Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

7 eksperymentalnych instrumentów muzycznych, które dziś są już prawdziwą klasyką

56 528  
191   35  
Przez całą historię muzyki tu i ówdzie pojawiali się pomysłowi geniusze, którzy konstruowali przedziwne urządzenia do produkowania wpadających w ucho dźwięków.

Wyniki takich eksperymentalnych projektów nie zawsze może kończyły się masową produkcją instrumentów, jednak uważamy, że należy oddać hołd ich twórcom – chociażby za odwagę i kreatywność.

Theremin

Zaczynamy od intrygującego instrumentu skonstruowanego przez rosyjskiego fizyka – Lwa Termena. Urządzenie wygląda trochę jak skrzyżowanie routera z odbiornikiem radiowym. Jęk, który z siebie urządzenie to wydaje jest efektem zakłócenia pola wokół dwóch anten. Jedna z nich odpowiada za częstotliwość dźwięku, druga zaś – za głośność.


W samym Związku Radzieckim dziwaczny wynalazek Teremena nie powalił artystów na kolana – sprzedano zaledwie 400 sztuk takich urządzeń. Instrument spodobał się jednak Amerykanom, którzy zaczęli produkować te ustrojstwa bazując na patencie ich twórcy. Początkowo theremin znalazł swoje zastosowanie w tworzeniu ścieżek dźwiękowych do filmów grozy – wszystkie te wibrujące piski i smętne jęki znane z klasycznych horrorów to właśnie efekt gry na tym instrumencie.
Od lat 60. theremin odnalazł się wreszcie i w muzyce rozrywkowej. Usłyszeć go można zarówno w kompozycjach Led Zeppelin, jak i Stinga.

https://www.youtube.com/watch?v=K6KbEnGnymk

Stylofon

Stylofon to niewielkie, stworzone w 1967 roku ustrojstwo z metalowym panelem służącym za klawiaturę. Dźwięk wydaje się poprzez zamykanie elektrycznego obwodu za pomocą specjalnego pióra.


Mogłoby się wydawać, że taka zabawka nie znajdzie zbyt wielu odbiorców, a jednak stało się inaczej. Stylofon po prostu trafił w swój czas. Pomiędzy 1967 a 1975 rokiem sprzedano 7 milionów tych instrumentów, a jednym z największych miłośników tego urządzenia stał się sam David Bowie, który wykorzystał stylofon m.in. w swym wielkim hicie pt. „Space Oddity”.

https://www.youtube.com/watch?v=yTOSXc4su8c

Pyrofon

Niektórzy nazywają ten wynalazek mianem „ognistych organów” i trzeba przyznać, że miano to jak ulał pasuje do tego skonstruowanego w XIX wieku cacuszka.


No, bo jak inaczej nazwać instrument, którego dźwięki są wynikiem gazowych eksplozji wewnątrz metalowych rur o różnej długości? Klawisze, na których gra artysta są w rzeczywistości odpowiedzialne za uwalnianie propanu w wybranych rurach.

Skrzypce Stroha

Skonstruowane w 1899 roku przez niejakiego Johanessa Stroha skrzypce różniły się od znanego wszystkim instrumentu tym, że dźwięk nie był wzmacniany przez drewniane pudło, a przez sporej wielkości metalową rurę – melodia grana na takich skrzypcach była donośniejsza, a samo brzmienie wydawało się bardziej szorstkie niż w przypadku klasycznego odpowiednika.


Podobno urządzenie pana Stroha doskonale sprawdzało się w pierwszych studiach nagraniowych, gdzie sprzęt do rejestracji dźwięku nie był jeszcze zbyt czuły. Instrument poszedł w odstawkę, gdy na rynku pojawił się nowy wynalazek – mikrofon.

https://www.youtube.com/watch?v=hmWqoLWGsM0

Kraakdoos

A tę zabawkę grzechem by było nazwać pełnoprawnym instrumentem, bo w praktyce jest to takie małe coś służące do robienia hałasu, na który składa się rzężenie, trzaski i dźwięki przypominające łączenie się analogowego modemu. Urządzenie jest małym, drewnianym pudełkiem i prostym układem styków. Po dotknięciu metalowych elementów ludzkie ciało staje się częścią obwodu, a z głośniczków wydobywa się dźwięk.


Ten skonstruowany w latach 70. przez dwóch pomysłowych Holendrów gadżet nie podbił oczywiście sceny muzycznej, ale tylko czekać, aż jakiś hipsterski indie-band sięgnie po to skrzeczące pudełeczko.

https://www.youtube.com/watch?v=EO96lK0Fvx4

Oktobas

To jeden największych instrumentów smyczkowych. Skonstruowany został w 1849 roku przez francuskiego lutnika - Jeana-Baptiste Vuillaume’a. Oktobas liczył sobie prawie 3,5 metra wysokości i miał trzy struny. Nie dało się ich jednak dociskać do podstrunicy palcami. Aby tego dokonać, stosowano specjalny mechanizm.


Oktobas ze względu na swoje monstrualne rozmiary i trudności w obsłudze nie zdobył zbyt wielu entuzjastów. Właściwie to tylko trzy osoby kupiły to urządzenie. Do dzisiejszych czasów, oprócz setek replik, dotrwały dwa z oryginalnych instrumentów.

American fotoplayer

W czasach, gdy filmy były nieme, trzeba było raczyć uszy widzów muzyką graną w czasie rzeczywistym. W kinach pojawiły się więc pianina. Pomysł nie był zły, jednak mało który pianista chciał, tłukąc cały dzień w klawisze, wygrywać w kółko te same melodie.


Wprowadzono więc specjalne pianina, które same grały melodie "zaprogramowane” na specjalnych cylindrach ukrytych wewnątrz instrumentów. Rozwinięciem tego pomysłu było późniejsze zastąpienie pianin maszynami zwanymi fotoplayerami. Były to wielkie kobyły potrafiące wydać z siebie olbrzymią ilość przeróżnych dźwięków.


Maszyna była częściowo automatyczna - zasilana elektrycznym motorem i sprężarkami. Osoba obsługująca to urządzenie musiała jednak śledzić akcję samego filmu, aby w odpowiednim momencie „odpalić” dodatkowe efekty, np. gwizd wiatru, grzmot pioruna, dzwonek telefonu czy wesołe ćwierkanie kanarka…

https://www.youtube.com/watch?v=wAJ66ZSQ4b4&list=P...

Zanim do kin trafiły pierwsze dźwiękowe filmy, sprzedano ok. 12 tysięcy fotoplayerów. Do dzisiejszych czasów dotrwało zaledwie 50 sztuk, z czego tylko na kilkunastu da się jeszcze zagrać.

Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 56528x | Komentarzy: 35 | Okejek: 191 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

26.11

25.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało