Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Leśna swastyka - nazistowski symbol odkryty prawie pół wieku po zakończeniu wojny

148 023  
329   75  
II wojna światowa wreszcie dobiegła końca, a wraz z nim rozpoczął się żmudny proces sądzenia zbrodniarzy, terytorialnych podziałów i reperowania tego, co zostało zepsute. Częścią tych porządków było usuwanie zewsząd symboli kojarzonych z nazizmem.

Przez długie dekady wydawać by się mogło, że nie uchowała się żadna swastyka, która śmiałaby oszpecać jakikolwiek krajobraz. Tak było, aż do momentu, gdy w 1992 roku pewien pilot, przelatując nad lasem położonym w północno-wschodnich Niemczech zobaczył na wielkim, zielonym dywanie, okazały symbol hitlerowskiego reżimu.

Prawdopodobnie znajdujący się na ówczesnym terenie NRD las już wcześniej zwracał uwagę radzieckich pilotów, jednak to w 1992 roku sprawa została nagłośniona w mediach i udokumentowana serią lotniczych zdjęć. Co w środku sosnowej gęstwiny robiła, piękna żółciutka swastyka? Efekt ten uzyskano sadząc tam 140 modrzewi. Tak więc w ciągu większej części roku symbolu trudno było się doszukać na tej olbrzymiej połaci zieleni. Dopiero jesienią, kiedy igły modrzewia przybierały żółtą barwę, swastyka była wyraźnie wyeksponowana na tle reszty lasu.


Sprawcą zamieszania wokół nrd-owskiego lasu był niejaki Günter Reschke – stażysta w firmie wykonującej zdjęcia lotnicze i za ich pomocą wyszukującej linii irygacyjnych. Mężczyzna, który był mocno z tym regionem związany, publikując wykonane przez siebie fotografie, znalazł się w środku międzynarodowego skandalu. Jak to możliwe, aby przez tyle lat, nikt nie zwrócił większej uwagi na tak monumentalny symbol nazizmu?


Przede wszystkim, jak już powiedzieliśmy, swastyka była widoczna jedynie przez mały ułamek roku, ponadto samoloty pasażerskie przelatujące nad tym terenem kierowały się najczęściej do Berlina i na tym etapie trasy znajdowały się jeszcze zbyt wysoko, aby załoga mogła zwrócić uwagę na feralny las. A prywatne samoloty? Cóż – w NRD nikt nimi nie podróżował, bo posiadanie takich maszyn było po prostu nielegalne.

Tymczasem sprawca całego zamieszania - Günter osobiście przeprowadził dokładne oględziny drzew i doszedł do wniosku, że musiały one zostać zasadzone jeszcze w latach 30. Pytanie tylko, kto je tam zasadził? Szybko pojawiło się kilka teorii.
Jeden z lokalnych farmerów twierdził, że to on, za dzieciaka, umieścił w ziemi sadzonki. Miał to zrobić na żądanie pewnego leśnika, który płacił mu po parę groszy za zasadzenie każdego drzewka.


Równocześnie, wypytywani przez dziennikarzy, mieszkańcy pobliskich wsi zgodnie twierdzili, że za tajemniczą swastyką stoi dość dramatyczna historia. Otóż w okresie istnienia III Rzeszy pewien wieśniak po kryjomu słuchał BBC i został na tej zakazanej czynności złapany przez stróżów prawa. Momentalnie go aresztowano i w trybie ekspresowym wysłano do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Obawiając się ucisku ze strony władz, lokalni chłopi wspólnie postanowili wykonać tę leśną laurkę na znak swojej lojalności dla nazistowskiej partii.
Pojawiły się też głosy, że nieszczęsna swastyka miała być formą podziękowania Hitlera za zbudowanie w jednym z pobliskich miast sieci dróg.


Podczas gdy dziennikarze węszyli w poszukiwaniu rodowodu modrzewi w iglastym lesie, media na całym świecie publikowały wspomniane fotografie. Po ukazaniu się artykułu w jednym z francuskich dzienników, prezydent Francois Mitterand osobiście zaczął naciskać na niemieckich polityków, aby ci zrobili coś z tym naturalnym pomnikiem ku chwale nazizmu. Najlepiej jeszcze zanim do tej głuszy zaczną ściągać rzesze (!) ciekawskich turystów…
W 1995 roku w leśnej gęstwinie pojawiła się ekipa fachowców zaopatrzonych w topory i piły spalinowe. Wyrżnęli on 40 drzew, a następnie poinformowali swoich przełożonych, że symbol nie przypomina już swastyki. Problem z głowy, media ucichły, można było spać spokojnie. Do czasu.


Oto bowiem 5 lat później Reuters opublikował nowe zdjęcia wykonane nad tym miejscem. Dorodna, jak nigdy wcześniej swastyka w najlepsze żółkła sobie na tle zielonego lasu iglastego i wcale nie robiła wrażenia naruszonej przez leśników. Najprawdopodobniej „fachowcy” ścięli nie te drzewa, których mieli się pozbyć. Po raz kolejny międzynarodowe media zrobiły potężny szum. Do akcji ponownie weszli specjaliści i tym razem robotę wykonali jak trzeba – usunęli wszystkie modrzewie i zadbali o to, aby po swastyce nie pozostał nawet najmniejszy ślad.

Mimo że o tym właśnie lesie i ukrytej w nim symbolu zrobiło się najgłośniej, to nie jest to jedyne miejsce, w którym jakiś nadgorliwy Jürgen postanowił złożyć hołd Hitlerowi.
Na przykład w latach 70. amerykańscy żołnierze stacjonujący w RFN poinformowali swoich przełożonych o innej leśnej swastyce zlokalizowanej gdzieś na terenie Hesji – landu związkowego położonego w zachodniej części kraju. Oprócz samego znaku, ktoś zasadził też drzewa układające się w datę „1933”!


Z czasem w Niemczech odkryto jeszcze kilka innych miejsc, w których dekady wcześniej ktoś postanowił zostawić taką ładną, nazistowską pamiątkę. W 2006 roku natrafiono na kolejną swastykę. Jednak tym razem nie upiększała ona terenów byłej III Rzeszy, a… Kirgistanu! Wielki symbol miał szerokość 180 metrów, a wokół jego genezy narosło sporo legend. Mówiło się na przykład, że drzewa zasadził pod koniec lat 40. pewien nadzorca zalesiania lokalnych terenów. Człowiek ten miał pochodzić z Niemiec, skąd uciekł zaraz po wojnie. Równie popularna teoria mówi, że było to dzieło pewnego uczonego, który szybko trafił w ręce KGB i ślad po nim zaginął.

Tymczasem najbardziej wiarygodnym uzasadnieniem obecności swastyki na terenie Kirgistanu jest to, że po podpisaniu przez Niemcy i ZSRR paktu o nieagresji w 1939 roku, symbol ten został w lesie umieszczony jako znak przyjaźni pomiędzy obydwoma krajami.


I na koniec jeszcze mały, polski akcent. W latach 70. na terenie niewielkiego lasu w Ząbkowicach Śląskich pojawili się leśnicy. Wycięli oni część drzew i zasadzili kilka nowych. Z pokładu samolotów było bowiem widać na jednym ze zboczy leśnego wzniesienia, efektowną swastykę, która została tam „zainstalowana” na samym początku wojny. Dzięki akcjom wspomnianych leśników, symbol przestał być czytelny dopiero trzy dekady po zakończeniu wojny. Może jednak uda się wam coś dojrzeć jakieś ślady istnienia swastyki. Las, o którym mowa znajduje się tutaj.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
6

Oglądany: 148023x | Komentarzy: 75 | Okejek: 329 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

18.01

17.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało