Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Nowi prowadzący, nowy Top Gear - 7 ciekawostek o najnowszej, 23. już serii

85 848  
266   81  
Już raz producenci z BBC mieli okazję przekonać się, że Top Gear bez Jeremy'ego Clarksona zwyczajnie nie ma sensu. Teraz powtarzają swój eksperyment - czy z lepszym rezultatem?

#1.

Clarkson pojawił się w Top Gear pod koniec lat 80., zmieniając nudny magazyn informacyjny w lubujące się w kontrowersjach motoryzacyjne widowisko. Oglądalność poszła w górę, jednak w 2000 roku Jeremy odszedł z programu. Mimo wielu wysiłków nowa odsłona okazała się fiaskiem i już w 2002 roku Top Gear z Clarksonem ponownie zameldował się na antenie BBC.

W 2015 roku historia zatoczyła koło - choć tym razem Jeremy nie odszedł z programu, a raczej został wyrzucony z hukiem w zamian za cios pięścią w nos producenta, który - według Clarksona - zawiódł w kwestiach obiadowych. Cóż, człowiek głodny - człowiek zły.

#2.


Nowa odsłona Top Gear - 23. seria - zadebiutowała na ekranach 29 maja 2016 roku, czyli... w najgorszym możliwym momencie, bo tuż przed Euro, w czasie gdy cała Europa żyła już piłkarskimi zmaganiami i mało kto myślał o samochodach. Szósty, ostatni odcinek serii, BBC wyemitowało 3 lipca 2016 roku, czyli... w najgorszym możliwym momencie, kiedy już absolutnie nikt w Europie nie zastanawiał się nad samochodami, bo w najlepsze trwała faza finałowa piłkarskiego turnieju. Z tego powodu emisja 23. serii Top Gear przeszła raczej bez zwyczajowego echa.

#3.


Być może to nieco krzywdząca opinia, ale nie mogąc zastąpić dawnej obsady Top Gear jakością, producenci postawili na ilość. Zatrudniono aż szóstkę prezenterów - w tym kobietę, czarnego, starego oraz Amerykanina, pierwszego nie-Brytyjczyka w historii TG. Niczego nie ujmując którejkolwiek z tych postaci i ceniąc ich zasługi, przyznać jednak trzeba, że był to wyjątkowo ewidentny policzek wymierzony w typowe dla dawnego Top Gear łamanie wszelkich kanonów poprawności politycznej.

#4.


Ponieważ głównymi czynnikami decydującymi o przyjęciu do grona prowadzących Top Gear przestały być poczucie humoru a przede wszystkim wiedza motoryzacyjna, szybko okazało się, że poprawne politycznie zbiorowisko "nie do końca" się dogaduje. Nie tylko ma problemy z dostarczeniem rozrywki na wysokim mimo wszystko poziomie, do którego przyzwyczaili widzów Clarkson, Hammond i May, ale nierzadko nowi prowadzący w ogóle nie mają co powiedzieć poza typowymi dla rodzimej prasy motoryzacyjnej banałami.

#5.


Operacja przeszczepu prowadzących się powiodła, tylko program zmarł. 23. seria skończyła się już po sześciu odcinkach. Wewnętrzne konflikty w ekipie doprowadziły do ultimatum, które miał rzekomo postawić Matt LeBlanc, każąc producentom wybierać pomiędzy nim a głównym prowadzącym, Chrisem Evansem. Nawet jeśli to tylko wymysły prasy, to faktem jest, że w następnej serii Evansa już nie zobaczymy, zaś jego zadania przejmie najprawdopodobniej właśnie serialowy Joey. Co więcej, nie ma co liczyć na świąteczny odcinek specjalny, zaś kolejne odcinki nowego Top Gear pojawią się w bliżej nieokreślonym czasie w 2017 roku.

#6.


Pierwszy odcinek ostatniej serii Top Gear rozpoczął się od specyficznego pojedynku pomiędzy Chrisem Evansem i Sabine Schmitz - odpowiednio w Viperze i Corvette Z06 - których celem było... jechanie za drugim odpowiednio długo, by siedzący na fotelu pasażera pilot myśliwca wycelował w przeciwnika wyimaginowanym działkiem.

Zmagania niespodziewanie wygrywa nieporadny Evans, ale ostatnie ujęcie pokazuje niemal wymiotującego, zielonego na twarzy pilota, ostatkiem sił wysuwającego się z samochodu Schmitz. To ewidentna próba odwrócenia uwagi od innej historii - w której rzygająca ofiarą Niemki był nie kto inny jak właśnie Evans. Prowadzącemu największy program motoryzacyjny na świecie zaszkodziła prędkość. Świetny wybór, BBC!

Scena w studio, w której Chris Evans odpowiada na pytanie Matta LeBlanca o to wydarzenie, przejdzie najprawdopodobniej do klasyki ciętej riposty. Kto widział - ten wie.

#7.


Trzeba uczciwie przyznać, że Top Gear pod dowództwem Chrisa Evansa jakiś rekord jednak pobił - niestety tylko rekordowo niskiej oglądalności. Finałowy odcinek obejrzało zaledwie 1,9 miliona widzów. To najgorszy wynik od 15 stycznia 2003 roku, kiedy i tak przed telewizorami zasiadło niemal pół miliona osób więcej.

Evans poniósł klęskę (po czym - należy oddać mu sprawiedliwość - honorowo odszedł z programu), ale zawiodła w zasadzie cała produkcja, próbując rozgrywać stare schematy nowymi, nieprzystającymi zupełnie narzędziami. I to się zemściło. Pozostaje nadzieja, że do 2017 roku BBC zdoła przemyśleć swoje błędy i kolejna seria Top Gear stanie do godnej walki nie tylko z poprzednimi edycjami, ale też z zapowiedzianym na jesień Grand Tour.

Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 85848x | Komentarzy: 81 | Okejek: 266 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało