Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Oznakowanie maszyn latających. Część 3: roundel

24 411  
96   16  
W jednym z wczesnych tekstów pisałem o oznakowaniach pierwszych samolotów wojskowych – dlatego teraz oszczędzę słów o pierwotnej kokardzie lotnictwa brytyjskiego.

Żeby nie przedłużać: Brytyjczycy szybko przyjęli kokardę niebiesko-biało-czerwoną na skrzydłach i bokach kadłuba, na ciemnym tle lamowaną biało. Proporcje kręgów czasem się zmieniały, ale ustaliły się zasadniczo tak, że pola zewnętrzne miały szerokość równą średnicy środkowego, czerwonego pola – chociaż bywały odrębności. Oznakowanie uzupełniał ster kierunku malowany w równe, pionowe pasy: niebieski, biały i czerwony, patrząc od przodu. Takie oznakowanie widzieliście na samolotach prezentowanych przeze mnie w odcinkach poświęconych myśliwcom zza kanału.

Po wojnie znak się utrzymał, kokardy (oznaczone jako typ A) nanoszono na zespół płatów od góry i od dołu (przy czym w przypadku półtorapłatów od dołu na górny płat – dlaczego, o tym za chwilę) oraz na boki kadłuba. Kolory na sterze utrzymały się, z tym że zmieniono ich kolejność: pas czerwony przeniósł się na przód. Oznakowań dopełniały znaki eskadrowe (u nas przyjęto określenie „dywizjon”, jako konsekwencję błędnego przełożenia brytyjskiego ''squadron'' dokonanego przez gen. Zająca, ja jednak pozostanę przy eskadrach) w postaci barwnych szlaczków (czasem były to pasy, czasem kombinacje linij łamanych bądź falistych… Kto we wczesnej podstawówce rysował między lekcjami szlaczki w zeszycie, lepiej zrozumie porównanie) na wierzchu płata (między kokardami) i na burtach (pod kokardami) oraz numer ewidencyjny (na sterze kierunku, na kadłubie przed usterzeniem i – dużymi znakami – na spodzie płata. Dlatego w półtorapłatach – zwłaszcza A.W. Siskin – kokarda już się na dolnym płacie nie mieściła). Tak przedstawiało się oznakowanie wszelkich samolotów dziennych, utrzymywanych w całości w kolorze srebrnym.

Gloster Gladiator z jednym z ładniejszych (moim zdaniem) oznaczeń eskadrowych

Armstrong Whitworth Siskin IIIa. Widoczne eskadrowe szlaczki i kokardy pod górnym płatem (bo to półtorapłat)

Na maszynach bombowych, często operujących w nocy, w kamuflażu khaki NIVO (uzupełnianym czasem ziemistymi pasami), malowano znaki pozbawione pola białego – typ B, nanoszone tylko od góry i z boków. Czasami uzupełniano je prostokątem podzielonym pionowo na pole ciemnoczerwone i granatowe, umieszczanym na bokach statecznika pionowego (w przypadku, gdy usterzenie pionowe było zdwojone lub zwielokrotnione, znak ten – tzw. fin flash – malowano na każdym stateczniku). Pod koniec lat 30. ciemne kolory znaków typu B zastosowano również dla znaków typu A.

Handley Page Heyford III

Koniec lat 30. to kryzys monachijski i wyraźne szykowanie się do wojny. Wszystkie maszyny bojowe otrzymały dwubarwny kamuflaż na powierzchnie górne i boczne; spód albo utrzymano w jasnym, pastelowym kolorze, albo malowano w jeden z kilku schematów czarno-białych. Na powierzchniach kamuflowanych malowano modyfikację znaku A – z żółtą obwódką identycznej szerokości co pozostałe, nazwano go typ C; na powierzchniach jasnych malowano konsekwentnie kokardę typu A. Na ogonie bywało przeróżnie, zdarzały się nawet Hurricane'y z pasami na sterze, często ogony pozostawały całe w kamuflażu. Oczywiście musiały zniknąć barwne szlaczki eskadr, zastąpiły je skromne godła malowane czasem na stateczniku i numery na kadłubie, często z dodaną literą indywidualną; generalnie w tym okresie przejściowym panował pewien nieład – nawet czasami na burtach myśliwców malowano kokardy B.

Fairey Battle w starszej postaci oznakowania. Na kadłubie numer eskadry


Supermarine Spitfire po reformach

Do czasu bitwy o Anglię ustalono już reguły. Układ kokard się nie zmienił, poza tym, że świetnie widoczną kokardę typu C na wierzchu płata zastąpiono kokardą typu B, ujednolicono wielkość i proporcje fin flasha (na początku proporcje znaku były przeróżne, zwłaszcza w lotnictwie marynarki – tam potrafił być malowany w postaci wąskiej pionowej wstęgi) i znormalizowano oznaczenie eskadrowe: dwuliterowy kod eskadry (niemający nic wspólnego z numerem) i pojedyncza litera indywidualna. Na spodzie płata zwykle malowano kokardę A, jednak szybko z niej zrezygnowano z nanoszenia znaku w tym miejscu – poza myśliwcami i niektórymi maszynami pomocniczymi (niebojowymi). W sumie logiczne: jeśli na nieznanym samolocie widzimy jakikolwiek znak od spodu – znaczy, to nie nasz (takie było też uzasadnienie malowania czarno-białego dla myśliwców: przez lornetkę nie zawsze widać znaki, kolory – tak, zwłaszcza czarne skrzydło. Po bitwie jeszcze na pewien czas wróciło malowanie lewego skrzydła od spodu na czarno; jeśli malowano tam kokardę, to była lamowana wąską żółtą lub białą obwódką).

Schemat malowania Spitfire'a Ia z późnej wiosny 1940. Widać, jak różne bywały proporcje pól kokard

W przypadku myśliwców znaki na spodzie płata pozostawiono, jako że walczyły często nieomal w zwarciu i lepiej było też mieć pewność, dlatego też w ich przypadku wprowadzono dodatkowo znaki szybkiej identyfikacji. Składały się na nie trzy elementy: kołpak śmigła w jasnym, pastelowym kolorze, najczęściej błękitnawym (tzw. błękit kaczego jaja – Duck Egg Blue) lub seledynowo-beżowym (tzw. niebo typu S – Sky type S; wg niektórych jest to wyblakły DEB); pas wokół ogona w tym samym kolorze oraz dalsza 1/3 krawędzi natarcia skrzydeł malowana jaskrawożółto.
Dość szybko też dodatkowo zmniejszono widzialność kokard typu A i C, mocno zwężając pola białe i żółte, tak samo postąpiono z fin flashami. Kokardy nazwano odpowiednio A1 i C1.
I tak zostało do końca wojny. Dodatkowo przed inwazją na Francję wokół kadłuba i skrzydeł malowano pionowe pasy – trzy białe i dwa czarne (tzw. AEAF Stripes), które później stopniowo zamalowywano, tak że z czasem pozostały tylko pod kadłubem, a w ostatnich miesiącach wojny znaki B na wierzchu płata zaczęto zastępować znakami C1.


Spitire Vc w oznakowaniu polskiej eskadry 303. Znaki już o wąskich jasnych polach, widoczne też wszystkie wymienione elementy szybkiej identyfikacji

Nieco inaczej sprawa wyglądała na dalekowschodnim teatrze działań. Jako że znakiem rozpoznawczym Japonii niezmiennie było i jest czerwone koło, a Amerykanie zwykli najpierw strzelać, a potem ew. pytać, z kokard błyskawicznie zniknęło czerwone pole – po prostu zamalowano je na biało. Taki sam los spotkał na wszelki wypadek fin flashe (a może po prostu przy okazji oszczędzano na czerwonej farbie?). Była i wersja o zmniejszonej widzialności, z kolorem białym zastąpionym przez niebieski. Żeby wątpliwości było jeszcze mniej, z czasem domalowano po obu stronach granatowo-białej kokardy białe prostokąty, jak w podówczas stosowanych znakach amerykańskich, otoczone granatową grubą linią.


Vengeance z początkową wersją znaku „pacyficznego”


Spitfire ze znakami o obniżonej widzialności


Fairey Firefly z Pacyfiku

W okresie powojennym powrócono z początku do znaków typu A, już nie zmieniając ich rozmieszczania. W latach 70. XX wieku zaczęto je zastępować typem B, w ostatnich latach w odmianie o niskiej widzialności, czyli – powiedzmy – mocno spranymi. Powróciły też przedwojenne oznaczenia eskadr w postaci barwnych szlaczków, tym razem jednak w krótkich odcinkach na kadłubie, na których w połowie długości nanosi się kadłubową kokardę; godło eskadrowe zwykle jest malowane na stateczniku albo też na ww. szlaczku, wtedy kokardę umieszcza się w innym miejscu.


Avro Vulcan ze znakami typu A. Samoloty tego typu później otrzymały pasiasty kamuflaż i kokardy B


Hawker Siddeley Harrier – znaki typu B, na przodzie oznaczenie eskadrowe: godło na „szlaczku”


Eurofighter Typhoon ze znakami o niskiej widzialności. Znak kadłubowy naniesiony na eskadrowy „szlaczek”

Cofnijmy się jeszcze w czasie. Brytyjskie kokardy malowano również na samolotach większości innych państw Wspólnoty, czasem je odpowiednio modyfikując. Australia szybko pozbyła się czerwonego pola i jej znak różnił się od brytyjskiego w tym obszarze dużo większym polem białym. Nowa Zelandia zastąpiła kolor czerwony i granatowy – niebieskoszarym z wąskim białym pasem oddzielającym oba kręgi (przy czym łączna średnica wewnętrznego pola niebieskiego i białego była mniejsza od średnicy pola czerwonego w znaku typu B), kokarda była obwiedziona biało, po bokach dodano wypustki znów jak w znaku amerykańskim (znak nowozelandzki miał zresztą troszkę różniących się od siebie odmian, których nie zgłębiłem, więc nie chcę tu nikogo wprowadzać w błąd). Związek Południowej Afryki zastępował pola czerwone pomarańczowymi. Kanada nie kombinowała nic.


Australijskie Buffalo Mk I z Singapuru, zanim cokolwiek zrobiono z oznakowaniem


Australijski CAC Boomerang

Nowozelandzki Corsair (widać różnice znaków skrzydłowych i kadłubowych; brak obwódek na wypustkach)

Warto dodać, że podczas operacji Torch (lądowanie w Afryce Północnej) na samolotach angielskich malowano amerykańskie znaki w miejsce własnych. I chyba nie chodziło tylko o skłonność współuczestniczących w niej Amerykanów do pomyłek, prawdopodobnie obawiano się też niechęci Francuzów – w końcu nie mieli pozytywnych kontaktów z Anglikami od operacji Catapult, czyli ataku na francuskie okręty mogące się udzielać po stronie Vichy, a i przedtem różowo nie było.


Fairey Fulmar z operacji Torch

Po wojnie państwa Wspólnoty w większości powróciły do kokardy typu A, ale… w Kanadzie pole czerwone przyjęło kształt liścia klonu, w Australii – kangura, w Nowej Zelandii – ptaka kiwi. Południowa Afryka przyjęła z początku kokardę z pomarańczową sylwetką springboka, potem coś w rodzaju pięcioramiennej gwiazdy również z sylwetką springboka, zaś ze zmianą rządów najpierw springboka zastąpił orzeł, potem zmieniło się tło – jak na załączonym obrazku.


Kanadyjski DHC-6


Południowoafrykański Avro Shackleton MR3


Dzisiejszy znak RPA (jest też, oczywiście, wersja o obniżonej widzialności)

Wybaczcie, że nie pokazuję wszystkich – i tak już zanadto się rozpisałem.

No i było jeszcze państwo Wspólnoty, które kokardy nie przyjęło. Łatwo się domyślić, że chodzi o Irlandię… To znaczy, z początku próbowano – przez rok, zielono-biało-pomarańczową – ale się nie przyjęła. Na samolotach irlandzkich malowano zielono-pomarańczowe yin-yang na białym kwadracie, a na płatach pasy zielono-biało-pomarańczowe (przy czym na polach kamuflowanych zadowalano się tylko yin-yang bez białego tła). Dziś znakiem Irlandii (już nie należącej do Wspólnoty) jest „potrójne” yin-yang zielono-biało-pomarańczowe.


Miles Magister


Gloster Gladiator


Pilatus PC-9 w oznakowaniu stosowanym obecnie

Po wojnie do Wspólnoty dołączono wiele państw na wszystkich kontynentach, ale to już zupełnie inna bajka.

W następnych odcinkach:
Część 4: Rosja i następcy
Część 5: Niemcy
Część 6: USA
2

Oglądany: 24411x | Komentarzy: 16 | Okejek: 96 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.02

19.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało