Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Futbolowy kopciuszek w świecie wielkich pieniędzy - wielki sukces Leicester City

37 780  
276   42  
Xorrez pisze: Wielkimi krokami zbliża się turniej EURO 2016, kilka tygodni temu zakończyły się rozgrywki klubowe, gdzie niepodzielnie rządziły kluby hiszpańskie. Gdybym jednak pokusił się o wskazanie największego bohatera rozgrywek w tym sezonie, to kandydat byłby zupełnie inny – Leicester City FC.

Każdy kto choć trochę interesuje się piłką nożną raczej nie ma wątpliwości, że obecnie rządzą przede wszystkim pieniądze, a nie sam "duch sportu".
Raz po raz wybuchają kolejne skandale korupcyjne związane z FIFA (międzynarodową organizacją piłki nożnej), niedawno potwierdzono plotki o tym, że RPA dostało mundial w 2010 r. w wyniku przekupywania wysoko postawionych działaczy FIFA.
Stwierdzeniem, że zapewne tak samo jest w przypadku mundialu w Rosji (w 2018 r.) i Katarze (w 2022 r.) raczej nikogo nie zaskoczę (zresztą Katar jako gospodarz mundialu to już jest totalny kabaret, mówimy tu o kraju, który z piłką nożna ma tyle wspólnego co Polska z krykietem, a gdzie temperatury latem sięgają do 50°C).

Tego też kupimy!

Niestety podobnie wygląda sytuacja, jeśli chodzi o rozgrywki klubowe.

W większości krajów rządzą niepodzielnie najbogatsze kluby, które dzięki milionom/miliardom otrzymywanym od sponsorów nie mają sobie równych. Najlepiej obrazuje to przypadek Francji i PSG. Klub ze środka tabeli w 2011 roku przejęli katarscy szejkowie, po czym podnieśli budżet do 150 milionów euro. Od 2012 roku PSG co roku zdobywa tytuł mistrza Francji bez większego problemu.


Podobna sytuacja miała miejsce w Anglii. Od 20 lat na angielskich boiskach niepomiernie rządziła tzw. "wielka czwórka", czyli Chelsea, Arsenal, Manchester United oraz Manchester City (następny klub środka tabeli, który stał się futbolową potęgą dzięki katarskim szejkom). Te kluby praktycznie co roku zajmowały czołowe lokaty, nie dając cienia szans na włączenie się do walki o tytuł jakiemukolwiek innemu zespołowi (nie licząc Liverpoolu, który co jakiś zajmuje drugą lub trzecią pozycję, jednak na tytuł czeka 26 lat).

Biorąc pod uwagę przedsezonowe prognozy bukmacherów, to ten rok powinien wyglądać tak samo jak ostatnie 20 lat. Największe szanse dawano Chelsea, Manchesterowi City lub Manchesterowi United. Jakie szanse dawano Leicester? Właściwie żadne, przez bukmacherów Leicester był uważany za jeden z głównych kandydatów do spadku z ligi, za mistrzostwo płacono 5000:1 (najmniej z całej ligi), czyli kurs mówiący o tym, że ten zakład jest właściwie niemożliwy do wygrania. Taka ciekawostka – więcej płacono za zakład, że Hugh Hefner przyzna się w tym roku, że przez całe życie jest prawiczkiem.


I w sumie nie ma co się dziwić bukmacherom. W sezonie 2014/2015 Leicester większość czasu spędził na samym dnie tabeli, dopiero pod koniec ratując się przed spadkiem i zajmując 14 lokatę.
Przed tegorocznym sezonem nie dokonano żadnych znaczących wzmocnień transferowych, zaś nowym trenerem został Claudio Ranieri, który nigdy wcześniej nie zdobył tytułu mistrzowskiego (aczkolwiek prowadził wiele znanych klubów, np. Chelsea, Inter Mediolan czy Juventus).
Budżet transferowy Leicester był jednym z najniższych w lidze, zaś cały skład Leicester był wyceniany na około 72 miliony euro (dla porównania, Manchester City przed sezonem kupił 22-letniego Raheema Sterlinga za 62 miliony euro, zaś cały skład Manchesteru City był wyceniany na około 550 milionów euro). Uważani dziś za jednych z najlepszych piłkarzy sezonu Marc Albringhton czy Christian Fuchs przyszli do Leicester za darmo, zaś taki Riyad Mahrez kosztował 400 tysięcy euro (dla porównania, Michał Pazdan kosztował Legię 700 tysięcy euro).

Lecz wraz z początkiem sezonu stało się to, dzięki czemu ludzie uwielbiają oglądać ten sport. Niedoceniane przez nikogo Leicester City od początku radziło sobie znakomicie, pierwszy mecz wygrywając 4:2. Po dziesięciu kolejkach zajmowali znakomitą 5. pozycję, a większość kibiców przecierała oczy ze zdumienia i zastanawiała się jak długo potrwa ten piękny "american dream" w wykonaniu klubu z Leicester.
Jednak ku zdziwieniu wszystkich Leicester City grało coraz lepiej, aż w końcu w 23. kolejce objęli fotel lidera i nie oddali go aż do końca, zdobywając pierwszy tytuł mistrzowski w 132-letniej historii klubu.


Właściwie ciężko znaleźć odpowiedź skąd ten nagły sukces.
Niektórzy powiedzą, że to znakomite przygotowanie fizyczne (piłkarze Leicester doznali najmniejszej ilości kontuzji ze wszystkich zespołów Premier League), niektórzy, że to kryzys wśród dotychczasowych potęg (taka Chelsea skończyła sezon na 10 miejscu).
Jednak jak dla mnie jest to coś zupełnie innego, niemal już zapomnianego we współczesnej piłce.

W grze piłkarzy Leicester czuć było prawdziwego "ducha sportu", zaangażowanie od pierwszej do ostatniej minuty, radość z gry, jedność całej drużyny, ale też niezwykły głód zwycięstwa. Dzięki temu piłkarze, którzy rok temu byli nieznani, zostali mistrzami w Anglii, sprawiając nam niezwykle przyjemną niespodziankę.
Może i trochę przesadzam, ale dzięki Leicester City przypomniałem sobie na jakiś czas na czym polega magia futbolu.
Futbol to nie wielkie pieniądze wydawane na przepłacane gwiazdki, futbol to nie aktorstwo godne Oscara ani bezrozumna kopanina, jaka często zdarza się naszym rodzimym piłkarzom. Prawdziwy futbol i prawdziwa piłkarska drużyna to 11 walczących do końca facetów, którzy działają jeden za wszystkich jak prawdziwy zespół, którzy od pierwszej do ostatniej minuty chcą wygrać, działając na założeniach taktycznych swojego trenera. I właśnie takie w tym sezonie było Leicester City.

Oglądany: 37780x | Komentarzy: 42 | Okejek: 276 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.03

18.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało