Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak to jest dać się złapać "gold digger", czyli o lasce, która leci tylko na kasę

287 738  
469   71  
Są obdarzone urodą i nie zawahają się jej użyć - pod warunkiem, że cię na to stać. Jak to jest być z panienką, która leci tylko na kasę? Swoimi wrażeniami podzielił się Johnatan Chen, który trafił na prawdziwą bombę... i bardzo pożałował.


Jeśli coś wygląda na zbyt piękne, żeby było prawdziwe, to nie jest prawdziwe

To był 2001 rok, szedłem właśnie na spotkanie z kolegą, kiedy zobaczyłem przepiękną kobietę przyklejającą jakąś naklejkę do zderzaka swojego Lexusa. Przyznaję, że był to dość niecodzienny widok. Kiedy ją mijałem, odwróciła się w moją stronę i zapytała, jak wygląda naklejka. Jestem średnio przystojnym facetem, nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby to kobieta zagadała do mnie pierwsza. Zaczęliśmy rozmawiać, potem poszliśmy na drinka (spławiłem kolegę bez wahania) i wymieniliśmy się numerami telefonów. Po latach frustracji z randkowaniem w Ameryce, w końcu szczęście się do mnie uśmiechnęło.

Przez kilka następnych miesięcy żyłem w słodkiej niewiedzy. Sharon twierdziła, że dorabia jako modelka, ale nigdy nie widziałem jej portfolio, choćby jednego zdjęcia. Zastanawiałem się, jak to jest, że może sobie pozwolić na Lexusa i wytworne mieszkanie w Newport Beach. Moje nagłe wydatki były minimalne, bo nigdy nie chodziliśmy nawet na randki. Przychodziła do mnie ok. 22 i wychodziła ok. 2 w nocy. Nie było sensu zadawać zbyt wielu pytań, nie po kilku aktach rozpusty bez zobowiązań.


(To nie Sharon, ale podobieństwo jest znaczne)

Gdy wszystko się sypie

Pewnego dnia Sharon przypadkiem wspomniała, że jej znajomy, "bardzo miły koleś", ma jakieś problemy z prawem i musi pojechać do niego po kilka swoich rzeczy. Czekałem na nią w podziemnym garażu, ale wróciła z pustymi rękoma. Rzekomo miejsce było ogrodzone żółtą taśmą policyjną. Następnego dnia do moich drzwi zapukało dwóch policjantów, bez wątpienia niepokojąc też sąsiadów. Jak się okazało, tamto miejsce było obserwowane przez policjantów ubranych po cywilnemu i wyśledzili mnie po numerze rejestracyjnym. "To nic takiego. Dziewczyna powiedziała, że potrzebuje zabrać kilka swoich rzeczy z domu swojego kolegi, to wszystko".

Jednak dzień później Sharon wezwano na posterunek, aby "wyjaśniła kilka rzeczy". Znowu nic wielkiego. Wysadziłem ją przed posterunkiem i pomachałem na do widzenia. W przeciwieństwie do policjantów po cywilnemu, śledczy chcieli cholernych odpowiedzi. Chcieli ich tu i teraz. Kiedy nie dała im obciążających zeznań, wrzucili ją do paki. Zadzwoniła do mnie i prosiła, żebym wpłacił kaucję. Jasne, nie ma problemu. Wpłacanie kaucji to nic wielkiego, przynajmniej z tego co widziałem w "Prawie i porządku" [serial amerykański - przyp. red.].

Wpłacanie kaucji to nie żart

Wiecie jak to wygląda w "Prawie i porządku"? O ile kasa nie leży u ciebie w domu jak u handlarza narkotykami, potrzebujesz czegoś w zastaw. Nie pamiętam dokładnej sumy, ale poręczenie moim Mercedesem im nie wystarczyło - chcieli dom pod zastaw. I do tego 10% opłaty. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że to nie są żarty i potrzebuję porady prawnej. Skontaktowałem się ze znajomym, który właśnie skończył prawo. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

Ja: Siema, chciałem cię zapytać o wpłacenie kaucji za moją dziewczynę. Proszą mnie o dom pod zastaw i nie wiem, czy to dobry pomysł...
Saul: Pozwól, że o coś zapytam. Masz się porządnie zastanowić. [pauza] Jak bardzo ją kochasz?
Ja: Że co? Nie powiedziałbym, że ją kocham, to bardziej przyjaźń z bonusem.
Saul: W takim razie cieszę się. Posłuchaj mnie dobrze, nie wpłacaj żadnej kaucji. Uważnie się temu przyglądają i od razu zostaniesz uznany za podejrzanego.
Ja: OK! Wielkie dzięki, Saul!

Poszukiwani przez FBI

Jak się później dowiedziałem, te "problemy z prawem" dotyczyły próby rozbicia przez FBI grupy przestępczej kradnącej karty kredytowe. "Znajomy" Sharon był nawet na liście najbardziej poszukiwanych przez FBI. Kiedy się dowiedziałem, nagle wszystko zaczęło mieć sens. "Znajomy" był jej sponsorem, który płacił za samochód i mieszkanie oraz pokrywał bieżące wydatki - kiedyś na wspólnych zakupach jej karta podarunkowa przestała działać, więc wyrzuciła ją ot tak sobie do kosza, ku zdumieniu personelu - a ja byłem tylko kolesiem na boku.


Gdy nie ma sponsora, ktoś inny musi płacić

Była wściekła, że nie wpłaciłem kaucji i wydzwaniała do mnie całą noc. Zawsze myślałem, że ma się możliwość wykonania jednego telefonu z więzienia, ale jej dali nielimitowane rozmowy, żeby wywabić innych potencjalnych podejrzanych z ukrycia. Po kilku dniach jakiś koleś wpłacił tę kaucję, ale to mnie trzymała się z całych sił. Nie uiściła miesięcznych opłat za samochód i mieszkanie, a wynosiły razem ponad 3 tys. dolarów. Chciała też kasę na jakąś podejrzaną szkołę dla projektantów, żeby zacząć karierę w modzie. Potem przyszły rachunki ze szpitala, oczywiście nie była ubezpieczona. Finansowo radziłem sobie nieźle, ale dodatkowe 3 tys. dolców miesięcznie do zapłaty to już nie są żarty. Czując, że nie będę tak hojny jak jej dawny znajomy, podjęła się niechętnie pracy jako hostessa w azjatyckim klubie i wypominała mi to przy każdej możliwej okazji. Można to opisać zdaniem z czołówki serialu MTV "Real World": "Oto co się dzieje, gdy zaczyna się prawdziwe życie".

To prawdziwa historia.
Następnym razem, kiedy znajdziecie się na parkingu i zagada do was piękna laska, uciekajcie gdzie pieprz rośnie!

Oglądany: 287738x | Komentarzy: 71 | Okejek: 469 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało