Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Pięć oburzających wizerunków w historii sztuki

66 179  
214   30  
W dawnych czasach nie było łatwo. Chcąc mieć obraz typowej „gołej baby” nie można było po prostu włączyć komputera – trzeba było słono zapłacić artyście. Elitarność tychże wizerunków sprawiała też, że szybko zaczynała się nimi interesować opinia publiczna.

Czasem nasza goła baba przybierała formy trójwymiarowe, a bardzo często zamawiano ją w celu wyeksponowania – w kościele czy na prywatnych salonach - co jeszcze podnosiło temperaturę. Już w renesansie kanon uznawał przedstawienia niewiast w „stroju antycznym”, jednak i tak trafiali się tacy, których dzieła zdecydowanie gorszyły odbiorców oraz – nierzadko – samych mecenasów.

Zainteresowanie roznegliżowanymi paniami stało się zatem po części furtką, dzięki której przeróżni twórcy starali się zaistnieć. Szczególnie zaś w latach późniejszych, kiedy już na dobre przyjęto, że nic tak nie zapewnia rozgłosu, jak dobry skandal obyczajowy.
Poniżej kilka przykładów (mniej lub bardziej) gołych pań, które zawojowały świat i na stałe wpisały się we współczesny kanon historii sztuki.

Michał Anioł - Sąd Ostateczny


Michał Anioł kojarzyć się może z jak najbardziej klasyczną, harmonijną formą i tematyką bez wątpienia świątobliwą – tworzył na papieskie polecenie, zaś jego rzeźby to podręcznikowy przykład potraktowania ludzkiego ciała bez seksualnych podtekstów – klasycyzująco, ukazując jego kształt jako walor estetyczny.
Znany jest chociażby z ozdobienia Kaplicy Sykstyńskiej…

A no właśnie. Swego czasu jego – mocno nadwyrężająca siły – praca wzbudzała olbrzymie kontrowersje. Głosy sprzeciwu pojawiały się jeszcze podczas malowania, ale po ukończeniu na artystę wręcz posypały się gromy. Święci występowali całkiem nadzy, powykręcani, skotłowani i nie patrzyli wcale w stronę Chrystusa (przypominającego raczej greckiego atletę). Nieprzystająca im nagość, wszędobylskie wydatne pośladki i ogólny chaos w obliczu Boga sprawiały, że trudno było przejść nad nim do porządku dziennego. Malowidło uznane zostało za obsceniczne, nieprzyzwoite i niegodne. Społeczne niezadowolenie urosło do tego stopnia, że sprawą zajęło się kolegium papieskie, nakazując domalowanie ubrań. Ubrania i inne poprawki pojawiały się na „Sądzie Ostatecznym” około czterdziestu razy, a dodawano je jeszcze przez długi czas.

Michaelangelo poświęcił na Sykstynę kilka lat swojego życia, chociaż tak naprawdę uznawał się za rzeźbiarza (czemu dał wyraz w mocno modelowanych, atletycznych sylwetkach „Sądu”). Nie miał zbytniej możliwości wymówienia się od pracy dla papieża, a przekazy mówią o olbrzymiej niechęci dla tego akurat monumentalnego tworu. Tym niemniej biedak zmarł niedługo po ukończeniu i nie widział przynajmniej, jak całkowicie przemalowują niektórych świętych dla zachowania odpowiedniej obyczajowości.

Gianlorenzo Bernini - Ekstaza Świętej Teresy




W baroku trzeba było dużo, ekspresyjnie i jeśli Twoja postać nie była bardziej niż bardzo, to absolutnie się nie liczyła. W tym przekonaniu wzrastał Bernini – jeden z czołowych architektów Rzymu. Człowiek w ogóle ciekawy sam w sobie, chętnie napisałabym artykuł tylko o nim. Ale później przypominam sobie, że być może jest interesujący tylko dla mnie. Tym niemniej przy tym całkiem dużo rzeźbił i zasłynął realizacją kaplicy rodziny Cornaro, której dominującym elementem uczynił rzeźbę Świętej Teresy.

Teresa wsławiła się swego czasu swoją – uwiecznioną przez artystę – ekstazą, którą opisała następującymi słowy: „(Anioł ów) zstąpił we mnie aż do samej głębi, a kiedy z niej wyszedł, miałam wrażenie, że wychodzą ze mnie również wnętrzności. Zapłonęłam wtedy gwałtownym ogniem i miłością do Boga. Czułam tak przemożny ból, że krzyczałam wniebogłosy, lecz równocześnie wypełniała mnie taka słodycz, że pragnęłam, aby ten ból trwał wiecznie. Była to najsłodsza pieszczota, jaką moja dusza mogła otrzymać od Boga”. W myśl wszystkich barokowych prawideł Gianlorenzo Bernini zabrał się do pracy.

Realistyczne przedstawienie w połączeniu z dążeniem do wyrazistości dały efekt nader wymowny, a teatralnie omdlewająca, ułożona w swobodnej pozie oraz pogrążona w ekstazie Teresa wywołała tyleż zachwytu formą, co i zgorszenia. Nie spodobały się zbyt odważny, pozbawiony godności układ ciała świętej, ani też mina wskazująca na najprawdziwsze rozkoszne doznania (nawet, jeśli na takie same wskazywały zapiski portretowanej).
Pomimo tego – jak i w pierwszym przypadku – dzieło uznawane jest obecnie za jeden z symboli swojej epoki.

Francisco Goya - Maja naga


Hiszpania od zawsze należała do krajów podporządkowanych Kościołowi, który dzielnie stał na straży moralności jego mieszkańców. Zapędy moralizatorskie doprowadziły nawet do prawnego obostrzenia co do malowania nagich ludzi oraz do powstania okrytej złą sławą inkwizycji, a w jej cieniu tworzyć musiał Francisco Goya.

Inkwizycja krzywo patrzyła na próby malowania gołych pań, jeśli za ich sylwetkami nie stał odpowiedni przekaz, bądź też nie przedstawiały one postaci znanych z mitologii.
I takim właśnie zakazanym obrazem była wówczas Maja naga – portret nieznanej kobiety, którą jedni mają za kochankę zleceniodawcy portretu, a inni dopatrują się w niej wizerunku księżnej Alby (arystokratki, muzy Goyi, posądzanej o romans z malarzem).

Maja naga miała szansę nie podobać się tak bardzo, że zasłaniano ją bliźniaczym portretem kobiety ubranej, a i to nie uchroniło jej twórcy przed wezwaniem do złożenia zeznań Świętemu Oficjum. Goya malował już w swoim życiu przedstawienia różnych działań Świętej Inkwizycji i powinien dziękować losowi, że w momencie swojego procesu organizacja przeżywała znaczny regres wpływów, dzięki czemu artysta pozostał nieukarany, a dwie twarze nierozpoznanej kobiety porównuje się z największymi dziełami przedstawiającymi kompletnie rozebrane kobiety.

Eduoard Manet - Olimpia


Ten szczególny akt wywołał skandal bodaj każdym swoim aspektem. Pod koniec wieku XIX francuską sztukę opanował kult akademizmu. Akademie miały to do siebie, że promowały jedynie dzieła zgodne z ich wymaganiami, a do tych zaliczyć należy przede wszystkim realistyczny sposób obrazowania, odwołania do antyku oraz umiłowanie tematów wielkich i ważnych.

Nic zatem dziwnego, że nie spodobał się portret ubranej jedynie w biżuterię kochanki Maneta, która na domiar złego wygina się w seksownej pozie u stóp mając kota – symbol zmysłowości. Na domiar złego sposób malowania Eduardo znacznie odbiegał od oczekiwań, a sam obraz był ewidentnym odwołaniem do ubóstwianego przez akademistów wizerunku Wenus z Urbino pędzla Tycjana. Tak zbezczeszczony ideał wołał o pomstę do nieba.
„Olimpia” doczekała się nawet własnych karykatur i miana gorylicy.

W ramach manifestowania niechęci autor Olimpii był konsekwentnie odrzucany podczas wyboru dzieł prezentowanych na paryskich Salonach. Manet nie był im dłużny, produkując więcej gorszących dzieł.
Koniec końców uznany został za twórcę wybitnego, prekursora impresjonizmu i autora dzieł ikonicznych. Ale nieco późno, żeby nie było tak słodko.

Pablo Picasso - Panny z Avignon


Śmiałość artystów rosła coraz szybciej. Pablo Picasso swój kubistyczny okres rozpoczął z wielkiej rury: portretując pięć panien lekkich obyczajów pracujących na pobliskiej ulicy. Że wymyślnie upozowanych – ba! Jedna nawet całkiem się rozkracza w stronę widza.

Bezpruderyjność przedstawienia i w tym przypadku nie została dobrze przyjęta. Poza tym geometryzacja, uproszczenie barw i zupełne szaleństwo kształtów, proporcji, perspektywy oraz ogólne nowatorstwo z jednej strony przyciągnęło część opinii publicznej, z drugiej strony czyniąc resztę wrogami pomysłowego malarza.
Również twarze modelek miały prawo się nie spodobać: kubizm czerpał inspiracje ze sztuki plemion afrykańskich, co doskonale widać na załączonym przykładzie.
Słowem – jakieś nie takie było wszystko, a mimo to Picasso znalazł się w gronie ikon nie tylko malarskich, ale i popkultury.

A z czasem coraz trudniej jest zaszokować odbiorcę i obecnie twórcy muszą się starać znacznie, znacznie bardziej.

Oglądany: 66179x | Komentarzy: 30 | Okejek: 214 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało