Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Na czym polega sekret sukcesu Ikei?

183 124  
458   145  
Istnieje spore prawdopodobieństwo, że gdy czytasz te słowa, twe szanowne pośladki spoczywają na meblu wyprodukowanym przez szwedzkiego potentata branży meblowej. A jeśli nawet masz w najwyższym poważaniu tę markę, to na pewno zdarza ci się wpaść do sklepu Ikei tylko po to, aby nażreć się pulpecików z frytkami i zalać żołądek litrami napojów gazowanych z automatu.

Znane na całym świecie przedsiębiorstwo nie jest zwykłą firmą produkującą stoły i taborety. To prawdziwy fenomen, który spory sukces zawdzięcza pewnemu psychologicznemu trikowi.

Założyciel Ikei - skromny miliarder o nazistowskiej przeszłości

Ingvar Kamprad – twórca najsłynniejszej, obok Volvo, szwedzkiej marki, swoje pierwsze kroki w biznesie zaczął jako siedemnastolatek, w 1943 roku. Wówczas, za dobre wyniki w nauce, dostał od ojca trochę pieniędzy. Kasę zainwestował w produkcję ołówków, długopisów, ramek na zdjęcia, prostej biżuterii oraz… pończoch. Swoją małą działalność ochrzcił nazwą Ikea. To akronim składający się z pierwszych liter imienia i nazwiska Ingvara oraz nazwy farmy, na której się wychował (Elmtaryd) i swojej rodzinnej miejscowości (Agunnaryd)


Parę lat temu na jaw wyszło, że Kamprad za młodu udzielał się w Narodowym Ruchu Szwedzkim – powstałym w 1941 roku ugrupowaniu nazistowskim. Sam zainteresowany nie wyparł się tego i skruszony publicznie wyznał, że ten epizod jest dla niego największym powodem do wstydu. Aby rozliczyć się ze swoją przeszłością, staruszek przeznaczył sporo forsy na cele charytatywne.


Majątek liczącego sobie 91 lat właściciela Ikei w 2012 określono na sumę 42,6 miliarda dolarów. Mimo tak wielkiej fortuny Kamprad słynie z wyjątkowej skromności. Mieszka w niewielkim domu, w którym wszystkie meble pochodzą z jego sklepu, podróżuje samolotami w klasie ekonomicznej i sypia w tanich hotelach. Nigdy nie korzysta z hotelowych barków.

Żeby jednak wizerunek Ingvara nie był zbyt cukierkowy…

Mięknie serduszko? Niepotrzebnie. Kamprad ma swoje za uszami. W 1997 roku szwedzcy dziennikarze przeprowadzili śledztwo, którego wynikiem był reportaż ukazujący niehumanitarne praktyki Ikei. Sprawa dotyczyła filipińskich i wietnamskich fabryk Ikei, w których wykorzystywane są dzieci. Przedstawiciele szwedzkiego giganta przyznali, że faktycznie – niektóre z państw, w których produkuje się pewne elementy mebli, zezwalają na zatrudnianie najmłodszych, a sama firma chętnie korzysta z ich usług.


W latach 70. i 80. Ikea współpracowała z przedsiębiorcami, którzy najmowali do niewolniczej pracy politycznych więźniów ze wschodnich Niemiec. Taka praktyka znacznie obniżyła koszty produkcji oraz ceny samych mebli. W 2012 roku szefostwo firmy oficjalnie przeprosiło za ten niehumanitarny epizod w historii Ikei.

To trzeci największy odbiorca drewna na świecie!

Sklepy Ikei odwiedzane są przez 655 milionów klientów rocznie, co stanowi dwukrotnie większą ilość ludzi niż cała populacja Stanów Zjednoczonych! Duża ich część przychodzi do sklepu, aby kupić sobie jakiś drewniany mebel. Trudno więc się dziwić, że 1/3 drzew, które wycina się z zamiarem wykorzystania ich do produkcji mebli, trafia do firm będących podwykonawcami Ikei.
Jeśli wierzyć statystykom, co roku na potrzeby szwedzkiego potentata karczuje się 1% wszystkich przeznaczonych na meble lasów na świecie!


Nazwy produktów, które często trudno wymówić

Kamprad jest dyslektykiem, więc gdyby numerował swoje produkty, powstałby zapewne niezły mętlik. Dlatego łatwiej mu było nadawać poszczególnym meblom konkretne nazwy. Dla nas wypowiedzenie niektórych z nich graniczy z cudem, a inne po prostu brzmią dość idiotycznie.


Ciekawe jest to, że miana te nadawane są według pewnego klucza. Na przykład łóżka nazywane są na cześć norweskich miast, sofy ochrzczone są na wzór miejscowości ze Szwecji, natomiast stoły pochodzą od fińskich nazw geograficznych. Krzesła noszą skandynawskie, męskie imiona, natomiast wyrazy, którymi nazwano szklanki i kubki, są po prostu ładnie brzmiącymi szwedzkimi przymiotnikami.

Najczęściej kupowany mebel?

Pewnie większość z was od razu pomyśli o niewielkim stoliku LACK. A jednak to nie ten przedmiot jest najczęściej kupowanym meblem Ikei. Jest nim regalik na książki zwany BILLY. Szacuje się, że co 10 sekund gdzieś na świecie ktoś kupuje jeden taki produkt.


Możesz całkiem legalnie przespać się w sklepie

… jeśli tylko jesteś obywatelem Chińskiej Republiki Ludowej. Pewnie wiele razy zdarzyło się wam rozważać przycięcie komara na jednym z łóżek ze sklepowej ekspozycji. Zazwyczaj jednak nie decydujemy się na taki czyn w obawie, że parę chwil później zostaniemy wyrwani z objęć Morfeusza przez jakiegoś wąsatego ochroniarza. Tymczasem w Chinach klienci Ikei są wręcz zachęcani do drzemek. Wyspany konsument jest najwyraźniej bardziej skłonny do spacerowania po sklepie i robienia zakupów za duży hajs.


A skoro już mówimy o azjatyckim kraju, to warto wtrącić małą ciekawostkę. Otóż największy punkt handlowy szwedzkiej firmy znajduje się w Korei Południowej. Sklep zajmuje powierzchnię prawie 60 tysięcy metrów kwadratowych, czyli równowartość dwunastu amerykańskich Białych Domów.

Obiad w Ikei

30% klientów sklepu nie przychodzi tam po meble i wszelkiej maści pierdoły przydatne w domu, ale po to, aby się najeść. Punkt gastronomiczny w Ikei cieszy się ogromną popularnością, a 2 miliardy dolarów rocznego utargu pochodzi właśnie z handlu jedzeniem.


Największym zwycięzcami są tu jednak podwykonawcy (Arby’s i Panera) odpowiedzialni za sztandarowe pozycje z menu Ikei.
Oczywiście nie będzie chyba żadnym zaskoczeniem, że największą popularnością cieszą się słynne klopsiki, które sprzedają się w liczbie 150 milionów sztuk rocznie!

Sweden Yes!

Dziś widok homoseksualnych par jakoś specjalnie nie razi, jednak w 1994 roku temat gejowskich związków uchodził jeszcze za tabu. Ikea była pierwszą firmą, która je złamała i stworzyła całą serię telewizyjnych reklam, w których bohaterami były szczęśliwe, jednopłciowe rodziny.


Materiały te przeznaczone były do emisji na antenach amerykańskich stacji. Ich włodarze zgodnie uznali, że reklamy szwedzkiego giganta meblowego są tak bardzo szokujące, że nie należałby ich publikować przed godziną 22.

Katalog Ikei popularniejszy niż Pismo Święte

Pamiętacie, jak kiedyś członkowie zespołu The Beatles mieli pochwalić się, że są bardzie popularni niż sam Jezus? Nie do końca wiemy jakimi szacunkami posługiwali się brytyjscy artyści, natomiast z całą odpowiedzialnością możemy stwierdzić, że zapotrzebowanie na katalogi Ikei jest znacznie większe niż na Pismo Święte (uściślając – dwukrotnie większe).


Co roku drukuje się bowiem 208 milionów takich materiałów promocyjnych, które trafiają do swoich odbiorców w 43 krajach świata. Podobnie jak Biblia, katalogi produkowane są też w wielu językach.
Katalogi Ikei powstają nieprzerwanie od 1951 roku, a koszt ich drukowania pożera 70% marketingowego budżetu firmy.

Efekt Ikea

Na początku artykułu wspomniałem o pewnym psychologicznym triku, który w dużej mierze przyczynił się do sukcesu firmy. To tak zwany „Efekt Ikea”. Otóż według badań produkty, które człowiek zbudował własnoręcznie, są przez niego znacznie bardziej cenione niż takie, które kupił. To taka nieco narcystyczna miłość do owoców własnej pracy. Jeśli więc poświęcimy czas na skonstruowanie jakiegoś przedmiotu, zawsze będziemy na niego patrzeć z poczuciem wewnętrznej dumy. Warunkiem jest jednak to, aby udało nam się w pełni zrealizować plan i zakończyć pracę sukcesem.


Pomysł, żeby oszczędzić na produkcji i kazać klientom samodzielnie skręcać meble był więc strzałem w dziesiątkę! Dzięki czytelnym instrukcjom wszystkie produkty Ikei może skręcić nawet niedotleniona blondynka o malutkim rozumku, a potem pękać z dumy i utrwalać swoje przywiązanie do marki.

Źródła: 1, 2, 3, 4
17

Oglądany: 183124x | Komentarzy: 145 | Okejek: 458 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.10

26.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało