Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Nie całkiem poważnie o seksie 5 – dlaczego ci faceci są tacy obrzydliwi?

96 059  
124   57  
Po 5-miesięcznej przerwie wracamy ze świeżą wiedzą dotyczącą stosunków, ekhem, ludzko-ludzkich...


Piotr Iskra:
Komentatorzy poprzednich odcinków zachęcili do bardziej analitycznego podejścia do tematu słowami "jebać iskra maczetami", więc postanowiłem przygotować się do następnych odsłon trenując niczym Kurt Sloane w "Kickboxerze" czy Rocky w, eeee, "Rocky".
Naturalnie wyruszyłem więc w tournée po Europie i świecie, zdobywając w "pocie czoła" potrzebną wiedzę. Rzeczy, które widziałem... to rozmowa na inną okazję, ale dzięki temu jestem mentalnie gotowy na dalszy ciąg naszych trudnych rozmów o cyckach i lulokach. Nawet na kobiece porno! A czym ty się zajmowałeś przez ten czas?

Marcin Langer: Hmmm, niczym równie emocjonującym. Prowadziłem autorskie zajęcia na uniwersytecie oraz przeprowadzałem badania, dopracowując własne narzędzie do mierzenia przekonań na temat pseudonauki. (Przyp. Iskiera: O pseudonauce i teoriach spiskowych pogadamy już niedługo na głównej Joe Monstera). Jak na pracownika naukowo-dydaktycznego, podsumowałbym to jako - "Prawie Rebel". Daleko mi jednak do bycia takim "Naukowym Alfa Gorylem", jak Camus na przykład.


P.I: Gdzie tam, jesteś największym dzikiem alfa ze wszystkich psychologów jakich znam!*

Wystarczy tych uprzejmości i lizania po jajkach, przejdźmy do konkretów. Jak dowiedzieliśmy się w poprzednim odcinku, mężczyźni nagabujący kobiety (prawie) zawsze spotykają się z odmową, a kobiety zapraszające mężczyzn na radosne fikołki bez zobowiązań (prawie) zawsze ze zgodą. Czym tłumaczymy tę zasadniczą różnicę chyba też udało nam się wyjaśnić?

*Znam jednego

M.L.: Zgadza się, aczkolwiek dopowiedziałbym pocieszającą dla mężczyzn konstatację, że nie jesteśmy osamotnieni w byciu tą (prawie) zawsze odrzucaną płcią. Podobnie wygląda niedola jednej z płci u wszystkich gatunków, w których przeciwna płeć inwestuje zdecydowanie więcej w urodzenie i wychowanie potomka, zgodnie z teorią inwestycji rodzicielskich Triversa [31]. Najczęściej to właśnie samce płacą za ten wydatek energetyczny samic własną energią poświęcaną na zaloty, rywalizację i opiekę nad samicami i potomstwem. Ale u przykładowo koników morskich samice rywalizują pomiędzy sobą o względy samców, bo to one (samce) poświęcają zdecydowanie więcej energii na opiekę nad potomstwem - noszą je w torbie, ryzykują własnym życiem w jego obronie i głodują. Nawet u ludzi w kilku społecznościach matriarchalnych zdarzało się, że to mężczyźni się stroili i malowali, oczekując na podryw kobiet, jeśli to oni poświęcali więcej energii na wychowanie potomstwa po porodzie.

Najważniejsze zagadnienie na dziś to jak męskie zaloty będą odbierane i co wpływa na różnicę w byciu postrzeganym tak:


O wiele rzadziej niż tak:


P.I.: OK, jak więc wygląda całe to "pierwsze wrażenie"? Co o tym wiemy, jak to badamy?

M.L: Pozwolę sobie odpowiedzieć, korzystając z kilku znanych mi badań na w sumie ponad 1,5 miliona użytkowników serwisów Tinder i OKCupid. Nie tyle dlatego, że to zacna liczba badanych, ale przede wszystkim, gdyż są to badania opierające się na analizie rzeczywistych zachowań i decyzji ludzi w prawdziwym świecie, dokonywana ex post facto, a nie dominujący w naukach społecznych model "Rozdam 30 samoopisowych kwestionariuszy opinii swoim studentom I roku, bo i tak mi nie uciekną, a z wyników wysnuję teorię obejmującą całą ludzkość". Kiedy to tylko możliwe, preferuję pierwszy rodzaj badań, gdyż są nie tylko bardziej rzetelne, pozwalają również o wiele trafniej przewidywać przyszłe zachowania, ale to chyba nie miejsce na wykład z filozofii nauki, więc zejdę już z tego tematu.

P.I.: OK, strasznie przynudzasz w swoim "jestem neutralnym i dobrym naukowcem-style". Konkret, zacznijmy od mężczyzn. Jak oceniają kobiety?

M.L.: Mężczyźni oceniają kobiety dosyć uczciwie - większość jako przeciętnie wyglądające, niektóre jako ponadprzeciętnie piękne i niektóre poniżej średniej/brzydkie.


Jak widać, rozkład męskich ocen nawet bez normalizacji wygląda na znormalizowany. Im atrakcyjniejsza kobieta, tym też częściej wysyłają jej wiadomości, który to trend załamuje się wraz z przekroczeniem progu najwyższej atrakcyjności (“Za wysokie progi, nawet nie ma sensu próbować, bo się tylko ośmieszę”).

P.I.: Czyli jednak się ich boimy! Ale wracając... jak kobiety oceniają mężczyzn?

M.L.: Kobiety oceniają mężczyzn według… hmm, może zacznijmy od wykresu z OKCupid.


Ponad 80% mężczyzn uważana jest za brzydkich lub przeciętnych, jedynie 20% za powyżej przeciętnej, w czym zaledwie kilka procent za najbardziej atrakcyjnych. Najwięcej wiadomości kobiety wysyłają do mężczyzn, których uważają za poniżej przeciętnej, prawie w ogóle zaś nie piszą do bardzo, bardzo przystojnych. [32]

Podobnie kobiety oceniają mężczyzn na Tinderze. [33]

P.I.: Tego to się akurat nie spodziewałem! W rzeczywistości wydają się zachowywać zupełnie odwrotnie.

M.L.: Kobiety oceniając mężczyzn po samej ich aparycji robią to bardzo surowo, zdecydowaną większość mężczyzn kategoryzując jako mało atrakcyjnych i poniżej przeciętnej. Jest to dosyć dobrze opisana w psychologii ewolucyjnej zasada 80/20 (80% kobiet jest zainteresowanych tylko górnymi 20% mężczyzn pod względem ich atrakcyjności będącej pochodną ich statusu społeczno-ekonomicznego [money power fame] i fizyczności). A przypadkowy facet poszukujący dziewczyny na serwisie randkowym może mieć już z zasady duże problemy, żeby sprawiać wrażenie osiągającego sukcesy zawodowe, młodego, przystojnego i doskonale zbudowanego milionera (a jeśli jakiś spryciarz stworzy sobie taki profil, tym większe może wzbudzać podejrzenia).


Dodatkowo na serwisach randkowych kobiety odrzucają z reguły zdecydowaną większość mężczyzn, bo nie chcą być nękane niechcianymi setkami wiadomości. Wolą mieć całkowitą kontrolę nad tym, kto może do nich pisać. Mężczyźni oczywiście wysyłają wiadomości do KAŻDEJ kobiety, do której tylko mogą. Przypuszczam, że nikomu nie trzeba tłumaczyć "geniuszu" tej strategii? (a na wszelki wypadek - wspomniana już teoria inwestycji rodzicielskich Triversa około 8-krotnie większy popęd seksualny mężczyzn [34] = duża desperacja)

P.I.: Czej... to w internecie dziewczyny "wysyłają sygnały" do samych mniej niż przeciętnych mośków, a w rzeczywistości interesują się topowymi osobnikami? Jak to jest, bo ja nawet po treningu niczym Rocky w "Rocky" nadal tego nie rozumiem.

M.L.: Najbrzydsi i bardzo brzydcy faceci (w oczach kobiet) otrzymują więcej wiadomości niż ci bardzo atrakcyjni i najładniejsi. Moim zdaniem, opartym np. na badaniach opinii i zachowań kobiet, panie nie tyle myślą, że “za wysokie progi”, ale raczej przewidują zainteresowanie innych kobiet i duże prawdopodobieństwo niewierności. A nie ma nic gorszego niż mężczyzna przeznaczający swoje zasoby na potrzeby innych kobiet. Skąd bierze się kobieca rywalizacja już wiemy z trzeciego odcinka naszych rozmów, gdzie odsyłam.


Warto za to omówić różnice płciowe w percypowaniu samej "gry w zaloty". Z perspektywy inwestycji rodzicielskich, to mężczyzna powinien być stroną aktywną, próbującą, proszącą, zdobywającą itd. Mężczyźni w związku z tym są przygotowani na porażki, milczenie, ignorowanie, wyśmiewanie za plecami, pogardliwe prychnięcia i inne artykuły z nieskończonego arsenału kobiecych odmów. Jak to wpływa na męską psychikę to może omówię innym razem, zaraz po tym, jak w końcu dojdziemy do opisu kobiecego porno. Tutaj dodam tylko perspektywę znanych mi autorek feministycznych, przybliżającą te rubieże kobiecej psychiki.


Na przykład Mandy Hale (powyżej), autorka poradnika dla singielek, blogerka z gatunku "Seks w wielkim mieście", patrzy na kobiety inicjujące randki i uganiające się za facetami niezbyt przychylnym okiem i odradza im to z 5 powodów (które pozwolę sobie sparafrazować):

1. To uwłaczające, wyczerpujące i niszczące poczucie własnej wartości kobiety.
2. Jeśli faceta trzeba gonić, to znaczy, że nie jest zainteresowany.
3. Jeśli faceta trzeba gonić, to znaczy, że nie jest tego wart. Wartościowy facet miałby na tyle charakteru, żeby powiedzieć ci prawdę.
4. Traci się mnóstwo energii i zasobów, zamiast rozkoszować się tym, co można łatwo uzyskać i jest na wyciągnięcie ręki.
5. Nawet jeśli uda się go złapać, taki związek nie będzie trwał długo. Najczęściej okazuje się, że nie było warto tak czy siak. [35]

P.I.: OK, a czy masz jakieś bardziej naukowe źródła na ten temat niż blog bohaterki nastolatek wyrwanej wprost z odcinka "Seksu w wielkim mieście"? Czy te różnice w postrzeganiu wzajemnej atrakcyjności mają znaczenie w tworzeniu związków?

M.L.: Jak to, przecież przyjmując epistemologiczną podstawę feminizmu, tzw. "Feminist Standpoint Theory" [36], nie ma lepszego i bardziej naukowego źródła!


A jak te różnice rzeczywiście wpływają na dynamikę zawierania i utrzymywania związków? Już w 1936 roku wyrażono to w “prawie Briffaulta” w odniesieniu do innych gatunków ssaków.
Samica, nie samiec, ustala wszelkie zasady rodziny zwierząt. Kiedy samica nie osiąga jakichkolwiek korzyści ze związku z samcem, jakiekolwiek ich stowarzyszenie traci rację bytu.


Z czasem Robert Briffault dodał 3 poniższe komentarze, odnosząc je już bezpośrednio do kobiet [37]:

1. Nawet jeśli kobieta osiągnęła w przeszłości korzyści ze związku z danym mężczyzną, nie jest to gwarancją kontynuowania z nim związku (jak tłumaczy to profesor Dale Hartley, “A co ty zrobiłeś dla mnie ostatnio?”).

2. Jeśli kobieta przyrzeka mężczyźnie kontynuowanie związku z nim w przyszłości w zamian za korzyści uzyskiwane od niego dziś, jej obietnica staje się nieważna wraz z przekazaniem obiecanej korzyści (jak tłumaczy to profesor Dale Hartley, “Chętnie zapłacę ci w następny wtorek za dzisiejszego hamburgera”).

3. Męska obietnica dostarczenia świadczeń w przyszłości ma ograniczoną zdolność do zapewnienia ciągłości relacji z kobietą oraz wiąże kobietę tylko o ile czas oczekiwania na jej spełnienie jest krótki oraz do stopnia, w jakim kobieta ufa mężczyźnie, że ten obietnicy dotrzyma (Jak ja bym to przetłumaczył, inspirując się lekko trylogią Kutza i badaniami nad śląskimi rodzinami, "Jeszcze raz chochole nie przyniesiesz całej wypłaty, to zabieram dzieci do matki, a ty tu zdychaj sam!").

P.I.: Wszystko co tu powiedziałeś jest bardzo optymistyczne z perspektywy wolnego młodego faceta!


[/sarkazm]

No dobra, wiemy już jak to wygląda i poznaliśmy prawo Briffaulta. Świetnie. Potrafisz człowieka pocieszyć, nie ma co! Dlatego może bardziej praktycznie, w następnym odcinku podejdziemy do zagadnienia "jak polować na kobiety" - oczywiście z naukowego punktu widzenia. No i poruszymy też temat kobiecego porno, milionerów, batmanów i lekarzy, wiadomo.

M.L.: Jasne, w następnym odcinku! [demoniczny śmiech]

Zobacz <<< poprzedni odcinek <<<

Źródła: 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37,

Oglądany: 96059x | Komentarzy: 57 | Okejek: 124 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.03

20.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało