Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Francuski MacGyver, który utknął na pustyni z uszkodzonym Citroenem i wrócił motocyklem

117 010  
502   65  
W 1993 roku francuski podróżnik Emile Leray po raz kolejny zaczął realizować swoje marzenie. Mężczyzna pragnął udać się w podróż po pustyniach północnej Afryki. Nic nowego – wcześniej robił to już z 10 razy! Tym jednak razem jego jedynym kompanem w tej eskapadzie miał być wysłużony, aczkolwiek dobrze do tej wycieczki przygotowany, Citroen 2CV.

Szaleństwo! - powiecie – Przecież taki szrot absolutnie nie nadaje się do takich wyzwań i pośrodku pustkowia może najzwyczajniej w świecie zakończyć swój samochodowy żywot, pozostawiając kierowcę na pastwę losu.
No cóż, dokładnie tak się stało. Na szczęście Emile był kimś więcej niż tylko kolejnym, szalonym obieżyświatem…

Zanim jednak doszło do tragedii, wszystko szło zgodnie z planem. Leray w swoim Citroenie zgrabnie doturlał się do Maroko. W mieście Tan Tan Francuz zrobił zakupy, dokonał prowizorycznego przeglądu swojego wozu i ruszył wyznaczonym dla samochodów szlakiem w głąb Sahary.


Niestety, jego ambitne przedsięwzięcie wkrótce napotkało na przeszkodę. Żandarmi stacjonujący w jednej z baz wojskowych zatrzymali auto i poinformowali podróżnika, że dalej sobie już nie pojedzie. Powodem był wybuch zbrojnego konfliktu pomiędzy Maroko a Saharyjską Republiką Demokratyczną. Wszystkie pojazdy jadące tą trasą były zawracane do Tan Tan. Leray, pomimo intensywnych prób przekonania żandarmów do zrobienia dla niego małego wyjątku, również musiał skierować swego Citroena w drogę powrotną. Poproszono go przy tym, aby wziął ze sobą jednego pasażera. Francuz, w którego głowie kluł się właśnie pewien niecny plan, skłamał mówiąc, że posiadane przez niego ubezpieczenie zabrania mu zabierania jakichkolwiek osób.

Zanim żandarmi zorientowali się, że Emile robi ich w balona, mężczyzna czym prędzej zawrócił swój wehikuł i wciskając gaz w podłogę zniknął im z pola widzenia, pozostawiając po sobie powoli opadające tumany pustynnego pyłu. Mężczyzna jechał jak najszybciej się dało, aby mieć pewność, że nikt nie ruszy za nim i nie złapie go na próbie zjechania z głównego szlaku i bezczelnego ominięcia posterunku żandarmerii.


Emile przeliczył się jednak, jeśli chodzi o warunki na swej nowej trasie. Wyboisty, kamienny teren to wymarzona droga dla słynnego Jeepa Tony'ego Halika, ale nie dla Citroena 2CV, który to przecież w założeniu swoich konstruktorów miał być miejskim, zwiewnym autkiem!

Leray uważał jednak inaczej. Według niego, mimo że ten model Citroena nie ma napędu na cztery koła, to jest pojazdem wybitnie wytrzymałym i przy odrobinie wprawy ze strony kierowcy wóz ten może zgrabnie poruszać się po każdym terenie. To przecież dlatego mieszkańcy Afryki zwali 2CV „stalowym wielbłądem”!

Niestety – szalony Francuz troszkę się przeliczył w swoich zachwytach nad uniwersalnością swego autka. „Cztery koła z parasolem”, bo tak z kolei nazywali ten samochód jego twórcy, po kilkudziesięciu kilometrach katorgi stwierdził, że ma już dość i odmówił dalszej podróży. Na amen. Jak się okazało, pękł wahacz i jedna z osi kół. Jednym słowem – mogiła.


Leray wiedział, że nie umrze z głodu ani z pragnienia. Będąc jeszcze w Tan Tan mężczyzna zrobił porządne zapasy żarcia i wody. Pewne jednak było to, że jeśli uda się w dalszą podróż piechotą, to czeka go śmierć w dochodzącym do skrajnie wysokich temperatur upale. Najbliższe miejsce, gdzie mieszkali ludzie oddalone było o dziesiątki kilometrów.
Mając do wyboru zwieńczony zgonem urlop przy uszkodzonym Citroenie albo próby wykrzesania z auta odrobiny życia, Emile wybrał drugą opcję. W końcu miał trochę mechanicznego talentu i wyobraźni…
Szybkie oględziny „pacjenta” wystarczyły, aby stwierdzić jedno – wóz na pewno nie ruszy na czterech kółkach. Co innego na dwóch! Leray postanowił wykorzystać części swojego samochodu do budowy motocykla!


Ukrop był tak niemiłosierny, że francuski „rozbitek” musiał ze skarpetek zrobić sobie długie rękawy do swoich t-shirtów, aby uniknąć poparzeń słonecznych. Pracę nad nowym wehikułem Emile zaczął od zdemontowania karoserii.

Przez następne dni służyła mu ona jako „blaszany namiot”, w którym spędzał noce. Następnie trzeba było znacznie skrócić podwozie i przymocować do niej oś z dwoma kołami. Leray wszystko dobrze sobie wykalkulował i pozostawił miejsce na silnik, skrzynię biegów oraz wygodne siodełko wykonane z tylnego zderzaka oraz fragmentu siedzenia samochodu.



Początkowo francuski MacGyver zakładał, że robota nie zajmie mu więcej niż kilka dni. Niestety troszkę się przeliczył i przebudowywanie Citroena na wyrwany z post-apokaliptycznego świata Mad Maxa motocykl trwało prawie dwa tygodnie! Kiedy Leray skończył swoje majsterkowanie, zostało mu tylko pół butelki wody.







Ostatecznie po 12 dniach postoju podróżnik ruszył z miejsca. Nie było to zbyt łatwe – konstrukcja ważyła dobrych kilkaset kilogramów i Emile początkowo co chwilę zaliczał bolesne upadki. Ostatecznie jednak udało mu się opanować maszynę. Po całym dniu podróży Francuz z radością spotkał na swej drodze ludzi. Był to patrol marokańskiej policji.

Mundurowi wlepili mu mandat, ponieważ pojazd Leraya nie był zgodny z informacjami zawartymi w dokumentach rejestracyjnych… Mimo tego „zimnego powitania” panowie policjanci spełnili dobry uczynek i odwieźli wycieńczonego mężczyznę do najbliższego miasta, skąd ten mógł sobie zorganizować powrót do ojczyzny.


Przez lata mało kto znał tę historię. To głównie dlatego, że sam zainteresowany niezbyt się kwapił do opowiadania o tym epizodzie swojego życiorysu.
W końcu jednak, po dobrych 20 latach od swej feralnej przygody, Leray zaczął udzielać wywiadów. Młodzi ludzie, którzy zapoznali się z opowieścią pustynnego rozbitka, szybko znaleźli w niej podobieństwo do historii powstania… Iron Mana!


Źródła: 1, 2, 3, 4
21

Oglądany: 117010x | Komentarzy: 65 | Okejek: 502 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

29.09

28.09

27.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało