Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Historie 5 niezwykłych przyjaźni

66 382  
157   26  
Raczej nieczęsto się zdarza taka sytuacja, gdy śmiertelni wrogowie rzucają się sobie w ramiona i zostają najlepszymi przyjaciółmi, aby połączywszy siły walczyć o wspólną sprawę. Miło więc czasem o takich przypadkach się dowiedzieć i wyciągnąć jakieś motywujące wnioski.

Nelson Mandela i Christo Brand

Mandela był jednym z najbardziej znanych na świecie działaczy na rzecz praw człowieka. Jego walka z politycznym apartheidem okupiona została latami spędzonymi w więzieniach. W 1978 roku przyszły prezydent RPA trafił za kratki oskarżony o rzekome przygotowywanie aktów sabotażu przeciw władzy. Został wówczas umieszczony w zakładzie na wyspie Robben. Tam wśród wielu więziennych strażników znalazł się liczący sobie 18 lat Christo Brand – młodzieniec głęboko wierzący w promowany przez rząd system segregacji rasowej.


Christo miał osobiście zajmować się Mandelą. Początkowe relacje strażnik-więzień szybko poszły na bok. Panowie zaprzyjaźnili się, a bliski kontakt Branda z charyzmatycznym więźniem wpłynął na jego zmianę poglądów. Chłopak szmuglował za kratki dodatkowe porcje jedzenia dla Mandeli, czasem przemycał też jego ulubiony szampon, a parę razy udało mu się załatwić wizytę w zakładzie wnuczce Nelsona.


Przyjaźń między oboma panami trwała aż do śmierci Mandeli. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla często podkreślał, że spotkanie na jego drodze życiowej tego młodego strażnika i możliwość obserwowania przemiany, którą Brand przeszedł, scementowała jego wiarę w ludzkie dobro.

Adolf Hitler i Ernst Hess

O tym, że przywódca III Rzeszy nie przepadał za osobami pochodzenia żydowskiego nikomu mówić nie trzeba. A mimo to, Hitler miał bliskiego przyjaciela, który był Żydem. Ernsta Adolf poznał w czasie I wojny światowej, gdzie razem służyli w tym samym oddziale. Z czasem Hess awansował i został dowódcą. Po zakończeniu służby Ernst miał bardzo dobry kontakt ze swoimi podwładnymi, w tym i z Hitlerem.


W 1935 roku w życie weszły ustawy norymberskie, na mocy których Żydzi pozbawieni zostali niemieckiego obywatelstwa, a także nie mogli pracować w państwowych urzędach. Ernst, który z zawodu był sędzią, dostał od Hitlera pozwolenie na wypłatę emerytury we Włoszech oraz zagwarantowano mu ochronę ze strony Gestapo. Mało tego – przydzielono mu nawet paszport, w którym nie było wzmianki o jego „nieczystym” pochodzeniu.
Trudno tu jednak mówić o jakiejś zażyłej przyjaźni pomiędzy Führerem a jego byłym dowódcą. Gdyby Hitlerowi faktycznie bardzo zależało na losie Hessa, to nigdy nie dopuściłby do utraty ważności chroniących Ernsta dokumentów. A tak właśnie się stało w 1941 roku. Odtąd był on traktowany na równi z innymi Żydami zamieszkującymi III Rzeszę. Trafił do obozu koncentracyjnego, a od komory gazowej uratowało go tylko i wyłącznie małżeństwo z kobietą o „aryjskiej krwi”.

Eric Lomax i Nagase Takashi

Lomax był brytyjskim oficerem, który miał nieprzyjemność trafić do japońskiej niewoli. Początkowo był jeńcem w jednym z jenieckich obozów, ale po jakimś czasie skierowano go do przymusowych prac przy budowie Kolei Birmańskiej. Nie przypadkiem, nawet i dziś, zwie się tę linię mianem „Kolei Śmierci” - podczas ciężkich robót, życie straciło grubo ponad 100 tysięcy osób!


Ericowi się udało - wyszedł z tej katorgi żywy… i wybitnie wkur#iony. Postanowił nie spocząć, dopóki nie odnajdzie jednego ze swych największych katów. A był nim niejaki Nagase Takashi – człowiek wyjątkowo okrutny i bezlitosny.
Przez pięć dekad Lomax usiłował namierzyć swego oprawcę. Kiedy w końcu trafił na jego ślad, okazało się, że sędziwy Japończyk tak bardzo żałował swoich czynów z okresu wojny, że postanowił poświęcić swe życie działalności charytatywnej. Jednym z jego przedsięwzięć było sfinansowanie budowy świątyni buddyjskiej.


Lomax i Takashi zostali bliskimi przyjaciółmi. Obaj panowie napisali swoje biografie. Dzieło Erica zostało nawet zekranizowane. W filmie pt. „Rail Man” jego rolę zagrał Colin Firth.

Nobuo Fujita i miasto Brookings

Fujita był pilotem samolotu, który dokonał ataku bombowego na USA. Trzeba tu dodać, że była to jedyna z dwóch przeprowadzonych prób nalotu na Stany Zjednoczonych, która zakończyła się sukcesem. No, powiedzmy. Cztery bomby eksplodowały w położonym koło miasta Brookings lesie czyniąc bardzo znikome szkody.


Tymczasem niespodziewanie, 16 lat po zakończeniu wojny Fujita został zaproszony jako honorowy gość do miasta, które usiłował zbombardować. Po zapewnieniu przez amerykański rząd, że Nobuo nie będzie traktowany jako zbrodniarz wojenny, Japończyk zdecydował się na podróż do USA. W Brookings pojawił się niosąc ze sobą swój 400-letni samurajski miecz. Podobno Fujita, wstydząc się swojego wojennego występku, planował popełnienie seppuku. Ostatecznie jednak oddał władzom miasta swoją rodzinną pamiątkę w charakterze gestu „ostatecznego poddania się”.


Mimo wielkich kontrowersji, Nobuo witany był w Brookings brawami. W 1992 roku wrócił do miasta, aby osobiście zasadzić drzewo w miejscu, gdzie trafiły zrzucone przez niego bomby…

Larry Flynt i Jerry Falwell

Larry Flynt – śmiało można powiedzieć, że jest to człowiek, który ukształtował współczesny pornobiznes. Założyciel „Hustlera” - pierwszego amerykańskiego świerszczyka, w latach 70. stoczył batalię o wolność prasy, stając się tym samym prawdziwym symbolem walki o męskie prawo do bezkarnego oglądania, wypełnionych farbą drukarską, cycuszków.


Flint zawsze miał zarówno wielu zwolenników, jak i potężną ilość zionących nienawiścią wrogów. Najbardziej zaciekłym oponentem Larry’ego jest Jerry Falwell – protestancki fundamentalista i telewizyjny kaznodzieja, przeciwnik aborcji, człowiek, który jako pierwszy doszukał się homoseksualnego przekazu w „Teletubisiach”, a także był twórcą teorii zrzucającej część odpowiedzialności za ataki z 11 września na… feministki (nawet nie pytajcie – nie wiemy, jak on do tego doszedł).


Po tym jak na łamach „Hustlera” ukazał się żartobliwy tekst przedstawiający Falwella jako bredzącego alkoholika, Jerry wytoczył Flyntowi głośną sprawę sądową.
Mimo że teleewangelista potyczkę tę przegrał, Falwell wykorzystywał każdą okazję, aby publicznie nazywać Larry’ego „sprzedawcą moralnego szamba”. Flynt tymczasem, na kartach „Hustlera” delikatnie zasugerował, że wielebny odbywa regularne stosunki z własną matką.


Kiedy w 1997 roku obaj panowie spotkali się poza gmachem sądu, okazało się, że pomimo drastycznych, światopoglądowych różnic, mają ze sobą wiele wspólnego. Zaczęli się nawzajem odwiedzać, aby prowadzić ciągnące się godzinami filozoficzne dyskusje i wymieniać się dietetycznymi poradami.

Źródła: 1, 2, 3, 4
1

Oglądany: 66382x | Komentarzy: 26 | Okejek: 157 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

06.12

05.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało