Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Przycupnął sobie rosyjski żul - parę słów o rodowodzie "słowiańskiego przykucu"

85 409  
240   59  
Wymięty, ufajdany dresik, utytłany kaszkiet, szczerbaty uśmiech, butelka taniego piwa w dłoni i ten charakterystyczny przykuc. Wizerunek reprezentanta rosyjskiego lumpenproletariatu wgryzł się w świadomość internautów, którzy autentycznie zachwyceni są tą oryginalną figurą „przycupniętego Słowianina”.

Nawet najbardziej nabzdryngolony wodą ognistą Rusek nienagannie potrafi utrzymać równowagę i wytrwać w swoim przykucu aż do ostatniej kropelki gorzały. Jednak wbrew temu, co zwykło się mówić, ta pozycja ciała wcale nie ma na celu utrzymywać młodzieńca w stanie czuwania, pozwalając mu na błyskawiczny powrót do pionu w wypadku zagrożenia. Okazuje się, że słowiański przykuc ma znacznie ciekawszy rodowód. Zacznijmy jednak od odpowiedzi na pytanie kim właściwie są młodzi, szczerbaci żule słynący z notorycznego przykucania na murkach, skwerkach i krawężnikach rosyjskich blokowisk. Porównanie ich do naszych polskich dresiarzy byłoby bowiem sporym uproszczeniem.


W Rosji mówi się o nich „gopniki”. To młodzi menele będący absolutnym zaprzeczeniem wymuskanych, zachodnioeuropejskich bandziorów dbających o swój nienaganny, podkreślony markową odzieżą i drogimi błyskotkami wygląd.
Pierwszy gopnik najprawdopodobniej narodził się na początku XX wieku, chwilę po zakończeniu Rewolucji Październikowej. To wówczas sowieckie władze założyły twór o nazwie Gorodskoje Obszczestwo Prizrienija, czyli Miejskie Towarzystwo Opieki. Był to taki odpowiednik naszego MOPS-u - miejsce, gdzie biedota zgłaszała się po materialną pomoc. Wśród interesantów, którzy chętnie korzystali z usług tejże instytucji w oczy rzucały się bandy wiecznie nabzdryngolonych chłystków z patologicznych rodzin – margines społeczny, który na co dzień zajmował się drobnymi rozbojami i rekreacyjnym spuszczaniem wpierdolu komu tylko się da.


Inna teoria mówi, że w latach 20. ubiegłego wieku w Sankt Petersburgu powstał Miejski Akademik Proletariacki (Gorodskoje Obszczeżitije Proletariata), który to wkrótce przyciągnął do siebie zastępy ulicznych bandziorów. Ta jednak teoria jest znacznie mniej prawdopodobna, bo nie ma jednoznacznych dowodów na istnienie takiej organizacji. Zostańmy zatem przy bardziej znanej wersji z radzieckim MOPS-em.


Przejdźmy teraz do tego, co nas najbardziej interesuje, czyli przykucu. Wbrew temu, co może się na pierwszy rzut oka wydawać, ta pozycja wcale nie jest łatwa do utrzymania. Zauważcie, że ta pozycja wymaga od osoby ją wykonującej ułożenia całych stóp na ziemi. Oznacza to, że ciężar ciała należy jak najbardziej wypośrodkować – w innym wypadku próby wykonania prawidłowego słowiańskiego przykucu skończą się plaśnięciem na dupsko i szyderą ze strony naszych wschodnich braci.


Tę figurę najłatwiej jest wykonać… małym dzieciom. Dwulatek ma bowiem głowę wielkości ¾ łba dojrzałego człowieka, podczas gdy reszta jego ciała stanowi nie więcej niż 20%-30% wagi dorosłego. Podczas kucania ciężar jest znacznie bardziej wypośrodkowany niż u osoby, nazwijmy to – pełnowymiarowej. W przypadku osoby dorosłej w momencie kucania większość wagi znajdzie się z tyłu, co oczywiście sprawi, że trudniej nam będzie utrzymać równowagę. Sztuką jest więc trzymając całe stopy na podłożu przechylić ciało możliwie jak najbardziej do przodu. Na szczęście, w przeciwieństwie do innych przedstawicieli Homo Sapiens, my – Słowianie – z jakiegoś powodu mamy to we krwi.


W całej masie domysłów na temat tego, skąd właściwie wziął się słynny przykuc pojawiają się odniesienia do korzyści zdrowotnych (podobno utrzymywanie tej pozycji znacząco odciąża kręgosłup), a nawet do prawidłowej metody wypróżniania się!
Tak – według badaczy z Frankfurtu jedyną słuszną pozycją przy wykonywaniu czynności zwanej „dwójeczką” powinno być dokładnie takie przykucnięcie. To najbardziej naturalne w tej sytuacji ułożenie ciała pozwala znacznie rozluźnić mięśnie i ułatwić sam proces defekacji. W ten sposób z toalety korzysta przeszło miliard mieszkańców naszej planety – głównie na Bliskim Wschodzie, ale także i w Indiach czy w Japonii.


No, dobra – nie ma co się jednak łudzić, że kucający Rosjanie są obeznani w medycynie i regularnie ćwiczą osiąganie idealnego kąta odbytowo-odbytniczego (który zgodnie z badaniami powinien w momencie wypróżniania wynosić 150 stopni). Na szczęście nie zostawimy was z tą kloaczną zagwozdką. Istnieje bowiem jeszcze jedna intrygująca teoria na temat gopników i ich przykucu.


Aby ją poznać, przenieść się musimy do czasów jeszcze sprzed Rewolucji Październikowej. Rosyjskie więzienia pękały wówczas w szwach od wszelkiej maści małoletnich oprychów. Aby uniemożliwić im danie dyla podczas momentów w ciągu dnia, kiedy ci opuszczali swoje cele, strażnicy bardzo często nakazywali im poruszanie się w pozycji przykucniętej. Miało to także poniżyć ich i sprawić, żeby poczuli się niczym niepodobne do ludzi robactwo.
Za kratkami wcale nie było lepiej – w jednej celi upychano tylu więźniów, że nikt już nawet nie marzył o wygodnym stołku czy nawet skrzynce, na której można by posadzić zad. Osadzeni mieli więc w zwyczaju całymi godzinami kucać wśród swoich funfli i oddawać się grze w karty czy pałaszowaniu przemyconych do kicia łakoci.


Podobno to właśnie po stylu przykucania, a nie po bezbłędnej sztuce opanowania grypsu, można było poznać, kto siedział w pierdlu, a kto jest tylko aspirującym do miana ulicznego bandziora pozerem.
I najwyraźniej tak właśnie pozostało do dziś – prawilny, wychowany na błędach słowiański malczik nade wszystko powinien do perfekcji opanować trudną sztukę przykucu.


Teraz już wiecie. Nie przynoście wstydu naszym słowiańskim braciom i już dziś ćwiczcie sztukę prawidłowego kucania!

https://youtu.be/2-8gsWZqDBM

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
33

Oglądany: 85409x | Komentarzy: 59 | Okejek: 240 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.10

15.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało