Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Słyszeliście o tym, że na chwilę przed śmiercią człowiekowi przed oczami staje całe życie? Mnie się to przytrafiło

98 510  
352   93  
Byłem kiedyś na wakacjach w jednej z mazurskich wioseczek. Miejscówka to iście urocza - łąki, wielkie jezioro, drewniany, rozpadający się pomost, leciwy kościół, trzy domki, jeden sklep i stacja kolejowa..


Właściwie nazywanie tego "stacją kolejową" jest lekką przesadą. To bowiem nic innego, jak parę płytek chodnikowych i rdzewiejąca tabliczka z nazwą wioski. Raz na dzień zatrzymuje się tu pociąg, aby dosłownie w biegu zabrać kilku podróżnych. Tym razem pasażerem miał być jeden z moich kolegów. Zawsze, gdy ktoś opuszczał naszą paczkę, to reszta ziomeczków odprowadzała go na "stację" i żegnała wrzaskami, śpiewem oraz przypałem na cały pociąg.

Czekaliśmy sobie na przyjazd ciuchci. Jeden kumpel leniwie rzucał kamykami w metalowy znak, drugi czyścił rękawem wuwuzelę, na której to planował odegrać pożegnalne "Boże coś Polskę", ktoś inny przyglądał się znudzonej ropusze siedzącej w cieniu łopianu... Ja natomiast łaziłem sobie po torach wte i wewte, usiłując utrzymać równowagę na szynach. Słońce prażyło, co potęgowało wspomagane przez kaca uczucie błogiego rozleniwienia.

Ziewałem sobie akurat rozkosznie, gdy nagle ciszę dotąd delikatnie zakłócaną jedynie koncertem koników polnych, brutalnie przerwało najgłośniejsze w świecie TUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUT!!! Rozrywający bębenki w uszach jazgot rozdarł się dosłownie metr za moją głową. Lokomotywa. Zaraz za mną. Mama. Tata. Dom. Szkoła. Pierwszy seks. Wakacje z kumplami nad morzem. Świerszczyk znaleziony w domu kolegi z ławki. Młodzieńczy trądzik. Pierwszy łyk piwa (kurwa, jakie to niedobre!). Huśtawka na drzewie. Puszczanie latawca. Smak gumy "Turbo". Komunia i złamanie gromnicy na głowie dziewczynki. Zapach wiosny. Spacery z dziadkiem. Nauka jazdy na rowerze. Bójka o klocki z kumplem z przedszkola. Pierwszy dzień bez pieluchy. Pierwsze kroki. Niewyraźna twarz uśmiechającej się do mnie mamy, kiedy pokryty wodami płodowymi, krwią i łożyskiem leżałem na jej piersi i z trudnością łapałem oddech. Ciemność.

* * * * *


Krótszy niż ułamek chwili wielki seans, maraton filmowy, dokumentalne podsumowanie wszystkich życiowych czekpointów. O takich doświadczeniach donoszą ludzie, którzy otarli się o śmierć. Ich zeznania są na tyle częste, że temat ten wymagał fachowej analizy.

W naukowym żargonie fenomen ten zwykło się określać mianem LRE, czyli „Life Review Experience”. Całkiem niedawno trafił on pod lupę badaczy z izraelskiej uczelni Hadassah University. Dokładnie przesłuchali oni 264 osoby, które doświadczyły takiego stanu. Po wnikliwym przestudiowaniu opisów, uczeni znaleźli wiele wspólnych cech typowych dla większości sprawozdań.
Przede wszystkim – LRE trwa nie dłużej niż kilka sekund. Podobnie jednak jak w przeżyciach psychodelicznych, uczucie płynącego czasu jest najczęściej bardzo zaburzone i osoba, której „życie stanęło przed oczami” zupełnie nie zdaje sobie sprawy, że potężne doświadczenie trwało zaledwie krótką chwilę.
Ponadto rzeczy, które w momencie zaglądania śmierci w paszczę rejestrujemy, zazwyczaj nie są ułożone chronologicznie i, jak donoszą izraelscy uczeni, wydają się być zupełnie losowe i wyrwane z kontekstu. Jedna z osób biorąca udział w tym badaniu tak opisała LRE:

Nie ma tu liniowego postępu. Czułem się, jakbym trwał tam od stuleci. Nie było czasu, ani przestrzeni. To był moment i tysiąc lat jednocześnie.


Innym częstym elementem opisów tego stanu jest to, że niektóre retrospekcje wyświetlane są symultanicznie, czasem po kilka naraz. Z reguły jednak mózg potrafi je rozdzielić i nadać im sens. Wielu badanych twierdzi też, że przywoływane wspomnienia dotyczyły bardzo ciężkich wydarzeń z życia.
Badacze zwrócili uwagę na jeszcze jeden ciekawy, często pojawiający się w opisach LRE, detal. Otóż sporo osób twierdzi, że miało możliwość ponownego przeżycia nie tylko swoich wspomnień, ale i poczucia silnych emocji osób trzecich, niejako wszedłszy w ich ciała - „Mogłem wejść do każdej osoby i na własnej skórze poczuć ból, który czuła w czasie swojego życia”.
Film „Życie stające przed oczami” zazwyczaj ogląda się w trybie panoramicznym i zawsze w 3D. Oczywiście to potężne uproszczenie, wynikające tylko i wyłącznie z braku werbalnej możliwości dokładnego opisania tego doświadczenia. Bardziej się to odnosi do intensywności i niezwykłego bogactwa szczegółów takiego „seansu”. Mówi się, że będąc w tym krótkim, trwającym całe millenia stanie, człowiek potrafi dokładnie policzyć wszystkie komary w przywoływanej z zakamarków pamięci scenie.


Podobieństwem pomiędzy LRE i przeżyciem psychodelicznym jest też jego wpływ na dalsze życie osoby, która taką przejażdżkę przeżyła. Jako że bardzo często wspomnienia dotyczą złych rzeczy, które uczyniliśmy innym osobom, wielu badanych porównuje zetknięcie się z tymi przedśmiertnymi wizjami do pobytu w czyśćcu. Bywa, że powrót do normalności po takiej „podróży” jest równoznaczny z wprowadzeniem w życie postanowień zmiany. Bywa też, że osoby, które miały kontakt z LRE wchodzą na drogę duchowości i częściej posługują się empatią.

W dalszym jednak ciągu brak nam w pełni wiarygodnego, naukowego wytłumaczenia tego fenomenu. Niektórzy neurologowie, w tym Judith Katz z Hadassah University, uważają, że przedśmiertne retrospekcje są uwalniane przez obszary mózgu odpowiedzialne za magazynowanie tzw. pamięci autobiograficznej. Badaczka sugeruje, że w wyniku nagłego odpływu krwi i chwilowego niedotlenienia może dochodzić do wyraźnego... skoku aktywności tych rejonów naszego „dysku twardego”.
Taka teoria pokrywałaby się z wynikami eksperymentów, które naukowcy z uniwersytetu w Michigan przeprowadzili na szczurach. Okazało się wówczas, że w momencie śmierci klinicznej mózgi tych gryzoni nie wchodzą w stan uśpienia, a wręcz nagle zwiększają swe obroty i funkcjonują tak, jakby włączono im tryb „turbo”. To bardzo krótki stan aktywności, podczas którego szczurzy mózg pracuje niczym DeLorean zasilany plutonem.

Jak jednak zauważają uczeni z Izraela, doświadczenie życia stającego przed oczami dotyczy nie tylko osób, które faktycznie umierają, ale także i jednostek całkiem zdrowych, postawionych w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Badacze sugerują więc, że magazyn wspomnień powiązany jest z całym systemem poznawczym, a jego otwarcie następuje w warunkach ekstremalnego stresu zarówno fizycznego, jak i psychicznego. W dalszym jednak ciągu trudno tu mówić o jakichkolwiek konkretach...


* * * *

Poczułem uścisk rąk na ramionach i silne potrząśnięcie. Jeszcze raz. Musiałem się ocknąć, chociaż cholernie bałem się tego, co zobaczę. Przecież właśnie rodziłem się na nowo. Co jest po drugiej stronie? Powieki powoli podniosły się tylko po to, aby moje oczy zarejestrowały uchachane mordki moich przyjaciół. Co jest, do chuja?


Wuwuzela. Kolega uznał, że śmiesznie będzie ryknąć tym plastikowym gównem tuż za moimi plecami, kiedy ja łaziłem sobie znudzony po torowisku. Nadejście śmierci było dla mnie tak bardzo oczywiste, że mój mózg najwyraźniej postanowił awaryjnie odłączyć na krótką chwilę zasilanie. W ramach rekompensaty kłopotów z dostawą prądu, odpalił awaryjne agregaty, aby wyświetlić łzawe widowisko. Żeby nie bolało, kiedy pierdolnie we mnie rozpędzona lokomotywa.

Nawet nie miałem siły się gniewać. Za to trochę posiwiałem. Ale, do jasnej cholery - jeszcze nikt wcześniej ani później nie wywinął mi tak wyśmienitego numeru!


Źródła: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 98510x | Komentarzy: 93 | Okejek: 352 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

13.11

12.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało