Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Nic o tobie nie wiem...

36 221  
226   25  
Z postacią Zbigniewa Rakowieckiego po raz pierwszy zetknęłam się oglądając film "Włóczęgi", w którym pojawia się on jako przypadkowy świadek ulicznej awantury. Na pierwszy rzut oka mogłaby być to rola czysto epizodyczna, ale...

Ów przypadkowy świadek jest postacią tak przyciągającą uwagę, że uznałam za oczywiste, iż reżyser, mając do dyspozycji takiego aktora, nie mógłby ograniczyć jego roli jedynie do nic nieznaczącego epizodu. Moje przeczucie mnie nie zwiodło.

Zbigniew Rakowiecki był młodym aktorem polskiego kina lat trzydziestych. Jego chłopięca uroda, czarujący uśmiech i intrygująca barwa głosu zjednały mu grono wiernych wielbicielek. Do dziś przez niektórych jest wymieniany wśród największych amantów polskiego przedwojennego kina, który z powodzeniem mógłby zastąpić takie sławy, jak chociażby Eugeniusz Bodo.

Zawierucha wojenna spowodowała, że obecnie niektóre fakty z życia Rakowieckiego trudno jest przyjmować za stuprocentowo pewne. Rozbieżności pojawiają się już w przypadku daty urodzenia (13 lub 14 czerwca 1913 roku) a także jego stanu cywilnego - przyjmuje się, że ożenił się on podczas wojny, ale pewności nie ma.
Wiadomo, że po maturze, zdanej w Zakopanem, podejmował naukę na różnych uczelniach, jednak żadnej z nich nie ukończył. Jego debiut sceniczny miał miejsce na początku lat trzydziestych w zespole rewelersów warszawskiego Teatru „8.30”. Przez całą swoją krótką karierę Rakowiecki pojawiał się na scenach różnych stołecznych teatrów. W filmie zadebiutował w 1933 roku epizodyczną rolą w „Dziejach grzechu”. Właśnie na planie tej produkcji pierwszy raz spotkał się z czarującą aktorką Karoliną Lubieńską - swoją późniejszą domniemaną żoną.


W 1935 roku Rakowiecki pojawił się w filmie „Kochaj tylko mnie” jako tancerz stepujący u boku przeuroczej Heleny Grossówny. Film zachował się w dość kiepskim stanie, taśma w niektórych miejscach prawdopodobnie została nadgryziona przez ząb czasu, przez co powstały uciążliwe podczas oglądania przeskoki, niemniej na tę tańczącą parę warto popatrzeć. (Oglądać od 36:32)

https://youtu.be/2ZZ4_xVOtVk?t=2190

Potem powierzano mu już tylko bardziej kluczowe role. Zaczęło się od tytułowej roli w filmie „Fredek uszczęśliwia świat” z 1936 roku. Obok zachwytów nad młodym czarującym aktorem pojawiły się wówczas również narzekania na jego plastikową grę (narzekali, bo braci Mroczków ani współczesnych paradokumentów nie widzieli...) i dopiero kolejne angaże zaczęły przynosić mu prawdziwą popularność. Film „Fredek...” szczęśliwie przetrwał i w momencie, gdy piszę ten tekst, jest dostępny w całości na YouTube.


„Fredek...” jest komedią muzyczną opowiadającą o młodym wynalazcy (tytułowym Ferdku) i jego wesołej kompanii. Głównego bohatera poznajemy w momencie dopieszczania telefonowizora – urządzenia umożliwiającego widzenie rozmówcy podczas rozmów telefonicznych. Ogólny zachwyt nad wynalazkiem bardzo szybko przeradza się w powszechną panikę, gdyż okazuje się, że telefonowizor pozwala zobaczyć również to, co niektórzy chcieliby ukryć... Film opiera się na bardzo prostym poczuciu humoru i można przypuszczać, że jako taki cieszył się sporą popularnością wśród widzów.
Jeszcze w tym samym roku do kin trafiła komedia „Papa się żeni”, w której Rakowiecki zagrał rolę początkującego redaktora, usiłującego zdobyć wywiady od dwóch wielkiej sławy gwiazd. We wszystko wplątuje się nieco jeszcze nieletnie dziewczę, które stara się pogodzić ze sobą owe gwiazdy, będące jednocześnie (zupełnie przypadkiem) jej rodzicami. Fabuła filmu opiera się na intrydze grubymi nićmi szytej, a na koniec zwycięża miłość.

https://www.youtube.com/watch?v=tUUe_nQxqWE

Swoją drogą owe „Drzwi pilnować, dzieci chować i całować cię” świadczy o tym, że facet wie, gdzie jego miejsce (sic!).

Kolejny film, w którym możemy zobaczyć Zbigniewa Rakowieckiego, to wspomniana na wstępie komedia „Włóczęgi” z 1939 roku. Jest to jeden z dwóch zachowanych filmów ze Szczepkiem i Tońkiem i oczywiście to oni grają tam kluczowe role. Niemniej Rakowiecki, jako czarujący i uwodzicielski amant, zdobywający serce podopiecznej głównych bohaterów, też roztacza tam swój niewątpliwy czar.


Rakowiecki zagrał również w „Żołnierzu królowej Madagaskaru”, lecz niestety film zaginął. Ostatnią produkcją z jego udziałem jest komedia „Ja tu rządzę”, w której wystąpił u boku Iny Benity w roli młodego hrabiego prowadzącego hulaszczy tryb życia.

https://www.youtube.com/watch?v=ZlFbl4MKSE0

Aczkolwiek tylko do czasu... Ponoć bywają takie sytuacje, w których facet może nawet alfabetu zapomnieć (sic!).

https://www.youtube.com/watch?v=5V99jHZKijk

W rozmowie opublikowanej 20 sierpnia 1939 roku w „Światowidzie” aktor mówi o planowanym na koniec roku, wraz z grupą innych aktorów, wyjeździe do USA na trzymiesięczny cykl występów dla tamtejszej Polonii. Wyjazd oczywiście nie doszedł do skutku, a pasmo sukcesów i dopiero rozkręcającą się karierę młodego aktora przerwała wojna. Wiadomo, że Rakowiecki brał udział w walce obronnej, a następnie podjął działalność konspiracyjną. Równolegle występował w teatrach jawnych, przez co był krytykowany już po wojnie, jednak on sam uważał, że w ten sposób może przyczynić się do wsparcia polskiej kultury w tym trudnym czasie.
W 1940 roku Karolina Lubieńska rozwiodła się ze swoim już drugim mężem i nic nie stało na przeszkodzie dla sformalizowania związku ze Zbyszkiem Rakowieckim. Ale czy to faktycznie miało miejsce? Mimo dość powszechnego przekonania, że para wzięła cichy ślub niedługo po rozwodzie Lubieńskiej, nie przetrwały żadne dokumenty ani relacje świadków potwierdzające ten fakt. Nie wiadomo również, by Lubieńska, która przeżyła wojnę i zmarła dopiero w 1991 roku, kiedykolwiek o tym wspominała.
Rakowiecki, będący żołnierzem AK, wziął udział w Powstaniu Warszawskim. Walczył na Ochocie w IV Obwodzie "Grzymała" Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej. Zginął 5 sierpnia 1944 roku. Według jednej z wersji został ujęty przez SS-RONA (brygadę złożoną z rosyjskich kolaborantów), poddany brutalnemu śledztwu, a następnie rozstrzelany, według innej rozstrzelano go zaraz po pojmaniu, a według jeszcze innej - zginął w walce. Spoczywa na Cmentarzu Powstańców Warszawy przy ul. Wolskiej 174/176 w kwaterze nr 73.
„Szalenie utalentowany i pełen wdzięku” - taki wizerunek Zbigniewa Rakowieckiego zachował się we wspomnieniach Lody Halamy. Był podziwiany przede wszystkim za taniec, ale również za śpiew, no i oczywiście – za aktorstwo. Stale uśmiechnięty, szarmancki, nieco zawadiacki, ale zawsze prezentujący nienaganną aparycję, bardzo łatwo zdobywał sympatię i szturmem podbijał kobiece serca. Nietrudno sobie wyobrazić jak wiele dziewcząt, zatopionych w ciemności kinowych sal, wyobrażało sobie, że ów promienny chłopak to do nich śpiewa z ekranu: "Nic o tobie nie wiem, skąd przywiał ciebie wiatr...".

https://www.youtube.com/watch?v=avdh0oulSV4

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6
3

Oglądany: 36221x | Komentarzy: 25 | Okejek: 226 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.11

20.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało