Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Social Justice Warriors - jacy są internetowi wojownicy poprawności politycznej i dlaczego tacy beznadziejni

69 187  
442   141  
To nie są tacy Bojownicy, jakich znamy z tego portalu.

Pewnego wieczoru, kilka wiosen temu, siedziałem przy stole z kuzynami i wujkiem. Siorbiąc herbatę harataliśmy w karty. Żadne wysmakowane RPG czy inne typu Magic, tylko zwykłe chamskie karty z królami, waletami i trzema jokerami leżącymi na parapecie dobry metr od stołu.

„Granie z jokerami jest dla słabych, bo przez ślepy los każdy może zyskać przewagę” – tak mówili, a że jestem tu niemal najmłodszy, to nie śmiałem nawet oponować.

Wujek tłumaczył zasady nowej dla nas gry. Rozgrywaliśmy pierwsze rozdanie w otwarte karty i na końcu wujek oznajmił, że osoba, która wygrała tę partię, ma pewną przewagę w kolejnej.

- Ale… czekaj, coś mi tu nie gra, te zasady chyba tak nie powinny wyglądać, to bez sensu – powiedziałem do wujka.
- Co ci się nie podoba?
- Żeby rozgrywka była sprawiedliwa, to wygrany nie powinien mieć ułatwienia w kolejnej partii, powinno być zupełnie na odwrót, żeby szanse były wyrównane, to przecież logiczne. Z twoimi zasadami wygrany będzie mógł ciągnąć pasmo kolejnych zwycięstw, a przegrani będą się tylko pogrążać w punktacji. To nie ma żadnego sensu. To nie powinno tak działać.
- Ha, ha, ha – roześmiał się wujek – jak świat światem, to przecież zawsze zwycięzcy dyktowali warunki – dokończył rozbawionym i serdecznym głosem.

Tym jednym zdaniem skutecznie wybił mnie z mojego nastoletnio-młodzieńczego spojrzenia na piękny świat pełen wzniosłych idei i wprowadził mnie w logikę dorosłości. Miał, cholera, rację. Kiedy pomyślałem o mojej roszczeniowej postawie względem tej partii kart, zrobiło mi się głupio za moją wypaczoną logikę. Przegrany miałby mieć ze swojego gapiostwa jakieś profity? To dopiero nie miałoby sensu. Karanie kogoś za to, że sam wypracował sobie lepszą pozycję? To byłoby jawnym zamachem na sprawiedliwość w rozgrywce. Na Teutatesa, o czym ja wtedy myślałem?

Po słowach wujka orzeźwienie uderzyło mnie w pustą łepetynę, czas stanął w miejscu i w tej sekundzie zrozumiałem też, dlaczego jokery zawsze były odłożone na bok. Wszystko co działo się w tym domu uczyło mnie i całe najmłodsze pokolenie tej rodziny tego, jak działa życie i świat. W normalnym życiu nie można liczyć na ślepe trafy losu, a zwycięstwa i porażki są jedynie następstwem podjętych wcześniej kroków.

W normalnym, takim przeciętnym życiu, bo przecież nic nie stawiało nas ponad innymi. Nie dostaliśmy od urodzenia żadnych magicznych właściwości, które mogłyby stanowić o tym, że jesteśmy w jakikolwiek sposób lepsi od innych ludzi. Nie było żadnego wmawiania, że jesteśmy zwycięzcami z dziedziczonego zawodu. Pochwały, jakie dostawaliśmy od starszych, to były pochwały za dobrą pracę, za pomoc, za spryt i za szereg innych rzeczy, które powolutku i bez przymusu sobie wyrabialiśmy, a nie za to, że weszliśmy do pokoju i oddychaliśmy powietrzem. Nikt nie lubi pochwał za coś, na co sobie nie zasłużył: „ale z ciebie ładny chłopiec”, „ale ty wyrosłaś” – pewnie każdy kiedyś to słyszał i pewnie każdy miał w końcu od tego odruch wymiotny.

Pochwały pochwałami, ale w rodzinie to ja byłem tym, który najczęściej musiał coś przeskrobać. Tylko że kar nie było, najczęściej to wyglądało tak: „choć, pokażę ci jak to działa, żebyś wiedział dlaczego udało ci się to zepsuć, a potem razem to naprawimy”.

Psułem, uczyłem się, naprawiałem, psułem, uczyłem się, rozumiałem.
A w tej partii kart? Ostatecznie okazało się, że dało się przerwać pasmo zwycięstw wujka i przejąć profity na siebie. Trzeba było tylko dobrze pogłówkować. No ale sami rozumiecie, zaprawiony wujek główkował lepiej i z większą lekkością.

To nie była żadna walka. Wszyscy dobrze się bawiliśmy i czegoś się uczyliśmy.

Dzisiaj

Polska, rok 2017, tu każdy jest mistrzem, wszyscy mają równe prawa do odcinania kuponów od sukcesów. Muszą tylko w siebie uwierzyć, powtórzyć parę słów, a los będzie szył do nich jokerami z nieba. Brzmi znajomo, prawda? „Jesteś zwycięzcą”, a jeśli nie jesteś zwycięzcą, to „kto ci, ku*wa, ukradł marzenia?”.

Europa, XXI wiek, wszyscy są równi, piękni i wspaniali z urodzenia. Wszyscy mają równe prawa do dyktowania warunków, nie ma tyranów, a jeśli znajdzie się jakiś tyran, to z miejsca jest piętnowany. Bo przecież każdy tyran niesie za sobą ofiary, a ofiarom trzeba pomagać, trzeba się z nimi jednoczyć i je wspierać, walczyć o ich godność i pozycję.

Internet i życie społeczne, rok obecny. Tutaj każdy może zostać uznany za tyrana. Każdy kto wyrobił sobie jakkolwiek lepszą pozycję może zostać uznany za gorszego człowieka, bo przecież ci na słabszych pozycjach zaczynają się ideowo jednoczyć i piętnować tego na górze. Nieważne, czy po jego stronie stoją pieniądze, pozycja, wiedza czy logika. Wszystko da się obrzucić błotem. Szaleństwo wszelkiej „politycznej poprawności” osiągnęło ten poziom, w którym coraz częściej jest tak, że każdy kto wypracował sobie choćby minimalnie lepszą pozycję w jakimś zakresie, jest tym tyranem. Bo przecież w każdej dziedzinie życia można wyodrębnić uciskających i uciskanych.

Coraz częściej jest też tak, że po stronie nowożytnych uciskających stoi logika, a po stronie uciskanych tylko idee. Idee często równie głupie i niesprawiedliwe jak moja propozycja nowych reguł do starej gry karcianej, kiedy to chciałem okradać wujka z jego słusznego zwycięstwa. Ja wtedy naprawdę wierzyłem w to, że mam rację i że logika stoi po mojej stronie! Tym łatwiej jest mi zrozumieć tych, którzy dzisiaj, Anno Domini 2017, nadal twierdzą, że mają prawo okradać wujka z jego sprytu i inteligencji – oni po prostu nadal w to wierzą. Nadal wierzą, że najlepszą drogą do zwycięstwa nie jest pracowanie na lepszą pozycję, tylko zmiana reguł gry pod siebie. O wiele łatwiej jest im zaufać pięknej i nierealnej idei, niż skonfrontować się z logiką i rzeczywistością.

Social Justice Warriors

SJW – wyspecjalizowana bojówka w walce o „poprawność” polityczną, społeczną, każdą. Spotkacie ich niemal w każdym zakątku internetu. Szybko oceniają, która część świata jest „uciskana” i biorą jej stronę. Tłumaczą, a swoimi słowami malują piękne obrazy idealnego świata, w którym „to, to i tamto”. To gadka dla gadki, walka dla walki. Łapanie haczyków i przeciąganie liny, nawet w miejscach, w których nie ma co przeciągać.


- Wstawisz zdjęcie dania z mięsem na Facebooka? Tyran, wiadomo, bo bezbronne zwierzęta zabija, więc trzeba wojować w komentarzach pod postem. Przecież wegetarian i wegan jest mniej, więc z całą zajadłością trzeba występować przeciwko mięsożercom. Wkładać w ich usta rzeczy, których nie powiedzieli. Obrażać itd. Choć tak naprawdę nikt zdjęciem potrawy nie ma zamiaru nikogo obrażać. Nie o to chodzi.

Mówisz w żartach, że „kobiety coś tam…” – bunt! Bo przecież nie można mówić o kobietach tego i tego i tamtego, bo kobiety wcale nie są gorsze i tak dalej. Tylko hej! Nikt nie mówił, że są gorsze. Jesteśmy trochę inni od siebie, to wszystko, to nic złego. Książka od biologii z podstawówki wcale nie jest zakłamana, serio. Kobiety mają np. cycki – to cudowne!

Napisałeś, że kobiety mają cycki i to cudowne – SEKSISTA! NIE SZANUJE KOBIET! A najpewniej to jeszcze typowy domowy tyran, który nie wypuszcza swojej dziewczyny z kuchni i trzyma ją w domu tylko dla seksu. No i gwałciciel, nie zapominajmy. Tymczasem kobiece piersi naprawdę są ładne, to nic złego… Zdecydowana większość zamężnych kobiet najpierw pozwoliła się swoim wybrankom pokazać od strony charakteru i osobowości, a dopiero później pokazała im cycki. Rzecz się trochę inaczej ma np. z niektórymi wojującymi „feministkami”, które najpierw pokazują cycki na jakichś wiecach, na których niosą transparenty z napisem „mam cipkę”, a dopiero później nie dają się poznać od innej strony.

Użyjesz słowa „feministka” – no szowinista, seksista i mizogin, trzeba o tym koniecznie wszystkich poinformować i zmieszać go z błotem. Bo przecież feministek jest mniej, więc są represjonowane i trzeba ustawiać się po ich stronie. Nawet jeśli autor wypowiedzi nie miał nic złego na myśli w stosunku do samej podstawowej idei feminizmu.

W jednym wpisie napisałeś prześmiewczo, że niektórzy ludzie nie kupują iPhone'a tylko ze względu na to, że uważają „że jest pedalski” – na Joe Monster poszedł i nikt słowem nie zwrócił na to uwagi (bo kogo to interesuje), ale z Facebooka go zdjęli ze skromnym banem, bo kogoś to obraziło i to zgłosił. Ten ktoś pewnie ma iPhone'a, do tego IQ na poziomie ilości liter w słowie „dupa”, a poziom poczucia humoru odwrotnie proporcjonalne do długości kija, który ma wsadzony w swój poziom IQ.

O nie! Obraziłem kogoś, a w dodatku użyłem słowa „pedalski”. O nie! Znów to zrobiłem! No teraz to wszyscy mogą swobodnie już pisać, że „je*ać Iskrę maczetami”. Polecam, pozdrawiam Piotr Iskra.


Mam już gwarancję, że nikt nie przekopiuje tego tekstu na Facebooka. Warto w tym miejscu zauważyć, że Facebook to nie jest mój portal. Jestem tam gościem. Cukierberg tam ustala reguły i pozostaje mi je szanować, tolerować, albo się obrazić i spitalać w podskokach. Przecież nie będę się rządził w jego firmie. Kim ja jestem? W sumie nikim, a jego Facebook to jego reguły, wypracował to sobie. Gdybym się o to obrażał, to byłbym kolejnym nieudanym przeszczepem SJW. Choć sami wiecie i rozumiecie, że jeśli ja nie mogę nawet zacytować jakiegoś potencjalnie obraźliwego słowa, to znaczy, że nie ma tutaj równości. Nikt też jej nie obiecywał. Dlatego jak po prostu stąd wyjdę, to też nikt nie będzie po mnie płakał. No, chyba że wszyscy wyjdziemy.

Najnowszy trend – ostatnio do czerwoności rozpalają się klawiatury SJW po każdym napotkaniu słowa „gwałt”. Nieważne w jakim kontekście i znaczeniu. Nawet przy starym i niejarym już żarcie z brodą dłuższą niż brody członków ZZ TOP, o wikingach, którzy płyną w siną dal, by rabować kobiety i gwałcić wioski, czy jakoś tak. „Gwałt” w każdej odmianie to kolejne zakazane słowo, które wzbudza ogromne ilości lepkiej i cuchnącej mazi wylewanej z poziomu IQ tego gościa od iPhone'a. Usiądźmy więc wygodnie i wyobraźmy sobie takie zdanie, bo to może ostatni moment, by coś takiego przeczytać, a może i pomyśleć: „Murzyn gwałtownie zahamował pedałem”.

O nie! Znów to powiedziałem!

Kto jest silniejszy, a kto jest słabszy?

Nam przecież od dziecka mówi się, że trzeba pomagać słabszym i nie można wykorzystywać swojej przewagi. Mój powyższy wywód wcale tego nie neguje, wręcz przeciwnie.

Według tej reguły jeśli jesteśmy najsilniejsi na rejonie, to nie powinniśmy chodzić po szkole i bić wszystkich jak leci. To proste i prawdziwe.

Sytuacja diametralnie zmienia się w momencie, w którym dwóch naszych kolegów pokłóciło się o całki i różniczkowanie, a ten, który jest słabszy z matmy, przeniósł poziom argumentacji na pole regularnego wpierdzielu bokserskiego, bo wie, że tutaj ma przewagę nad lichym kujonkiem. Opowiadamy się wtedy po stronie kujonka. Tylko uwaga – kujonek miał rację, więc jeśli trzymamy jego stronę, to jesteśmy po stronie silniejszego, po stronie zwycięzcy.

Teraz wyobraźmy sobie klasowego przygłupa, który nie dość, że nie zna się na różniczkach, to jeszcze jest flakowatym ślamazarą i kiedy nie może już argumentować logicznie matmy, to rzuca się z pięściami, choć to z góry przegrana walka. No i to jest właśnie przeciętny Social Justice Warrior. To się wymyka wszelkim regułom i to już można traktować tylko protekcjonalnie. Dlatego nikt nie podejmuje z nim walki na pięści, bo to po prostu głupie. Cóż, że ten ogłosi się moralnym zwycięzcą.


Najczęściej spotykana dziś sytuacja wygląda jednak następująco: przy tej samej kłótni o różniczki wybieramy tego, który przegrywa na argumenty logiczne i przyłączamy się do niego, twierdząc, że to nieuczciwe, że ten drugi ma więcej argumentów i że w ogóle jest mądrzejszy. Na koniec rozbijamy sobie nos własną pięścią i krzyczymy głośno, że ten mądrala nas pobił. Doskonale – egzamin na SJW zdany!

Gra w poprawność polityczną

Dr Jordan Peterson, psycholog kliniczny i profesor psychologii na Univeristy of Toronto, opisał całą zabawę w 9 krótkich punktach.

Politycznie Poprawna Gra (The Social Justice Warriors Game)
1. Znajdź jakąkolwiek dziedzinę ludzkiej aktywności.
2. Opisz rozkład sukcesu w danej dziedzinie.
3. Zidentyfikuj zwycięzców i przegranych.
4. Zacznij twierdzić, że przegrani przegrywają jedynie dlatego, że są ofiarami zwycięzców.
5. Zacznij podawać się za sprzymierzeńca przegranych.
6. Znajdź oparcie w swoim nowo odkrytym rozumieniu świata.
7. Pław się w swojej moralnej wyższości.
8. Skieruj swoje głęboko skrywane urazy przeciwko nowo odkrytym wrogom.
9. Powtarzaj. Zawsze. Wszędzie.

Myślę, że więcej komentarza nie trzeba, bo wszystko mieliśmy objaśnione na prostych przykładach już wyżej. Mam nadzieję, że uchroni to kilka osób przed rozbiciem sobie nosa własną pięścią.

Exodus

Całe to bojowanie to tylko sztuka dla sztuki, pieniactwo dla pieniactwa, nie ma to nic wspólnego ani z poprawnością, ani równością, ani społeczną sprawiedliwością. Zachodzą na to jeszcze te wszystkie gorące tematy feministyczne, genderowe, orientacje seksualne i cała masa innych zupełnie nieistotnych w codziennym życiu rzeczy. Bo ostatecznie jakie znaczenie ma to, czy ktoś jest kobietą, wegetarianinem, gejem, alkoholikiem, miłośnikiem kotów, pizzy z ananasem, czy siorbie przy piciu herbaty? Tak naprawdę w tym zestawie cech tylko ta ostatnia może być tak na co dzień denerwująca. Na resztę nikt nie zwróci nawet uwagi. No, chyba że ktoś biega po sali konferencyjnej w twojej firmie z dildosem przyklejonym do czoła, wkładając ludziom do ust pizzę z ananasem i krzycząc „Je*ać Iskrę maczetami! TOLERANCJA TOLERANCJA”.

No ale ten był pewnie w dzieciństwie chwalony jedynie za oddychanie i nie grał z wujkiem w karty. Pewnie nazywał się też zwycięzcą codziennie rano po umyciu zębów i rozbijał sobie nos własną pięścią nawet bez okazji.

I nie zrozumcie mnie źle, jest na tym świecie wiele miejsc i płaszczyzn, o które naprawdę warto walczyć, ale SJW to specjaliści od znajdowania problemów tam, gdzie ich nie ma, tylko po to, by poczuć wyższość swojej "moralności" i dołożyć do pieca „oprawcom”, którzy tak naprawdę nigdy nie istnieli.


Nie tędy droga, drodzy SJW. Nie tędy.

Oglądany: 69187x | Komentarzy: 141 | Okejek: 442 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało