Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

"Żywot Briana" - najbardziej kontrowersyjne dzieło żartownisiów z Monty Pythona

140 251  
721   44  
Wiele jest filmów, które swoim obrazoburczym przekazem sprawiło, że miliony wiernych na całym świecie wydało z siebie ryk oburzenia. Okazuje się, że dla wielu szokujące są nawet próby humorystycznego opowiedzenia historii luźno związanej z Pismem Świętym.


Zanim Kevin Smith wywołał skandal swoją „Dogmą”, dwie dekady wcześniej brytyjscy śmieszkowie z legendarnej grupy Monty Python włożyli sękaty kij w mrowisko tworząc epicką, histerycznie wręcz zabawną opowieść o żyjącym w czasach Chrystusa nieszczęśniku, którego pomylono z Mesjaszem.

W 1975 roku komicy zrealizowali swój wymarzony projekt filmowy. Była to pełnometrażowa parodia do nieprzytomności nadętych legend o rycerzach króla Artura, okrągłym stole, Merlinie i bladolicych, nieskalanych grzechem białogłowach. Dzieło odniosło olbrzymi sukces, mimo że charakterystyczny humor brytyjskich śmieszków nie każdemu musiał się podobać.


Jeszcze podczas prac nad filmem „Monty Python i święty Graal”, Pythoni żartowali sobie, że kolejnym ich przedsięwzięciem będzie ekranizacja „Nowego Testamentu”. Podczas promowania swej rycerskiej epopei w Amsterdamie, Terry Gilliam i Eric Idle zrobili sobie małą burzę mózgów i napisali skecz, w którym wleczony przez Jezusa krzyż rozpada się z winy fuszerki odwalonej przez cieślów. Rozwścieczony Chrystus daje im srogi opieprz, a następnie chwyta za młotek i pokazuje skruszonym „fachowcom”, jak należy to zrobić.


Po kolejnej naradzie komicy doszli do wniosku, że mimo iż sami są ateistami, to nabijanie się z Jezusa nie jest najlepszym pomysłem, bo - jak by nie patrzeć - „był to całkiem spoko gość”. Stworzono więc postać Briana, który to miał być trzynastym apostołem. Ostatecznie jednak Pythoni uznali, ze najbezpieczniej będzie opowiedzieć historię niezwiązaną bezpośrednio z biblijnymi postaciami (aczkolwiek bardzo, bardzo do nich podobnymi…).


Większość scenariusza napisana została na Barbados, gdzie Eric Idle spędzał akurat wakacje. Namówił on swoich kolegów do odwiedzenia go i wspólnej pracy nad pomysłem. Panowie zgodnie doszli do wniosku, że niektóre ujęcia kręcone będą w Anglii, natomiast szerokie plany i krajobrazy zarejestrować należy w Tunezji, gdzie całkiem niedawno włoscy filmowcy realizowali „Jezusa z Nazaretu”.
Ekipa była już gotowa do wyjazdu, kiedy to nieoczekiwanie producent Bernard Belfont zrezygnował z finansowania ” Żywotu Briana”, uznając taki projekt za zbyt kontrowersyjny, aby mógł przynieść duże pieniądze. Pythoni wstrzymali więc produkcję i desperacko zaczęli szukać kogoś, kto pomógłby w realizacji ich pomysłu.
Nieoczekiwanie wybawcą okazał się sam George Harrison. Beatles przeczytał scenariusz i uznał go za niesłychanie zabawny.


Zainwestował więc 4 miliony funtów, bo jak sam potem mówił, „bardzo chciał to dzieło obejrzeć”. Komicy z pełną powagą stwierdzili, że to chyba najdroższy bilet na film w historii. Dzięki pomocy muzyka produkcja została zrealizowana, a sam Harrison zaliczył nawet niewielki epizod przed kamerą!


Natomiast decyzja Bernarda Belfonta, który bał się przedsięwzięcie sfinansować, skomentowana została w najbardziej znanej scenie filmu, czyli w chwili, gdy Brian i inni skazańcy wiszą na krzyżach i radośnie śpiewają „Always Look on the Bright Side of Life”. Słychać wówczas lekko stłumiony głos „I told him, I said to him, Bernie, I said, they'll never make that money back” („Mówiłem mu, powiedziałem: Bernie – rzekłem – oni nigdy nie zarobią kasy zainwestowanej w ten film”).

https://youtu.be/snFYdP5nK3g

Tak więc Pythoni spakowali walizki i ruszyli do Tunezji. Komicy ucieszyli się, gdy na miejscu znaleźli niemało rekwizytów i kostiumów, które pozostawiła po sobie włoska ekipa od „Jezusa z Nazaretu”. Korzystając z tych gadżetów brytyjscy filmowcy oszczędzili nieco kasy z budżetu.
W rolę tytułowego bohatera wcielił się Graham Chapman. Podczas kręcenia jednej ze scen, pojawił się nieoczekiwany problem z Chapmanowym… przyrodzeniem. Cóż, komik nie był Żydem, co doskonale było widać, kiedy rozebrany do rosołu Brian otwiera okno i pokazuje się swoim „wyznawcom” takim, jak go pan Bóg stworzył. Aktor kategorycznie nie zgodził się na błyskawiczny zabieg obrzezania, więc trzeba było znaleźć jakieś mniej krwawe rozwiązanie. Pomocna okazała się gumka recepturka, która komik nałożył sobie na Wacka.


Statyści grający w tej scenie nie wiedzieli, że aktor, który pojawi się w oknie będzie całkiem goły. Praktycznie wszyscy zebrani przed domem ludzie byli Muzułmanami, a kobietom tego wyznania surowo zabrania się oglądać innych nagich mężczyzn, poza mężem. Tak więc gdy Chapman im się zaprezentował, wiele z pań w panice uciekło z planu.



Wiele ujęć kręconych było w zabytkowych budynkach i na tle ruin. Ekipa filmowa bardzo starała się nie uszkodzić żadnego z tych miejsc. Na przykład do kręcenia sceny, w której Brian bazgrze po murach obelżywości pod adresem Rzymian, zbudowano specjalną atrapę ściany.


W tym natomiast ujęciu nałożono na fotografię ruin przezroczysta folię z odpowiednimi napisami.


Tymczasem podczas sceny porwania Briana przez kosmitów, na jednym z leciwych murów namalowano wielką czarną smugę, która miała być śladem po rozbiciu się UFO. Farba okazała się znacznie bardziej trwała, niż zakładali filmowcy. Za żadne skarby nie chciała dać się zmyć. Pod osłoną nocy Pythoni przemalowali więc ufajdane kamienie na kolor zbliżony do koloru reszty muru i przez resztę produkcji modlili się, aby nikt nie zorientował się, że doszło do dewastacji zabytku.

https://youtu.be/L-sMXKehe58

Mimo że brytyjscy komedianci nie chcieli zbyt nachalnie nawiązywać w swoim dziele do postaci Syna Bożego, to mimo wszystko Jezus w filmie pojawia się. Aktor go grający - Kenneth Colley - miał dość nietypową przypadłość. Mężczyzna jąkał się, gdy z kimś rozmawiał, natomiast kiedy jest na scenie lub stoi przed kamerą, jego zaburzenie mowy nagle znika.


Podczas realizacji sceny, kiedy tłum ludzi wsłuchuje się w przemowę Chrystusa, statyści, wśród których większość stanowiły kobiety, nagle zniknęli z planu. Okazało się, że nadeszła godzina, kiedy każda żona wraca do swojego męża, aby… zrobić mu herbatę.

https://youtu.be/dBlgJdx6egk

Jak można było się spodziewać, „Żywot Briana” wywołał niemały skandal. Najbardziej oburzeni nie byli jednak przedstawiciele kleru, ale… członkowie Amerykańskiego Stowarzyszenia Rabinów, których szalenie ubodła scena kamieniowania. Brodaci duchowni wściekli się, że komicy sparodiowali postać rabina oraz zrobili skecz, w którym wyśmiewane jest imię Boga.


Im więcej było protestów, tym więcej widzów ciągnęło do kin, aby kontrowersyjną komedię obejrzeć. Nie wszędzie się jednak dało „Żywot Briana” zobaczyć. Dopiero w 2009 roku władze walijskiej mieściny Aberystwyth ogłosiły zdjęcie trwającego od 30 lat zakazu wyświetlania dzieła Pythonów w kinach.


Film, zanim dopuszczony został do dystrybucji, trafił pod nożyce – wycięto z niego 13 minut materiału. Między innymi z „Żywotu Briana” zniknęła postać przywódcy Ludowego Frontu Judei, Otta – mówiącego z niemieckim akcentem ortodoksyjnego syjonisty z wąsikiem Adolfa Hitlera… Zwróćcie uwagę na nietypową Gwiazdę Dawida umieszczoną na czole tego bohatera.


A tu zobaczycie wszystkie zachowane sceny, które nie dostały się do ostatecznej wersji "Żywotu Briana":

https://www.youtube.com/watch?v=wthHB3iTC7M

Źródła: 1, 2, 3, 4
6

Oglądany: 140251x | Komentarzy: 44 | Okejek: 721 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało