Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

7 ciekawostek o najdziwniejszych ubezpieczeniach świata

110 071  
272   35  
Ubezpieczenie dobra rzecz - pomaga przejść przez trudne chwile i ratuje finansowo wtedy, kiedy nie można samemu sobie poradzić. Ale ubezpieczenie ubezpieczeniu nierówne.

#1.

Tytuł najgłupszej umowy świata z pewnością należy się tej, którą zawarł reprezentowany wówczas przez ojca Max-Herve George i Aviva. Polisa ta zezwala ubezpieczonemu kupować i sprzedawać akcje giełdowe, posługując się... kursem sprzed tygodnia. W czasach kiedy wiadomości nie rozchodziły się po świecie lotem błyskawicy, takie polisy były dość powszechne. W dobie internetu i telefonów stanowią już pewne ekstremum. Nic więc dziwnego, że Aviva wielokrotnie próbowała wysiudać 25-latka z jego ubezpieczenia. Jednak sądy każdorazowo stają po stronie Maxa regularnie uzyskującego 70% zwrot z inwestycji. Ot, talent!

#2.


Ile trzeba cenić zdrowie, ten tylko się dowie, komu przyjdzie zapłacić za pobyt w szpitalu... Dla własnego zdrowia lepiej się więc nie pochorować. Uch, głębokie. Tak czy inaczej statystyki są nieubłagane - 62% bankrutujących Amerykanów znajduje się w takiej sytuacji przez rachunki za leczenie. Co bardziej istotne - NIEMAL 80% spośród tych bankrutów ma wykupioną polisę zdrowotną, a przekleństwem okazują się "drobne druczki", czyli procedury, których ubezpieczenie, ojej, akurat nie pokrywa, dodatkowe opłaty itp. Człowieku, lecz się sam.

#3.


Amisze - marzenie każdego populistycznego rządu, czyli ludzie, którym można obiecać złote góry, a i tak nie wezmą. Amiszoamerykanie nie wykupują ubezpieczenia zdrowotnego, odmawiają też przyjmowania wszelkiego rodzaju pomocy i zapomóg socjalnych. Dlaczego? Bo Bóg ma ich w swojej opiece, a przyjęcie pomocy od rządu byłoby wyraźnym sygnałem do najwyższego, że brodaci stracili do niego zaufanie.

#4.


Co złego może wydarzyć się na polu golfowym? Jest kilka możliwości - można oberwać piłeczką w łeb. Albo kijem. Można odparzyć sobie tyłek w spodniach w kratę albo dać sobie odgryźć nogę krokodylowi. Ale to nie od takich sytuacji ubezpieczają się japońscy golfiści. Oni płacą równowartość 250 złotych, by ubezpieczyć się od konieczności poniesienia kosztów... zorganizowania imprezy dla współgraczy, gdyby któremuś udało się za pierwszym uderzeniem umieścić piłkę w dołku. Ubezpieczyciel obiecuje pokryć wydatki do wysokości 11,5 tysiąca złotych.

#5.


Gdyby ktoś pożałował Avivy z punktu pierwszego... Od 1682 roku, kilkanaście lat po słynnym pożarze, który strawił dużą część Londynu, Brytyjczycy mogli wykupić ubezpieczenie od pożaru, którego to (ubezpieczenia) potwierdzeniem była metalowa plakietka umieszczana na zewnętrznych drzwiach. W razie zaprószenia ognia straż pożarna najpierw sprawdzała, czy dom jest ubezpieczony. Jeśli tak, natychmiast przystępowała do gaszenia. Jeśli nie, interweniowała dopiero wtedy, gdy ogień zaczynał zagrażać sąsiadującym budynkom. O ile, rzecz jasna, te były ubezpieczone.

#6.


Polisa na życie i konieczność wypłaty odszkodowania to ciężki temat - a szarpanie się o pieniądze z firmą ubezpieczeniową w chwili śmierci bliskiej osoby to dramat, na myśl o którym większości ludzi robi się po prostu niedobrze. Z drugiej strony w Japonii pieniądze z polisy na życie wypłacane są nawet wtedy, kiedy ubezpieczony popełni samobójstwo. Często zdarza się, że ktoś wiesza się wyłącznie po to, by po jego śmierci rodzina mogła wieść dostatnie życie, korzystając z pieniędzy z ubezpieczenia. To jeden z powodów, dla których odsetek samobójstw w Kraju Kwitnącej Wiśni jest tak wysoki.

#7.


Z czego słynie Starbucks? Z arcydrogiej kawy sprzedawanej kilometrowym kolejkom nowomodnych korpoludków? Przede wszystkim. Warto wiedzieć, że zakup ziaren kawy, by obsłużyć spragnionych z całego świata wcale nie jest największym finansowym zmartwieniem Starbucksa. Każdego roku sieć wydaje bowiem więcej na... ubezpieczenia zdrowotne pracowników. Nic dziwnego - regularne obcowanie z tłumem wyznawców "sojowego latte ze starbunia" może narazić na szwank. A skoro już mowa o wielkich firmach - Sony, znane głównie z produkcji elektroniki, na tejże akurat traci. Najwięcej zarabia natomiast na sprzedaży ubezpieczeń.

Źródła: 1, 2, 3
4

Oglądany: 110071x | Komentarzy: 35 | Okejek: 272 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.11

13.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało