Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Czemu greckie rzeźby mają tak małe penisy?

168 425  
402   100  
Idealnie zachowane proporcje ciała, nienaganna muskulatura, realistyczna poza... – to dzieło potrzebuje jeszcze tylko jednego szczegółu, aby robić odpowiednie wrażenie – pomyślał grecki rzeźbiarz, gryząc delikatnie swe dłutko.

Parę chwil później artysta udekorował posąg przedstawiający niedościgniony wzór wszelkich męskich cnót pindolem tak małym, że nawet najbardziej zakompleksiony posiadacz mikropenisa poczułby się niczym Long Dong Silver.

Grecy mieli doprawdy dziwne podejście do wackowego tematu i wcale nie wynikało to z jakiejś fałszywej skromności czy tabu. W tamtych czasach małe przyrodzenia były po prostu modne! Trendy się zmieniają, co doskonale widać w sztuce. Tak jak każdy facet ma swoje ulubione kategorie na Red Tube, tak samo żyjący parę wieków temu faceci lubili pogapić się na przykład na tłuste, szczelnie wypełnione cellulitem zady wiecznie spoconych, grubych dam. Taki Rubens trafiał wówczas w zapotrzebowanie odbiorców swoich dzieł. Tymczasem, jak by spojrzeć na niektóre portrety żyjących w XVII wieku kobiet, to okaże się, że krzykiem mody było wówczas lico sino-blade niczym skóra umarlaka. Czego się nie robi dla mody? Aby nęcić płeć przeciwną skórą o kolorze porcelany, babeczki potrafiły faszerować się solami ołowiu i arszenikiem.

Wprawdzie dawni Grecy nie opanowali skutecznych metod miniaturyzacji swych członków, ale faktem jest, że niewielkie fujarki uważało się wtedy za najlepsze. Pewnie już wiecie, że był to naród niezwykle wyzwolony, kultywujący piękno męskiego ciała. A pięknym według nich był właśnie członek o kaprawych rozmiarach. Wierzono wówczas, że ten mały organ w połączeniu z równie niewielkimi genitaliami to symbol męskiej samokontroli w kwestiach seksualności.


Analogicznie – wielki kutas był z kolei postrzegany jako oznaka barbarzyństwa i śmieszności. Ponadto, jak wszyscy pewnie wiemy, Grecy nie mieli też zbyt dużego problemu z adorowaniem nagich chłopców. Wielu miłośników chłopięcej nagości zbierało się przed gimnazjonami, aby popatrzeć sobie na ćwiczącą nago młodzież. Dlatego też mały wacek był także synonimem czystości i niewinności. To by też tłumaczyło dlaczego ówcześni mistrzowie dłuta unikali prezentowania przesadnie bujnych czupryn łonowych.


A jednak greccy rzeźbiarze wcale nie bali się przedstawiać też i dużych przyrodzeń. I to wcale nie w szyderczym charakterze. Wybitnie duże członki (i to w pełnym wzwodzie!) to na przykład obowiązkowy element ozdobny hermy, czyli charakterystycznego słupa, na którym umieszczano popiersia. Jak sama nazwa sugeruje – ten rodzaj kolumny początkowo zarezerwowany był tylko i wyłącznie dla sportretowania boga handlu – Hermesa. Na większości herm z tamtego okresu (ok. V wiek p.n.e.) widnieje płaskorzeźba przedstawiająca efektowne przyrodzenie. To dlatego, że Hermes był też bóstwem utożsamianym z płodnością.


Nie zapominajmy też o innym greckim bogu, kojarzonym z płodnością i urodzajem – Priapie, który był synem Hermesa i Afrodyty. Po ojcu odziedziczył on równie wielkie przyrodzenie, które bez przerwy znajdowało się w stanie erekcji! Oczywiście Priap nie wstydził się tego i na każdej rzeźbie można podziwiać go z dumnie sterczącym kindybałem. Na część tego greckiego kiziora nazwano nawet pewną cielesną dysfunkcję polegającą na długich i bolesnych erekcjach – priapizm.


Wróćmy tymczasem do małych członków. O upodobaniach Greków (i Greczynek, oczywiście – aczkolwiek w tamtych czasach biseksualizm był dość trendy) świadczyć może fragment komedii Arystofanesa z V wieku p.n.e., w której to pojawia się opis jednego z bohaterów, przedstawionego jako mężczyzna idealny - „mocna klatka piersiowa, jasna cera, szerokie ramiona, powściągliwy język, twarde pośladki, mały dystyngowany penis...”.


O ile jednak wątły pompon uchodził za organ wybitnie atrakcyjny, to już co innego można było powiedzieć o… napletku. I tu znów pojawia się temat barbarzyńców. Grecy uważali ich zwyczaj obrzezania za czyn okrutny i wręcz nieludzki. Niekompletnymi członkami pochwalić się mogli głównie niewolnicy – najczęściej jeńcy wojenni lub osoby porwane przez piratów. Dlatego też greccy mężowie sportretowani na rzeźbach mają najczęściej wyjątkowo długie napletki, co w tamtych czasach uważano za niezwykle atrakcyjne.


Wiele wieków później greckimi rzeźbami zainspirowali się renesansowi artyści. Najznamienitszym przykładem tego trendu było słynne dzieło Michała Anioła, czyli „Dawid”. Mimo że ta biblijna postać ma równie małe przyrodzenie co uwiecznieni w kamieniu starożytni herosi, to w tym wypadku powód tego może być zupełnie inny niż panująca w dawnej Grecji moda na małe armatki.


Jak pamiętamy Dawid, zanim został królem Izraela, stoczył pojedynek z Goliatem. A był to przeciwnik o doprawdy słusznych rozmiarach – ten potężny facet mierzył sobie trzy metry wzrostu, więc można się go było bać!


W 2005 roku dwaj florenccy doktorzy przyjrzeli się dziełu Michała Anioła i doszli do wniosku, że twarz Dawida robi wrażenie mocno przerażonej. A jednym z objawów strachu jest nagły skurcz narządów rozrodczych… Swoje spostrzeżenie opisali w pracy naukowej.
W zupełności rozumiemy Dawida - konar ma prawo zmniejszyć swe rozmiary w rzadkich momentach naszego przerażenia ...oraz kiedy woda zimna jest.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
11

Oglądany: 168425x | Komentarzy: 100 | Okejek: 402 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało