Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Polaki - Cebulaki. Dlaczego cebula stała się naszym symbolem narodowym?

97 106  
177   42  
Dlaczego nie ziemniaki? Albo buraki. Cukrowe?

Uwielbiam cebulę. Brzmi to trochę jak wyznanie alkoholika - wstydliwe, niepopularne, złe. Od pewnego czasu w internecie święci triumfy określenie o wyjątkowo pejoratywnym zabarwieniu: "Polaki – Cebulaki". Kim jest taka osoba, chyba każdy wie. Taki typowy nieogarnięty, cwany, małostkowy rodak, który nie zna się na modzie, jest skąpy, na wszystko narzeka, za rzadko się myje, nie ma obycia i ogłady. Nazywany często też Januszem. Wszystko byłoby w porządku, ale jedno nie daje mi spokoju. Dlaczego akurat cebula? Wszyscy powtarzają hasło podchwycone w locie - taka już nasza natura. Nikt natomiast nie zastanowi się i nie zaduma choć przez chwilę, skąd akurat cebula. Dlaczego nie kapusta? Dlaczego nie burak? Ziemniak?

Cebulowa analiza - Co to za warzywo właściwie?


Przecież są bardziej polskie warzywa. Od dawna kojarzone z negatywnymi zachowaniami, na przykład- „zachowywać się jak burak”. Cebula to nie jest polskie warzywo. Ba! My nawet nie używamy go w jakiejś porażającej ilości. Zjadamy przeciętnie 16 kilogramów cebuli rocznie. Więcej niż ogólnoświatowa średnia, która wynosi jakieś 11 kilogramów, ale około dwa razy mniej niż na przykład w Albanii, Uzbekistanie, Rumunii czy Algierii. Nie jesteśmy nawet w dziesiątce światowych producentów cebuli (przodują Chiny - około 20 mln ton rocznie). Cebula pochodzi ze środkowej Azji, przypuszczalnie z Pakistanu, znano i używano jej już 5 tysięcy lat temu. W wielu kulturowych kręgach jest uznawana za szlachetne warzywo - ma zbawienny wpływ na organizm. Leczyła szkorbut wśród żeglarzy, obecnie pomaga w walce z cholesterolem. Jest dobra na włosy, cerę, ma moc witamin i mikroelementów.

Cebulowe schematy - Czy Gombrowicz był Cebulakiem?


To krzywdzące dla cebuli, że ktoś podchwycił losowe hasło, zrymowało się ono lepiej niż w przypadku np. kapusty czy buraka (Polaki - Kapuściaki nie brzmi najlepiej), a ziemniak w każdym rejonie nazywany jest inaczej - kartofel, pyra itp... Internet nie zna świętości, nie wybacza i nie zapomina. Przekonało się już o tym wiele osób, które stały się twarzami memów, na czele z Januszem Ławrynowiczem vel Panem Andrzejem (pierwszy mem z typowym Polakiem – Cebulakiem). Młodszy aspirant komendy miejskiej w Pasłęku nikomu nie podpadł, nic nie zrobił. Miał pecha, że jego zdjęcie komuś skojarzyło się z typowym polskim gburem. Fakt, aparycja pana Janusza nie jest zbliżona do Seana Connery'ego. Ale czy to powód, by zniszczyć człowieka, skazać go na depresję, myśli samobójcze, leczenie u psychologa? Mamy skłonności do bezrefleksyjnego powtarzania i rozprzestrzeniania schematów i łatek. Gombrowicz pisał o tym na długo przed powstaniem internetu. „Ludzie, łącząc się między sobą, narzucają sobie taki czy inny sposób bycia, mówienia, działania; i każdy zniekształca innych, będąc zarazem przez nich zniekształcany. To wszystko dokonywa się poprzez Formę”. Tak mamy - sami narzucamy sobie ograniczenia, skróty myślowe, maski. Jeśli ktoś z Was nie wie, o czym pisał Gombrowicz w Ferdydurke - przekładając na język internetów - pisał o memach.

Cebulowa sprawiedliwość - czy internet to ogólnoświatowy targ cebulowy?

Teraz - w czasach internetu - w sytuacji, kiedy nagle, praktycznie z dnia na dzień dostaliśmy tak potężne narzędzie, jakim jest internet, nie umiemy się nim posługiwać. Bo internet dał nam swobodę, jest takim Forum Romanum - z tą różnicą, że za mówienie farmazonów nie dostaniemy po gębie. Rzuciliśmy się na to z wielką łapczywością, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Pamiętajmy, że słowo może krzywdzić. A obrażamy nie monitor, tylko rzeczywistą osobę z krwi i kości. Przed wysłaniem hejtującego komentarza, głupiej uwagi, obraźliwego mema, przed nazwaniem kogoś cebulakiem (jak łatwo to się robi, kiedy niepotrzebna jest odwaga cywilna!) zastanówmy się, czy gdyby ta osoba stała przed nami en face, też potrafilibyśmy to zrobić. Myślmy na co dzień.
To jak bardzo potężne jest to narzędzie przekonał się pewien Australijczyk. Chcąc zrobić sobie fotkę w supermarkecie w Melbourne, stanął plecami do plakatu promującego nowe „Gwiezdne Wojny” i chwycił telefon. Niestety - główny aparat wycelowany był w trójkę małych dzieci, których matka oburzona "pedofilem" zrobiła mu zdjęcie i wrzuciła na swój profil. Zanim mężczyzna wrócił do domu, zdjęcie obiegło internet i został zasypany groźbami i obelgami - wszak jest zwyrodnialcem! Postanowił walczyć o swoje, wygrał sprawę w sądzie, kobieta przeprosiła. Wtedy stało się coś tak bardzo typowego dla społeczności internetowej. Niczym chorągiewka podatna na najlżejszy podmuch wiatru, rzuciła się na kobietę, oczerniając ją i życząc jej śmierci. Taka sprawiedliwość według internetu. Łatwo rzucamy wyroki, zapominając, że od tego są sądy. Bo wiemy lepiej. Bo przeczytaliśmy coś tam. Niektórzy tak głośno krzyczą o wszechogarniającej manipulacji, że sami nie zdają sobie sprawy, że mogą manipulować albo być nieświadomie manipulowani. Słowo. Forma. Gęba. Gombrowicz.

Jedzmy cebulę!



Wracając jeszcze do ukochanej przeze mnie cebuli - zwykłej, dymki, czerwonej. Smażonej, parzonej, prażonej, surowej, duszonej... Polecam każdemu. Jest dobra. Jest zdrowa. Racja, pozostawia specyficzny zapach, ale przecież nie musimy jej jeść w autobusie, nie jesteśmy przecieżtypowymi Januszami”, prawda?