Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Waran z Komodo - ostatni smok i największy kozak wśród ziemskich gadów

91 423  
339   46  
Jaszczurka kojarzy nam się z niewielkim, sympatycznym gadem, co to wyleguje się na rozgrzanym kamieniu, kiedy lipcowe słonko mocno świeci. Waran z Komodo również jest jaszczurką i też lubi wystawiać swoje ciało na działanie promieni słonecznych.

Od naszych, polskich jaszczurząt różni go jednak wielkość i fakt, że bestia ta jest jednym z największych badassów chodzących po Ziemi!

Nie pochodzi z Australii!

Mówimy o prawdziwym, mierzącym sobie 3 metry i ważącym nawet do 180 kg mięsożernym smoku, który nie zawaha się przed zaatakowaniem przedstawiciela ludzkiego gatunku. To musi być mieszkaniec Australii – to tam przecież rezydują wszystkie te sukinsyny, które dybią na Bogu ducha winnego ludzia! A jednak nie. Gad ten żyje sobie na wyspach Archipelagu Sundajskiego, które należą do Indonezji.


Przez wiele lat badacze uważali, że waran z Komodo wyewoluował ze znacznie mniejszej mięsożernej jaszczurki, która nie miała w swoim otoczeniu żadnych naturalnych wrogów. Do niedawna sugerowano też, że dzięki zwiększeniu swych rozmiarów przodek naszego bohatera mógł bez trudu polować na karłowate słonie, które niegdyś zamieszkiwały te rejony.
Teoria ta jednak poszła w odstawkę, gdy badacze znaleźli nieźle zachowane kości współczesnego warana w… Australii! Sęk w tym, że waranie szczątki liczyły sobie 300 tysięcy lat.


Wygląda więc na to, że gadzina jakieś 50 tysięcy lat temu wyginęła na terenie tego kontynentu (prawdopodobnie związek z tym miało pojawienie się tam ludzi). Wcześniej zdążyła się jednak rozprzestrzenić na kilku wyspach, w tym i na tych z Archipelagu Sundajskiego. Jedynie tam udało się jej dotrwać do czasów współczesnych.

Są jadowite

Warany z Komodo to prawdziwi zabójcy. Mimo że przypominają nieco upasione, powolne jaszczurki, to wygłodniały przedstawiciel tego rodu potrafi bez trudu dogonić np. jelenia, świnię czy konia. Swój przyszły obiad gad powala na ziemię i dosłownie rozszarpuje na kawałki.
Oprócz tego zauważono, że ślina tych bestii zawiera w sobie substancję, która dodatkowo osłabia nieszczęsną ofiarę.


Jeszcze parę lat temu badacze byli przekonani, że to zasługa bakterii gnilnych obecnych w paszczach waranów. Dopiero niedawno okazało się, że ten sukinkot produkuje regularny jad, podobny do tego, którym może pochwalić się tajpan pustynny - najbardziej jadowity wąż z Australii! Trucizna sprawia, że ofierze momentalnie obniża się ciśnienie krwi. W efekcie zdobycz nie ma siły się bronić.
W odróżnieniu od australijskiego węża, który aplikuje truciznę za pomocą ostrych zębów jadowych, waran jest znacznie mniej delikatny. Jad dostaje się do ciała ofiary przez wielkie, otwarte rany wygryzione mu przez agresora.

Często rabują groby

Gdy waran jest głodny, a w zasięgu wzroku nie ma żadnego jadalnego przedstawiciela fauny, to nic nie powstrzyma tej bestii przed opędzlowaniem własnego potomstwa. No, chyba że gadzina wyniucha gdzieś cmentarz. Największa z ziemskich jaszczurek lubi czasem rozkopać sobie jakąś mogiłę i spałaszować spoczywającego w niej trupa.


Odkąd warany z Komodo zakosztowały w ludzkim mięsie, zdarza się, że ten wyrachowany zabójca czai się na nieświadomych zagrożenia mieszkańców archipelagu w pobliżu ich domów. Wprawdzie wzrok i słuch są u tych zwierząt bardzo słabe, ale za to świetnie u warana działa tzw. narząd lemieszowy, czyli zmysł wychwytywania szeregu substancji chemicznych z powietrza. Jest on znacznie dokładniejszy niż np. ludzki węch i dzięki niemu agresor bez trudu jest w stanie zlokalizować swoją ofiarę.
Ważący prawie 200 kg jaszczur pożarłby człowieka za jednym posiedzeniem – podczas standardowego posiłku waran z Komodo potrafi przyjąć pokarm ważący nawet do 80% ciężaru jego ciała!

Brak samców nie przeszkadza im w rozmnażaniu się

Bestia ta jest jednym z niewielu zwierząt potrafiących rozmnażać się partenogenetycznie. Tzw. dzieworództwo to bardzo rzadko spotykana w naturze cecha, dotycząca zazwyczaj niewielkich organizmów, np. niektórych nicieni, mszyc i rozwielitek. Wyjątkiem jest waran z Komodo, który w skrajnych sytuacjach potrafi „przełączyć się” z trybu płciowego rozmnażania się na partenogenezę. Wówczas to z niezapłodnionego jajka wykluwa się potomstwo.

„Tam będą smoki”

Hic sunt dracones” - to łacińskie zdanie znaczące tyle co „Tam będą smoki”. Odnosi się ono do średniowiecznych map, gdzie częstą praktyką było rysowanie smoków i innych mitycznych stworzeń w miejscach, które jeszcze nie zostały odkryte lub dobrze zbadane. Znacznie rzadziej umieszczano na mapach napisy ostrzegające podróżnych przed ziejącymi ogniem gadami. Jednym z dosłownie kilku przykładów takich dokumentów jest Hunt–Lenox, czyli piętnastowieczny projekt globusa. W okolicach indonezyjskiego archipelagu jak byk stoi „HIC SVNT DRACONES”. Historycy twierdzą, że to właśnie waran z Komodo i legendy o nim przyczyniły się do tego, że kartografowie faktycznie byli przekonani o żyjących w tych rejonach smokach!

Stały się inspiracją dla nakręcenia "King Konga"!

W 1926 roku W. Douglas Burden - amerykański myśliwy współpracujący z Muzeum Historii Naturalnej - zorganizował wyprawę na wyspę Komodo. Zainspirowany doniesieniami o żyjących tam „dinozaurach”, o których zapomniał czas, sam postanowił kilka takich okazów złapać. I faktycznie – po długiej podróży, kiedy Burden dotarł do celu, szybko przekonał się, że legendy o wielkich gadach zamieszkujących to miejsce nie są wyssane z palca. Mało brakowało, a jedna z tych kreatur pożarłaby żonę podróżnika! Myśliwy pochwycił tuzin takich bestii i przetransportował je do USA. W niewoli jednak zwierzęta dość szybko poumierały.


Tajemniczymi „smokami” bardzo interesował się przyjaciel Burdena, Merian C. Cooper – młody dziennikarz, podpułkownik oraz pilot Wojska Polskiego, żołnierz, który brał udział zarówno w I wojnie światowej, jak i wojnie polsko-bolszewickiej. Po powrocie do USA, Cooper został producentem filmowym. Zrealizowawszy kilka materiałów dokumentalnych, Merian wpadł na pomysł nakręcenia kinowej superprodukcji, w której to wielka małpa siać będzie terror na ulicach Nowego Jorku.


Zaabsorbowany gadami sprowadzonymi z egzotycznej wyspy Cooper postanowił oprzeć tworzony przez siebie scenariusz na historii zniewolonych, agresywnych waranów, dla których spotkanie z cywilizowanym światem zakończyło się tragicznie. Jaszczur zamieniony został na przerośniętego goryla, żonę Burdena zagrała piękna aktorka, a dzika bestia ostatecznie zabita zostaje przez samego Coopera. To on bowiem zasiadł za sterami jednego z samolotów, który ostrzeliwał wspinającą się na Empire State Building małpę.


Źródła: 1, 2, 3, 4
2

Oglądany: 91423x | Komentarzy: 46 | Okejek: 339 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.10

20.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało