Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

7 najgłupszych kryminalistów (bo głupota i zbrodnia nie idą w parze)

93 401  
284   21  
Nie trzeba skończyć studiów, żeby zostać kryminalistą. Ale chcąc osiągnąć jakiekolwiek sukcesy na tym polu, trzeba mieć w głowie przynajmniej ze dwa zwoje. Ci poniżej nie mieli…

#1. Mohammad Ashan

Okazuje się, że z zerową inteligencją i tak można zajść dość wysoko — choćby i na stanowiska kierownicze. Mohammad Ashan był jednym z przywódców Talibów w Afganistanie, aż któregoś dnia postanowił… zgłosić się po odbiór 100 dolarów nagrody wyznaczonych za jego głowę. Historia tak głupia, że nie może być prawdziwa? Niestety. Nie dość, że jest całkowicie prawdziwa, to jeszcze wcale nie najgłupsza na tej liście. [1]

#2. Ruben Zarate


Obrobić sklep — taki pomysł przyświecał Rubenowi Zarate w 2008 roku. 10 punktów za pomysł, wykonanie… należałoby chyba przemilczeć. W każdym razie do klasyki przeszedł złodziej, który — usłyszawszy, że tylko menadżer sklepu jest w stanie otworzyć sejf i wydać rabusiowi gotówkę — postanowił zostawić swój numer telefonu, żądając, by zadzwoniono do niego, gdy menadżer pojawi się w pracy. Wszystko poszło niemal zgodnie z planem. Sklep zadzwonił, złodziej się pojawił, tylko zasadzka policji nieco pokrzyżowała szyki. [2]

#3. Patrick Rempe


Ucieczka z więzienia to coś, o czym marzy wielu osadzonych. Włamanie do więzienia… cóż, to zupełnie inna kwestia. Chyba że akurat jest się idiotą pod wpływem „żwiru” — jak określa się „flakka”, nowy przebój narkotykowego podziemia. Znajdujący się mocno pod wpływem Patrick Rempe wsiadł za kierownicę swojego samochodu, obrał za cel bramę pobliskiego więzienia i wcisnął gaz. Samochód nie zdołał przebić się przez bramę, więc Rempe postanowił wdrapać się na więzienne ogrodzenie. Zaplątanego w drut kolczasty, uwolnili dopiero strażnicy. Koniec końców, do więzienia się dostał. Na dłużej niż początkowo planował. [3]

#4. Klaus Schmidt


Równouprawnienie w przestępczym podziemiu? W tej kwestii organizacje europejskie mają jeszcze wiele do zrobienia, ponieważ przykład jawnej nietolerancji zdarzył się w samym sercu politycznej poprawności — w Berlinie. W jednym z banków pojawił się Klaus Schmidt, wymachujący bronią przestępca domagający się pieniędzy. Rzecz zupełnie zwykła, można by powiedzieć.

Pracownicy jednak szybko zauważyli, że przestępca nie odpowiada na żadne pytania, chyba że patrzy bezpośrednio na osobę, która do niego mówi. Zorientowali się, że Schmidt jest głuchy i uruchomili alarm, którego złodziej pozostał nieświadomy. Czym kończy się historia? Nie żylibyśmy w XXI wieku, gdyby nie skończyła się pozwem wniesionym przez przestępcę, w którym Schmidt oskarża pracowników banku o dyskryminację ze względu na niepełnosprawność. [4]

#5. Jeszcze-jeden-anonimowy-idiota


Napady na banki przydarzają się częściej niż można by się spodziewać! Do kolejnej próby doszło w 2012 roku w Londynie, kiedy niedoszły złodziej postanowił obrobić Halifax Bank w samym sercu miasta. Wszystko szło zgodnie z planem, już podał kasjerowi worek do wypełnienia pieniędzmi, gdy… zdał sobie sprawę, że wręczył mu bynajmniej nie worek, a swój pistolet. Gdy tylko zrozumiał swój błąd, wziął nogi za pas (na przywłaszczonym od pracownika banku rowerze…). [5]

#6. Darren Kimpton


Konkurencja w półświatku bywa ostra, a o powodzeniu skoku idealnego decydują już nawet nie minuty, a pojedyncze sekundy. W tym jednak przypadku zapasu było więcej — przynajmniej godzina. Ta jednak wystarczyła, by Darren Kimpton zamiast zrobić skok życia, włamał się… do domu pełnego funkcjonariuszy policji. Poniewczasie zorientował się, że ktoś go uprzedził — a policja przyjechała na miejsce, prowadzić śledztwo w sprawie dokonanego nieco wcześniej włamania. [6]

#7. Albert Bailey


Czy napad na sklep można w jakiś sposób udoskonalić? Przychodzi mi do głowy kilka możliwości, ale zadzwonienie do sklepu zawczasu z prośbą o przygotowanie gotówki nie jest jedną z nich. Albert Bailey uznał to jednak za doskonały pomysł (być może dlatego to on siedzi, nie ja…). Zadzwonił do jednego ze sklepów z Connecticut i poinformował, że wkrótce stawi się po odbiór pieniędzy, po czym zamiast obrobić sklep na sąsiedniej ulicy wpadł wprost w zastawioną przez policję pułapkę. [7]

Oglądany: 93401x | Komentarzy: 21 | Okejek: 284 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.03

21.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało