biurze, padło najważniejsze pytania dnia: „Co, do chuja?”. Kobieta ze spokojem odpowiedziała:
- Moja siostra ma czwórkę dzieci, mąż ją zostawił. Nie mają nic do jedzenia, więc im zaniosłam. A co, żal wam?
Żadnej skruchy, wyrzutów sumienia, ani krzty śladu wstydu na twarzy.
Ponieważ nie miała z nami jeszcze żadnej stałej umowy, można było zwolnić ją od ręki. Po prostu pokazaliśmy jej, gdzie są drzwi, wysłuchując przy okazji jakimi jesteśmy samolubami, burżujami i cholerami. Oznajmiła nam również, że nas pozwie, bo przepracowała 4 dni i musimy jej zapłacić równowartość 6 tysięcy złotych. Życzyliśmy jej pomyślnych wiatrów i trzasnęliśmy za nią drzwiami.
A tyle było narzekania w biurze, jak instalowali kamery, nie tylko w pomieszczeniach biurowych, ale także wszędzie tam, gdzie był jakiś sprzęt. W tym w kuchni…
Myśleliśmy, że to już koniec – ale nie! Dziś rano przyszła do biura z jakimś facetem, który zaczął się na nas drzeć, że jesteśmy gnojami i że wyśle nas wszystkich na długo do pierdla. Okazało się, że to jej ojciec.
Głupia laska nie była w stanie wymyślić żadnego wytłumaczenia, więc powiedziała domownikom, że ktoś z biura chciał ją zgwałcić, a ona się broniła i nie zgodziła się na stosunek. Dlatego też wyrzucono ją z pracy.
Tego dnia szef był niezwykle wdzięczny, że nalegałem na to, żeby wszędzie (oprócz kibla) zamontować kamery.
Posadziliśmy wieśniaka na krześle przed dwoma monitorami. Na jednym kazaliśmy mu przeglądać taśmy ze wszystkich kamer w biurze z nagraniami z ostatnich czterech dni i szukać śladów owej „przemocy”. Na drugim monitorze pokazaliśmy mu film, jak jego córeczka robi najazd na kuchnię i plądruje wszystkie szafki i lodówkę. Na szczęście facet zachował jeszcze resztki rozumu, krzyknął do córki: „Głupolu, sama chcesz pójść siedzieć?” i wytargał dziewczynę z biura.
Więcej jej nie widzieliśmy.

Smutny wniosek: Gdyby nie kamery, to w sądzie musielibyśmy udowadniać, że nie jesteśmy wielbłądem.

12

Oglądany: 196211x | Komentarzy: 65 | Okejek: 745 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

06.12

05.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało