Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Parę słów o pochodzeniu przedmiotów, z których wszyscy korzystaliśmy w szkole podstawowej

106 511  
285   35  
Wyobraź sobie, że czas się nagle cofnął i jutro rano mama obudzi cię krzykiem, że znowu zaspałeś do szkoły. Nieprzytomny zjesz płatki z mlekiem, założysz na plecy tornister i wypchnięty zostaniesz za drzwi. W ciągu najbliższych kilku godzin przypomnisz sobie o podstawowym ekwipunku każdego młodego żaka.

Ołówek

Służy do rysowania kutasów w zeszytach, nazw drużyn sportowych na ławkach oraz zgrabnego haiku na drzwiach kibla. I to wszystko od czasów Cesarstwa Rzymskiego! Dawni rzymscy uczeni posługiwali się urządzeniem bardzo podobnym do ołówka. Zwało się ono stylusem i wykonane było głównie z ołowiu. Dopiero w 1564 roku jakiś sprytny Anglik odkrył i opisał minerał zwany grafitem, który podobnie jak ołów, nadawał się do rysowania, ale był znacznie bezpieczniejszy dla zdrowia.


Miał on jednak pewną wadę – grafit jest substancją dość kruchą, więc trzeba go było jakoś usztywnić, ażeby się nie łamał. Początkowo owijano cienkie grafitowe słupki drutami. Pomysł wpychania grafitu do wydrążonego drewienka narodził się już w połowie XVII wieku, natomiast maszynowa produkcja ołówków rozpoczęła się w 1812 roku. Prym w wytwarzaniu i sprzedaży tego towaru wiodły Stany Zjednoczone. To również tam rynek zasypany został przez cedrowe ołówki pomalowane na żółto. Kolor ten jest symbolem chińskiej monarchii. W ten sposób oznaczano więc wszystkie ołówki, w których grafit pochodził z Chin.

Gumka

Skoro jest ołówek, to w piórniku musi też być i gumka! Zanim na rynku pojawił się ten produkt, do ścierania z papieru śladów ołówka wykorzystywano wosk albo kawałki chleba. Pod koniec XVIII wieku brytyjski naukowiec Edward Nairne odkrył, że najlepszym tworzywem do tego zadania jest kauczuk. Zaczął nawet masowo produkować takie kauczukowe gumki. Problem z nimi był jednak taki, że materiał ten szybko gnił, czemu towarzyszył wyjątkowo paskudny zapach.


Z pomocą jednak przyszedł wynalazek amerykańskiego chemika Charlesa Goodyeara, który to opatentował wulkanizację, czyli chemiczny proces utrwalania kauczuku za pomocą tzw. sieciowania cząsteczek polimeru. W ten sposób narodziła się gumka, jaką wszyscy znamy. W połowie XIX wieku inny Amerykanin, Hyman Lippman, zainstalował ją na jednym z końców ołówka.

Pióro kulkowe

W 1935 roku dwaj pochodzący z Węgier bracia Ladislas i Greg Biro, którzy pracowali jako redaktorzy jednego z dzienników, uznali, że standardowe pióro ze stalówką ma sporo wad i znacznie spowalnia pracę redakcji. Panowie postanowili więc stworzyć dla pióra dobrą alternatywę.
Od końca XIX wieku już ponad 350 różnych wynalazców patentowało różnego rodzaju pióra kulkowe. Mimo to żaden z tych produktów nigdy nie trafił na rynek. Problem polegał na optymalizacji samego atramentu, który musiał mieć odpowiednią gęstość, aby nie zatykać pióra, ale i też nie wyciekać z niego i nie zostawiać na papierze kleksów.


Bracia Brio podeszli do tematu od innej strony i zaopatrzyli swój przyrząd piśmienniczy w kulkę wykonaną z materiału absorbującego atrament. Konstrukcja była bardzo przemyślana, a samo urządzenie doskonale sprawdzało się w pracy. Wynalazcy rozpoczęli masową produkcję piór kulkowych i… ponieśli sromotną klęskę. Po II wojnie światowej wzór został sprzedany firmie Eberhard Faber Company, która nie spieszyła się z ponownym wprowadzeniem pióra kulkowego na rynek.
Patent w końcu wygasł. Ku radości amerykańskiego przedsiębiorcy Miltona Reynoldsa, który od razu zabrał się za produkcję piór. Na swoim towarze biznesmen zarobił grube miliony baksów!

Kątomierz

Znacznie starszym wynalazkiem jest kątomierz. Pierwszy opis tego urządzenia pochodzi z napisanej w 1589 roku pracy autorstwa słynnego kartografa Thomasa Blundeville’a. Nie wiadomo jednak, czy to on był autorem tego wynalazku. Być może kątomierze używane były już znacznie wcześniej. W okolicach XVII wieku nieco większe wersje tego gadżetu były powszechnie stosowane wśród morskich nawigatorów, a dopiero 300 lat później przedmiot ten stał się podstawowym orężem każdego ucznia uczęszczającego na lekcje matmy.



Cyrkiel


Jak wiadomo, cyrkiel służy do zadawania ran kłutych kolegom z klasy. Czasem też sprawdza się jako urządzenie do rysowania perfekcyjnie okrągłych jaj u kutasów obficie ozdabiających uczniowskie zeszyty (tak - druga wzmianka o kutasach w jednym artykule!).
To urządzenie tak stare, że trudno jednoznacznie ustalić, kiedy po raz pierwszy zaczęto je stosować. Wiadomo, że posługiwali się nim np. starożytni Rzymianie. Pierwotne wersje cyrkla posiadały oba ramiona zakończone szpikulcem, więc okręgi były wydrapywane na powierzchni papieru lub innego materiału, na którym pracowano. Z czasem pojawiły się atramentowe wersje ze stalówką, a w okolicach XVIII wieku na rynku znaleźć już można było cyrkle kompatybilne z ołówkami lub zaopatrzone w grafitową nakładkę.


Kredki świecowe

Łamliwe, wielokolorowe kredki, którymi zwykło się świnić pracownie od plastyki, są niczym innym jak odpowiednio uformowanym woskiem wymieszanym z barwnikiem. Takimi kredkami mazali już starożytni Egipcjanie, Rzymianie, a nawet członkowie prymitywnych plemion z Filipin. Nawet proces wytwarzania tego produktu nie zmienił się za bardzo od ostatnich kilku tysięcy lat.


Zastanawiające jest jednak to, że aż do początku XVI wieku świecowe kredki nie wykorzystywane były jako narzędzie w rękach artysty. Podobno sztuka otworzyła się na ten antyczny wynalazek dopiero za sprawą samego Leonarda da Vinci, który dodał te przybory do zbioru swoich narzędzi pracy.

Kanapka

Podobno jest to najbardziej przydatny przedmiot, jaki można znaleźć w plecaku ucznia. Kanapka, albo z angielska – sandwicz, to twór amerykański, którego autorem był niejaki John Montagu, czwarty hrabia wysp Sandwich (tak pierwotnie nazwane zostały przez Jamesa Cooka... Hawaje!).


Legenda głosi, że Montagu, który był wielkim miłośnikiem hazardu, miał w zwyczaju spędzać długie godziny na partiach pokera. Nie robił sobie wówczas żadnych przerw na jedzenie, więc prosił on swojego służącego, aby ten przynosił mu do stołu dwie kromki chleba z kawałkiem mięsiwa pomiędzy nimi. Zwyczaj ten wielce miał zaintrygować karcianych kompanów pana hrabiego, więc także i oni zaczęli domagać się takiego samego dania, nazywając go na cześć swego przyjaciela – sandwiczem.


Posiłek Johna Montagu doskonale sprawdził się jako szybka strawa w sytuacjach, kiedy brak było warunków do spałaszowania klasycznego posiłku.

Źródła: 1, 2, 3
10

Oglądany: 106511x | Komentarzy: 35 | Okejek: 285 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

02.06

01.06

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało