Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Brzytwą po oku - historia "Psa Andaluzyjskiego" i jednej z najmocniejszych scen w historii kina

96 145  
299   28  
W historii kina wiele jest scen, które na zawsze zapisały się w księdze pamiętnych obrazów sztuki filmowej. Niektóre z nich to przełomowe przykłady wykorzystania nowych zdobyczy technologii rejestracji obrazu i tworzenia iluzji, inne to podniosłe, majestatyczne ujęcia, które z miejsca chwytają za serce. Są też i takie, których przekaz jest tak mocny, że widz czuje się jakby mu ktoś ostrą brzytwą rozchlastał gałkę oczną.

Brzytwa? Oko? Toż to znakomity pomysł na scenę rodem z kina gore! Panie i panowie, zwyrole i sadystki – przed wami „Pies Andaluzyjski” - film z epoki kamienia łupanego, który przywoływany jest przy każdej rozmowie o przekraczaniu granic w ekranowym przekazie.

Hiszpański reżyser Luis Buñuel, który pożegnał się z życiem doczesnym w 1983 roku zapamiętany został jako obrazoburczy, awangardowy surrealista gotowy do najbardziej popieprzonych chwytów, aby tylko wywołać u widza zamierzony efekt szoku. Z podobnego założenia wychodził też Salvador Dali – facet, który dla szpanu paradował po ulicach z mrówkojadem na smyczy.

Obaj panowie surrealiści byli dobrymi przyjaciółmi i dużo rozmawiali o swoich szalonych ideach. Pewnego razu reżyser opisał katalońskiemu malarzowi swój sen, w którym chmura przecina Księżyc „niczym brzytwa oko”. Dali pociągnął temat i opowiedział o śnie, w którym dłoń pełznie wśród zastępu mrówek. Przyjaciele uznali, że to doskonałe pomysły, które można by wykorzystać w absurdalnym filmie. Zakasali więc rękawy i… pognali ile sił w nogach do matki Buñuela.


Pani Buñuel wysłuchała swojego syna, który gorączkowo wytłumaczył jej swój pomysł nakręcenia filmu ze scenami żywcem wyjętymi z sennych marzeń. Kobieta chyba już przywykła do szalonych pomysłów swego potomka, bo nie tylko cierpliwie go wysłuchała, ale i z własnej kieszeni sfinansowała ten projekt.


„Psa Andaluzyjskiego” nakręcono w 10 dni, a sam film trwał ok. 17 minut. Fabuły w nim brak – to zlepek dziwnych scen, w których podziwiać możemy apatyczną postać trącającą patykiem walającą się na jezdni obciętą rękę, człowieka, któremu z dłoni wyłażą mrówki, czy obsesyjnego napaleńca mierzwiącego cycki niezbyt urodziwej bohaterki filmu (Simone Mareuil).


Jednak najbardziej znaną sceną z filmu jest moment, w którym w dość detaliczny sposób przedstawiono rozcięcie ludzkiego oka za pomocą świeżo naostrzonej brzytwy. I trzeba przyznać, że to ujęcie robi wrażenie do dziś.


Film miał bardzo niski budżet, więc Dali i Buñuel musieli mocno się wysilić, aby w 1929 roku, dysponując jedynie własną wyobraźnią i garścią miedziaków, stworzyć tak wiarygodny efekt specjalny. To, co widzimy na ekranie w rzeczywistości jest okiem oraz fragmentem ciała cielaka. Reżyser pozbawił je futra, mocno wybielił i wykorzystał intensywne światło, aby dać nam złudzenie, tego że brzytwa faktycznie rozcina gałkę oczną żywego człowieka.
Gdyby nie kwestie finansowe, to najprawdopodobniej historia kina wzbogaciłaby się o jeszcze jedną scenę – ten krótkometrażowy film miał się kończyć ujęciem, w którym nadgniłe zwłoki bohaterów pożerane są przez larwy much. Twórcy stanęliby na głowach, aby tylko wywołać oburzenie wśród widzów, ale niestety – nawet największe chęci nic nie dadzą, gdy kasy brak.
Aby odciążyć się z dodatkowych kosztów, sam Dali zagrał jednego z bohaterów, a Buñuel we własnej kuchni film poskładał do kupy nie tylko bez pomocy specjalisty, ale i najbardziej podstawowych urządzeń montażowych.


Udało się. Obraz był gotowy, a jego twórcy już cieszyli się na samą myśl o reakcji widzów. Premiera miała miejsce w kinie „Studio des Ursulines”, a na pokaz ściągnęła sama śmietanka Paryża. Oprócz tłumu surrealistów, na widowni zasiadł Pablo Picasso, Jean Cocteau i pionier nowoczesnej architektury - Le Corbusier.
Buñuel szykował się na omdlenia, zamieszki i samosądy, więc już zawczasu postanowił odpowiednio przygotować się i upchnął w swoich kieszeniach garść kamieni. W razie wybuchu awantury planował rzucać nimi w rozwścieczonych widzów. Ba, nawet liczył na to, że będzie musiał to robić, aby w imię sztuki bronić swego życia.


Niestety, marzenia twórców marzeniami pozostały. Po seansie najbardziej zszokowanymi osobami był Buñuel i Dali, którzy zamiast srogich batów nagrodzeni zostali gromkimi brawami. Dzieło, które w zamierzeniu reżysera miało być kpiną z pseudointelektualnej bufonady typowej dla paryskiej młodzieży stało się szalenie modne, a młodzi hipsterzy tamtej epoki szturmem walili do kin, aby „Psa andaluzyjskiego” zobaczyć.
Kina były zawsze pełne. Jako że był to film niemy, za podkład dźwiękowy robiły nagrania Ryszarda Wagnera odtwarzane za pomocą gramofonu.


„Cóż mogę zrobić z ludźmi, którzy uwielbiają wszystko co nowe, nawet jeśli jest to sprzeczne z ich najgłębszymi przekonaniami (…), którzy widzą piękno w czymś, co w rzeczywistości jest niczym innym jak żarliwym, rozpaczliwym nawoływaniem do morderstwa?" - rozpaczał Buñuel, kiedy to jego film odbijał serca kolejnych przedstawicieli francuskiej awangardy, a Andre Breton – lider i guru surrealistów kłaniał się filmowcom w pas oficjalnie nazywając ich pierwszymi ludźmi ze świata kina, którzy dołączyli w szeregi tego ruchu.


Mimo niezamierzonego efektu, Dali i Buñuel ochoczo przystąpili do realizacji drugiej części filmu. Tym razem się udało - „Złoty wiek” wywołał falę oburzenia, jego emisja została w wielu miejscach zakazana, kina, których właściciele decydowali się na wyświetlanie tego dzieła padały celem ataków rozwścieczonych członków prawicowych ugrupowań politycznych, a wiele obrazów Daliego zostało zniszczonych. Ostatecznie musiała interweniować policja i "Złoty wiek" trafił na oficjalną listę dzieł zakazanych.
Wracając jednak do „Psa andaluzyjskiego” - nieszczęsny efekt współpracy Salvadora Dalego z Luisem Buñuelem to pierwsze w historii kina dzieło nakręcone w sposób amatorski, a dzięki niesławnej scenie rozpłatania oka za pomocą brzytwy, film ten często wymieniany jest jako jeden z protoplastów kina gore, którego prawdziwy rozkwit nastąpił dopiero w okolicach lat 60. i 70.


Mroczną ciekawostką, która zagęszcza nieco atmosferę wokół tej produkcji jest fakt, że dwójka aktorów, którzy zagrali główne role popełniła samobójstwo. Pierre Batcheff, trzy lata po premierze filmu przedawkował leki nasenne w jednym z paryskich hoteli, natomiast Simone Mareuil, której to oko zostało potraktowane ostrzem, w 1954 roku pojawiła się na głównym placu miejscowości Périgueux taszcząc ze sobą butlę z benzyną. Od lat walcząca z depresją aktorka na oczach gapiów dokonała publicznego samospalenia.


Oglądany: 96145x | Komentarzy: 28 | Okejek: 299 osób