Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Tragiczna historia Davida Vettera - chłopca z bańki

194 978  
817   133  
David Vetter urodził się 21 września 1971 roku w Teksańskim Szpitalu Dziecięcym w Houston. Po 20 sekundach od momentu przyjścia na świat wsadzono go do kompletnie wysterylizowanej bańki, która stała się jego domem niemalże do końca życia. Jedyną szansą dla niego było wynalezienie lekarstwa. Zaczął się wyścig z czasem...

#1.

Kliknij i zobacz więcej!
David był trzecim dzieckiem Carol Ann i Davida J. Vettera. Ich pierworodny syn zmarł kilka miesięcy po urodzeniu właśnie z powodów SCID (severe combined immunodeficiency, ciężkie złożone niedobory odporności). Następnie na świat przyszła córka państwa Vetter, Katherine. Dziewczynka była zdrowa, ponieważ choroba ta dotyka tylko osobników płci męskiej.
Gdy Carol Ann dowiedziała się, że jest w kolejnej ciąży i że tym razem spodziewa się syna, pojawił się przed nią prawdziwy dylemat. Szansa, że jej drugi syn urodzi się ciężko chory wynosiła aż 50%. Vetterowie zrezygnowali z możliwości usunięcia ciąży i na świat przyszedł mały David.
Niestety, potwierdziły się najgorsze obawy lekarzy, David urodził się chory. Jego układ odpornościowy właściwie nie istniał. W kilka chwil po przyjściu na świat Davida umieszczono w plastikowej bańce, izolowanym, małym pomieszczeniu zaprojektowanym specjalnie przez inżynierów z NASA, które dawało chłopcu cień szansy na przeżycie.
Tą jedyną szansą był przeszczep szpiku kostnego, a dawcą miała być starsza siostra. Lekarze łudzili się również, że gdy David osiągnie wiek dwóch lat, objawy SCID ustąpią. Czy to etyczne wychowywać małego chłopca przez 24 godziny na dobę w bańce? W szpitalu naradzano się długo, ale w końcu zdecydowano się przeprowadzić ten eksperyment.

#2.

Kliknij i zobacz więcej!

Doktor Raphael Wilson wierzył w bańkę. Twierdził, że ochroni ona chłopca przed światem zewnętrznym i dzięki niej doczeka do transplantacji szpiku. Wcześniej dr Wilson przetestował tę metodę na myszach, a David był jego pierwszym prawdziwym pacjentem.
Niestety, wyniki badań krwi Katherine Vetter nie dały oczekiwanych rezultatów. Lekarze odkryli, że krew rodzeństwa różni się na tyle, że transplantacja będzie obarczona sporym ryzykiem. Postanowiono szukać lepszego dawcy, a dla Davida bańka stała się domem. Jego losy zaczęły śledzić media z całego kraju. Nazwano go "The Boy in a Bubble" - "Chłopiec w bańce".

#3.

Kliknij i zobacz więcej!

Wszystkie rzeczy, które trafiały do Davida były wcześniej dokładnie sterylizowane, począwszy od pieluszek, poprzez zabawki i ubrania, a na jedzeniu kończąc.
Gdy miał sześć lat, David po raz pierwszy w życiu wyszedł poza izolowaną bańkę. Inżynierowie z NASA tym razem zaprojektowali dla niego specjalny kombinezon, coś na wzór kombinezonu kosmonautów. W nim chłopiec mógłby bawić się i spacerować po dworze.
By założyć skafander, chłopiec musiał wyczołgać się z bańki przez izolowany tunel. Każdorazowo procedura nałożenia ubrania składała się z 28 punktów dotyczących założenia i 24 dotyczących zapięcia skafandra. Wszystko po to, by do absolutnego minimum ograniczyć kontakt chłopca z powietrzem. Nic dziwnego, że chłopiec szybko się zniechęcił i ogółem miał na sobie kombinezon zaledwie sześć razy.

#4.

Kliknij i zobacz więcej!

29 lipca 1977 roku matka chłopca po raz pierwszy mogła wziąć go na ręce.

#5.

Kliknij i zobacz więcej!

Davidowi żyjącemu w izolowanej bańce zafundowano coś w rodzaju namiastki prawdziwego życia. Powiększono jego bańkę do dwóch pomieszczeń: "salonu" i "sypialni".
Przychodzili do niego nauczyciele, odrabiał lekcje i oglądał telewizję. Ochrzczono go specjalnie wysterylizowaną wodą święconą.
Od NASA otrzymał także specjalną bańkę, w której mógł opuszczać szpital i przebywać z rodziną w domu.
Jego życie to także nieustanny hałas. Hałas powodowany przez kompresory, które doprowadzały powietrze do bańki oraz filtry, które dbały, żeby żadna bakteria nie dostała się do środka.

#6.

Kliknij i zobacz więcej!

Największe problemy zaczęły się, gdy chłopiec wchodził w wieku dojrzewania. Tak ten okres wspominała matka
We wczesnych latach David nigdy nie pytał, dlaczego jest w bańce. To, że mama może potrzymać go na rękach tylko w specjalnych rękawicach przytwierdzonych na stałe do bańki, to było dla niego coś zupełnie normalnego. Jego potrzeby były bardzo proste i łatwe do zaspokojenia.
Gdy zaczął dorastać, pojawiły się trudności. Szczególnie trudną porą było dla niego lato. Godzinami wpatrywał się w szpitalne okno i obserwował, jak jego rówieśnicy jeżdżą na rowerach, grają w piłkę, tarzają się w trawie. Wyczuwałam w nim wówczas wielki smutek.

#7.

Kliknij i zobacz więcej!

Młody chłopiec zaczął kwestionować swoją przyszłość. W wieku dziewięciu lat zadał lekarzom proste pytanie: "Czy będę jeszcze kiedykolwiek żył normalnie?".
Lekarze wiedzieli, że nie mogą już czekać dużo dłużej. Psychika chłopca pogarszała się z miesiąca na miesiąc. Zaczęły się fobie, problemy ze spaniem, podejrzewano także początki depresji.
Wreszcie lekarze zdecydowali się na odważny krok - operację przeszczepu szpiku kostnego od siostry chłopca. Nie była idealnym dawcą, ale lepszego nie mogli znaleźć, a czasu oraz środków finansowych było coraz mniej.
W październiku 1983 roku, tuż po 12. urodzinach Davida, przeprowadzono transplantację szpiku u chłopca, który w dalszym ciągu przebywał w bańce.

#8.

Kliknij i zobacz więcej!

Ciało chorego chłopca nie odrzuciło szpiku siostry i lekarze ogłosili sukces. Stan zdrowia chłopca poprawiał się i lekarze oraz rodzina zaczęli wierzyć, że chłopiec jeszcze ma szansę na normalne życie.
Niestety, kilka tygodni później nadszedł kryzys. David zaczął wymiotować krwią i dostał wysokiej gorączki. Wciąż był wewnątrz bańki, więc lekarzom coraz trudniej było kontrolować jego stan w tak szczelnie zamkniętym pomieszczeniu.
W lutym 1984 roku stan chłopca był już na tyle zły, że po raz pierwszy zdecydowano wyciągnąć go z kokona i umieścić w sterylnym pokoju. Niczym nieograniczony dostęp miał pomóc lekarzom w leczeniu, ale pobyt poza bańką był także śmiertelnie niebezpieczny dla Davida.
22 lutego 1984 roku David zapadł w śpiączkę. Lekarze pozwolili rodzicom po raz pierwszy dotknąć syna. David Vetter zmarł kilkanaście godzin później...

#9.

Kliknij i zobacz więcej!

Sekcja zwłok i pośmiertne badania ciała chłopca wprawiły lekarzy w osłupienie. Okazało się, że David zmarł na... raka. Lekarze nie przebadali dokładnie szpiku jego siostry, który zawierał uśpionego wirusa Epsteina-Barr (EBV)), który jest częstą przyczyną mononukleozy oraz powstania nowotworów. Guzy nowotworowe pojawiły się po przeszczepie w całym ciele chłopca. Ostatecznie stwierdzono, że David Vetter zmarł na chłoniaka Burkitta, który został wywołany przez wirus ze szpiku Katherine.

David Vetter nie był jedynym dzieckiem w bańce, ale tylko jemu udało się dożyć aż kilkunastu lat. Eksperyment z udziałem małego Davida udowodnił powiązanie pomiędzy wirusami a rakiem. Jego życie i historia jego choroby były cennym doświadczeniem w procesie poznawania i leczenia SCID. Dziś 9 na 10 dzieci urodzonych z ciężkim złożonym niedoborem odporności przechodzi skuteczną kurację polegającą na przeszczepie szpiku od niekoniecznie idealnego dawcy w pierwszych dwóch tygodniach życia lub nawet jeszcze w łonie matki. W niektórych przypadkach pomaga także terapia genowa, która polega na podmianie wadliwego genu.

#10.

Kliknij i zobacz więcej!

Źródła: [1], [2], [3], [4]
1

Oglądany: 194978x | Komentarzy: 133 | Okejek: 817 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.10

15.10

14.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało