Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Ludzka pamięć - potężne narzędzie z wielkimi ułomnościami

69 907  
219   34  
Jak kończy się „We are the champions”, jeden z najsłynniejszych przebojów grupy Queen? Kiedy zmarł Nelson Mandela? Upewnij się, że nie oszukuje cię twój własny mózg!

Jest zaskakująco wiele osób gotowych założyć się, że Mandela zmarł w więzieniu w latach 80. XX wieku. Tymczasem południowoafrykański prezydent jeszcze przez długi czas miał się zupełnie dobrze. Dożył godnego wieku 95 lat, odchodząc w spokoju we własnym domu w grudniu 2013 roku. Zaskoczenie? Sięgnijmy dalej.

„We are the champions”, czyli hymn zwycięzców, odgrywany na zakończenie imprez sportowych, na stadionach, w telewizji… W gruncie rzeczy przy każdej sprzyjającej okazji. Czy ktoś pamięta, jak kończy się ów legendarny utwór? „No time for losers, ’cause we are the champions… of the world!”. Prawie - z tą tylko różnicą, że nie ma tam żadnego „of the world”. Ale jak to nie ma, skoro słyszeliśmy je wszyscy? Może i słyszeliśmy - ale nie w oryginalnej wersji piosenki i nie na jej końcu.

To może inny przykład - co właściwie Darth Vader powiedział w „Imperium kontratakuje”? „Luke, I am your father”, nieprawdaż? To przecież oczywiste, to najsłynniejsza kwestia z całego filmu, znana zresztą nawet tym, którzy nigdy nie oglądali Star Treka Gwiezdnych Wojen. A tak było naprawdę:

https://www.youtube.com/watch?v=_lOT2p_FCvA


Vader: Obi Wan never told you what happened to your father.
Luke: He told me enough! He told me you killed him!
Vader: No, I am your father.

Efekt Mandeli

Przykłady można mnożyć. Co je łączy? Tzw. efekt Mandeli, jak nazwała go pewna amerykańska pisarka, a co poniektórzy szybko znaleźli wyjaśnienie - to z pewnością dowód na istnienie równoległych rzeczywistości, które wzajemnie się przenikają. Popularność określonych błędów może faktycznie zastanawiać - bo dlaczego akurat tak wielu ludzi miałoby popełnić ten sam błąd dotyczący tej samej jednej rzeczy spośród np. miliarda podobnych?

Jak na "uśmierconego" przez tyle osób, Mandela cieszył się naprawdę niezłym zdrowiem!

W tym przypadku odpowiedź podsuwa statystyka. Wszystkie przejawy „efektu Mandeli” dotyczą głośnych, szeroko komentowanych wydarzeń. Wszyscy o nich słyszeli, a przy tym nikt nie przykładał szczególnej wagi do szczegółów. Stąd utrwalające się w świadomości społecznej „wersje alternatywne”, które na przykład wydawały się bardziej odpowiednie do kontekstu (jak w przypadku samego Mandeli, którego legendzie brakowało już tylko epizodu ze śmiercią z cudzej ręki i zmartwychwstania po trzech dniach).

Zbiorowe „fałszywe wspomnienia” dowodzą przynajmniej dwóch rzeczy. Po pierwsze, ludzka pamięć jest niemal nieograniczona (nie pamiętamy, na którą godzinę przed chwilą umówiliśmy się do dentysty, ale w najmniej spodziewanych momentach potrafi nam się przypomnieć śniadanie sprzed dwudziestu lat). Po drugie, bywa ona zwodnicza, a my musimy jeszcze nauczyć się z niej korzystać.

Dzieci reinkarnacji


Czy reinkarnacja jest możliwa? To delikatny temat - jedni wierzą w nią bez żadnych wątpliwości, inni wykluczają tę możliwość, twierdząc, że po śmierci nie zostaje z nas nic ponad buty i telefon głuchy. Wreszcie kolejni twierdzą, że udało im się udowodnić istnienie duszy, a nawet ją zważyć. Różnica masy zmarłego chwilę wcześniej pacjenta wyniosła w jednym z eksperymentów 21 gramów. Coś więc „ulotniło się” po śmierci, a skoro tak, to zapewne mogłoby również osadzić się z powrotem.

Czy tak jest - nie sposób przesądzać. Wiemy jeszcze zbyt mało, by wysnuwać ostateczne wnioski, tym bardziej że przybywa dowodów, które wydają się przeczyć dotychczasowym ustaleniom. Tzw. dzieci reinkarnacji to osoby, które będąc w określonych miejscach czy sytuacjach po raz pierwszy wydają się doskonale je znać. Pamiętają rzeczy, obiekty, zdarza im się pamiętać nawet ludzi - mimo że nigdy ich nie widzieli. Dzieciom zdarza się nucić piosenki, których nie tylko nie miały okazji nigdzie wcześniej usłyszeć, ale też napisane były w zupełnie obcych językach.

Badania trwają, a poszczególne przypadki budzą zdumienie naukowców. Coraz więcej wskazuje na to, że pomiędzy wcieleniami można przenosić nie tylko wspomnienia, zachowania, ale nawet pewne cechy fizyczne. Fascynujący przypadek ujawnił się na Bliskim Wschodzie - pewne dziecko zaczęło oprowadzać rodziców po mieście, w którym nigdy wcześniej nie było. Choć chłopiec urodził się i mieszkał kilkadziesiąt kilometrów dalej, w nowym mieście zaprowadził rodziców do konkretnego domu, którego rozkład wewnętrzny doskonale „pamiętał”.


Chłopiec nie wyróżniał się niczym szczególnym - tylko posiadanym od urodzenia wyraźnym zgrubieniem w tylnej części czaszki. Nie było wiadomo, skąd się wzięło. Do czasu…

Z początku sceptyczni, rodzice zapukali do domu wskazanego przez dziecko, by poznać historię jego mieszkańców. Okazało się, że kilkanaście lat wcześniej żył w nim pewien żołnierz, który zginął od postrzału w tył głowy - dokładnie w miejscu, w którym u chłopca znajdowało się niewytłumaczone zgrubienie. Wiele przypadków „wspomnień z poprzednich wcieleń” to mniej lub bardziej sprawnie zaplanowane mistyfikacje. W tym jednak przypadku nie dopatrzono się niczego, co mogłoby wskazywać na oszustwo.

A może jednak było to oszustwo - tyle że nie osób zaangażowanych w przypadek, ale oszustwo pamięci chłopca? Nie sposób zaprzeczać faktom. Chłopiec posiadał wspomnienia, do których nie miał prawa. Skąd się wzięły? W jaki sposób? Co jest nośnikiem tych informacji, jak są przekazywane? Wreszcie co decyduje o tym, że - przyjmijmy, że faktycznie tym są - wspomnienia przeszłych wcieleń ujawniają się u jednych, u drugich zaś wcale?

Déjà vu


Wspomnieniami przechodzącymi z poprzednich wcieleń próbowano z początku tłumaczyć także déjà vu - odczucie, że dana sytuacja wydarza się po raz kolejny, rzecz obserwowana w chwili teraźniejszej odbierana jest jako wspomnienie z przeszłości. Starożytni przyczyn déjà vu doszukiwali się w reinkarnacji. Inni, jak Augustyn Aureliusz, oskarżali „złe i kłamliwe duchy”.

W XIX wieku zaproponowano kolejną koncepcję, jakobyśmy posiadali „dwa mózgi”. Kiedy jeden czuwa, drugi śpi - i na zmianę. Zjawisko déjà vu miałoby pojawiać się w momencie „migracji danych” z jednego mózgu do drugiego.
Można by znów zagłębić się w teorie o światach równoległych czy wspólnej, ponadczasowej świadomości, do której podłączona miałaby być cała ludzkość - ale to znów daleko idące teorie, które miałyby tłumaczyć rzeczy być może w rzeczywistości zupełnie błahe.

Robert Efron w swoich badaniach nad zjawiskiem déjà vu zwrócił się ku wadliwemu funkcjonowaniu płata skroniowego dominującej półkuli mózgu. Według niego, napotkane przeszkody w komunikacji pomiędzy jedną półkulą a drugą mogą prowadzić do zaburzenia zdolności do określania chronologii zdarzeń. W efekcie do drugiej półkuli z drobnym opóźnieniem dociera sama informacja (np. fakt zaistnienia określonego wydarzenia), ale nie docierają „metadane” - w tym przypadku to, że jest to kopia informacji zapisanej już w pierwszej półkuli. Konsekwencją jest „podwojenie” informacji, czyli silne przekonanie, że „to już się przecież wydarzyło”.


Psychologia upatruje się w déjà vu wzajemnego zderzania się świadomości z podświadomością. Według Freuda zjawisko to powstaje wtedy, gdy sytuacja zastana pokrywa się z nieświadomą fantazją. Ponieważ fantazja ta czy życzenie pozostają nieuświadomione, człowiek nie jest w stanie dostrzec zależności - a teoretyczna „znajomość sytuacji” przenosi się na poziom świadomy, do rzeczywistości.

Mimo że badacze déjà vu często szafują różnymi „problematycznymi” określeniami, wykazano eksperymentalnie, że zjawisko występuje powszechnie także u ludzi zupełnie zdrowych, niewykazujących żadnych zaburzeń. Widać jest to kolejna z ciekawych cech ludzkiej pamięci.


Pamięci, która można na różne sposoby kształtować i trenować. I zarazem pamięci, która pozostaje zagadką - z niezgłębionymi tajemnicami, wielkimi możliwościami, a przy tym i barierami, które w znacznym stopniu utrudniają jej dokładne poznanie.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
18

Oglądany: 69907x | Komentarzy: 34 | Okejek: 219 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

30.11

29.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało