Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Czy plaga Czarnej Śmierci to efekt urządzonej przez papieża Grzegorza IX krucjaty przeciw kotom?

86 883  
346   126  
Przez długie tysiąclecia kotom żyło się całkiem dobrze w naszym towarzystwie. Bliski krewny lwa sprawdzał się jako bezlitosny likwidator gryzoni oraz mruczący ogrzewacz do stóp.

W pewnym momencie swojej kariery wąsaty sierściuch awansował nawet do rangi niemalże boskiego obiektu kultu dla Egipcjan. I pewnie przedstawiciele kociego rodu nigdy nie musieliby bać się o swój los, gdyby nie pewien ostry zgrzyt historii.

W 1227 roku na papieskim tronie zasiadł Ugolino di Conti di Segni – bezkompromisowy znawca prawa i wielki zwolennik wypraw krzyżowych. Grzegorz IX, bo takie imię przyjął nowy szef katolickiego imperium, był jednym z najlepszych przykładów kościelnej ciemnoty okresu średniowiecza.

Papa był zdecydowanym miłośnikiem siłowego krzewienia wiary i surowego karania niewiernych. Grzegorz IX z wielkim entuzjazmem popierał działalność zakonu krzyżackiego, a podczas zainicjowanej przez swego poprzednika trwającej dwie dekady tzw. krucjaty katarskiej nowy papież opowiadał się za karami śmierci dla wysoko postawionych wyznawców kataryzmu – dualistycznej religii łączącej w sobie elementy chrześcijaństwa i gnostycyzmu.


Zaniepokojona nagłym wzrostem herezji głowa Kościoła Katolickiego stworzyła urząd Inkwizytorów. Byli to duchowni uprawnieni do tępienia przejawów buntu wobec jedynej, najważniejszej wiary.
Pupilkiem Grzegorza IX był niejaki Konrad z Marburga – sadystyczny księżulek, który wierzył, że jedyną drogą do zbawienia jest ból. Ruszyły więc do akcji narzędzia tortur, a stosy rozpaliły się jaśniej niż kiedykolwiek wcześniej.
Papież bardziej od heretyków nienawidził chyba tylko… kotów. Uważał te zwierzaki za bestie, które zawarły pakt z diabłem. Dowodem na tenże fakt miała być obecność tych czworonogów w domach obsesyjnie przez Kościół dręczonych czarownic. W 1230 roku Grzegorz IX wydał bullę Vox in Rama, w której to oficjalnie potępił działalność niemieckiej sekty Lucyferian, a przy okazji uznał czarne koty za diabelskie bestie, które należy za wszelką cenę wytępić.


Papieskie wypociny zostały całkiem poważnie potraktowane przez europejskich władców, którzy zakasali rękawy i postanowili coś z kocim problemem zrobić. Oto bowiem szatan przestał już mieć twarz rogatego madafaki, a przybrał postać pozornie niewinnego futrzaka.
Przez kilka kolejnych dekad trwał więc otwarty sezon na koty. Szczególnie te czarne – najbardziej znienawidzone przez papieskich inkwizytorów. Czworonogi wyrzynano, palono, topiono w nadziei, że w ten sposób diabeł wreszcie raz na zawsze opuści nasz ziemski padół.


Mijały dziesięciolecia, a kotów w Europie ubywało w ekspresowym tempie. Nikt jakoś specjalnie nie przejmował się jednocześnie faktem, że wraz z ubywaniem sierściuchów wzrasta ilość ich naturalnych wrogów – gryzoni, w szczególności zaś szczurów. Działalność kościelnych urzędasów pilnujących, aby z życiem nie ostał się żaden kot o ciemnym umaszczeniu, doprowadziła do poważnego zachwiania się równowagi w łańcuchu pokarmowym. Szczury mnożyły się na potęgę szczęśliwe, że sam człowiek zadbał o to, aby pozbyć się dybiących na ich życie czworonogów.


Plagi gryzoni wkrótce przyniosły kolejny problem – pchły. Im więcej szczurów panoszyło się po średniowiecznych miastach, tym więcej pcheł regularnie żarło ich mieszkańców. Gatunek pcheł, o którym tu mówimy to Xenopsylla cheopis. To małe cholerstwo zaczęło roznosić poważne choroby, wśród których prawdziwą popularność osiągnęła… dżuma.


Nagłe pojawienie się dziesiątek przypadków osób zapadających na tajemniczą przypadłość, objawiającą się wysoka gorączką, osłabieniem, krwotokami, a ostatecznie śmiercią, dało kościelnym inkwizytorom sygnał, że oto diabeł zaatakował ze wzmożona siłą. Któż jest temu winny? Koty! I tak też, zamiast próbować w jak najszybszym czasie zwiększyć populację naturalnych wrogów szczurzej watahy, kościelni urzędnicy nawoływali do jeszcze intensywniejszego tępienia kotów.
Tak zwana „Czarna Śmierć”, która w XIV wieku przetoczyła się przez kraje europejskie, wyrżnęła w pień od 75 do nawet 200 milionów ludzi. Musiało minąć 150 lat, zanim populacja w Europie wróciła do poziomu sprzed plagi.


Wielu duchownych zaczęło głosić teorię, że plaga ta jest boską karą za nasze grzechy. Niektórzy twierdzili, że z tym przekleństwem coś wspólnego ma niekorzystne ułożenie planet, jeszcze inni szli na łatwiznę i winą za dżumę obarczali – klasycznie – Żydów. Większość osób zarażonych tym choróbskiem trafiała do piachu już po siedmiu dniach od zauważenia u siebie pierwszych objawów.


Czy nienawiść Grzegorza IX do kotów była powodem rozprzestrzenienia się plagi? Cóż, to tylko jedna z kilku teorii. Mimo że powodujące infekcję bakterie mogą być roznoszone przez pchły szczurze (Xenopsylla cheopis), to dziś częściej mówi się, że dżuma mogła być roznoszona drogą kropelkową od osób, które już wcześniej zapadły na tę chorobę. Ostatnio zaś coraz więcej mówi się o tzw. pałeczkach dżumy (Yersinia pestis) – niezwykle odpornych na zmiany temperatur bakteriach, które dostają się do organizmu drogą pokarmową – głównie na skutek jedzenia produktów pochodzenia zwierzęcego.
Niezależnie od tego, czy pomysł urządzania krucjat przeciw kotom pomógł w rozprzestrzenieniu się plagi, która mocno zdziesiątkowała europejską populację, faktem jest, że rzeź niewinnych zwierząt w imię walki z herezją nie mogła skończyć się dobrze.


Liczymy na to, że obecnie urzędujący papież oficjalnie przeprosi miliony czworonogów za krzywdy wyrządzone ich pradziadom. Póki co papa Franciszek wywołał sporo zamieszania w Watykanie po tym, jak oznajmił, że zarówno psy, jak i koty, jako istoty Boże, trafiają po śmierci do nieba...

Źródełka: 1, 2, 3, 4
30

Oglądany: 86883x | Komentarzy: 126 | Okejek: 346 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.10

15.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało