Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Uczucia te są ci bardzo dobrze znane. Dziś poznasz ich nazwy

147 286  
301   49  
Zauważyliście, że język werbalny jest narzędziem wyjątkowo wybrakowanym? Choćbyśmy silili się na wysublimowane metafory, korzystali z encyklopedycznych haseł, czy stosowali całą gamę środków stylistycznych – nigdy nie uda się nam przedstawić drugiej osobie tego, co dokładnie w danym momencie czujemy. To zrozumiałe – w końcu nasze życie emocjonalne jest znacznie obszerniejsze niż najbardziej opasły słownik.

A mimo to niektóre z uczuć, z którymi mamy kontakt na co dzień, mają swoje definicje. Może więc przyda się wam fachowe nazewnictwo stanów emocjonalnych, które chyba każdy zna.

Amae

Ten termin pochodzi z języka japońskiego (podobnie jak kilka innych tu opisanych - nie ma swojego odpowiednika w naszej mowie) Amae jest określeniem dziecka ssącego pierś matki. To pozytywne uczucie zależności od drugiej osoby - ten moment, kiedy możemy zapomnieć o sobie samym, wiedząc że nic nam nie grozi, bo jesteśmy pod opieką kogoś, komu ufamy.


Przykład – wracasz do chaty po spotkaniu ze starymi kumplami ze studiów. Najebanyś jak szpadel, więc powrót jest ciężki. Zaliczasz klika upadków, parę razy gubisz się, w końcu jednak docierasz do domu. A tam czeka na ciebie żona, która zamiast zrobić ci burę, bierze cię pod opiekuńcze skrzydło, pomaga rozebrać się, szykuje ci poranny zestaw na kaca i przytula do ciepłego cyca, abyś w spokoju zasnął.

L’appel du vide

Stoisz sobie na najwyższym balkonie biurowca i podziwiasz widoki. Nagle, przez ułamek sekundy, w twojej głowie miga myśl – A gdyby tak skoczyć? Zrobić malutki kroczek i zlecieć na spotkanie z płytą chodnikową? Spokojnie – pojawienie się takich rozkmin wcale nie oznacza, że powinieneś gnać do psychiatry.


To całkiem normalne uczucie, którego definicją zajęli się Francuzi. Dlatego brzmi jak nazwa jakiegoś szamponu, czy innego badziewia - L’appel du vide. W dosłownym tłumaczeniu oznacza to „zew pustki”. Podobno regularny kontakt z tym niepokojącym demonem ma 30% ludzkiej populacji. Sprawia on, że przez chwile czujemy brak zaufania do własnych instynktów. Niektórzy uczeni uważają, że to właśnie jest sygnał od mózgu – lekcja mówiąca, aby nie zawsze polegać na naszych emocjach i nie dopuścić, aby to one rządziły naszym zachowaniem.

Awumbuk

Tym razem mowa o uczuciu, którego nazwa pochodzi z języka mieszkającego w Papui Nowi Gwinei, ludu Baining. Przypomnij sobie sytuację, gdy w twoim domu było impreza i dosłownie każdy skrawek przestrzeni wypełniony był przez gości. Biegałeś po chacie roznosząc kapcie dla nowo przybyłych, zamiatałeś podłogę, bo ktoś zbił szklankę, rozdzielałeś kłócących się ziomeczków, przepraszałeś sąsiadów za hałas i niecierpliwie wyczekiwałeś momentu, gdy wszyscy wreszcie sobie pójdą w cholerę. Kiedy wreszcie to nastąpiło, poczułeś się nieswojo.


W domu zapanowała niepokojąca, lodowata cisza. I to jest właśnie awumbuk, czyli „uczucie pustki po wyjściu gości”. W tym momencie członkowie plemienia Baining napełniają miskę z wodą i stawiają ją pośrodku chaty, aby ciecz zaabsorbowała wzburzoną atmosferę pozostawioną przez biesiadników. Rano, woda zostanie ceremonialnie wylana w krzaki i problem pustki zniknie.

Torschlusspanik

Już sama nazwa stanu, o którym zaraz przeczytacie, brzmi niczym germańska groźba spalenia ci domu, zgwałcenia siostry i roztrzaskania twojej głowy potężnym toporem bojowym. Torschlusspanik to w dosłownym tłumaczeniu „strach przed zamykającą się bramą”.


Słowa tego używa się do zdefiniowania smutnego wrażenia, że masz już swoje lata na karku i patrząc wstecz widzisz, że niewiele w życiu osiągnąłeś. Jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że zegarek tyka i jeśli chcesz jeszcze do czegoś dojść, to musisz spinać poślady, bo czasu masz coraz mniej.

Malu

Malu to słówko wywodzące się z Indonezji i z definicji oznacza „uczucie skrępowania i niezręczności w kontakcie z osobami o wyższym od nas statusie”. Przykład – jesteś osobą z natury towarzyską i wygadaną. Jednak kiedy musisz dzielić windę sam na sam z własnym szefem czujesz się przytłoczony i nie za bardzo wiesz jak się zachować.


U niektórych osób może dojść nawet do skrajności – gwałtownej utraty pewności siebie i poczucia głębokiego, paraliżującego wstydu. Jednak gdy krepująca nas osoba znika, nagle wszystko wraca do normy i czujemy euforyczną wręcz ulgę.

Ilinx

„Niektórzy po prostu lubią patrzeć jak świat płonie.” Niektórzy? Powiedziałbym, że spora większość. Ilinx to bardzo przyjemne mrowienie, które towarzyszy nam, kiedy nagle do głowy przyjdzie nam pomysł zniszczenia czegoś. Roztrzaskania, rozbicia, rozpierdzielenia w drobny mak, wprowadzenia do uporządkowanego życia szczypty chaosu poprzez rozbicie okna w biurze za pomocą kserokopiarki.


Błogi, emocjonujący stan, który towarzyszy takim marzeniom odnosi się, według socjologa - Rogera Cailloisa, do dawnych mistycznych zwyczajów, kiedy to sposobem na oderwanie się od rzeczywistości był ekstatyczny taniec prowadzący do transowych uniesień i wrażenia kontaktu z inną rzeczywistością.

Kaukokaipuu

To trudne do wymówienia, fińskie słowo jest nazwą dla uczucia, które można by zdefiniować jako „tęsknota za miejscem, w którym nigdy się nie było”. Podobno zjawisko to często obserwowane jest u mieszkańców USA o irlandzkich korzeniach. Wielu z nich ze łzami w oczach rozmyśla o swej „ojczyźnie” i skrycie marzy o łyku parszywego sikacza serwowanego w dublińskiej mordowni.


Nazwa ta czasem stosowana jest też jako określenie silnego zewu ku włóczędze i obsesyjne marzenie o dalekich podróżach, awanturniczych przygodach i porzuceniu komfortu.

Pronoja

Pronoja to zjawisko trzy dekady temu zdefiniowane przez socjologa Freda Goldnera. Zgodnie z jego teorią, jest to stan będący odwrotnością paranoi. Tak więc, jeśli w przypadku tego ostatniego zaburzenia czujemy się osaczeni, prześladowani i skazani na porażkę, tak w wypadku pronoi mamy wrażenie, że cały świat przychyla się ku naszym potrzebom. Każda osoba chce nam pomóc, a wszystko co wokół nas zachodzi jest skonstruowane tak, abyśmy czerpali z tego korzyści i radość. Niektórzy czują takie wibracje po zarzuceniu solidnej dawki kwasu, inni po prostu rodzą się takimi niepoprawnymi optymistami.


Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 147286x | Komentarzy: 49 | Okejek: 301 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.02

21.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało